„Logos”, katastrofa nauki chrześcijańskiej i tryumf pogaństwa Print
Written by Administrator   
Monday, 30 May 2011 16:55

Ps 2:1-3 „Dlaczego narody się buntują, czemu ludy knują daremne zamysły? Królowie ziemi powstają i władcy spiskują wraz z nimi przeciw Jahwe i przeciw Jego Pomazańcowi: "Stargajmy Ich więzy i odrzućmy od siebie Ich pęta!" (BT II)

„Logos”, katastrofa nauki chrześcijańskiej i tryumf pogaństwa

1.Wstęp.

1.1.Spór aleksandryjski.

Na początku IV wieku, w Aleksandrii, doszło do najostrzejszego sporu w dziejach chrześcijaństwa. Są bardzo wpływowe siły, które wszystko robią, aby ludzie nie wiedzieli, co się wtedy stało.

 

1.1.1.Co było tematem sporu aleksandryjskiego?

Spór aleksandryjski dotyczył fundamentów chrześcijaństwa i całkowicie odmienił oblicze tej religii: Spór zrodził się w Aleksandrii. Jego przedmiotem była relacja między Chrystusem a Bogiem Ojcem.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 154) Niewiele osób wie, co, tak naprawde, było tematem tego sporu. Zachował się list cesarza Konstantyna Wielkiego, który był sędzią w tym sporze, list do dwóch biskupów egipskich, prowadzących ze sobą ten spór. W liście tym czytamy: Jak się dowiaduję, źródło obecnego zatargu leży w następującym przebiegu wydarzeń: ty, Aleksandrze, zapytywałeś prezbiterów, co każdy z nich myśli na temat pewnego miejsca z tekstu Pisma Świętego...(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s.179) W tym fragmencie listu mamy informację, której gdzie indziej nie znajdziemy. Gdy przegapimy ją, to nie zrozumiemy tego, co się działo, bo są potężne siły, które skutecznie ukrywają to. Spór ten dotyczył konkretnego „miejsca z tekstu Pisma Świętego”. Temat tego sporu i to „miejsce z tekstu Pisma  Świętego” stały się wielką tajemnicą Kościoła Powszechnego, której hierarchowie Kościoła strzegą do dnia dzisiejszego. Nikt nie podaje informacji o prawdziwym temacie tego sporu i o który werset biblijny tu chodzi. Nie znajdziemy tego w żadnym opracowaniu historycznym, w żadnym słowniku, ani w żadnej encyklopedii. Dlatego informuję:

dwóch biskupów egipskich w Aleksandrii, biskup Aleksander Aleksandryjski i biskup Ariusz, prowadziło ze sobą spór o to, czy w wersecie biblijnym Jn 1:1, Jezus Chrystus jest pogańskim „Logosem” (pl. „Słowem”), czy nie.

Mówiąc inaczej: czy wyraz „Słowo” (gr. „Logos”) w Jn 1:1 jest innym imieniem Jezusa Chrystusa, czy nie? Czy Jezus Chrystus jest Bogiem, bo „…Bogiem było Słowo.” (Jn 1:1), czyli „…Logos był Bogiem”, czy też nie? Czy apostoł Jan, pisząc Ewangelię, już na samym początku, umieścił staro pogańską doktrynę logosu, niezwykle popularną wśród elit Cesarstwa Rzymskiego, charakterystyczną dla wierzeń helleńskich? Doktryna ta, wcześniej, odrzucana była prawie przez całe chrześcijaństwo. Wprowadzenie jej wywróciło naukę biblijną do góry nogami.

 

1.1.2. Aleksandria, światowe centrum kultury greckiej i światowej nauki.

Aby zrozumieć spór aleksandryjski, powinniśmy się wczuć w klimat starożytnej Aleksandrii. Dużej części ludzi wydaje się, że to Rzym tworzył to, co dzisiaj nazywamy Kościołem Powszechnym. Było inaczej. To w egipskiej Aleksandrii powstawały fundamenty największego kościoła, nazywanego katolickim. Między IV i V wiekiem, ludzie pochodzący z tego afrykańskiego miasta decydowali o tym, w co wierzą współcześni katolicy.

Aleksandria została założona przez Aleksandra Wielkiego w 332 roku p.n.e. Władca ten, do dnia dzisiejszego jest niedoścignionym wzorem dla wielu zdobywców, tam znajdował się jego grób, do którego przyjeżdżał Cezar. Później to miejsce odwiedzali współcześni wodzowie: Napoleon, Hitler. Aleksandria leży nad morzem Śródziemnym na kontynencie afrykańskim, w delcie Nilu. Projektował ją Dejnochares, znany architekt, który przebudował Efez. Do 641 roku n.e. była stolicą Egiptu. Tu działała ostatnia królowa Egiptu Kleopatra.

Wraz z Aleksandrem przybyła tu ciesząca się ogromnym uznaniem, kultura grecka. Aleksandria szybko stała się głównym ośrodkiem intelektualnym świata hellenistycznego, wręcz intelektualną stolicą świata naukowego, centrum nauki, medycyny, religii, handlu, kultury promieniującej na cały basen Morza Śródziemnego. Tutaj działali ludzie, którzy zmieniali oblicze całego świata. Heron matematyk, fizyk, wynalazca i konstruktor pierwszych maszyn parowych. Jego prace wyprzedziły epokę . Tu przez pewien czas działał Galen, twórca podstaw medycyny współczesnej. Herofilus uważany jest za twórcę anatomii człowieka, opracowanej na podstawie sekcji zwłok. Ptolemeusz, naukowiec i astronom, opracował geocentryczną teorie kosmologiczną, która obowiązywała do końca Średniowiecza. Hypatia wynalazła astrolabium, przyrząd umożliwiający dokonanie wyznaczenie swojego położenia geograficznego, cenny szczególnie w żegludze morskiej. Filozof Filon połączył filozofię hellenistyczną z naukami biblijnymi.

W Aleksandrii znajdowała się największa biblioteka świata starożytnego, latarnia morska na wyspie Faros, uważana za jeden z siedmiu cudów architektury, grób największego wodza wszechczasów i założyciela miasta, Aleksandra Wielkiego, Muzeum Aleksandryjskie, które było pierwszym instytutem naukowym. Był też ogród zoologiczny i botaniczny, itd.

Ślady prestiżu Aleksandrii mamy również w Biblii: „Pewien Żyd, imieniem Apollos, rodem z Aleksandrii, człowiek uczony i znający świetnie Pisma, przybył do Efezu.”( Dz 18:24 BT) Sam fakt pochodzenia z Aleksandrii nobilitował Apollosa, nawet w środowisku chrześcijańskim.

W Aleksandrii znajdował się najbogatszy zbór w całym Kościele, który posiadał własną szkołę katechetów, która jednak ulegała wszechobecnemu wpływowi hellenizmu.

. W Aleksandrii działali: Filon Aleksandryjski, Klemens Aleksandryjski i Orygenes. Jednocześnie Aleksandria jako bogate miasto handlowe, była miejscem ścierania się różnych filozofii i religii. W ramach synkretyzmu religijnego, mieszano ze sobą elementy różnych wierzeń, które wydawały się atrakcyjne. Także w Aleksandrii zaczęto wprowadzać do chrześcijaństwa nową naukę, nowe zwyczaje, mające czysto pogańskie pochodzenie. To dzięki biskupom aleksandryjskim w IV i V wieku, Kościół zaczął się dzielić w różnych płaszczyznach. Wszystko to utrzymuje się do dnia dzisiejszego.

Jednak największą chlubą Aleksandrii była biblioteka, największa biblioteka starożytnego świata. Działała przy Muzeum Aleksandryjskim (Muzejon). Władcy aleksandryjscy kolekcjonowali wszystkie znane dzieła starożytności. Zamówili również u Żydów aleksandryjskich, greckie tłumaczenie ksiąg Starego Przymierza (Testamentu), nazwane Septuagintą. W Bibliotece Aleksandryjskiej znajdowały się również rozprawy teologiczne biskupa Ariusza, uczestnika sporu aleksandryjskiego.

 

1.1.3.Dwa główne ośrodki nauki chrześcijańskiej.

Już w Dziejach Apostolskich dowiadujemy się, że w Antiochii był silny zbór chrystusowy (chrześcijański): Dz 11:20-21 „…Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i opowiadali Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana.”(BT) Z czasem stał się on głównym ośrodkiem chrześcijańskim, wiernie trzymający się Biblii: Siła chrystologii antiocheńskiej brała się z jej biblijnej podstawy (teologia aleksandryjska o wiele mniej odwoływała się do Biblii)…” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s.212)

Drugim takim ośrodkiem była Aleksandria. Jednak po przejęciu władzy w Kościele przez elity, można było zaobserwować tam, bardzo silny wpływ filozofii grackiej na naukę chrześcijańską: „Ludzie kierujący życiem gmin chrześcijańskich, a więc nauczających prawd wiary, wywodzili się z kręgów elity miejskiej, która dbała o to, by jej dzieci otrzymały określone… wykształcenie. Prestiż zdobytej dzięki temu kultury był ogromny, zbyt wielki, by ludzie nawracający się na chrześcijaństwo potrafili pozbyć się szacunku dla filozofii, literatury, nauki… Teolodzy chrześcijańscy… nie byli w stanie uwolnić się od tego, czego nauczyli się w szkole… W tak traktowanej Biblii właściwie każdy teolog mógł znaleźć to, czego szukał-niekiedy, co prawda, za cenę naginania tekstu, jednak takie …zabiegi stosowali wszyscy w najlepszej wierze i przy wszystkich okazjach.” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 181-183) Odejście od Biblii, zawodowi historycy uważają za rzecz bardzo pozytywną:

…wyjście poza Biblię było wielką zasługą oponentów arianizmu, pomysłem genialnym, otwierającym wielkie perspektywy przed chrześcijańską refleksją na temat Boga - pozwoliło ją wzbogacić, uczynić subtelną w takim stopniu, jakiego rygorystyczne trzymanie się Biblii by nie dopuściło. Arianie byli w gruncie rzeczy zwolennikami tradycyjnego podejścia do doktryny…”  (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s.186)

Takie traktowanie Biblii jest zabronione przez samego Chrystusa. Już na początku swego nauczania mówi: Mt 5:17-20 „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”(BT) Również swobodne (liberalne) podejście do tekstów Prawa Bożego, zdaniem Jezusa, skończy się tym, że „nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.” Mówi o tym apostoł Piotr: 2 Ptr 1:20-21 „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili /od Boga/ święci ludzie.”(BT)

 

1.1.4.Biskup Ariusz.

Aleksandryjski biskup Ariusz, który krytykował naukę innego biskupa aleksandryjskiego Aleksandra, prowadził swój zbór w dzielnicy portowej, który, w przeciwieństwie do zboru biskupa Aleksandra,  składał się z prostych ludzi.

Ariusz miał najlepsze, możliwe w tamtych czasach wykształcenie teologiczne, uzyskane w Antiochii, słynącej z wierności Biblii. Dlatego zrobił to, to wcześniej robili inni biskupi, którzy potępili doktrynę logosu w Jn 1:1. Była to realizacja biblijnego nakazu troski o czystość nauki chrześcijańskiej (chrystusowej): Jud 1:3 „…uważam za potrzebne napisać do was, aby zachęcić do walki o wiarę raz tylko przekazaną świętym.”(BT) Sprawa wydawała się być formalnością. Ale nie dla biskupa Aleksandra. Był oburzony tym, że biskup pochodzący z niższej warstwy społecznej, ośmielił się krytykować biskupa elitarnego, takiego jak on. Za to zuchwalstwo Ariusz musiał być ukarany.

Niemal wszyscy współcześni historycy nazywają Ariusza „prezbiterem” lub „diakonem”. Propaganda kościelna usunęła prawie całą dokumentację, w której Ariusz nazywany jest biskupem. Wszystko to robione jest po to, aby zmniejszyć jego rangę. O tym, że Ariusz był biskupem, świadczy Sobór Nicejski, na który zaproszono wyłącznie biskupów. Wśród zaproszonych był Ariusz (patrz: „Ariusz-fragment bizantyjskiej ikony z XVI wieku przedstawiającej pierwszy sobór powszechny”, Wikipedia, hasło „Ariusz”). Ariusz brał udział w obradach, a został zesłany na wygnanie, wraz z dwoma innymi biskupami, za to, że nie chciał podpisać się pod uchwałami soboru. Innym pośrednim dowodem jest uchwała Soboru Nicejskiego: „…aby nie było dwóch biskupów w jednym mieście.” (kanon 8 uchwał Soboru Nicejskiego). Kanon ten był wprowadzony po to, aby nie doszło do sytuacji, która miała miejsce w Aleksandrii, gdzie urzędowało jednocześnie dwóch biskupów, którzy prowadzili ze sobą spór. Taka sytuacja była normalna, bo Aleksandria była w tym czasie jednym z najliczniejszych miast i liczyła kilkaset tysięcy ludzi.

W początkowym okresie sporu, wyraz „arianizm” nie istniał, ponieważ, prawie cały Kościół, rozumiał chrześcijaństwo podobnie jak biskup Ariusz. Dopiero w czasach późniejszych, gdy elity Cesarstwa przejęły kontrolę nad Kościołem, wprowadziły to słowo, pochodzące od imienia Ariusz. Wyraz ten ma sugerować, że to Ariusz jest autorem zupełnie nowej nauki, co nie jest prawdą. Współcześni, zawodowi historycy Starożytności piszą o tym: „Arianie byli w gruncie rzeczy zwolennikami tradycyjnego podejścia do doktryny…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 186). Wobec zdecydowanych ataków Aleksandra, Ariusz zdecydował się prosić o pomoc biskupów na Wschodzie, którzy uznali naukę Ariusza za „ortodoksyjną”: „…odbyły się dwa niewielkie synody w Bitynii i w Palestynie, uznały one poglądy Ariusza za ortodoksyjne(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 154), a to oznaczało, że nauka Ariusza nie była niczym nowym, ale nauką całego Kościoła, istniejącą od początku istnienia chrześcijaństwa, a wszyscy ci, którzy poparli biskupa Ariusza, byli zwykłymi chrześcijanami. Użycie tej sztuczki, polegającej na sztucznym wprowadzeniu wyrazu „arianizm”, powiodło się. Dzisiaj większość ludzi sądzi, że to Ariusz zaczął głosić nową naukę, której wcześniej nie było, a Aleksander bronił ortodoksji chrześcijańskiej. I właśnie o to chodziło hierarchom Kościoła, żeby ludzie tak zaczęli myśleć. Sztuczne wprowadzenie wyrazu „arianizm” i zrobienie z Ariusza kozła ofiarnego w tym sporze, skutecznie chroni pogańską doktrynę logosu w Jn 1:1 do dnia dzisiejszego. Nikt nie chce tego tematu poruszać.

Dokładnie to samo dotyczy, używanych obecnie, zwrotów „kontrowersja ariańska”, czy „herezja ariańska”. Mają one sugerować, że to Ariusz wywołał ten spór swoją nową nauką.

Było na odwrót. To biskup Aleksander zaczął głosić nową naukę, która we wcześniejszych wiekach była potępiana, jako niezgodna z Biblią. Biskup Ariusz tylko potępił ją tak, jak to wcześniej robili: biskup Aleksandrii Demetriusz (189-231) i biskup Rzymu Kalikst I (217-222).

Również nikt by nie poparł Ariusza, gdyby nie był biskupem, lecz członkiem zboru, prowadzonego przez biskupa Aleksandra. Było by to popieranie buntownika. Tymczasem Ariusz, jako biskup autonomicznego zboru, dostał szerokie poparcie na Wschodzie. Również cesarz Konstantyn zorientował się o co chodziło biskupowi Aleksandrowi w sporze z Ariuszem i odwołał go z wygnania. Sam ochrzcił się jako zwolennik nauki Ariusza.

Ariusz cieszył się autorytetem wśród swoich wiernych. Argumenty swoje, w sporze z Aleksandrem, spisał i zostawił w Bibliotece Aleksandryjskiej Każdy mógł osobiście przeczytać to, co było przedmiotem sporu z Aleksandrem. Działalność biskupa aleksandryjskiego Atanazego, doprowadziła do tego, że palono wszystkie dzieła Ariusza, jednak to, co było w Bibliotece Aleksandryjskiej, było pod opieką cesarza. Dopiero cesarz Teodozjusz Wielki wydał zgodę na spalenie wszystkich dzieł w bibliotece. Dlatego do dnia dzisiejszego nie zachowały się żadne teksty pisane przez Ariusza. To świadczy o braku merytorycznych argumentów w sporze aleksandryjskim strony, która ostatecznie zwyciężyła.

Pod koniec IV wieku został zawarty sojusz nowej hierarchii Kościoła z władzą świecką, tak zwany „sojusz ołtarza i tronu”. Cesarz Teodozjusz Wielki wydał dekrety, które umożliwiały prześladowanie wszystkich tych, którzy nie chcieli przyjąć Wyznania Nicejskiego. Rozpoczęło się prześladowanie na niespotykaną wcześniej skalę, wszystkich tych, którzy nie chcieli przyjąć Wyznania Nicejskiego. Biskupi, który nie chcieli się podporządkować byli niezwykle surowo karani. Między innymi konfiskowano im majątki i wydalano ich poza granice Cesarstwa Rzymskiego. Tam ludzie ci zaczęli głosić Ewangelię, która była chętnie przyjmowana. Później okazało się, że narody te, nazywane barbarzyńskimi, walczyły z Cesarstwem i podbiły je. Narody te to: Wandalowie, Wizygoci, Ostrogoci, Longobardowie, Gepidowie, Alamanowie, Turyngowie.

 

1.1.5.Kim był biskup Aleksander Aleksandryjski, autor doktryny logosu w Jn 1:1.

Biskup Aleksander, był związany z elitami Cesarstwa Rzymskiego, wychowywanymi w duchu hellenizmu. Jego pochodzenie i hellenistyczne wykształcenie sprawiały, że  czuł się kimś ważniejszym, niż pozostali chrześcijanie. Dysponował zakonem parabolanów, którzy oficjalnie zajmowali się chorymi zakaźnie, w praktyce byli zbrojnymi bojówkami biskupa:Ponadto dysponował on grupa sanitariuszy, zwanych parabolanoi, która liczyła 500-600 ludzi. Jej członkowie stali się czymś w rodzaju prywatnej policji kościelnej, której używano do rozprawiania się  z przeciwnikami… niejednokrotnie oskarżano ich o przekupywanie wysokich urzędników i kobiecej części kobiecego dworu…” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 69)

Zbór, na czele którego stał Aleksander, cieszył się ogromnym prestiżem, bo skupiał elity i najbogatszych mieszkańców miasta.

Gdy Aleksander zaczął nauczać, że hellenistyczna nauka o Logosie (pl.: o Słowie) jest zastosowana w Jn 1:1 i dokładnie opisuje Jezusa Chrystusa, Ariusz skrytykował ją, bo podważała fundamenty Prawa Bożego i powodowała, że Jezus Chrystus stawał się drugim Bogiem, bo: „…Bogiem było Słowo (gr. Logos)”. Tymczasem wiele tekstów biblijnych mówi, że jedynym Bogiem jest Jahwe. Tak również jest to  zapisane w Dekalogu (Wj 20:2-3), ale tylko w Bibliach BT II i w BP (w innych Bibliach imię „Jahwe” zostało usunięte). Użycie w tych tekstach imienia „Jahwe” powoduje, że nie ma już miejsca dla drugiego Boga, nawet gdyby to miał być Syn Boży, Jezus Chrystus. Nauka biskupa Aleksandra przekształcała monoteistyczną religię Boga Jahwe, w politeistyczną, co podważa fundamenty tej religii, jest niezgodne z Biblią i hermeneutyką biblijną.

Wszystkie inne elementy tego sporu, o których piszą encyklopedie i historycy, są tylko sprawami wtórnymi, wynikającymi, tylko i wyłącznie z tego, że pogańskim „Logosem” w Jn 1:1, według biskupa Aleksandra Aleksandryjskiego, stał się Jezus Chrystus. Nauka ta, w sposób drastyczny, zmieniła doktrynę chrześcijaństwa, a później, zaważyła na dziejach ludzkości!

Spór ten ściśle związany jest z ogromną ilością nieprawdziwych informacji, które całkowicie wypaczają istotę i przebieg tego sporu. Czytając o tym sporze, powinniśmy wiedzieć, że:Współcześnie całokształt poglądów Ariusza na temat Boga Ojca i Syna Bożego zbudowany jest na podstawie zachowanych pism jego przeciwników z czasów kontrowersji.” (Wikipedia, hasło „Ariusz”). Są siły, które niezwykle skutecznie blokują prawdziwy obraz tego, co się działo. Wpływ doktryny logosu w Jn 1:1 jest tak duży na chrześcijaństwo, że twierdzę:

bez właściwego rozpoznania tego sporu, nie jesteśmy w stanie zrozumieć istoty i historii chrześcijaństwaBrak wiedzy na ten temat boleśnie ciąży na tym, co się współcześnie dzieje w, tak zwanym, wielkim świecie i najprawdopodobniej, uniemożliwia skorzystanie z obietnic Bożych (1 Jn 2:25).

Pisząc o Aleksandrze Aleksandryjskim koniecznie trzeba zaznaczyć, że był to człowiek niezwykle wpływowy, a swoimi problemami udało mu się zainteresować pogańskiego cesarza. Wyświęcał biskupów, którzy byli mu później posłuszni. Nie bał się stosować brutalnej siły, czy dokonywać przekupstwa ważnych urzędników państwowych. To właśnie z takim człowiekiem zadarł biskup Ariusz.

Zachował się list Aleksandra z tego okresu. Pokazuje on sposób myślenia i atmosferą panującą wśród jego zwolenników i sposoby działania tych ludzi: „…jako pierwszą ze wszystkich, rozpatrzyliśmy sprawę bezbożności i przestępstwa Ariusza oraz zwolenników jego nauki.  Postanowiliśmy jednomyślnie potępić jego bezbożną doktrynę oraz słowa i bluźniercze wyrażenia, których używał, znieważając Syna Bożego: „jest z niczego”, „zanim się narodził nie był”, „był kiedyś [czas], kiedy go nie było” i to, że „Syn Boży zdolny jest z własnej woli do dobra i do zła”. Wszystko to święty sobór potępił, aby nie słuchać dłużej nauki bezbożnej i szalonej i by nie znosić cierpliwie słów pełnych bluźnierstw. Wy zaś usłyszeliście już zapewne albo usłyszycie, jaki wyrok zapadł w jego sprawie, przeto niech się nie uważa, że znieważamy człowieka, który za swój grzech poniósł sprawiedliwą karę. Jego bezbożność miała tak wielką siłę oddziaływania, że przyłączyli się do niego Theonas z Marmaryki i Sekundos z Ptolemais - obaj otrzymali ten sam wyrok [co Ariusz]. Lecz ponieważ łaska Boża Egipt uczyniła wolnym od tej błędnej i bluźnierczej doktryny i od ludzi ośmielających się wprowadzać schizmę i szerzyć herezję wśród ludu zawsze miłującego pokój… („List Soboru w Nicei do Egipcjan”, punkty 2-5). List ten pokazuje zawziętość Aleksandra i jego zwolenników. Trudno się tu doszukać działania Ducha Świętego, bez którego nie da się rozwiązać takich sporów. Wszystko zostało odwrócone. Opiszę to szerzej, ale później. Teraz tylko podam, że to Kościół zarzucał Aleksandrowi wszystkie te rzeczy, które w tym liście zarzuca się Ariuszowi. Ta nowa, wcześniej odrzucona nauka, sprzeczna z Dekalogiem, spowodowała „schizmę” i dlatego była „bezbożna” i „bluźniercza”. Tego samego nie można powiedzieć o „ortodoksyjnej” nauce Ariusza, która zostanie omówiona w następnym punkcie. Metoda odwracania faktów sprawdziła się i współcześnie, często używana jest przez polityków.

Dla Aleksandra był to prestiżowy spór. Musiał pokazać swoim elitarnym członkom zboru, że to on ma rację, a podważanie nauk głoszonych przez tak elitarnego biskupa jak on, musi być surowo ukarane. Dlatego w swoich działaniach nie cofał się przed niczym. Od czasów Aleksandra Aleksandryjskiego skandale będą czymś powszechnym wśród hierarchów Kościoła.

 

 

1.1.6.Ortodoksja chrześcijańska do początków IV wieku i hellenistyczne zagrożenie.

Do czasów sporu aleksandryjskiego, podobna nauka do tego, co głosił biskup Aleksander, gdy ją próbowano wprowadzać, była zdecydowanie odrzucana przez całe chrześcijaństwo. Taki atak na podstawowe nauki biblijne, nie był czymś nowym. Kościół, rozumiany jako wspólnota ludzi wierzących w Boga Jahwe, cały czas był brutalnie atakowany przez hellenistów (gnostyków), którzy chcieli wkraczać do zborów i przejąć kontrolę nad nimi. Doświadczył tego Paweł: Dz 9:29 „Przemawiał też i rozprawiał z hellenistami, którzy usiłowali go zgładzić.”(BT) Paweł zachował swe życie, jednak w czasach póżniejszych, wierni będą masowo prześladowani, będą tracili swoje majątki, zdrowie i życie, w obronie ortodoksji chrystusowej.

Helleniści odrzucali biblijne nowonarodzenie (Jn 3:3-5) i próbowali narzucić innym swoją filozofię życia. Na ich nauki ostro reagował Piotr: 2 Ptr 2:17-19 „Ci są źródłami bez wody i obłokami wichrem pędzonymi, których czeka mrok ciemności. Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się od postępujących w błędzie. Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia”(BT) Również Jan demaskował ich skutecznie: 1 Jn 4:5-6 „Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak [mówi] świat, a świat ich słucha. My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu.”(BT) Jednak zagrozenie z ich strony było tak duże, że Chrystus, w swoich listach do zborów (Ap 2:1-29 i Ap 3:1-22), jeszcze raz zwraca uwagę na niebezpieczeństwo wynikające z ich postawy, a związane z grupą gnostków, nazywającą siebie „nikolaitami”, od imienia Mikołaj, który stał na ich czele.

Odbywały się lokalne synody biskupów (Dz 15:2), na których omawiano problemy występujące w zborach i doradzano młodym biskupom, jak je rozwiązywać. Gdy zdarzały się jakieś odstępstwa od nauki chrześcijańskiej, biskupi chętnie słuchali takich rad i naprawiali swoje błędy. Uchwały takich synodów były przekazywane do sąsiednich zborów (Dz 15:20). To powodowało, że helleniści (gnostycy) musieli zakładać własne, odrębne zbory, nazywane imieniem przywódcy takiego zboru, na przykład nikolaici.

To właśnie w obronie ortodoksji chrystusowej, przeciwko wpływom hellenizmu, wystąpił biskup Ariusz: „…odbyły się dwa niewielkie synody w Bitynii i w Palestynie, uznały one poglądy Ariusza za ortodoksyjne…”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997 s. 154). Ariusz zrobił to, co wcześniej robili inni biskupi, w tym również biskup aleksandryjski Dionizy (247-264) i biskup Rzymu Kalikst I (217-222) (Wikipedia, hasło „Sabelianizm”). Bronił fundamentu monoteistycznego Kościoła (Mr 12:29). Sprawa wydawała się formalnością. Chrześcijaństwo trwało już prawie 300 lat i do tego momentu, z małymi wyjątkami, skutecznie broniło się przed wpływami pogańskich wierzeń. Dlatego niemal cały Kościół, z wyjątkiem okręgu aleksandryjskiego, będącego terenem wpływów biskupa Aleksandra, chętnie popierał Ariusza, bo wszyscy rozumieli chrześcijaństwo (chrystianizm) podobnie jak on.

 

Chrystianizm pierwszych wieków cechował się prostotą nauki: 2 Kor 11:3 Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę.”(BT)

 


1.1.7.Autonomia zborów i lokalne synody do początków IV wieku.

Dzieje Apostolskie opisują powstawanie nowych zborów. Apostołowie zaczynali głosić Ewangelię, a gdy znajdowali zainteresowanych, zakładali zbór. Oczywiście założyciel takiego zboru stawał na jego czele, jako biskup. Taki zbór był całkowicie autonomiczny. Nikt nie mógł narzucić swojej woli takiemu biskupowi. Za wszystko co się działo w zborze odpowiadał biskup i to tylko przed Bogiem. Zostało to zapisane w Biblii: Tt 1:7 „Biskup bowiem winien być, jako włodarz Boży…”(BT) Włodarz podlegał wyłącznie swemu panu. W tym wypadku „panem” tym jest tylko biblijny Bóg. Gdy trzeba było wybrać nowego biskupa, robili to członkowie zboru, z pomocą Ducha Świętego: Dz 20:28 „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią.”(BT) To „biskupi kierowali Kościołem Boga”, a nie papież, czy metropolita, czy patriarcha, czy arcybiskup. Nie było władzy centralnej. Tak o tym piszą współcześni historycy katoliccy:Przy braku jednolitej struktury organizacyjnej, każdy charyzmatyczny wierny mógł wypaczyć nauczanie Kościoła. Gnostycyzm stanowił największe zagrożenie dla nauki chrześcijańskiej, zmuszając chrześcijan z II wieku do poszukiwań silnych przywódców, którzy byliby w stanie odeprzeć jego ataki.”(Roger E. Olson, Historia Teologii Chrześcijańskiej, Chrześcijański Instytut Biblijny, Warszawa 2003, s.140) Tak piszą historycy katoliccy, chociaż odbyło się wszystko, dokładnie na odwrót. Najlepiej widać to na przykładzie hellenistycznej, gnostycznej doktrynie logosu w Jn 1:1. Dopóki istniał system zborów autonomicznych, nakazany przez Biblię, Kościół skutecznie bronił się. Sytuacja zasadniczo zmieniła się, gdy w IV wieku powstał „silny przywódca” papież, który właśnie siłą wprowadził „gnostycyzm” w postaci doktryny logosu do chrześcijaństwa tak skutecznie, że obowiązuje ona do dnia dzisiejszego. Siła papieża brała się ze ścisłej współpracy z władzą świecką, która wykonywała jego wyroki. Nikt nie był w stanie mu się sprzeciwić. Obowiązywała autorytarna zasada: „Roma locuta causa finta”, „Rzym powiedział, sprawa zakończona”.

Brak władzy centralnej widać w opisie Soboru Jerozolimskiego, który odbył się około 50 roku i jest opisany w Biblii. Gdy pojawiły się problemy: Dz 15:6 „Zebrali się więc Apostołowie i starsi, aby rozpatrzyć tę sprawę.”(BT) Każdy mógł zabrać głos: Dz 15:7-9 „Po długiej wymianie zdań …”(BT), w końcu zabrał głos apostoł Piotr: Dz 15:7 „…przemówił do nich Piotr: Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca.”(BT) Jednak ostatnie słowo należało do „Jakuba”, który był biskupem zboru w Jerozolimie: Dz 15:13 „A gdy i oni umilkli, zabrał głos Jakub …”(BT) Wszystko wskazuje na to, że Jakubem tym był najstarszy, rodzony brat Jezusa Chrystusa (Mt 13:55). Na zaangażowanie się „brata Pańskiego” w działalności chrześcijańskiej, wskazuje Paweł: Ga 1:19 „Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego.”(BT) To Jakub, jako biskup zboru w Jerozolimie, podjął ostateczną decyzję: Dz 15:19 „Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan, nawracających się do Boga”(BT). Jednak decyzja ta uwzględniała opinię „Apostołów i starszych” i „Ducha Świętego”, który im towarzyszył: Dz 15:28-29 „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!”(BT) W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na zasadnicze różnice panujące między takimi synodami, a soborami organizowanymi przez cesarza i elity.

Po pierwsze. W tekstach uchwał soborów organizowanych przez cesarzy nie widać wpływu Ducha Świętego, troski o dobro ludzi wierzących.

Po drugie. Uchwała Apostolskiego Soboru Jerozolimskiego kończy się pozdrowieniem, skierowanym do odbiorców: „Bywajcie zdrowi”. Zupełnie inaczej kończy się Nicejskie Wyznanie Wiary. Kończy się groźbą, skierowaną do tych, którzy się nie podporządkują: „…tych Kościół katolicki i apostolski wyklina.” (Nicejskie Wyznanie Wiary)

Zupełnie inaczej wyglądało to w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa. Były organizowane synody (Dz 15:1-2), na których podejmowano uchwały, które były tylko głosem doradczym dla innych biskupów. Była prowadzona również korespondencja między biskupami:Biskupi innych wielkich miast imperium pozostawali w korespondencyjnym kontakcie z biskupami Rzymu… Ale jeśli mieli odmienne zdanie – pozostawali przy swoim…”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997 s. 67) To w oparciu o te zwyczaje biskupi Wschodu wystąpili w obronie biskupa Ariusza, nazywając jego nauki „ortodoksyjnymi”: : „…odbyły się dwa niewielkie synody w Bitynii i w Palestynie, uznały one poglądy Ariusza za ortodoksyjne…”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997 s. 154).

Żaden biskup nie ośmieliłby się otwarcie poprzeć jakiegoś prezbitera, który był w sporze ze swoim biskupem! Byłoby to wystąpienie przeciwko Duchowi Świętemu (Dz 20:28), który brał udział w wyborze biskupa. To byłoby zachętą dla innych, aby występowali przeciwko swoim biskupom. Historycy Starożytności podkreślają to, że obrońcy Ariusza trzymali się nauki chrześcijańskiej, w przeciwieństwie do drugiej strony sporu. Wszystko wskazuje na to, że biskup aleksandryjski Aleksander, chciał udowodnić swoją wyższość nad drugim biskupem aleksandryjskim, Ariuszem. To, ze Ariusz odwoływał się do „Słowa Bożego”, prawdopodobnie powodowało, że cieszył się większym autorytetem wśród chrześcijan Aleksandrii, niż Aleksander. Dlatego to tak mogło boleć Aleksandra, a później innych biskupów aleksandryjskich. Biskup Aleksander wykorzystał swoje światowe kontakty. Dzięki swoim wpływom, lokalny i nic nie znaczący spór, stał się fundamentalnym sporem w całym Kościele, a jego skutki obserwujemy do dnia dzisiejszego.

Czytając o sporze aleksandryjskim, musimy wiedzieć o jednym: „…pamiętajmy, że historię sporów tej epoki znamy niemal wyłącznie  z materiałów dostarczonych nam  przez jedną ze stron, która ostatecznie zwyciężyła… przywłaszczając sobie prawo  decydowania w sprawach Kościelnych…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997 s. 173).

Historycy opisujący ten spór zaznaczają, że w przeciwieństwie do drugiej strony sporu: Ariusz i jego zwolennicy znajdowali dla swych twierdzeń podstawę przede wszystkim w Ewangeliach.”  (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 184)

Dlatego do czasów Soboru Nicejskiego, odbywały się tylko lokalne „synody”, na których młodsi biskupi radzili się starszych biskupów i wyjaśniano sobie problemy teologiczne. Podjęte uchwały cieszyły się powszechnym autorytetem, jednak nie musiały być przyjęte przez biskupów. Dlatego w trzech pierwszych wiekach zbory były autonomiczne, na ich czele stali biskupi i nikt nie miał prawa narzucić im swojej woli.

 

1.2.Okoliczności związane ze sporem aleksandryjskim.

Spór dotyczył odpowiedzi na pytanie: czy „Słowo” (gr. „Logos”) w Jn 1:1, jest innym imieniem Jezusa Chrystusa? W filozofii greckiej „Logos” zajmował ważne i popularne, wśród wykształconych elit, miejsce.

 

1.2.1.Hellenistyczna doktryna logosu.

Uważa się, że grecki filozof Heraklit z Efezu (ur. 540 do 480 p.n.e.) jest twórcą terminu „logos”.

Wikipedia, hasło „logos”: „Heraklit uznawał, że najbardziej fundamentalną cechą Natury jest jej zmienność. Przypisuje mu się powiedzenie Panta rhei – „Wszystko płynie". Stąd symbolem rzeczy jest ogień - nie dlatego, jakoby wszystko miało się fizycznie „składać" z ognia, lecz dlatego, że cechą charakterystyczną ognia jest zmienność, a jednocześnie konflikt i harmonia Opisywany przez Heraklita świat nie jest jednak chaosem. Przemiany ognia, ciągłe powstawanie i niszczenie, a więc fundamentalny konflikt będący u podstaw rzeczy, odbywa się zgodnie z kosmicznym prawem. Ten świat „był, jest i będzie wiecznie żyjącym ogniem, zapalającym się według miary i gasnącym". W innym fragmencie Heraklit pisze, że „istnieje jedna tylko mądrość: rozum, który wszystkim rządzi, wszystko przenikając”. Tę „miarę" i ten „rozum" często utożsamia się właśnie z logosem.

Niezwykle wyraźnie widać, że logos znacznie bardziej pasuje do Boga Jahwe, niż do Jezusa Chrystusa. Tak nauczał filozof żydowski Filon Aleksandryjski, który łączył wiarę mojżeszową z hellenizmem. Twierdził, że Logosem jest Bóg Jahwe. Również Biblia wprost mówi, że Bóg jest „ogniem” (Hbr 12:29). Natomiast nie ma w Biblii tekstów, związanych z Chrystusem, które nazywają Go „ogniem”. Dlatego jest pytanie, na które nie umie odpowiedzieć żaden zwolennik doktryny logosu: dlaczego w Jn 1:1 Logosem jest Jezus Chrystus, a nie Bóg Jahwe. Gdyby tak było, to doktryna logosu w Jn 1:1, nie niszczyłaby podstaw chrześcijaństwa, monoteistycznego charakteru religii chrześcijańskiej (Wj 20:2-3). Tu dochodzimy do sedna tego sporu. Tylko nauka o Chrystusie, który był Logosem w Jn 1:1, otwierała nowe możliwości związane z synkretyzmem religijnym, możliwości polegające na wprowadzeniu nauk pogańskich do chrześcijaństwa, będących wieloletnią tradycją elit Cesarstwa Rzymskiego

Synkretyzm religijny… - łączenie dwóch lub więcej systemów wierzeń religijnych w nowy system lub włączenie do danej tradycji religijnej idei pochodzących z tradycji niepowiązanych… W starożytnej Grecji to określenie używane było jako nazwa procesu polegającego na włączaniu obcych bóstw do panteonu własnych… Szczytowe nasilenie zjawisko synkretyzmu religijnego osiągnęło w pierwszych wiekach naszej ery w Cesarstwie Rzymskim. Powszechny stawał się kult bóstw pochodzenia orientalnego… Rozwijał się kult Wielkiej Matki Kybele oraz irańskiego Mitry – boga słońca. Do panteonu rzymskiego trafił też Baal… Założeniem cesarzy rzymskich było „adoptowanie” bóstw ludów podbitych do rzymskiego panteonu lub też utożsamianie ich z bogami już istniejącymi, o podobnych atrybutach i funkcjach.” (Wikipedia, hasło „Synkretyzm religijny”)

Teza, którą będę się starał udowodnić: przyjęcie doktryny logosu w Jn 1:1 spowodowało, że:

- chrześcijaństwo przestało być religią monoteistyczną, religią biblijnego Boga Jahwe,

- Jezus Chrystus stawał się Bogiem, który, z kolei stawał się irańskim bogiem słońca Mitrą,

- w ramach kultu świętych, przyjęcie kultu Wielkiej Matki, pod nazwą kultu maryjnego i wprowadzenie do chrześcijaństwa wielu bogów pogańskich pod nazwą imion biblijnych lub osób znanych w chrześcijaństwie.

Trzeba wiedzieć, że jednak jest zasadnicza różnica między Logosem i Bogiem Jahwe. Logos tylko porządkuje materię będącą w chaosie i nic więcej.  „Logos” nie potrafi stworzyć materii z niczego (łac. creatio ex nihilo), co jest cechą Boga Jahwe, a co sprawia nierozwiązywalny problem współczesnej, naukowej teorii Wielkiego Wybuchu, która „początek”, t=0 nazywa „osobliwością”, bo nie umie tego wyjaśnić. Gdyby Chrystus był Logosem, nie mógłby stwarzać z niczego. Tylko o Bogu Jahwe można powiedzieć, w kontekście stworzenia świata: „rzekł i stało się” (Rdz 1).

 

1.2.2.Nienawiść hellenistów do Boga Jahwe.

 

Helleniści nie lubili biblijnego Boga Jahwe. Uważali, że się wywyższa ponad innych bogów, uważając się za Boga jedynego, przez co gardził greckimi bogami. Szczególną agresywnością, wśród hellenistów, cechowali się gnostycy, którzy chcieli połączyć religię greków i starożytną wiedzę o świecie, wywodzącą się z Babilonu, z chrześcijaństwem. O nienawiści tych ludzi do Jahwe, piszą historycy katoliccy: Przepaść między Bogiem a światem materii połączona została ideą demiurga… Demiurg… posiadał w sobie dość ducha, aby wykazać moc stwórczą, dość materii, aby stworzyć zły świat materialny. Demiurga owego gnostycy utożsamiali z Jahwe ze Starego Testamentu, którego nienawidzili z całego serca” (Earle E. Cairns, Z Chrześcijaństwem Przez Wieki. Historia Kościoła Powszechnego, Wydawnictwo CREDO, Katowice 2003, s. 90-91). Piszą o tym również historycy protestanccy: „Gnostycy byli zdeklarowanymi przeciwnikami Starego Testamentu i hebrajskiej religii. Według nich materialny świat jest całkowicie zły, zatem jego stwórca – Jahwe - musi być także zły, podobnie jak jego religia.” (Alan Knight, Kryzys Pierwotnego Chrześcijaństwa, Duch Czasów 2014, s. 17)

Starożytność cechowała się pełną tolerancją religijną. Każdy mógł czcić swojego boga tak jak umiał. Ludzie byli bardzo religijni i nie chcieli narażać się nawet jakiemuś obcemu bogu. Oczywiście istniała rywalizacja między kapłanami różnych bogów i tu mogło dochodzić do ostrych sporów. Również kaprys jakiegoś władcy - despoty mógł spowodować prześladowania religijne. Jednak trwało to krótko. Obowiązywał szacunek do wszystkich bogów, których bano się. Nikt nie chciał narazić się jakiemuś bogu. Wyraźnie widać to jest w polityce religijnej króla Babilonu, który przenosił kulty bóstw narodów podbitych do stolicy, między innymi kult Boga Jahwe (Dn 3:96). Dlatego Babilon stał się biblijnym symbolem zamieszania religijnego, gdzie oprócz kultów bogów pogańskich, była namiastka kultu Boga Jahwe. Inny biblijny przykład to Asyryjczycy, którzy podbili Izraela i wysiedlili ich z Samarii, ale żeby nie narazić się na gniew izraelskiego Boga Jahwe, posłali tam kapłanów, aby na tych terenach głosili nowym mieszkańcom (Samarytanom) Boga Jahwe (2 Krl 17:26-27).

Z tego systemu powszechnej tolerancji religijnej był wyłączony tylko Bóg Jahwe. Działo się tak, bo wyznawcy Boga Jahwe twierdzili, że tylko Jahwe jest Bogiem i nie ma żadnych innych bogów. Grecy byli politeistami. Uwielbiali swoich bogów, a przede wszystkim to, że każdy bóg specjalizował się w innej dziedzinie i w każdej sprawie można było zwrócić się do któregoś z nich. Ludzie nie wyobrażali sobie życia bez tych bogów. Byli oburzeni tym, że ktoś obrażał ich bogów i to w ten sposób, że negował ich istnienie. To wywoływało olbrzymią niechęć do Boga „Jahwe”, który zdaniem hellenistów, nieskromnie wywyższał się ponad innych bogów i lekceważył ich mówiąc, że takich nie ma. W Starożytności uważano, że im jakiś bóg jest ważniejszy, tym częściej wymienia się jego imię. Istnienie takiego zwyczaju widać w Biblii. Król Dawid chcąc się odciąć od pogańskich bogów „imion ich nie wymawia swoimi wargami” (Ps 16:4). Czytelników ksiąg Starego Przymierza (Testamentu) z Biblii Tysiąclecia, wydanie II, z którego nie usunięto imienia Jahwe, szokuje częstotliwość występowania imienia Bożego „Jahwe”. Średnio ponad 6 razy na każdej stronie, co zależy również od innych rzeczy. Ale to ma związek z wyżej wymienionym zwyczajem, stosowanym w Starożytności. Dlatego helleniści postanowili ukarać Boga Jahwe tym, że przestano wymieniać Jego imię. Wprowadzono bojkot imienia „Jahwe”, który trwa do dnia dzisiejszego.

Po raz pierwszy nienawiść do imienia Bożego „Jahwe” możemy zobaczyć w Aleksandrii. Władze Aleksandrii zleciły Żydom aleksandryjskim wykonanie tłumaczenia ksiąg Starego Przymierza (Testamentu) na język grecki, aby wzbogacić zbiory Biblioteki Aleksandryjskiej. Wszystko wskazuje na to, że warunkiem wykonania tego zlecenia, było usunięcie z niego imienia „Jahwe”. Powstałe tłumaczenie nazwano „Septuagintą”. Z powodu usunięcia imienia „Jahwe”, zostało ono źle ocenione przez kapłanów i uczonych w Piśmie w Jerozolimie. Dlatego wymyślono historyjkę o tym, że 70-ciu tłumaczy, tak długo tłumaczyło ten tekst, aż wszystkie tłumaczenia były identyczne. Od liczby 70, tłumaczenie to nazywa się Septuagintą.

Powszechnym zwyczajem stało się to, że współcześni tłumacze Biblii na języki narodowe, usuwają to imię. W polskich Bibliach tylko Biblia Tysiąclecia, wydanie II (BT II) i Biblia Poznańska (BP) zawiera to imię. Pozostałe Biblie są dowodem na ogólnoświatowy bojkot biblijnego imienia „Jahwe”.

Jezus wprowadził bardzo ostre ograniczenia, związane ze zmianami tekstu w Biblii: Łk 16:17 „Lecz łatwiej niebo i ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa.”(BT) Nawet „kreska” nie mogła być usunięta z biblijnego tekstu. Również zapowiedział kary dla tych, którzy będą zmieniać zapis Słowa Bożego: Ap 22:18-19 „Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym - które są opisane w tej księdze.”(BT) Nic to nie dało. Imię Boże „Jahwe” jest powszechnie usuwane zarówno ze Starego, jak również z Nowego Przymierza (Testamentu).

Jest jednak promyk nadziei, że to się zmieni. Wprawdzie powoli, ale systematycznie, do ludzi dociera informacja, że imię Boże „Jahwe” jest bezprawnie usunięte ze Słowa Bożego. Jednak w praktyce wygląda to jeszcze tak, że prawie każdy używa Biblii okaleczonej, właśnie w ten sposób, a ci, którzy o tym wiedzą, cytując wersety z których usunięto to imię, zachowują się tak, jakby nic się nie stało i nie informują słuchaczy, że z cytowanego fragmentu Biblii, imię Boże „Jahwe”, zostało usunięte! Dlatego uważam, że każdy, kto uważa się za chrześcijanina biblijnego, przy czytaniu tekstu biblijnego, powinien zwracać uwagę na miejsca, z których na pewno, zostało usunięte to imię. Najlepiej zachęcać wszystkich do kupna nie ocenzurowanych Biblii, takich jak BT II i BP, chociaż nawet w tych Bibliach, w księgach Nowego Przymierza, widać bojkot imienia „Jahwe”. Jest ono usunięte z cytatów ze Starego Przymierza, w których to imię występuje, znajdujących się w księgach Nowego Przymierza. Zwykłym skandalem jest usunięcie imienia „Jahwe” z Dekalogu, jedynego tekstu biblijnego, który został „napisany palcem Bożym” (Wj 31:18).

Walka z biblijnym Bogiem Jahwe, zawsze była związana z elitami, wychowanymi w duchu hellenizmu. Nie zmieniło się to do dnia dzisiejszego. Współczesnych ludzi wychowuje się również w duchu hellenizmu. Prawie każdy potrafi wymieniać bogów greckich z imienia, a jednocześnie często zdarza się, że wierni nie znają imienia „Jahwe”, Boga o którym uczyli się w szkole przez wiele lat. Ale właśnie takie jest współczesne chrześcijaństwo. Ludzie, najczęściej nieświadomie, biorą udział w światowym bojkocie imienia swojego Boga i nikomu to nie przeszkadza. Inną sprawą jest to, że ludzie nie chcą o tym wiedzieć (Mt 13:14-15).

Oczywiście tych, którzy pytają o „usunięcie imienia Jahwe z Biblii”, zasypuje się ogromną ilością „ważnych” argumentów, które to uzasadniają, a które nie mają żadnego uzasadnienia biblijnego, takich jak:

- nie wiadomo jak należy wymawiać to imię. Dla Żydów imię to było tak święte, że nie wolno im było go wymawiać i zastąpili je słowem „Pan” lub „Bóg”. W międzyczasie zmienili swój język z hebrajskiego na aramejski i dzisiaj nikt nie wie, jak należy wymawiać to, tak święte imię. Dlatego najlepiej je w ogóle nie wymawiać. Tymczasem tekst biblijny pokazuje, że imię to było doskonale znane Żydom. Gdy przyszli aresztować Jezusa, a On powiedział „Ja jestem” (Jn 18:5), przerazili się. Bo słowa te były jednocześnie imieniem Bożym, a to co zrobili potem, świadczy o tym, że doskonale znali to imię: Jn 18:6 „Skoro więc rzekł do nich: Ja jestem, cofnęli się i upadli na ziemię.”(BT) Widać, że doskonale znali imię „Jahwe” i wymowę tego imienia. Trudno żeby było inaczej, bo słowa „ja jestem” są podstawowymi słowami w każdym języku.

Drugim takim świętym imieniem jest imię „Jezus”: Flp 2:9-11 „Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca.”(BT) I tu nagle okazuje się, że imię to wcale nie trzeba wymawiać tak, jak ono brzmi w języku oryginalnym. Mało tego. W księgach Starego Przymierza zapisane jest ono jako „Jozue” i wymawia się je tak jak jest zapisane, a w księgach Nowego Przymierza „Jezus” i wymawia się je też tak, jak zostało zapisane. Widać tu niekonsekwencję tych ludzi, którzy wydają powyższe opinie i naszą bezkrytyczność, bo przyjmujemy takie nauki bez zmrużenia oka. Dlatego przypomnę: w języku polskim imię biblijnego Boga wymawia się też tak, jak zostało napisane, to jest „Jahwe”. Nie ma tu żadnych wątpliwości.

Bądźmy konsekwentni. Jeżeli modlimy się Modlitwą Pańską i prosimy: Mt 6:9 „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje!...”(BT), to wypowiadajmy to imię. Jeżeli nie będziemy wymawiać tego imienia, oczywiście z pełnym szacunkiem, to nie będzie „się święciło imię Twoje”. To może oznaczać, że modlimy się o coś, czego osobiście pilnujemy, żeby się nie wypełniło. Takie zachowania obniżają szczerość naszej modlitwy i pokazują, jak łatwo nami manipulować.

W chrześcijaństwie obowiązuje zasada powszechności kapłaństwa (1Ptr 2:5). Każdy chrześcijanin powinien być kapłanem. Ale ponieważ Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (1Tm 2:5) i złożył już jedyną ofiarę za grzechy ludzi (Hbr 9:28), to współcześni kapłani chrześcijańscy nie muszą już wykonywać tych czynności, które były obowiązkiem kapłanów w Starym Przymierzu. Pozostaje im tylko obowiązek nauczania innych. Biblia nakazuje kapłanom: Ml 2:1-2 „Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Jahwe Zastępów, to rzucę na was przekleństwo …”(BT II) Biblijny nakaz dla chrześcijan jest prosty: „macie oddawać cześć memu imieniu”, imieniu Jahwe. Nie wywiązywanie się z tego Bożego nakazu, skutkuje przykrymi konsekwencjami.

- helleniści twierdzą, że w Nowym Przymierzu obowiązuje imię Boga „Ojciec”, dlatego nie używa się imienia „Jahwe”. Tymczasem „ojciec” jest funkcją pełnioną przez Boga Jahwe, a nie imieniem. Wyraz ten, w przeciwieństwie do imion, w tekście oryginalnym, napisany jest z małej litery (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994). Jest to biblijny dowód na to, że wyraz ten nie jest imieniem.

- do Ojca nie wolno zwracać się po imieniu. Rzeczywiście żyjemy w kulturze, w której wielu ludzi przyjęło naukę, którą stosują na co dzień, że do swojego ojca nie mówią po imieniu. I oczywiście powinniśmy to uszanować. Jednak Biblia naucza inaczej. Jest wiele zacytowanych modlitw, w których modlący się, zwracają się do Boga po imieniu. Gdy sługa Abrahama szukał żony dla Izaaka: Rdz 24:12 „I modlił się: „Jahwe, Boże pana mego Abrahama, spraw, abym spotkał ją dzisiaj; bądź łaskaw dla mego pana Abrahama! (BT II) Modlitwa ta została wysłuchana. To świadczy o tym, że używanie imienia „Jahwe” w modlitwach kierowanych do Boga, nie jest czymś złym, a wręcz przeciwnie. Liczne przykłady biblijnych modlitw sugerują to, aby imię Jahwe używać w modlitwach. Sami musimy zadecydować i dokonać wyboru, jak się modlić. Ale tu przychodzi z pomocą Słowo Boże. Apostoł Piotr i  inni Apostołowie mówili: Dz 5:29 „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi …”(BT)

Możemy zaobserwować przewrotność współczesnych chrześcijan. Wielu twierdzi, że nigdy by się nie odważyli mówić do Boga po imieniu, bo jest On naszym Ojcem, bo tak zostali wychowani. Jednak z drugiej strony do Jezusa mówią po imieniu w cytatach, modlitwach, pieśniach itd. Jednocześnie twierdzą, że „Słowem” (gr. „Logosem”) w Jn 1:1 jest Jezus. A jeżeli tak, to w Jn 1:3 jest napisane: Wszystko przez Nie (przez Słowo, czyli przez Logos, czyli przez Jezusa) się stało, a bez Niego (bez Słowa, czyli bez Logosu, czyli bez Jezusa) nic się nie stało, co się stało.”(BT) Z takiej, niedorzecznej interpretacji tych wersetów wynika, że to Jezus jest Stwórcą „wszystkiego”, że bez Jezusanic się nie stało, co się stało.”, że to Jezus jest naszym Ojcem duchowym. I nagle okazuje się, że do tego Ojca ludzie ci mówią już po imieniu i wychowanie nie ma tu żadnego znaczenia.

Znowu mamy tu do czynienia z ludzką nauką, która nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego i narusza fundamenty chrześcijaństwa. Mamy liczne, biblijne przykłady na to, że ludzie zwracali się do Boga Jahwe po imieniu. To hellenistyczny, ogólnoświatowy bojkot imienia „Jahwe” nie pozwala ludziom wypowiadać tego imienia. A ludzie, najczęściej nieświadomie, biorą udział w światowym bojkocie Boga Jahwe.

- wśród ludzi panuje tytułomania. Gdy się mówi o kimś ważnym, najpierw wymienia się jego tytuły, czasami zasługi, potem dopiero nazwisko i imię. Im więcej się wymienia, tym lepiej. To zjawisko wykorzystali zwolennicy hellenizmu, a ludzie chętnie to przyjęli. Każdy, podświadomie uważa, że wymawianie samego tylko imienia „Jahwe”, źle  wygląda i pozbawione jest szacunku. Już znacznie lepiej brzmi dwuczłonowy zwrot Bóg Ojciec. Oburzenie tych, którzy słyszą, że ktoś zwraca się w modlitwie do Boga po imieniu, trafia na podatny grunt. Ludzi razi to. Jednak przykłady biblijne mówią zupełnie coś innego. Pamiętajmy o nauce wynikającej z wersetu Dz 5:29. To nie jest przypadek, że jedno z przykazań Dekalogu, poświęcone jest wyłącznie imieniu „Jahwe”.

- nie wolno nadużywać imienia Bożego. I to jest prawda. Przykazanie Dekalogu mówi: Wj 20:7 „Nie będziesz wzywał imienia Boga twego, Jahwe, do czczych rzeczy, gdyż Jahwe nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.”(BT II) Nauczanie Słowa Bożego, przez odczytywanie go, tak jak to robił, „swoim zwyczajem” Jezus (Łk 4:16-17), na pewno nie jest „czczą rzeczą”, o której mówi przykazanie. Wręcz przeciwnie. Jest to obowiązkiem każdego kapłana, każdego nauczyciela Słowa Bożego i chrześcijanina biblijnego. Również używanie tego imienia w czasie nabożeństwa, w modlitwach i pieśniach na pewno nie jest „czczą rzeczą”.

- Spotkałem się z taką nauką. Żydów drażni to, że chrześcijanie używają imię „Jahwe”, dlatego zostało ono usunięte z Biblii.

Tego typu argumentację usłyszałem w środkach masowego przekazu. Jest to absurd. Żydzi niezwykle starannie dbali o to, aby nie było najmniejszych zmian w Torze, która wchodzi w skład Biblii. Powstała „masora”. Masoretami byli ludzie, którzy pilnowali niezmienności tekstu do tego stopnia, że każda litera miała swój numer: „Wprowadzenie zmian w świętym tekście było surowo zakazane, dlatego choć masoreci zaznaczyli zarówno samogłoski, jak i akcenty, w sam tekst nie ingerowali nawet w najmniejszym stopniu ograniczając się do uwag marginesowych zwanych Masorą… By zachować tekst w stanie nieskażonym, masoreci policzyli wszystkie litery Tory, by ich liczba zgadzała się w kolejnych kopiach… dzisiejsze kopie Biblii hebrajskiej w minimalnym stopniu różnią się od oryginału… są niemal identyczne z analogicznymi fragmentami zwojów z Qumran…” (Wikipedia, hasło „masoreci”). Dlatego twierdzenie, że to ze względu na Żydów, imię „Jahwe” zostało usunięte z Biblii, jest absurdem.

Ucząc się religii w szkole przez 11 lat, nie znałem imienia „Jahwe”, pomimo tego, że każdą religię zaczynaliśmy „Modlitwą Pańską”, w której prosiliśmy, aby „się święciło imię Twoje”. Kapłani, którzy mnie nauczali religii, nie wywiązali się ze swojego podstawowego obowiązku: nie uświęcili imienia „Ojca naszego” (Mt 6:9) i zataili imię Boga „Jahwe”.

Do tego trzeba dodać starożytną zasadę: bóg jest tym ważniejszy, im częściej wymienia się jego imię. Zasada ta występuje również w Biblii. Król Dawid twierdzi, że nie ma nic wspólnego z pogańskimi bogami, bo: Ps 16:4 „…imion ich nie wymawiam swoimi wargami.”(BT) To właśnie zastosowali helleniści przeciwko znienawidzonemu Bogu Jahwe.

Można zaobserwować zjawisko, związane z wiarą. Ludzie mają swoje autorytety religijne, narzucone przez środowisko w którym żyją, których bezkrytycznie słuchają i nie porównują ich nauk z Biblią. Dają sobie narzucić różne, często dziwne nauki. Jest to wygodne dla kogoś, kto chce być chrześcijaninem (uczniem Chrystusa), ale nie zależy mu na tym, aby poznawać Słowo Boże. Taka postawa jest bardzo niebezpieczna, bo autorytety te mogą okazać się „wilkami w owczej skórze” i zmuszać do czynności zabronionych w Biblii, przez Boga (Mt 7:15). Stają się biblijnymi „fałszywymi prorokami”, przed którymi ostrzegał Jezus (Mt 24:24).

W podsumowaniu tego punktu, zacytuję jeden z wielu fragmentów Biblii, w którym autor mówi o Bogu, używając samego tylko imienia Jahwe: Ps 40:17 Niech się radują i weselą w Tobie wszyscy, co Ciebie szukają, i niech zawsze mówią: „Jahwe jest wielki" ci, którzy pragną Twojej pomocy.” (BT II) Ciekawe jest to, że muzułmanie nazywają naszego Boga Jahwe „Allachem” i nie mają żadnego problemu z używaniem tego zwrotu. Natomiast nie słyszałem, żeby jakiś chrześcijanin dostosował się do tego tekstu biblijnego i powiedział: „Jahwe jest wielki”.

To wszystko pokazuje łatwowierność, a wręcz bezkrytyczność współczesnych chrześcijan (uczniów Chrystusa) i brak znajomości Słowa Bożego. To bezwzględnie wykorzystują elity wychowane w duchu hellenizmu, aby  narzucać innym swoje tradycje i poglądy, które mają antychrześcijański charakter.

Jako chrześcijanie biblijni, powinniśmy zdecydowanie odciąć się od światowego bojkotu imienia „Jahwe”, nie mieć z tym nic wspólnego.

Przyjęcie doktryny logosu w Jn 1:1 załatwiło hellenistom wiele, podstawowych dla nich spraw:

- odsuwa na bok znienawidzonego Boga Jahwe, czyniąc Go Bogiem bezimiennym,

- wprowadza politeizm w osobie drugiego Boga Jezusa Chrystusa, który stał się Bogiem podstawowym,

- wprowadza hellenistyczną, liberalną interpretację Słowa Bożego, umożliwiającą zachowanie pogańskich tradycji, nauk, zwyczajów i wierzeń, w pseudo chrześcijaństwie.


1.2.3.Wcześniejsze próby wprowadzenia doktryny logosu do chrześcijaństwa.

Filon Aleksandryjski, filozof żydowski wychowany w duchu hellenizmu, łączył hellenizm z wiarą mojżeszową, uważał, że hellenistycznym Logosem jest Bóg Jahwe. To mądrość Jahwe kierowała wszystkim, co działo się na ziemi. Swoją naukę argumentował wersetem biblijnym, mówiącym o mądrości: Prz 8:22-23 „Jahwe mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała.” (BT II) Ta mądrość, podobnie jak w Jn 1:1, jest związana z Bogiem Jahwe i „początkiem”. Nie ma w tym żadnego przypadku. Werset Jn 1:1 mówi o Bogu Jahwe!

W II wieku, w chrześcijaństwie, powstał modalizm. Opierał się on na dwoch wersetach wyrwanych kontekstu: „Logosem” (pl. Słowem”) w Jn 1:1 jest Jezus Chrystus i pełnej jedności Ojca i Syna: Jn 17:21 „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie…” (BT). Modalizm głosił jedność „substancji” Ojca i Syna. Ojciec, jako Logos, „…wcielił się w Syna i narodził się z Dziewicy. Poniósł śmierć na krzyżu, po czym zmartwychwstał. Dzięki temu możliwe było połączenie w jednym Bogu sprzecznych cech: boskich i ludzkich.” (Wikipedia, hasło „Modalizm”). Te sprzeczne cechy to na przykład: widzialność i niewidzialność Boga, śmiertelność i nieśmiertelność Boga.

Zwolennikiem modalizmu, ale również neoplatonizmu, był Orygenes (185-254), który prowadził szkołę katechetyczną w Aleksandrii, rozwinął on helleńską interpretację alegoryczną aż do przesady:Najważniejszym dla Orygenesa poziomem znaczeniowym Pisma Świętego był poziom duchowy, który ma charakter mistyczny i prawie zawsze odnosi się do Chrystusa i społeczności wierzącego z Bogiem. Zawsze istnieje owo duchowo-mistyczne znaczenie… zadaniem chrześcijańskiego egzegety jest próba odkrycia go.”(Historia Teologii Chrześcijańskiej, Roger E. Olson, Chrześcijański Instytut Biblijny, Warszawa 2003, s. 118). Jednak jego alegoryczna interpretacja „Logosu”, jako Chrystusa w Jn 1:1, została potępiona, a on sam został usunięty ze szkoły katechetycznej i wydalony z Aleksandrii, przez biskupa Aleksandrii Demetriusza. Jego nauka została potępiona również w zborze rzymskim. Podkreślam to, bo już w następnym wieku, właśnie biskupi Aleksandrii i Rzymu, wrócą do tej, odrzuconej przez główny nurt chrześcijaństwa nauki:Mimo przyznania najwyższego autorytetu Biblii Orygenes uznał, że nie we wszystkich sprawach wypowiedziała się ona wyraźnie. Poznanie rozumowe może, w pewnych granicach i zachowując ostrożność, uzupełnić Pismo Święte. Pomocna jest filozofia, której tym samym Orygenes przyznał większe znaczenie w rozważaniach teologicznych, niż przypisywano jej ówcześnie w Kościele. W obszernych komentarzach do ksiąg biblijnych posługiwał się interpretacją alegoryczną, odróżniając — wzorem platońskim — świat zmysłowy i nadzmysłowy, pozór i rzeczywistość… najistotniejsze jest działanie Chrystusa-Logosu w jednostkowej duszy… Pośrednikiem w stworzeniu jest Syn-Logos, który wiecznie wyłaniany z Boga, wiecznie wyłania z siebie świat; Logos-Chrystus jest boską myślą, obrazem dobroci Boga. W systemie Orygenesa prawda chrześcijańskiego, wyrażona w przyznaniu Chrystusowi — boskiemu Logosowi, soteriologicznej roli, splatała się z aleksandryjskim neoplatonizmem, w którym Logos, pierwsza hipostaza bytu, odgrywa rolę metafizycznej zasady. Poglądy Orygenesa różniły się od przyjętych potem w Kościele i były przedmiotem licznych sporów doktrynalnych” (SJP PWN, hasło „Orygenes”).

Modalizm był przyczyną powstania doketyzmu, w którym nauczano, że Chrystus nie umarł, tylko w sposób doskonały udawał, że umarł, bo Boga nie można zabić.

Z modalizmu wyłonił się sabelianizm. Sabeliusz nauczał, że „…istnieje jeden Bóg Ojciec, a Syn i Duch Święty są sposobami jego samowyrażania się.(Wikipedia, hasło „Sabelianizm) Inaczej mówiąc Bóg Jahwe może występować jako Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. „Sabelianizm został potępiony przez Dionizego, patriarchę Aleksandrii oraz papieża Kaliksta I.”(Wikipedia, hasło „Sabelianizm”)

W tym miejscu chcę się zatrzymać i zwrócić uwagę na to, że modalizm i sabelianizm, oparte na tym, że Logosem w Jn 1:1 jest Jezus Chrystus, zostały potępione przez wszystkie większe ośrodki chrześcijaństwa. Chcę to podkreślić, bo informacja ta jest pomijana przez większość historyków i  teologów. Mówiąc inaczej. Do początków IV wieku, nauka mówiąca o tym, że „Logosem” (pl. „Słowem”) w Jn 1:1 jest Jezus Chrystus, była zdecydowanie odrzucana przez główne ośrodki nauki chrześcijańskiej, w tym również przez Aleksandrię i Rzym.

 

Ariusz tylko potępił doktrynę logosu w Jn 1:1 tak, jak to wcześniej robili: biskupi Aleksandrii Demetriusz (189-231) i Dionizy Wielki (190-264) oraz biskup Rzymu Kalikst I (217-222). Te dwa ośrodki, w późniejszym czasie, stały się źródłem nauki mówiącej, że Jezus Chrystus jest „Logosem” w Jn 1:1.

 

 

1.2.4.Czasy cesarza Konstantyna Wielkiego.

Sytuacja chrześcijaństwa zmieniła się, gdy Konstantyn dokonał wojskowego przewrotu, został cesarzem i wtedy zrozumiał, że brakuje mu poparcia elit Cesarstwa. Postanowił szukać sprzymierzeńców. Wybrał biskupów, cieszących się jeszcze w tym czasie, bardzo dobrą opinią i zaczął obdarzać ich licznymi przywilejami. Dzięki temu biskupi mieli pieniądze, prestiż i władzę sądowniczą, tak zwane episcopalis audientia, które polegało na tym, że za zgodą obu zwaśnionych stron, biskup wydawał wyrok sądowy, od którego nie było odwołania, a władza świecka musiała go wykonać.

Elity Cesarstwa Rzymskiego zauważyły, że opłaca się zostać biskupem. Oprócz bogactwa, można było zdobyć splendor i władzę. Za wszelką cenę starali się zdobyć to stanowisko. Przykładem takiego nadzwyczajnego działania są: Damazy i biskupstwo Rzymu, które zdobył dokonując krwawego przewrotu i Ambroży, poganin, który w dwa tygodnie poznał całą naukę chrześcijańską, ochrzcił się i został biskupem Mediolanu. To właśnie takie elity, w ramach synkretyzmu religijnego, bardzo popularnego w Cesarstwie Rzymskim, zaczęły przystosowywać nauki chrześcijańskie do swoich wierzeń, a mówiąc wprost, rozpoczęła się gwałtowna poganizacją chrześcijaństwa.

Synkretyzm religijny … – łączenie dwóch lub więcej systemów wierzeń religijnych w nowy system… W starożytnej Grecji to określenie używane było jako nazwa procesu polegającego na włączaniu obcych bóstw do panteonu własnych.” (Wikipedia, hasło „synkretyzm religijny”)

 

1.3.Pierwszy etap sporu aleksandryjskiego. Czasy cesarza Konstantyna Wielkiego.

Nie spotkałem się z wiarygodnym opisem początku tego sporu. Ale sprawa musiała wygladać tak. Biskup Aleksander Aleksanndryjski zaczął nauczać w swym zborze, skupiającym najbogatszych mieszkańców Aleksandrii, wychowanych w duchu hellenizmu, odrzuconą przez Kościół doktrynę logosu w Jn 1:1, co naruszało fundamenty biblijnego chrześcijaństwa. Gdy biskup Ariusz dowiedział się o tym, broniąc biblijnej nauki chrześcijańskiej, ogłosił w swoim zborze, skupiającym prostych ludzi, że nauka ta jest sprzeczna z Biblią. Pamietajmy o tym, że w tym czasie Aleksandria liczyła ponad pół miliona mieszkańców i istnienie dwóch zborów było rzeczą normalną.

 

1.3.1.Reakcja Aleksandra na krytykę Ariusza.

Gdy Aleksander dowiedział się o skrytykowaniu jego nauk przez Ariusza, rozgniewał się:

- po pierwsze dlatego, że zbory były autonomiczne i nikt nie mógł narzucić drugiemu biskupowi tego, co on ma nauczać,

- po drugie Aleksander był członkiem elity, a Ariusz prostym człowiekiem. Jak taki człowiek może zwracać uwagę osobie tak wysoko postawionej, jak on,

- po trzecie Ariusz był absolwentem chrześcijańskiej szkoły w Antiochii, która cieszyła się większym uznaniem niż szkoła aleksandryjska, ze względu na to, że opierała się na wierności zapisom biblilijnym,

- po czwarte Aleksander miał możliwość użycia argumentów siłowych.

Ten ostatni argument zadecydował. Gdy Ariusz uczył się teologii w Antiochii, Aleksander wyświęcał okolicznych biskupów. To byli jego ludzie. Zwołał synod, na którym biskupi potepili Ariusza. Samo to nie było problemem, bo zbory były autonomiczne i nikt nie mógł narzucić Ariuszowi czegokolwiek.

 

1.3.2.Parabolani, ramię zbrojne biskupa Aleksandra.

Biskup Aleksander dysponował zakonem parabolanów. Oficjalnie opiekowali się oni chorymi, szczególnie na choroby zakaźne. Zajmowali się również grzebaniem zmarłych. Jednak, tak naprawdę, byli zbrojnymi bojówkami biskupów Aleksandrii:W większości wywodzili się z niewykształconych warstw społeczeństwa, toteż często byli wykorzystywani jako polityczne bojówki biskupów aleksandryjskich. W 412 roku parabolanie stali na czele tłumu niszczącego dzielnicę żydowską w Aleksandrii… parabolanie byli często wykorzystywani przez biskupów aleksandryjskich do likwidacji przeciwników politycznych i niewygodnych osób… zostali wykorzystani przez patriarchę Dioskura do rozgromienia przeciwników w czasie tzw. synodu zbójeckiego. Są odpowiedzialni również za akty gwałtu i przemocy podczas Soboru efeskiego. Byli zaangażowani w kampanię oszczerstw prowadzoną przeciw aleksandryjskiej matematyczce Hypatii oraz w jej zabójstwo.” (Wikipedia, hasło „parabolani”)

Wiele wskazuje na to, że parabolani zajmowali się również dokuczaniem Ariuszowi.

 

1.3.3.Ariusz zwraca się o pomoc do biskupów Wschodu.

Osaczony ze wszystkich stron Ariusz, zwrócił się o pomoc: „…odbyły się dwa niewielkie synody w Bitynii i w Palestynie, uznały one poglądy Ariusza za ortodoksyjne…”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 154), Biskupi Wschodu zdecydowanie poparli Ariusza, uznali jego naukę za ortodoksyjną, a to oznaczało, że nauka ta obowiązywała w całym Kościele. Tym sposobem pierwsza runda pojedynku zakończyła się remisem, ze wskazaniem na biskupa Ariusza.

 

1.4.Drugi etap sporu aleksandryjskiego. Interwencja cesarza.

Biskup Aleksander nie miał najmniejszego zamiaru zostawić tak tej sprawy, która w praktyce oznaczała by jego porażkę.

 

1.4.1.Dlaczego biskup Aleksander zwrócił się o pomoc do cesarza?

Wychowanie biskupa Aleksandra Aleksandryjskiego na wartościach hellenistycznych, bardzo cenionych wśród elit i odrzucenie jego nauk, prawie przez cały Kościół, mogą wskazywać na to, że to urażona ambicja biskupa Aleksandra, który chciał połączyć chrześcijaństwo z kulturą grecką, kazała mu prosić pogańskiego Pontifeksa Maximusa, cesarza Konstantyna, o rozstrzygnięcie tego sporu. Nie miał z tym żadnych problemów. To był precedens. Po raz pierwszy ktoś poprosił pogańskiego kapłana, człowieka nie mającego podstawowej wiedzy na temat chrześcijaństwa, o rozwiązanie sporu teologicznego w łonie chrześcijaństwa. Jest to informacja ukrywana przed opinią publiczną: z inicjatywy biskupa Aleksandra Aleksandryjskiego, to cesarz Konstantyn, wychowany również w duchu hellenizmu, miał zadecydować o tym, czy hellenistyczna doktryna logosu, niezwykle popularna wśród elit, do których należał też Konstantyn, występuje w Jn 1:1, czy też nie?

Od początku trwania sporu, Konstantyn był po stronie Aleksandra. Decyzja, którą podjął na Soborze w Nicei, stała się nowym fundamentem chrześcijaństwa, na którym, do dnia dzisiejszego, buduje się tysiące kościołów „chrześcijańskich”. Pogański logos, w Jn 1:1, jest dla nich innym imieniem Jezusa Chrystusa. Taka interpretacja jest sprzeczna z hermeneutyką biblijną, nauką o interpretacji tekstów Słowa Bożego. Nie ma żadnych podstaw biblijnych, aby w Jn 1:1 stosować alegorię. Są oryginalne teksty greckie, na podstawie których dokonuje się tłumaczeń Biblii, w których wyraz „słowo” w Jn 1:1, napisane jest z małej litery (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994). Między innymi dlatego wyraz „słowo”, w żadnym wypadku, nie może być imieniem Jezusa Chrystusa.

Prawdopodobnie było tak, że inni biskupi zareagowali podobnie jak to zrobił biskup Ariusz i potępili naukę biskupa Aleksandra. Ponieważ prawie cały Kościół, z wyjątkiem biskupów zaprzyjaźnionych z Aleksandrem, odrzucił doktrynę logosu w Jn 1:1, Aleksander postanowił nadać sprawie najwyższy statut i wciągnął w spór cesarza Konstantyna, a jego decyzje były nieodwołalne. Zdaniem biskupa Aleksandra cesarz świetnie nadawał się do rozwiązania takich spraw w chrześcijaństwie. Konstantyn zakończył spór Soborem Nicejskim, a wyrok mógł być tylko jeden. Konstantyn rację przyznał Aleksandrowi, a Ariusz został zesłany na wygnanie wraz z dwoma innymi biskupami, którzy też nie chcieli podpisać Wyznania Nicejskiego. Aleksander tryumfował.

Jednak, była jeszcze jedna przyczyna tego sporu. Aby to dobrze zrozumieć, powinniśmy dokładniej poznać motywy działania biskupa Aleksandra. Nauka chrześcijańska mówiła: Ga 3:28 „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.”(BT) W chrześcijaństwie nie ma żadnych podziałów, wszyscy są sobie równi, są braćmi, których „Ojcem” jest biblijny Bóg Jahwe. Jezus mówi: Jn 20:17 „…Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego.”(BT) I właśnie przeciwko równości w chrześcijaństwie wystąpił przedstawiciel elity Cesarstwa, biskup Aleksander. Uważał, że w chrześcijaństwie powinien obowiązywać stary, oficjalnie już nie istniejący podział społeczeństwa rzymskiego, na patrycjuszy (elita) i plebejuszy (pospólstwo). Według Aleksandra, jest to niedopuszczalne, aby biskup z niższej warstwy społecznej, krytykował biskupa elitarnego, za którego się uważał. To był konflikt klasowy. Dlatego była tak drastyczna reakcja biskupa Aleksandra, który w swoim zborze skupiał elitę najbogatszych mieszkańców Aleksandrii. Chciał im udowodnić za wszelką cenę, że krytykowanie takiego biskupa jak on, przez takiego biskupa jak Ariusz, jest karygodne. Za takie zuchwalstwo musiał być ukarany. Pogański cesarz, członek elity Cesarstwa, hellenista, pogański najwyższy kapłan Pontifex Maximus, był ostatnią deską ratunku dla Aleksandra. Już nikt inny nie mógł mu pomóc. Jest szereg argumentów potwierdzających to.

Aby poznać prawdę, powinniśmy skorzystać z nauki Jezusa: Mt 7:15-16 „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi?”(BT) „Fałszywych proroków” poznaje się „po ich owocach”. Przypatrzmy się uchwałom Soboru Nicejskiego I i pismom z nim związanych.

Rodzi się podstawowe pytanie, na które zwolennicy doktryny logosu w Jn 1:1, nie potrafią dać zadowalającej odpowiedzi. Oficjalnie Sobór Nicejski został zwołany po to, aby rozwiązać spór aleksandryjski. Cesarz przyznał rację Aleksandrowi. To powinno zakończyć spór. Tymczasem powstaje pytanie: dlaczego Ariusz został skazany na wygnanie? Wiele wskazuje na to, że to Aleksander zażądał usunięcia Ariusza z całego Cesarstwa Rzymskiego, co też nastąpiło. To miała być nauczka dla innych, których nie brakowało. Jednak niedługo potem Konstantyn zrozumiał istotę tego sporu i odwołał Ariusza z wygnania:…Konstantyna Wielkiego, który dążył do rehabilitacji Ariusza …” (Wikipedia, hasło „Chrześcijaństwo w późnej starożytności”). Mało tego. Cesarz ochrzcił się jako zwolennik nauki Ariusza. Najprawdopodobniej zesłanie Ariusza na wygnanie, było zemstą Aleksandra za to, że pochodząc z niższej warstwy społecznej, odważył się krytykować biskupa, który był członkiem elity Cesarstwa.

Zachował się list z tego okresu. Pokazuje on sposób myślenia i atmosferą panującą wśród zwolenników Aleksandra i sposoby działania tych ludzi: „…jako pierwszą ze wszystkich, rozpatrzyliśmy sprawę bezbożności i przestępstwa Ariusza oraz zwolenników jego nauki.  Postanowiliśmy jednomyślnie potępić jego bezbożną doktrynę oraz słowa i bluźniercze wyrażenia, których używał, znieważając Syna Bożego: „jest z niczego”, „zanim się narodził nie był”, „był kiedyś [czas], kiedy go nie było” i to, że „Syn Boży zdolny jest z własnej woli do dobra i do zła”. Wszystko to święty sobór potępił, aby nie słuchać dłużej nauki bezbożnej i szalonej i by nie znosić cierpliwie słów pełnych bluźnierstw. Wy zaś usłyszeliście już zapewne albo usłyszycie, jaki wyrok zapadł w jego sprawie, przeto niech się nie uważa, że znieważamy człowieka, który za swój grzech poniósł sprawiedliwą karę. Jego bezbożność miała tak wielką siłę oddziaływania, że przyłączyli się do niego Theonas z Marmaryki i Sekundos z Ptolemais - obaj otrzymali ten sam wyrok [co Ariusz]. Lecz ponieważ łaska Boża Egipt uczyniła wolnym od tej błędnej i bluźnierczej doktryny i od ludzi ośmielających się wprowadzać schizmę i szerzyć herezję wśród ludu zawsze miłującego pokój…” („List Soboru w Nicei do Egipcjan”, punkty 2-5). List ten pokazuje metody działania zwolenników Aleksandra. Wszystko zostało odwrócone. Przecież to Kościół zarzucał Aleksandrowi wszystkie te rzeczy, które w tym liście zarzuca się Ariuszowi. To nowa, wcześniej odrzucona przez Kościół, nauka sprzeczna z Dekalogiem, spowodowała „schizmę” i dlatego była „bezbożna” i „bluźniercza”. Tego samego nie można powiedzieć o „ortodoksyjnej” nauce Ariusza. Metoda odwracania faktów sprawdziła się i współcześnie, często używana jest przez polityków.

W kanonach uchwał Soboru Nicejskiego wyraźnie widać nie biblijny podział wiernych, stosowany przez uczestników tego soboru, na laikat i kler. Jest on odbiciem starorzymskiego podziału: patrycjusze (elita) i plebejusze (pospólstwo). W ten sposób realizowano rzymską zasadę, stosowaną przez elity: „dziel i rządź” (łac. divide et impera). Już w I Kanonie Uchwał Soboru Nicejskiego pojawia się określenie „grono duchownych”, co wskazuje na elitarny charakter tych ludzi. W II Kanonie okazuje się, że jest to „stan duchowny”. W VIII Kanonie jest to „kler”, słowo, które w Biblii nie występuje i nie ma biblijnego uzasadnienia.

W odróżnieniu od „grona duchownych”, od „stanu duchownego”, czyli „kleru”, w XI Kanonie pojawia się określenie „stan świecki”, współcześnie nazywany „laikatem”, słowo, które w Biblii również nie występuje.

Tymczasem w „Powszechnym Liście Apostoła Piotra”, czytamy: 1 Ptr 2:5 „wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa.”(BT) To wszyscy wierni są „duchową świątynią” (2Kor 6:16), także wszyscy wierni są „świętym kapłaństwem”. Dlatego w biblijnym chrześcijaństwie obowiązuje zasada powszechnego kapłaństwa. Nie ma podziału na kler i laikat. To Sobór Nicejski I dokonał takiego podziału wiernych, którego wcześniej nie było.

Wyraźnie widać, że w środowisku zwolenników biskupa Aleksandra sprzeczny z Biblią podział wiernych był i w dalszym ciągu jest, normalnością.

Również „stan duchowny”, czyli „kler”, został podzielony. W VI Kanonie została ustanowiona kolejność ważności biskupów w Kościele, tak zwana „precedencja”. Najważniejszym biskupem, głową Kościoła, został biskup Aleksandrii, potem Rzymu i Antiochii. Precedencja ta została zmieniona na Soborze w Konstantynopolu, w 381 roku. Najważniejszym biskupem został wtedy biskup Rzymu, drugim w kolejności był biskup nowej stolicy, Konstantynopola, potem Aleksandrii i Antiochii. Tymczasem Biblia naucza o Chrystusie, że Bóg Jahwe: Ef 1:22 „… wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła.”(BT)To Jezus Chrystus jest „Głową dla Kościoła” i to „nade wszystko”, a nie biskup Rzymu, czy wcześniej biskup Aleksandrii!

Na podstawie tego „kanonu”, wzorując się na hierarchii administracji państwowej w Cesarstwie, została utworzona hierarchia Kościoła, ze stanowiskami, które nie mają nic wspólnego z Biblią: papież, kardynał, arcybiskup, proboszcz, wikary, itd. Tych nie biblijnych stanowisk jest kilkadziesiąt. Kontrastuje to z biblijnymi funkcjami: tylko biskup, prezbiter (starszy) i diakon.

Hierarchia Kościoła chętnie używa tytułu „ojciec” (łac. „pater”), zabronionego w chrześcijaństwie biblijnym, a ściśle związanym ze słowem „patrycjusz”. Jezus nauczał: Mt 23:9 „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.”(BT) Oczywiście chodzi tu o ojców duchowych, a nie fizycznych. Pomimo tego zakazu, do dnia dzisiejszego powszechnie używa się określeń: ojciec Kościoła, Ojciec Święty (tak Jezus nazwał Boga Jahwe w Modlitwie Arcykapłańskiej Jn 17:11), Ojciec (tytuł używany w odniesieniu do członków kleru), patriarcha (tak jak patrycjusz, słowo to pochodzi od łacińskiego „pater”). W Kanonach Soboru Nicejskiego używane jest określenie „biskup metropolita” (IV Kanon), które później zostało zastąpione słowem „patriarcha”, też związane z łacińskim słowem „pater” (pl. „ojciec”).

Również widoczna jest rządza władzy wśród tych ludzi. Gdy Republika Rzymska przekształciła się w Cesarstwo Rzymskie, elity straciły władzę. To cesarz decydował o wszystkim. Rzymski Senat wprawdzie działał nadal, lecz jego uchwały miały znaczenie pozorne. W czasach Konstantyna, elity dostrzegły to, że chrześcijaństwo może być sposobem na odzyskanie władzy, bo cesarz dał biskupom przywilej władzy sądowniczej, znany pod nazwą „episkopalis audientia”. Gdy elity przejęły władzę w Kościele, chętnie korzystały z tego przywileju, jednak odrzucały zgodę obu stron, wymaganą przez Prawo. W sposób jednostronny mógł taki biskup osądzić każdego wiernego, a władza świecka musiała wykonać ten wyrok, od którego nie było odwołania. Tą metodą przeprowadzano czystki w Kościele. Najpierw to zjawisko występowało w Aleksandrii, potem w Rzymie, by w końcu zapanować w całym Cesarstwie.

Rządzę władzy i chęć sądzenia innych można dostrzec w Kanonach Uchwał Soboru Nicejskiego. Biskup nie mógł wychować w swoim zborze swojego następcy tak, jak to było wcześniej, bo każdego biskupa musiał zatwierdzić „metropolita” (patriarcha). Mówi o tym IV Kanon. Później okazało się, że taki patriarcha zatwierdzał tylko tych biskupów, którzy pochodzili z elity. Jeszcze później wyświęcanie biskupów stało się niezwykle intratną czynnością. Każdy, kto miał pieniądze, mógł zostać biskupem, a nawet papieżem.

Jezus nauczał: Mt 7:1-2 „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.”(BT) Tymczasem w kanonach Uchwał Soboru Nicejskiego widać chęć tych ludzi, do wydawania niezwykle surowych sądów. Na przykład Kanon XI: „…ci, którzy są szczerze skruszeni i już należą do wiernych, muszą czynić pokutę przez trzy lata z pokutnikami słuchającymi i siedem lat z klęczącymi. Podczas dwóch następnych lat będą mogli uczestniczyć z ludem w modlitwach, jednak bez udziału w samej ofierze. Jest to niezgodne z nauką biblijną. Najlepszym, biblijnym przykładem jest Piotr, który był stale z Jezusem, a w momencie próby, trzy razy zaparł się Jezusa. Jednak po wyznaniu swego grzechu od razu wrócił do wiernych i czynnie uczestniczył w życiu zborowym. Nawrócenie się, to co zrobił Piotr, a czego nie zrobił Judasz, jest podstawą chrześcijaństwa, wymaganą od każdego. Po swoim, bolesnym doświadczeniu, już jako apostoł, Piotr naucza: 1 Ptr 2:25 „Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych.”(BT) Nikt się nie „nawróci”, jeżeli będzie wiedział, jakie czekają go represje i długoterminowe odizolowanie od społeczności zborowej, co w praktyce oznacza wyłączenie ze zboru. Niezwykle wyraźnie widać, że autorzy tego kanonu, nie mają podstawowej wiedzy biblijnej i nie posiadają, wymaganego w chrześcijaństwie, „nowonarodzenia” (Jn 3:3-6). Swoje problemy rozwiązują groźbą i represjami tak, jak to wcześniej robili patrycjusze. To właśnie taki duch będzie towarzyszył hierarchom Kościoła Powszechnego przez całe wieki. A nauka chrześcijańska mówi: 2 Tm 2:24-25 „A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale /ma/ być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy.”(BT)

Okazało się, że surowe Prawo Kościoła dotyczy wyłącznie zwykłych ludzi, nie musi być stosowane w przypadku elit. Na przykład poganin Ambroży, jeden z najważniejszych ludzi w Cesarstwie, w ciągu około dwóch tygodni, poznał całą naukę chrześcijańską, został ochrzczony i mianowany biskupem Mediolanu. A Sobór Nicejski ustalił takie Prawo: „…ludzie, którzy dopiero co przeszli z życia pogańskiego do wiary i uczyli się katechizmu tylko przez krótki czas, zaraz są prowadzeni do kąpieli duchowej, i wraz z chrztem ustanawia się ich biskupami lub prezbiterami. Jest rzeczą słuszną, by na przyszłość nie postępowano w ten sposób… Ten, kto działa przeciw temu zarządzeniu i ośmiela się być nieposłuszny wielkiemu soborowi, naraża się na utratę godności duchownego.” (Kanon II) Ambroży nie tylko nie „utracił godności duchownego”, ale został „ojcem Kościoła”, co akurat pasuje do niego i wiele mówi o takim Kościele.

Inną cechą hierarchów Kościoła jest zamiłowanie do splendoru, co widać w Kanonach Uchwał Soboru Nicejskiego. Ludzie ci wyizolowali się ze społeczeństwa tworząc „grono duchownych” (Kanon I). Wielu praktykujących katolików nie zna swojego biskupa, nigdy go nawet nie widzieli. A biskup to nadzorca duchowy i wychowawca. To wyizolowanie się hierarchów Kościoła widoczne jest do dnia dzisiejszego. Nawet patrycjusze nie izolowali się do tego stopnia.

Nie każdy może zostać członkiem „grona duchownych”. Ślad tego widzimy już w Kanonie I: „… uważani są za godnych, mogą, zgodnie z kanonem, zostać do stanu duchownego dopuszczeni.” Sama przynależność do „stanu duchownego” nobilituje człowieka do „godności duchownego”. To tacy ludzie zostali „dopuszczeni do stanu duchownego" (Kanon II). W Kanonach często mówi się o „godności”, znacznie rzadziej o obowiązkach.

Konsekrowanie duchownego, czyli tak zwane „wyświęcanie” powinno być szczególną uroczystością, posiadającą szczególną oprawę (Kanon IV). To musi robić wrażenie na zwykłych ludziach.

Podkreśla się to, że niektórzy biskupi mają władzę, daleko wykraczającą poza ich własny zbór: „Starożytny zwyczaj niech będzie zachowany w Egipcie, Libii i Pentapolis, zgodnie z którym biskup aleksandryjski posiada władzę nad tymi wszystkimi prowincjami, tak jak i biskupowi Rzymu przysługuje podobny zwyczaj. Podobnie ma się rzecz w odniesieniu do Antiochii i innych prowincji: niech będzie zachowywane w Kościołach pierwszeństwo wynikające ze starszeństwa. Niech będzie rzeczą całkowicie jasną, że jeśli ktoś został biskupem bez aprobaty metropolity, wielki sobór zarządził, że nie może on być biskupem” (Kanon VI). Ci „metropolici”, później nazywani „patriarchami”, a ich tereny wpływu „patriarchatami”, wyświęcali tylko swoich biskupów. Tym sposobem elity Cesarstwa przejęły całkowitą kontrolę nad całym Kościołem Powszechnym.

Metropolita ma „być honorowany”, „niech otrzyma wszystko, co z tej czci wynika z zachowaniem przywilejów metropolii.” (Kanon VII). Pozostawiam to bez komentarza.

W kanonach widać, że wprowadzono nowe nazwy, które mają sugerować, że nowy porządek, nie jest nowy, ale obowiązywał od początku istnienia chrześcijaństwa, na przykład „Kościół apostolski” (Kanon VIII). Określenie to w Biblii nie występuje ani raz.

Również zadbano o czystość „grona duchownego”: „… ci, którzy zostali wyłączeni ze wspólnoty przez jednych, nie mogą być przyjmowani przez innych.” (Kanon V) Było to działanie bardzo skuteczne. Ktoś, kto został wyłączony, prędzej, czy później powracał, bo nikt go nie chciał przyjąć. Jak widać, wymagana przez Biblię wiara, nie miała, dla tych ludzi, żadnego znaczenia.

Ciekawie zakończyła się sprawa „czystych” (katarów, gr. καθαροί), o których mówi Kanon VIII: „W sprawie tych, którzy nazywają samych siebie „katharoi”, [to znaczy „czystymi”], …aby uznali swe posłuszeństwo we wszystkim nauczaniu powszechnego i apostolskiego Kościoła. W czasach późniejszych „czyści”, nazywani „katarami” uznali, że aby być „czystymi”, nie mogą słuchać tego, co naucza taki „Kościół apostolski”. Zorganizowano przeciwko nim krucjatę i ich wymordowano. Od nazwy miasta Albi, w którym dokonano ich rzezi, nazywa się ich taż „albigensami”. Hierarchia Kościoła Powszechnego do dnia dzisiejszego nie rozliczyła się z tej zbrodni.

Jest wiele innych fragmentów kanonów Uchwał Soboru Nicejskiego, które pokazują sposób myślenia tych ludzi i budzą wątpliwości, czy byli prowadzeni Duchem Bożym. To tacy ludzie tworzyli Kościół Powszechny i kazali nazywać się Kościołem Apostolskim.

Autorytet hellenizmu wśród elit Cesarstwa był tak duży, że ludzie ci nie wyobrażali sobie życia, wyznając znienawidzonego wśród pogan, ich zdaniem, żydowskiego Boga Jahwe, który się wywyższa ponad innych bogów i uważa się za Boga jedynego (Iz 45:21, Wj 20:2-3, Jud 1:25). Hellenistyczna doktryna logosu w Jn 1:1 rozwiązywała ich główny problem: prawdziwym Bogiem stawał się Jezus Chrystus i praktycznie pozbywali się biblijnego Boga Jahwe, który wprawdzie pojawia się w dogmacie o Trójcy Świętej, jednak już jako bezimienny Bóg, z funkcją ojca.

Aby wprowadzić taką naukę, musiano:

- zmienić zapis Biblii,

- zniszczyć niewygodne dokumenty,

- kłamać i stosować brutalne metody,

- zataić wiele niewygodnych faktów historycznych,

- tworzyć nowe fakty historyczne, potwierdzane fałszywymi dokumentami,

- prześladować wszystkich tych, którzy nie chcieli się podporządkować,

- zmienić Prawo Boże,

- zawrzeć sojusz z władzą świecką,

- podzielić chrześcijan na kler i laikat,

- utworzyć elitarną hierarchię kościelną,

- kreować swoich wrogów, aby móc skutecznie z nimi walczyć, metodami nadzwyczajnymi,

- dostosować chrześcijaństwo do kultury helleńskiej,

- szokować wiernych bogactwem i przepychem,

- wprowadzić do chrześcijaństwa astrologię babilońską i liturgię pogańską, itd.

Biskup Aleksander dobrze wiedział, że cesarz Konstantyn nie znosił sprzeciwu, a był najbardziej krwawym cesarzem rzymskim. Wszelkie nieposłuszeństwo karał śmiercią (ta informacja również jest ukrywana przez współczesnych historyków Starożytności). Dlatego nikt nie odważy się, tak jak to działo się wcześniej, oficjalnie podważać pogańską doktrynę logosu w Jn 1:1.

Zauważmy, że Konstantyn zachował się tak, jak król Babilonu: rozwiązał spór religijny. O swojej decyzji poinformował Kościół w całym Cesarstwie:Konstantyn tryumfalnie obwieścił wyniki soborowych obrad chrześcijańskiemu światu, z jego kancelarii wysłano listy do wszystkich Kościołów… Tymczasem rozpoczęła się wojna w Kościele, o gotowości do kompromisów i tolerancji w sprawach wiary nie mogło być mowy. Nikt nie ośmielił się atakować credo (…póki żył Konstantyn…), choć budziło ono bardzo żywe zastrzeżenia teologiczne.(Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka PIW, Warszawa 1997, s.156)

Między innymi dlatego, w księgach Nowego Przymierza (Testamentu), Rzym przedstawiony jest w symbolu Babilonu: „… „w Babilonie – symboliczna nazwa Rzymu…” (komentarz Biblii Tysiąclecia do 1Ptr 5:13). Biskup Aleksander miał rację. Pogańska doktryna logosu, pomimo sprzeczności z Biblią, połączyła hellenizm z chrześcijaństwem, a helleńska filozofia zaczęła dominować w chrześcijaństwie. Nawet protestanci nie chcą poruszać tematu doktryny logosu w Jn 1:1. Wszechobecna hellenizacja chrześcijaństwa spowodowała, że. wypełniło się proroctwo, zapowiadające „odstępstwo” (2 Tes 2:3).

Tym zapowiedzianym w Biblii odstępstwem, jest interpretacja wersetu Jn 1:1, w którym pogańskim „Logosem” jest Jezus Chrystus. Nauka ta wywarła wielki wpływ na dzieje ludzkości, jest skutecznie ukrywana przez hierarchię Kościoła i wypacza biblijne chrześcijaństwo do dnia dzisiejszego.

 

1.4.2.Pontifex Maximus

Dlaczego tytuł „Pontifex Maximus”, używany przez Konstantyna, jest ważny w sporze aleksandryjskim?

Aby to wyjaśnić, musimy cofnąć się do biblijnego Babilonu. Król Babilonu, oprócz władzy świeckiej, posiadał władzę religijną, tytuł Najwyższego Kapłana. To on decydował o tym, w co ma wierzyć jego lud i podejmował w tym temacie przeróżne inicjatywy (Dn 3:1-7). Nieposłuszeństwo było karane śmiercią (Dn 3:11). On rozstrzygał również wszystkie religijne spory, których nie brakowało, a które wybuchały między różnymi kapłanami, różnych bogów. Działania króla Babilonu opisuje Księga Daniela.

Ten system sprawowania władzy, później nazwany cezaropapizmem, został przejęty przez następujące po Babilonie potęgi polityczne. Biblia pokazuje to w postaci wizji ludzkiego posągu (Dn 2:31-35). Pod symbolem złotej głowy wystąpił król Babilonu (Dn 2:37-38). Srebrna pierś posągu to Medopersja, miedziane biodra to Gracja. Pod postacią żelaznych nóg ze stopami z żelaza i gliny, został przedstawiony Rzym. W Rzymie, tytuł pogańskiego Najwyższego Kapłana, nosił nazwę Pontifex Maximus. Jego decyzje też były nieodwołalne, a nieposłuszeństwo było karane śmiercią. To właśnie cesarz Konstantyn Wielki był pogańskim Pontifexem Maximusem i podobnie, jak to było w Babilonie, rozwiązywał wszystkie problemy, które pojawiały się w kultach pogańskich. Tak jak babiloński Najwyższy Kapłan, król Babilonu Nabuchodonozor, włączył Boga Jahwe do paneonu bóstw babilońskich (Dn 3:95-100), tak samo Pontifex Maximus, cesarz rzymski, Konstantyn Wielki, włączył Boga Jahwe do panteonu bóstw Cesarstwa Rzymskiego. Między innymi dlatego Rzym, w symbolice biblijnej, nazywany jest Babilonem (komentarz BT do 1 Ptr 5:13).

Dlatego, w czasach „sporu aleksandryjskiego”, zwrócenie się biskupa Aleksandra Aleksandryjskiego, do pogańskiego Pontifexa Maximusa o pomoc, było skandalem. Nic dziwnego w tym, że inni biskupi chętnie popierali biskupa Ariusza, a chrześcijanie nie przyjęli uchwał Soboru Nicejskiego z 325 roku, z wyjątkiem Aleksandrii, gdzie zrobiono to stosując brutalną przemoc. Ale to właśnie takie skandale stały się chlebem powszechnym nowo powstałej hierarchii Kościoła.

 

1.4.3. Sobór Nicejski I.

Międzynarodowe kontakty biskupa Aleksandra spowodowały, że udało mu się wciągnąć do sporu, cesarza Konstantyna. Dla Konstantyna była to dobra okazja, aby nawiązać ściślejsze relacje z elitami Cesarstwa, w tym przypadku z elitami Aleksandrii. Konstantyn wiedział, że jego bezprawne zdobycie władzy spowodowało, że elity, szczególnie Rzymu, szukają okazji do tego, aby go zabić, jak to robili wcześniej z innymi cesarzami. Dlatego też, od początku, Konstantyn był po stronie Aleksandra: Do Aleksandrii z polecania władcy przybył Osjusz z listem do obu uczestników kontrowersji… Osjusz wyraźnie sympatyzujący z Aleksandrem( Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 155). Ariusz stał na przegranej pozycji. Konstantyn postanowił, wzorując się na wcześniejszych synodach biskupich, zwołać sobór do Nicei, na którym miał wydać swój wyrok.

Aby w przyszłości nie było podobnych sporów, w Kanonie VI uchwał soborowych, cesarz wprowadził precedencję, czyli kolejność ważności biskupów w Kościele, na wzór swojej administracji państwowej. To później spowodowało powstanie hierarchii Kościoła, w której każdy miał swojego zwierzchnika i musiał wykonywać jego polecenia. Najważniejszym biskupem w całym Kościele został, oczywiście, wpływowy biskup Aleksandrii, który miał rozstrzygać spory nie tylko w Aleksandrii, ale wszystkie. Warto zwrócić uwagę na to, że jest to czas, w którym nie ma takich określeń jak: „Stolica Apostolska”, „Stolica Piotrowa”, „sukcesja apostolska”, „papież” itp. Wprowadzenie „hierarchii kościelnej” było niezgodne ze Słowem Bożym, które uzależniało biskupów wyłącznie od Boga: Tt 1:7 „Biskup bowiem winien być, jako włodarz Boży…”(BT) Włodarz podlegał wyłącznie swemu panu. W tym wypadku „panem” tym jest Bóg. Biskupi byli wybierani mocą Ducha Świętego, przez swoich wiernych: Dz 20:28 „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią.”(BT) To „biskup kierował Kościołem Boga”, a nie papież, metropolita, patriarcha, arcybiskup itd. W czasach apostolskich, co widać w tekstach Nowego Przymierza (Testamentu), na czele zboru stał wyłącznie „biskup” i żaden inny biskup nie mógł mu narzucić swojej woli. Oznaczało to, że była autonomia zborów (patrz 1.1.7.).

Z czasem okazało się, że to cesarze i inni władcy świeccy decydowali o tym, kto ma być biskupem. Z powodu uchwał Soboru Nicejskiego I, wierni stracili jakikolwiek wpływ na wybór swojego biskupa i na to, co się dzieje w Kościele. Elity Cesarstwa zdobyły całkowitą kontrolę nad Kościołem. Mogły decydować o wszystkim. Zmiany te okazały się niezwykle trwałe i obowiązują do dnia dzisiejszego.

Wszystko wskazuje na to, że biskup aleksandryjski Aleksander, chciał udowodnić swoją wyższość nad drugim biskupem aleksandryjskim, Ariuszem. Biskup Aleksander wykorzystał swoje światowe kontakty. Dzięki swoim wpływom, lokalny i nic nie znaczący spór, stał się fundamentalnym sporem w całym Kościele, a jego skutki obserwujemy do dnia dzisiejszego.

Czytając współczesne dzieła historyczne o sporze aleksandryjskim, musimy wiedzieć o jednym: „…pamiętajmy, że historię sporów tej epoki znamy niemal wyłącznie  z materiałów dostarczonych nam  przez jedną ze stron, która ostatecznie zwyciężyła… przywłaszczając sobie prawo  decydowania w sprawach Kościelnych…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997 s. 173).

Historycy opisujący ten spór zaznaczają, że w przeciwieństwie do drugiej strony sporu: Ariusz i jego zwolennicy znajdowali dla swych twierdzeń podstawę przede wszystkim w Ewangeliach.”  (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 184)

Sobór Nicejski I spowodował, że zbory i biskupi utracili autonomiczność i wpływ na to, co się dzieje w Kościele. Powstała nie biblijna hierarchia kościelna. Biskupi przestali „kierować Kościołem Boga”. Musieli wykonywać wolę swojego przełożonego „metropolity” (patriarchy). Jednocześnie nauka Boga Jahwe, zapisana w Biblii, straciła swoje pierwotne znaczenie.

 

1.4.4.Wielkie zwycięstwo biskupa Aleksandra Aleksandryjskiego.

„… Ariusz został przez synod potępiony… Konstantyn tryumfalnie obwieścił wyniki soborowych obrad chrześcijańskiemu światu, z jego kancelarii wysłano listy do wszystkich Kościołów…(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s.156) Wysiłki biskupa Aleksandra zostały uwieńczone sukcesem. Osiągnął wszystko co chciał. Ariusz został potępiony, mało tego, został zesłany na wygnanie, a to oznaczało, że został przykładnie ukarany, co miało być ostrzeżeniem dla innych. Był to precedens. Po raz pierwszy biskup oskarżył, przed władzą świecką, drugiego biskupa, a ta wydała surowy wyrok. W czasach późniejszych stało się to praktyką szeroko stosowaną, biskup mógł oskarżyć każdego, a władza świecka musiała wykonać to, co zasądził biskup. Aleksander nie zdawał sobie sprawy z tego, że Soborem Nicejskim I założył fundamenty pod nowy Kościół Powszechny. Jego starania zostały docenione przez cesarza i został ustanowiony (Kanon VI) pierwszym, ze wszystkich biskupów w całym Kościele. Swoją otrzymaną władzę skrzętnie wykorzystał, niszcząc wszelką opozycję w całej północnej Afryce. Posiadając dokument podpisany przez samego cesarza, nie bał się niczego, ani nikogo.

 

1.5. Trzeci etap sporu aleksandryjskiego. Kościół odrzuca uchwały Soboru Nicejskiego I.

Tymczasem rozpoczęła się wojna w Kościele, o gotowości do kompromisów i tolerancji w sprawach wiary nie mogło być mowy. Nikt nie ośmielił się atakować credo (…póki żył Konstantyn…), choć budziło ono bardzo żywe zastrzeżenia teologiczne.”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 156). Ponieważ zbory były autonomiczne i nikt nie mógł narzucać biskupom swojej woli, cały Kościół odrzucił uchwały soborowe. Wyjątkiem była Aleksandria, gdzie biskup brutalną siłą zmusił wszystkich do przyjęcie wszystkich ustaleń Soboru Nicejskiego I.

Sam cesarz Konstantyn zrozumiał istotę tego sporu i odwołał z wygnania biskupa Ariusza. Tuż przed swoją śmiercią, ochrzcił się jako zwolennik Ariusza.

Także chrześcijanie zrozumieli niewłaściwość ingerencji pagańskiego cesarza w spory teologiczne: „Donatus wypowiedział sławne zdanie: „cóż ma cesarz do Kościoła?” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 173) To, że zdanie to stało się „sławne” dowodzi, że chrześcijanie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że pogański cesarz nie ma żadnego prawa, aby  decydować o doktrynalnych sprawach w Kościele.

 

1.5.1.Atanazy, nowy biskup Aleksandrii, obrońcą i propagatorem Wyznania Nicejskiego.

Po śmierci Aleksandra w 328 r. biskupem Aleksandrii został (nie bez zgrzytów) Atanazy, człowiek niezmiernej energii i ambicji, rygorystyczny – żeby nie powiedzieć: fanatyczny – przeciwnik arian, gotowy w dobrej sprawie posługiwać się środkami gwałtownymi, nie przejmując się ani ustalonymi obyczajami, ani kanonami kościelnymi. On to stanie się przeciwnikiem linii Konstantyna, skupiając wokół siebie ludzi podobnie myślących, a zdobywających dla swych poczynań poparcie na Zachodzie, zniweczy w znacznym stopniu nadzieje cesarza na jedność w Kościele…(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 158) Atanazy był diakonem biskupa Aleksandra:”…diakoni byli dla biskupa ważniejszymi pomocnikami. Mieli wprawdzie skromne obowiązki liturgiczne i żadnej w tej dziedzinie samodzielności… natomiast do nich należała cała strefa administrowania kościelnymi finansami i organizowania dobroczynności. Współpracując na co dzień z biskupem, stawali się jego powiernikami, uczestniczyli w wielu sprawach w ich zastępstwie… W IV i V w. wielu diakonów otrzymało biskupie święcenia bez przechodzenia przez szczebel prezbiteriatu, co gorszyło wielu ludzi Kościoła. Tak było na przykład z Atanazym,… jego wybór napotykał opory z rozmaitych powodów”( Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s.33)

Nie miał wykształcenia teologicznego. W propagandzie elit Cesarstwa był taki zwyczaj, że jeżli istniała jakaś kontrowersyjna informacja, taka ja ta, że Atanazy, który stał się najważniejszym biskupem w Kościele, nie miał nawet wykształcenia teologicznego, to wymyślano opowiadanie, które miało to wyjaśnić. Tak uzasadniano brak wykształcenia u Atanazego:Aleksander, …zobaczył gromadkę dzieci bawiących się na plaży, a wśród nich chłopca odgrywającego z największą powagą rolę biskupa. Naśladownictwo było tak doskonałe, że obejmowało również takie liturgiczne gesty, o których z racji ich sekretnego charakteru przeciętni chrześcijanie nie wiedzieli. Wypytawszy starannie dzieci, biskup stwierdził, że niektóre z nich zostały w trakcie zabawy ochrzczone z zachowaniem wszelkich tradycyjnych reguł. Aleksander doszedł do wniosku, iż … małego Atanazego należy przygotować do jego przyszłego urzędu, nie ulegało bowiem wątpliwości, że Bóg przeznaczył chłopca do roli biskupa i w taki właśnie sposób daje znak swojej woli. Nietrudno znaleźć pogańskie analogie do tej historyjki…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 312)

Diakon wyręczał biskupa w sprawach administracyjnych, bytowych (jedzenie, ubranie, dach nad głową) i organizacyjne przygotowywał spotkania biskupa ze swoimi wiernymi (Dz 6:2-5). Atanazy znał tajniki załatwiania najtrudniejszych spraw przez Aleksandra, wiedział jak to się robi oraz znał ludzi z nim związanych. Robił dokładnie to samo: „Wiemy, że melecjanie szukali sprawiedliwości u biskupów poza Egiptem i u cesarza…, oskarżając Atanazego o stosowanie wobec nich przemocy, o niedopuszczanie do Kościołów, o prześladowanie ich przywódców… poczynania Atanazego, bez żenady korzystającego z pomocy żołnierzy, zamykający swych przeciwników w więzieniu… Atanazy był przeciwnikiem groźnym i skutecznie działającym …Konstantyn … wielokrotnie słyszał o konflikcie między melecjanami a Atanazym, a także o jego brutalności (docierały do niego nie tylko skargi zainteresowanych, ale i raporty namiestnika Aleksandrii). Opinia cesarza o Atanazym jako o osobie destabilizującej Kościół ukształtowała się przede wszystkim przy tej okazji (melecjanie)… Dwukrotnie wezwano Atanazego przed synod mający go sądzić: najpierw do Cezarei (334), odmówił wtedy opuszczenia Aleksandrii, i to zupełnie bezkarnie; po raz drugi jednak, gdy biskupi zebrali się w Tyrze (335), oskarżenia tyczyły się wyłącznie metod działania…  Atanazy zdawał sobie sprawę z tego, że zostanie potępiony… musiał się wstawić przed swymi sędziami. …Atanazy nie mógł liczyć na uniewinnienie, niezależnie od tego, czy gwałty popełniał, czy nie. O jego poglądach teologicznych w ogóle w tym momencie nie było mowy,… jednak te poglądy miały istotne znaczenie, one przede wszystkim określały sympatie i antypatie  zgromadzonych biskupów. Atanazy zdawał sobie sprawę, że zostanie potępiony (i rzeczywiście tak się stało), nie czekając zatem na wyrok, uciekł z Tyru i udał się w potajemną podróż do cesarza, aby odwołać się do niego (odnotujmy, że Atanazy …, nie miał żadnych oporów przed apelacją do cesarza od decyzji podjętych przez synod, a więc instancję kościelną)… zrobił wielkie wrażenie na władcy, który wyraźnie był gotów uwierzyć, iż oskarżenia pod adresem biskupa Aleksandrii są fałszywe… Biskup zdawał sobie sprawę z tego, że nie uda mu się otrzymać posłuchania przy zastosowaniu normalnej procedury… cesarzowi doniesiono, że miał on zagrozić, iż nie wypuści  z portu w Aleksandrii floty wiozącej zborze do Konstantynopola… Prawdopodobnie Atanazy w jakiejś formie ową fatalna pogróżkę wypowiedział… Konstantyn nawet wtedy nie wydał wyroku skazującego (miał do niego prawo, gdyż sprawa tyczyła się już rzeczy świeckich, w grę wchodziło oskarżenie o ciężkie przestępstwo) i tylko wysłał Atanazego na wygnanie do Trewiru…. (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 159-160) Tak działał Atanazy, uważany za głównego obrońcę Wyznania Nicejskiego. Takie są opinie zawodowych, świeckich historyków Starożytnośći. Podobnie zachowywały się elity Cesarstwa w walce o władzę w Kościele, elity, które później utworzyły hierarchię Kościoła. W działaniach tych elit niezwykle wyraźnie widać brak nowonarodzeni (Jn 3:3) i brak prowadzenia Duchem Świętym (Rz 8:9).

Stanowisko biskupa Aleksandryjskiego było warte zachodu, gdyż: „ Kościół aleksandryjski miał do dyspozycji ogromne środki materialne… Władcy przekazywali Kościołowi aleksandryjskiemu wielkie ilości zboża… dawało biskupowi Aleksandrii olbrzymie  wprost wpływy wśród bardzo licznej biedoty… łatwo było skłonić do udziału w zamieszkach… Ponadto dysponował on grupą sanitariuszy, zwanych parabolanoi, która liczyła 500-600 ludzi. Jej członkowie stali się czymś w rodzaju prywatnej policji kościelnej, której używano do rozprawiania się  z przeciwnikami… niejednokrotnie oskarżano ich o przekupywanie wysokich urzędników i kobiecej części kobiecego dworu…” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 69)

Atanazy został zesłany na wygnanie, które było karą za pospolite przestepstwa. Później, kolejnych czterech cesarzy, tak samo, zesłało go również na wygnanie. Wśród cesarzy cieszył się opinią człowieka destabilizującego Cesarstwo.

 

1.5.2.Powstanie sojuszu hellenistycznie wykształconych elit Aleksandrii i Rzymu.

Jednym z pięciu miejsc, do których został zesłany Atanazy, był Rzym. W Rzymie Atanazy został przyjęty przez elity jak bohater, który nie bał się sprzeciwić znienawidzonemu przez rzymskie elity, cesarzowi. Przypomnę, że stolica Cesarstwa została przeniesiona do Konstantynopola, cesarz nie pojawiał się w Rzymie, a Rzym stracił swoje pierwotne znaczenie: „W roku 339 przybywa (do Rzymu dop. autor) najbardziej prestiżowy wygnaniec: biskup Aleksandrii Atanazy, który przez kilkanaście miesięcy swego rzymskiego pobytu miał dość czasu, aby wpłynąć na Juliusza i jego otoczenie…, Juliusz zwołał pod koniec 340 roku synod lokalny… Wyrok jego był zgodny z oczekiwaniami Atanazego, orzeczono nieważność uchwał składających go z urzędu, a podjętych przez wcześniejsze synody na Wschodzie… Biskupi Wschodu protestowali w imię godności synodów.”(Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 61-63) To w czasie tego pobytu ukształtował się sojusz elit Aleksandrii i Rzymu, wychowanych w duchu hellenizmu: „…W latach wygnania Atanazego ukształtował się ścisły sojusz między Aleksandrią a Rzymem (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 70) Wieść o tym, że Atanazy przebywa w Rzymie, rozeszła się po całym Cesarstwie: „Za Atanazym ściągają inni prześladowani „nicejczycy”, w wyniku ich napływu Rzym staje się, na pewien czas, centrum oporu przeciwko arianom.” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 62)

 

1.5.3. Rozszerzanie się wpływów zwolenników Wyznania Nicejskiego.

Działalność Atanazego, powoli, ale systematycznie przynosiła rezultaty. Przede wszystkim stał się sławny, jako człowiek, który nie boi się sprzeciwić cesarzowi. To sprawiało, że Atanazy stawał się autorytetem wśród elit, które nie znosiły nowej, panującej dynastii Konstantyna, który był samozwańczym cesarzem. Sława Atanazego rozeszła się po całym Cesarstwie, szczególnie podczas jego wygnania do Rzymu. Zyskiwał coraz więcej nowych, często wpływowych zwolenników.

Jednak był to trudny okres dla „nicejczyków”, gdyż prawie cały Kościół odrzucił Wyznanie Nicejskie.

 

1.6. Czwarty etap sporu aleksandryjskiego. Zdobycie władzy w Kościele przez elity Cesarstwa.

1.6.1.Krwawy przewrót w biskupstwie rzymskim, 366 rok.

Nauki Atanazego, udzielone elitom Rzymu, pokazujące, jak się zdobywa biskupstwo, nie poszły w las. Kilkadziesiąt lat później, w 366 roku, przedstawiciel elity Rzymu, Damazy, dokonał tego. Zachował się „pamflet” opisujący to zdarzenie:Jeden z najbardziej znamiennych… konfliktów na tle walki o tron biskupi z udziałem tłumów wydarzył się po śmierci biskupa Rzymu, Liberiusza (352-366)… Mamy …tekst zdumiewający (zdumiewający w tym sensie, że się zachował): pamflet przeciwko Damazemu, napisany nieco po 368 r…. 24 września 366 r., natychmiast po śmierci Liberiusza, zebrali się bliscy mu prezbiterzy, trzej diakoni i „lud święty” w bazylice Juliusza i tam jako następnego biskupa Rzymu wybrali Ursyna. Inni członkowie kleru, zwolennicy zmarłego antypapieża Feliksa, wybrali Damazego. Biskup Tiburu…, od razu wyświęcił Ursyna (przy istnieniu dwóch rywali pośpiech był bardzo wskazany, ten, który został wyświęcony wcześniej, miał w każdej sytuacji większe nadzieje na urząd). Zawiadomiony o ceremonii Damazy, „który zawsze dążył do objęcia biskupstwa, posługując się pieniędzmi, podburzył woźniców cyrkowych i głupi tłum” i zaatakował bazylikę Juliusza. Walki trwały, wedle pamflecisty, trzy dni i były bardzo krwawe. Damazy w tydzień po śmierci Liberiusza zajmuje Lateran… i tam zostaje konsekrowany. Za pieniądze kupuje poparcie prefekta miasta… i uzyskuje cywilny wyrok wygnania dla Ursyna i dwóch jego diakonów. Na tę wieść „lud święty” …organizuje opór i zajmuje bazylikę Liberiusza… Damazy szturmuje ją, wezwawszy „ludzi cyrku, , woźniców i grabarzy oraz cały kler z siekierami, mieczami i kijami”. Atakujący próbowali podłożyć ogień i zrzucać z dachu do środka dachówki… W bazylice, ostatecznie zdobytej przez ludzi Damazego, zginęło 160 osób, mężczyzn i kobiet… Zwolennik Damazego, Hieronim, w swojej powstałej niemal  współcześnie kronice, pisząc o masakrze (nie dało się jej ukryć), stara się tak przedstawić wydarzenia, aby ordynacja Damazego wyprzedzała w czasie ordynację Ursyna – w ten sposób Ursyn stawał się winnym siania niezgody w Kościele… Do rywalizacji o stanowisko biskupa Damazy przystępował już jako znany i cieszący się autorytetem członek kleru, miał rozległe wpływy wśród duchowieństwa  i świeckiej elity miasta… (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 27-28)

 

1.6.2.Kłopoty Damazego, pierwszego papieża.

Nasuwa się podstawowe pytanie. Czy Damazy rzeczywiście był pierwszym papieżem? Aby odpowiedzieć na to pytanie, posłużę się opinią profesora historii starożytnej: „… miejsce biskupa Rzymu  w Kościele powszechnym ulegało przez wieki istotnym zmianom, model znany nam z historii… ukształtował się dopiero u kresu starożytności… Słowo papież pochodzi od greckiego papas, łacińskiego papa, używanego w starożytności w odniesieniu do wszystkich biakupów… Na Zachodzie dopiero w VI w. zaczęto używać słowa papa bez żadnych dodatkowych objaśnień tylko w odniesieniu do biskupa Rzymu… Następnym krokiem była rezygnacja ze stosowania go wobec innych biskupów… W 1073 r. papież Grzegorz VII formalnie zakazał posługiwania się tym tytułem w stosunku do innych biskupów niż biskupów Rzymu. W mojej książce nazywam papieżami biskupów Rzymu dopiero od Damazego… Również termin Kościół Apostolski lub Stolica Apostolska …był w użyciu początkowo w odniesieniu do wszystkich Kościołów, które mogły wykazać się apostolskim pochodzeniem, dopiero kancelaria Damazego lansuje nowy uzus, wedle którego termin ten oznaczać winien tylko i wyłącznie Kościół rzymski. Akceptacja tego pomysłu nie była natychmiastowa, dopiero w toku V w. został on powszechnie przyjęty… Biskupi innych wielkich miast imperium pozostawali w korespondencyjnym kontakcie z biskupami Rzymu… Ale jeśli mieli odmienne zdanie – pozostawali przy swoim… U progu IV w. Kościół rzymski nie odgrywał istotniejszej roli niż w wieku III… głos biskupa Rzymu nie liczył się zanadto na Wschodzie…

Cesarz domagał się od Liberiusza  podpisania wyznania wiary sformułowanego na synodzie o nastawieniu ariańskim, a także potępienia Atanazego… cesarz skazał go na wygnanie… Liberiusz nie wytrwał w swym postanowieniu: zmęczony wygnaniem i naciskami, przyjął warunki podyktowane przez Konstancjusza… Zasadnicza zmiana w dziejach Kościoła rzymskiego nastąpiła za pontyfikatu Damazego. Jego początki… były fatalne, a i następne lata przyniosły Damazemu ciężkie próby: uwikłany w proces, oskarżony przez zwolenników Ursyna, musiał z największym wysiłkiem bronić swej pozycji. Jednak to właśnie on przyczynił się w stopniu decydującym do sformułowania w nowy sposób papieskiego prymatu i jego teologicznego uzasadnieniaNowość doktryny Damazego polegała na jasnym sformułowaniu tezy, wedle które tylko biskup Rzymu jest uprzywilejowanym dziedzicem Piotra… Damazy nadawał spójną postać poglądom o wyjątkowości Rzymu… Doktryna Piotrowa w postaci sformułowanej przez Damazego napotkała poważne opory na Wschodzie, nawet jednak na Zachodzie nie przyjęto jej bez protestów....” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 57-67) Pomimo tego, że sprawa ta jest zagmatwana, to jednak najprościej przyjąć pogląd, że pierwszym papieżem był Damazy, a papiestwo powstało w 366 roku.

Powyższy cytat mówi o „fatalnym początku” Damazego. Oczywiście chodzi tu o bezprawne usunięcie biskupa Ursyna i spowodowanie śmierci wielu chrześcijan. To było ciężkie przestępstwo. Gdyby nie to, że Damazy pochodził z elity, sprawa skonczyła by się dla niego tragicznie. Ale i tak miał ciężko. Musiał znaleźć kogoś, kto zapewniłby mu bezpieczeństwo. Wybrał jednego z najważniejszych ludzi w Cesarstwie, doradcy cesarzy. Nazywał się Ambroży.

 

1.6.3. Ambroży zostaje wyświęcony na biskupa Mediolanu.

Ambroży: „…Zwalczał arianizm… Pochodził z arystokratycznej rodziny rzymskiej… Otrzymał staranne wykształcenie w Rzymie, gdzie ukończył studium gramatyki, retoryki i prawa. Poznał też dzieła klasycznych autorów rzymskich… Poznał też podstawy filozofii… otrzymał wysokie stanowisko w sądownictwie… Ok. 370 r. został mianowany gubernatorem Ligurii i Emilii z siedzibą w Mediolanie…” (Wikipedia, hasło „Ambroży z Mediolanu”). Amboży nie miał żadnego wykształcenia teologicznego. Jako przedstawiciel elit Cesarstwa, był starannie wykształcony, ale w duchu hellenizmu. To on był głównym sprawcą wprowadzenia Wyznania Nicejskiego do chrześcijaństwa. Tak napradę to w ramach synkretyzmu religijnego, przekształcił Kościół w staro pogańską religię, z której odsunięto na bok biblijnego Boga Jahwe. Zdumienie może budzić to, że poganin nie mający żadnej wiedzy o chrześcijaństwie, z dnia na dzień, został biskupem Mediolanu: „… wyświęcano ludzi nie pełniących poprzednio żadnych funkcji w Kościele, ale powoływano na biskupią godność neofitów lub zgoła katechumenów. Przypomnę przypadki Ambrożego” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 25). Taką kontrowersję trzeba było jakoś wyjaśnić. Tradycyjnie wymyślono opowiadanie, króre miało to usprawiedliwić:Po śmierci ariańskiego biskupa Auksencjusza w 374 r. miasto podzieliło się na zwalczające się frakcje, groźba zamieszek rosła. Ambroży sprawujący wysoką godność prokonsula… przybył na miejsce zgromadzenia… Nagle ktoś z tłumu krzyknął, że biskupem powinien zostać Ambroży, i wszyscy podjęli okrzyk, uznając, że w tym… objawiła się wola Boża… Biograf Ambrożego, Paulin, sekretarz biskupa, twierdzi, że ów głos pochodził od dziecka. Dziecko w roli Bożego posła należy do stereotypów jeszcze pogańskich (bogowie dawali znać o swojej woli… przez usta dzieci spotykanych przypadkiem…)” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 29). Takie działania niezwykle dobitnie wskazują na to, że środowisko, w którym przebywali Ambroży i Damazy, nadal kierowało się zwyczajami pogańskimi, które miały uzasadnić bezprawne powołanie nowego biskupa.

Najprawdopodobniej wyglądało to tak: Damazy potrzebował kogoś ważnego z elity, aby go ochronił porzed konsekwencjami jego bezprawnych działań. Gdy umarł biskup Mediolanu w 374 roku, zaproponował to stanowieko Ambrożemu. Nikt nie odważy się wystąpić oficjalnie przeciwko tak usytuowanemu człowiekowi. Pewnie były protesty, jednak nie zachowały się, bo nowa hierarchia Kościoła niszczyła wszystkie niewygodne dokumenty.

 

1.6.4.Edykt Tesaloński, 380 rok, punktem zwrotnym w dziejach ludzkości.

Wszystko wskazuje na to, że to Ambroży, jako człowiek słynący z tego, że zwalczał chrześcijaństwo biblijne (arianizm), nakłonił panujących cesarzy do wydania Edyktu Tesalońskiego, w 380 roku:Cesarze Gracjan, Walentynian i Teodozjusz do ludności miasta Konstantynopola. Jest wolą naszą, aby wszystkie ludy, które podlegają naszej łaskawej i umiarkowanej władzy, wyznawały taką religię, jaką przekazał Rzymianom apostoł Piotr, a której naucza papież Damazy i Piotr, biskup aleksandryjski, mąż apostolskiej świątobliwości, to jest abyśmy zgodnie z nauką apostołów i Ewangelii wierzyli w jedno bóstwo Ojca, Syna i Ducha świętego, przyznając im w Trójcy Świętej równe znaczenie. Nakazujemy aby ci, którzy idą za tą zasadą, nazywali się chrześcijanami katolickimi, wszyscy zaś inni, których za głupców i szaleńców uważamy, nosili hańbę heretyckiego wyznania. Zbory ich nie mogą się nazywać kościołami, czeka ich najpierw kara boża, a następnie i nasza niełaska, którą im zgodnie z wolą Boga okażemy. Dan 28 lutego w Tessalonice, za konsulatu cesarzy Gracjana i Teodozjusza.” (Wikipedia, hasło „Edykt Tesaloński”)

Po pierwsze. Adresatem edyktu jest cała ludność Cesarstwa. Zawarte to jest w słowach: „wszystkie ludy, które podlegają naszej łaskawej i umiarkowanej władzy”. Edykt podpisali wszyscy, aktualnie panujący  cesarze. To tego typu edykty spowodowały powstanie panującej do dnia dzisiejszego prawnej zasady, mówiącej o niezmienności prawa. Edykt Tesaloński był obowiązującym prawem w Europie do końca Średniowiecza. Dawał, praktycznie, nieograniczoną władzę elitom, związanym z Wyznaniem Nicejskim. W czasach obecnych, to właśnie takie elity z rozrzewnieniem wspominają czasy Średniowiecza.

Po drugie. Edykt pokazuje trwający sojusz hellenistycznie wychowanych elit Rzymu i Aleksandrii. Widać, że zasady nowej „religii” ustalone są z przedstawicielami elit Rzymu i Aleksandrii, co zapisane jest w słowach: „której naucza papież Damazy i Piotr, biskup aleksandryjski”. Ponieważ żyjemy w strefie kultury helleńskiej, nauka katolicka, często sprzeczna z podstawowymi naukami chrześcijańskimi (Chrystusa) zapisanymi w Biblii, jest dominującym poglądem wśród wielu państw europejskich.

Po trzecie. Edykt potwierdza nową naukę Damazego o prymacie piotrowym biskupstwa rzymskiego. Damazemu potrzebny był dokument państwowy, podpisany przez cesarzy, potwierdzający jego nową naukę, o prymacie piotrowym biskupstwa rzymskiego, jako następcy Apostoła Piotra: „religię, jaką przekazał Rzymianom apostoł Piotr”. Specjalistą od załatwiania takich dokumentów był Ambroży. Prymnat piotrowy Rzymu, bezkrytycznie jest głoszony do dnia dzisiejszego.

Po czwarte. Powinniśmy zauważyć, że Edykt Tesaloński jest sprzeczny z uchwałami Soboru Nicejskiego I, z Kanonem VI, który określa precedencję w Kościele i biskupa Aleksandrii wymienionego na pierwszym miejscu, jako najważniejszą osobę. Rok później odbędzie się Sobór w Konstantynopolu, który zmienia tą precedencję. Najważniejszą osobą w Kościele zostaje biskup Rzymu, ale dopiero od roku 381.

Po piąte. Jest to pierwszy oficjalny dokument, który mówi o Trójcy Świętej. Przypomnę, że w Wyznaniu Nicejskim określenie „Trójca Święta” jeszcze nie występuje. Nowa nauka, którą wprowadził biskup Aleksander, a która wywołała brutalną wojnę w Kościele, uległa zasadniczym zmianom: „Porównanie poszczególnych elementów doktryny u przedstawicieli obozu nicejskiego w początkach kontrowersji i u Kapadocyjczyków, a także u późniejszych teologów, pozwala nam zrozumieć, jak wiele się zmieniło. Pierwszy oponent Ariusza, Aleksander z Aleksandrii, miał na temat podporządkowania Syna Ojcu poglądy, które pod koniec IV w. uznano by bez wahania za heretyckie. Atanazy (wraz z innymi) podpisał w Serdyce formułę o Bogu w jednej hipostazie, całkowicie odrzuconą przez Ojców Kapadockich, a w ślad za nimi także przez całą późniejszą teologię chrześcijańską.”(Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s.189) Z tego co głosił Aleksander została tylko hellenistyczna nauka mówiąca, że Chrystus jest Logosem w Jn 1:1. A ponieważ stało się to wielką tajemnicą Koscioła Powszechnego i nie wolno o tym mówić, to z jego nauki nic nie pozostało. Pomimo tego, że nauka Aleksandra została zmieniona, a wojna którą wywołał w Kościele przyniosła tyle ofiar, w wielu Kościołach uważa się go za „świętego”, czyli jest wzorem do naśladowania. Takie wzorce mogą tłumaczyć późniejsze, burzliwe dzieje Kościoła i brak refleksji hierarchów Kościoła w związku z tym, że coś nie jest tak, jak być powinno.

Po szóste. Każdy, kto nie chce podporządkować się nowej hierarchii Kościoła, staje się „heretykiem” i jest ścigany, z urzędu, przez państwo. W praktyce wyglądało to tak, że kto nie chciał płacić danin swojemu biskupowi, stawał się heretykiem i konfiskowano mu jego majątek: „Herezja staje się przestępstwem ściganym przez państwo… zakazuje się heretykom publicznego, a później prywatnego sprawowania kultu. Ci, którzy by tego rozkazu nie posłuchali, tracą budynki i posiadłości… nie wolno im było nauczać swej wiary… w 388 r. zakaz dysput na tematy doktrynalne… tracili swe stanowe przywileje, a także prawo do sprawowania urzędów… usuwano ich z obszaru imperium… Frontalny atak podjęto przeciwko poganom… Ulegają także zaostrzeniu przepisy dotyczące Żydów…”(Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 167). Mówiąc inaczej: „kto nie jest z nami, jest naszym śmiertelnym wrogiem”. Edykt Tesaloński kończy okres tolerancji religijnej, charakterystycznej dla Starożytności. Niedługo potem, rozpocznie się Średniowiecze, jako czas nazywany okresem ciemności. Ta nowa jakość, w Biblii, jest przedstawiona w symbolu „innej Bestii”: Ap 13:11-12 „Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok. I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje, i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii, której rana śmiertelna została uleczona.”(BT) Ta nowa Bestia, którą jest „chrześcijańskie” Cesarstwo Rzymskie, nakazuje ludziom uczynić „obraz Bestii”: Ap 13:14 „…mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła.”(BT) Tą Bestią, „która otrzymała cios mieczem i ożyła” jest pogańskie Cesarstwo Rzymskie, które stało się wzorem dla „obrazu Bestii”, który został stworzony na wzór administracji Cesarstwa, przez cesarza Konstantyna na Soborze Nicejskim I. Tym „obrazem Bestii” jest rzymski Kościół Powszechny.  Tą „inną Bestią”, „mającą dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiąca jak Smok” (Ap 13:11), było „chrześcijańskie” Cesarstwo Rzymskie, które ściśle współpracowało z nową hierarchią Kościoła, tworząc, tak zwany, sojusz ołtarza i tronu. Baranek to Chrystus, dwa rogi to symbole władzy religijnej i świeckiej. Bestia ta tworzy pozory chrześcijaństwa („rogi podobne do rogów Baranka”). Jednak nauki tej „Bestii” są charakterystyczne dla „Smoka” (biblijny symbol szatana Ap 12:9). Wpływ tej nauki widoczny jest do dnia dzisiejszego. Mówiąc inaczej: Rzym pseudo chrześcijański („inna Bestia” z Ap 13:1), staje się Rzymem pogańskim, czyli „pierwszą Bestią”(Ap 13:11), bo „całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje”, a „mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii,której śmiertelna rana została uleczona”(Ap 13:12). Rzym pseudo chrześcijański, w ramach synkretyzmu religijnego, nadał imiona chrześcijańskie bóstwom pogańskim, które miały swoje świątynie na wzgórzach Rzymu.

 

Prześladowania tych wszystkich, którzy nie chcieli się podporządkować nowej hierarchii Kościoła, to typowy przykład tego, co współcześnie nazywa się „terroryzmem państwowym”.

Po siódme. Ludzie wyznający tą nową religię, „której naucza papież Damazy i Piotr, biskup aleksandryjski”, będąnazywali się chrześcijanami katolickimi”. W tym miejscu kryje się główny temat Edykty Tesalońskiego. Decyzją urzędujących cesarzy, ta nowa religia, w ramach synkretyzmu religijnego przybierająca pozory religii biblijnej, ma się nazywać „chrześcijaństwem katolickim”. To obowiązuje do dnia dzisiejszego.

Po ósme. Edykt Tesaloński podzielił społeczność całego Cesarstwa na swoich (zwolennicy Wyznania Nicejskiego) i obcych (chrześcijan biblijnych, pogan, Żydów, ateistów). W niektórych państwach podział ten widoczny jest do dnia dzisiejszego. W Polsce, tych gorszych, nazywa się „drugim sortem”.

Po dziewiąte. Ci, którzy nie są naszymi ludźmi, należy się im pogarda: „wszyscy zaś inni, których za głupców i szaleńców uważamy, nosili hańbę heretyckiego wyznania”. Do dnia dzisiejszego wartości chrześcijańskie, zapisane w Biblii są zaznaczone pogardą, a nawet demonizmem. Najlepszym takim przykładem może być słowo „sabat”, które w Biblii występuje w Dekalogu, jako dzień „błogosławiony” i „święty”: Wj 20:11 „Bo w sześciu dniach uczynił Jahwe niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Jahwe dzień szabatu (sabatu według BW) i uznał go za święty.” (BT II) Tymczasem dla ludzi współczesnych „sabat” jest demoniczny, związany z orgią na Łysej Górze, z diabłami i z czarownicami. Niektórzy językoznawcy, mający najwyższe wykształcenie, twierdzą, że „szabat” jest rzeczywiście „święty” i „błogosławiony”. Tylko „sabat” jest związany z siłami zła. Wyżej podany cytat z Biblii Warszawskiej, jest dowodem na to, że jest to zwykła manipulacja, a słowa „szabat” i „sabat” znaczą dokładnie to samo.

Jest wiele inych podobnych przykładów. Podam tylko jeszcze jeden. Nazwanie kogoś Żydem jest obrazą i powodem do wrogości. Do ludzi nie dociera to, że Jezus Chrystus był czystej krwi Żydem, że ich ukochana „swięta” Maria, matka Jezususa, też była Żydówką, że chrześcijaństwo jest religią żydowską, itd.

Po dziesiąte. Edykt Tesaloński eliminuje Biblię, jako Słowo Boże. Liczą się dekrety państwowe i nauki takich ludzi jak: „papież Damazy i biskup Aleksandrii.” Później ludzi takich nazywano „ojcami Kościoła”, co jest dobrym określenie roli tych ludzi w nowym Kościele.

Po jedenaste. Ujawniła się arogancja nowej władzy, która decyduje o tym, kto jest chrześcijaninem, a kto nie, kto jest najważniejszą osobą w Kosciele. Później tacy ludzie będą decydować o tym, co jest dobre, a co złe, utworzą własne przykazania, które nazwą Dekalogiem, będą narzucać interpretację faktów historycznych: o czym można mówić, o czym nie, itd. Na przykład Edykt Tesaloński, które zmienił historię ludzkości, jest ludziom zupełnie nieznany tylko dlatego, że jest tematem niewygodnym dla hierarchii Kościoła.

Po dwunaste. Czytając Edykt Tesaloński, niezwykle wyraźnie widać, że autorzy tego dokumentu nie posiadali ani Ducha  Chrystusowego (Rz 8:9), ani, wymaganego w chrześcijaństwie, nowonarodzenia (Jn 3:3-5). Duch tego dokumentu był podobny do uchwał Soboru Nicejskiego. Groźby w nim zawarte były tak dotkliwe (utrata majatków), że ludzie woleli się podporządkować. Na pewno istnieli męczennicy, którzy poświęcili swóje zdrowie, swój majątek, a nawet swoje życie, aby tylko być wiernym Ewangelii. Jednak ich imion nie poznamy, ponieważ nowa hierarchia Koscioła niszczyła wszystkie niewygodne dokumenty.

Po trzynaste. Nowa hierarchia Koscioła posiadała monopol informacyjny. Tworzona była jednostronna interpretacja faktów. Bardzo łatwo można było stosować niezwykle surowe kary dla tych, którzy upominali się o prawdę. Wymyslano skrajnie naiwne historyjki, które miały wyjaśnić bardzo wątpliwe wydarzenia. Na przykład Ambroży był tak prawdomówny, że pszczoły składały miód na jego ustach. Współcześnie historyjka ta brzmi zupełnie inaczej, została dostosowana do czasów współczesnych.

Ambroży był potomkiem patrycjuszy rzymskich, ludzi, którzy kiedyś rządzili światem. Nie bał się wywrzeć ostrej presji na cesarzu, doskonale wyczuwał granice, których nie wolno mu było przekroczyć: „…mnisi zachęcili tłum chrześcijan do zniszczenia synagogi i kaplicy należącej do sekty walentynian. Cesarz nakazał biskupowi Kallinikum odbudować synagogę. Ambroży zareagował na to bardzo ostro, że nie odprawi mszy świętej w obecności cesarza, jeśli ten nie odwoła rozkazu. Teodozjusz ustąpił. Biskup wymusił też na nim obietnicę, że śledztwo zostanie przerwane…drugi epizod… sławną rzeź ludności Tesalonikii jeszcze sławniejszą pokutę cesarza za ten czyn, wymuszoną przez Ambrożego. Cesarz wydał ustawę każącą śmiercią grzech przeciw naturze, czyli pederastię… dowódca oddziałów wojskowych… Got imieniem Buteryk, kazał aresztować pewnego woźnicę cyrkowego… Skończyło się to tumultem i śmiercią Buteryka, do czego przyczyniła się nie tylko popularność zatrzymanego, ale i nienawiść do barbarzyńców… Buteryk był… jednym z kilku najwyższych rangą oficerów cesarstwa. Cesarz nakazał więc krwawe represje… Ambroży …napisał do cesarza list, że nie będzie mógł w jego imieniu i w jego obecności złożyć ofiary i domagając się od niego pokuty… Teodozjusz nie poddał się od razu. Rozpoczęła się mała ukryta wojna… w końcu Teodozjusz zaakceptował warunki Ambrożego i po pokucie został przyjęty do grona wiernych… Interwencja biskupa blokującego śledztwo… wskazuje, że niewinność mogła pod jego piórem oznaczać co innego niż niewinność wobec prawa… przelanie krwi chrześcijańskiej za śmierć takiego człowieka było w oczach Ambrożego morderstwem na niewinnych…(Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 169-171)

 

1.6.5.Sobór w Konstatynopolu 381 rok.

Edykt Tesaloński, który mówił o prymacie piotrowym biskupa Rzymu, był w sprzeczności z Soborem Nicejskim. Trzeba było coś z tym robić. Takie sprawy załatwieł Ambroży. Cesarz zwołał biskupów do Konstantynopola, gdzie zmieniono precedencję, czyli kolejność ważności biskupów. Najważniejszym biskupem w Kościele ustanowiono biskupa Rzymu, potem Konstantynopola, potem dopiero był biskup Aleksandrii.

Wszystko wskazuje na to, że zauważono stosunkową łatwość przekonywania, że Jezus jest Logosem w Jn 1:1. Postanowiono ukryć to, że przedmiotem sporu aleksandryjskiego był Logos w Jn 1:1. Zmieniono Wyznanie Nicejskie, usuwając z niego słowa mówiące o Logosie. Aby odwrócić uwagę od tematu Logosu, nowe wyznanie nazwano Wyznaniem Nicejskim, co miało sugerować, że już w Nicei nie było wzmianki o Logosie. Poprzednie Wyznania Nicejskie zostały zniszczon. Jednak zachował się List Euzebiusza z Cezarei do swego Kościoła, w którym zachowało się Wyznanie Nicejskie, uchwalone w Nicei:Wierzymy w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych oraz w jednego Pana, Jezusa Chrystusa, Słowo Boga, Boga z Boga, światłość ze światłości, życie z życia, Syna jednorodzonego, pierworodnego całego stworzenia, zrodzonego z Ojca przed wszystkimi wiekami, przez którego wszystko się stało, który dla naszego zbawienia przybrał ciało i przebywał między ludźmi, cierpiał, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił do Ojca, ponownie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych. Wierzymy także w jednego Ducha Świętego.” Najprawdopodobniej list ten nie został napisany przez Euzebiusza, bo poglądy Jego były zupełnie inne. Jednak w tym Wyznaniu Nicejskim zachował się zwrot: „Słowo Boga” (gr. Logos) Boga, co potwierdza to, że głównym tematem Soboru Nicejskiego był problem Logosu w Jn 1:1. Nowe Wyznanie Nicejskie, uchwalone w Konstantynopolu, praktycznie różni się tym, że nie ma w nim zwrotu Słowo Boga (gr. Logos) Boga.

Tego typu zabiegi okazały się bardzo skuteczne. Dzisiaj nikt nie wie i nie chce wiedzieć, że głównym tematem Soboru Nicejskiego był „Logos” w Jn 1:1. Zrobiono to dlatego, że nauka o Logosie w Jn 1:1 jest sprzeczna z Biblią i narusza podstawy chrześcijaństwa biblijnego. Ukrycie tego spowodowało, że nikt się tym tematem nie interesuje i o to chodziło. Tym sposobem hierarchowie Kościoła unikają dyskusji doktrynalnych na temat Logosu, w których otrzymywali ciężkie baty,

 

1.6.6.Dekrety Teodozjańskie.

Cesarz Teodozjusz, został zmuszony, przez Ambrożego, do zdecydowanego opowiedzenia się po stronie „nicejczyków”. Dlatego dalszym krokiem cesarza było wydanie przepisów wykonawczych do Edyktu Tesalońskiego: „Dekrety teodozjańskie – seria dekretów antypogańskich wydanych przez cesarza rzymskiego Teodozjusza I Wielkiego w latach 391–392. Miały wprowadzić w życie wcześniejszy Edykt tesaloński z 380 roku. Cesarz ogłosił w nim chrześcijaństwo religią państwową imperium rzymskiego, nie podał jednak szczegółowych konsekwencji dla życia publicznego. Dekrety były więc uzupełnieniem edyktu, np. pierwszy z nich Nemo se hostiis polluat (z łac. Niech nikt się nie brudzi ofiarami), wydany 24 lutego 391 roku zabraniał składania ofiar pogańskich. Jedną z konsekwencji dekretów było zburzenie Serapejonu w Aleksandrii. (Wikipedia, hasło „Dekrety teodozjańskie”)

Wyraźnie widać, że definicja ta była pisana przez katolików.

Po pierwsze: dekrety teodozjańskie były skierowane przeciwko wszystkim, którzy nie chcieli przyjąć Wznania Nicejskiego, a nie tylko przeciwko „poganom”, jak to podaje Wikipedia. A więc przeciwko chrześcijanom biblijnym, przeciwko poganom, przeciwko Żydom, przeciwko ateistom. Dzieliły społeczeństwo na swoich i reszte, która była „drugiego sortu”.

Po drugie. Dekrety teodozjańskie były przymuszeniem niższych szczebli administracji Cesarstwa, do „starannego” wywiązywania się z Edyktu Tesalońskiego. Zaczęło się prawdziwe prześladowanie niepokornych i nie tylko niepokornych. Aby przejąć majątek, będący własnością nawet „nicejczyka”, wystarczyło oskarżyć go o herezję.

 

1.6.7.Wyjątkowa interpretacja przywilejuepiscopalis audientia”, dokonana przez elity.

Konstantyn Wielki dokonał krwawego przewrotu, aby zdobyć władzę w Cesarstwie. Tym samym zniszczył „tetrarchię”, nowo ustanowiony system sprawowania władzy. Powrócił do poprzedniego systemu, w którym wojsko wybierało swojego cesarza. W systemie tym pozycja cesarza była bardzo słaba i często go zabijano z byle powodu. Konstantyn potrzebował sojuszników, którzy poprowadzili by mu administrację państwową. Bał się elit Cesarstwa. Wybrał biskupów, cieszących się w społeczeństwie dobrą opinią i dawał im liczne przywileje. Jednym z takich przywilejów był przywilej władzy sądowniczej, znany pod nazwą „episcopalis audientia”, o którym się nie naucza, bo jest bardzo niewygodnym tematem dla zwolenników hellenizmu w chrześcijaństwie. Przywilej ten polega na tym, że za zgodą obu stron konfliktu, wyrok sądowy mógł wydać biskup i nie podlegał on żadnej apelacji, a władza świecka musiała go wykonać. Jednak papież odrzucił warunek „zgody obu stron” i w sposób jednostronny mógł dowolnie oskarżyć każdego mieszkańca Cesarstwa Rzymskiego o cokolwiek, a władza świecka musiała wykonać ten wyrok.

Chcę zwrócic uwagę na rzecz charakterystyczną dla hierarchii Kościoła, która mówi: „episcopalis audientia” to jest nasze prawo i tylko my mamy prawo je interpretować. Co z tego, że napisane jest, że można je stosować tylko za zgodą obu stron. Nikt nie ma prawa narzucać nam swojej interpretacji. Dokładnie to samo robi współczesna władza w Polsce, gdzie rządzący przypisują sobie wyłączność do interpretacji Prawa i nie liczą się z opinią specjalistów i tych tych, którzy tworzyli to Prawo.

Ten szczególnie rozumiany przywilej „episcopalis audientia”, wraz z prawem wydanym przez Teodozjusza, dały nowej hierarchii Kościoła, zabójcze narzędzie prawne, za pomocą którego można było rozprawić się z każdą opozycją i każdym człowiekiem, oskarżając ich o cokolwiek, a władza świecka wusiała wykonać zasądzony wyrok, od którego nie było odwołania. Rozpoczęły się czystki w chrześcijaństwie i prześladowania. Są historycy, którzy nauczają, że prześladowanie chrześcijan przez Cesarstwo Rzymskie, zakończyło się w czasach Konstantyna. Jest to nieprawda. Od czasów Teododozjusza Wielkiego, rozpoczęło się systematyczne prześladowanie chrześcian przez hierarchię Kościoła i władzę państwową, trwające przez całe wieki, na skalę wcześniej nie spotykaną. Wypełniło się proroctwo biblijne: Mt 24:21-22 „Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.”(BT) Dopiero Reformacja odebrała hierarchii Kościoła prawo, do bezkarnego zabijania ludzi i konfiskowania im ich majątku. To co się działo, zapowiedział Chrystus: Mt 24:8-12 „Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu.”(BT) Tymi „fałszywymi prorokami” są ojcowie Kościoła, którzy narzucili swoim wiernym, swą własną, prywatną interpretację Prawa Bożego, niezgodną z Biblią i z hermeneutyką biblijną. Wprawdzie dzisiaj już, w Polsce, nie „zabija” się chrześcijan biblijnych i innych ludzi za to, że nie chcą przyjąć Wyznania Nicejskiego, ale uważa się ich za „drugi sort”, nazywając ich pogardliwie „kociarzami”. Natomiast wyraźnie widać, że pozostała, zapowiedziana w proroctwie, „nieprawość”, „nienawiść” i „oziębła miłość”. Chociaż są ludzie, którzy chętnie wróciliby do tego, co się działo w czasach Średniowiecza i nie wstydzą się o tym mówić. Tak się dzieje, bo do dnia dzisiejszego nikt nie rozliczył hierarchi Kościoła za to, co kiedyś robili.

Prześladowano również pogan, ateistów, Żydów, a później muzułmanów, wszystkich tych, którzy nie chcieli przyjąć Wyznania Nicejskiego. Biskupi, którzy nie chcieli się podporządkować byli niezwykle surowo karani. Między innymi konfiskowano im majątki i wydalano ich poza granice Cesarstwa Rzymskiego. Tam ludzie ci zaczęli głosić Ewangelię, która była chętnie przyjmowana. Później okazało się, że narody te, nazywane barbarzyńskimi, walczyły z Cesarstwem i podbiły je. Narody te to: Wandalowie, Wizygoci, Ostrogoci, Longobardowie itd.

Wraz z Teodozjuszem Wielkim, skończyła się tolerancja religijna, charakterystyczna dla Starożytności, tolerancja która panowała, z małymi wyjątkami, do tego momentu.

Tak oto papież spacyfikował całe Cesarstwo Zachodnie. Tym sposobem, został zawiązany niezwykle trwały sojusz hierarchii Kościoła i władzy świeckiej, znany pod nazwą „sojuszu ołtarza z tronem”, oparty na kulturze greckiej i rzymskim prawie, który przetrwał ponad tysiąc lat. Od tamtego czasu władza świecka musiała wykonywać wszelkie wyroki wydane przez biskupów. Bezprawie hierarchów Kościoła stało się obowiązującym prawem. Najbardziej znanym dzieckiem tego sojuszu była tak zwana Święta Inkwizycja, która stała się międzynarodowym symbolem niesprawiedliwych sądów, nierozliczona do dnia dzisiejszego. Dopiero Reformacja zmieniła ten stan rzeczy. Jednak w niektórych państwach, takich jak Polska, sojusz władzy świeckiej z hierarchią Kościoła, przetrwał do dnia dzisiejszego.

Pogańska doktryna logosu w Jn 1:1, zatwierdzona przez pogańskiego cesarza w Nicei, ukrywana przez nową hierarchię Kościoła, stała się nowym fundamentem chrześcijaństwa, na którym zbudowano, istniejące współcześnie, nie biblijne chrześcijaństwo. Dlatego była, jest i będzie broniona za wszelką cenę przeróżnymi metodami, nie tylko przez hierarchów Kościoła.

 

1.6.8.Rozsiewanie kłamliwych informacji na temat sporu aleksandryjskiego.

Ponieważ doktryna logosu w Jn 1:1, ogłoszona przez biskupa Aleksandra, a zatwierdzona przez pogańskiego cesarza Konstantyna na Soborze Nicejskim I, miała bardzo słabe podstawy biblijne, a Kościół Powszechny oparł swoją naukę na niej, nowo powstała hierarchia Kościoła postanowiła zniesławić biskupa Ariusza i przedstawiać go w jak najgorszym świetle: „… zwróćmy uwagę na pasję, z jaką … dyskutowano kwestie doktrynalne… wątpliwości doktrynalne dręczyły nie tylko uczoną część duchowieństwa… Chrześcijanie przyjęli z antycznego piśmiennictwa pogańskiego osobny gatunek literacki, jaki stanowiła polemika. Polemika, z racji swej istoty, swego celu, jest zwykle daleka od przestrzegania reguł fair play, jednak polemika starożytna obciążona była złą wolą w stopniu tak wielkim, że nawet my, przyzwyczajeni do agresywności… odczuwamy wobec niej obrzydzenie… każde pomówienie nadawało się do zastosowania, słownictwo i styl służyły jedynie oczernianiu przeciwnika… Chrześcijanie … nie dostrzegali sprzeczności między praktykami uprawianej przez siebie polemiki, a ewangelicznymi nakazami… Ojcowie Kościoła zachowywali się dokładnie tak jak inni pisarze… mając na celu, przede wszystkim, skuteczność działania.” (Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 194)

Niemal wszyscy współcześni historycy nazywają Ariusza „prezbiterem” lub „diakonem”. Propaganda kościelna usunęła całą dokumentację, w której Ariusz nazywany jest biskupem. Wszystko to robione jest, aby zmniejszyć jego rangę. O tym, że Ariusz był biskupem, świadczy Sobór Nicejski, na który zaproszono wyłącznie biskupów. Wśród zaproszonych był Ariusz (patrz: „Ariusz-fragment bizantyjskiej ikony z XVI wieku przedstawiającej pierwszy sobór powszechny”, Wikipedia, hasło „Ariusz”). Innym, pośrednim dowodem na to, że Ariusz był biskupem, jest uchwała Soboru Nicejskiego: „…aby nie było dwóch biskupów w jednym mieście.” (Kanon VIII uchwał Soboru Nicejskiego). Kanon ten był wprowadzony po to, aby nie doszło do sytuacji, która miała miejsce w Aleksandrii, gdzie urzędowało jednocześnie dwóch biskupów, którzy prowadzili ze sobą spór. Istnienie w Aleksandrii dwóch zborów, a co za tym idzie dwóch biskupów, było rzeczą normalną, bo miasto to, w tym czasie, było jednym z najliczniejszych miast Starożytności i liczyło kilkaset tysięcy ludzi.

W początkowym okresie sporu, wyraz „arianizm” nie istniał, ponieważ, prawie cały Kościół, rozumiał chrześcijaństwo podobnie jak biskup Ariusz. Dopiero w czasach późniejszych, gdy elity Cesarstwa przejęły kontrolę nad Kościołem, wprowadziły to słowo, pochodzące od imienia Ariusz. Wyraz ten ma sugerować, że to Ariusz jest autorem zupełnie nowej nauki, co nie jest prawdą. Współcześni, zawodowi historycy Starożytności piszą: „Arianie byli w gruncie rzeczy zwolennikami tradycyjnego podejścia do doktryny…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 186). Synody na Wschodzie określiły naukę Ariusza, jako „ortodoksyjną”: „…odbyły się dwa niewielkie synody w Bitynii i w Palestynie, uznały one poglądy Ariusza za ortodoksyjne(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 154), a to oznacza, że nauka Ariusza nie była niczym nowym, ale nauką całego Kościoła, istniejącą od początku istnienia chrześcijaństwa, a wszyscy ci, którzy poparli biskupa Ariusza, byli zwykłymi chrześcijanami. Użycie tej sztuczki, polegającej na sztucznym wprowadzeniu wyrazu „arianizm”, powiodło się. Dzisiaj większość ludzi sądzi, że to Ariusz zaczął głosić nową naukę, której wcześniej nie było, a biskup Aleksander bronił ortodoksji chrześcijańskiej. W podobnym duchu opisują to historycy, słowniki i encyklopedie. I właśnie o to chodziło hierarchom Kościoła, żeby ludzie tak zaczęli myśleć. Sztuczne wprowadzenie wyrazu „arianizm” i zrobienie z Ariusza kozła ofiarnego w tym sporze, skutecznie chroni pogańską doktrynę logosu w Jn 1:1 do dnia dzisiejszego. Nikt nie chce tego tematu poruszać, ani wiedzieć o tym, że było na odwrót.

Dokładnie to samo dotyczy, używanych obecnie, zwrotów: „kontrowersja ariańska”, czy „herezja ariańska”, itp. Mają one narzucać pogląd, że to Ariusz wywołał ten spór swoją nową nauką.

Tymczasem to biskup Aleksander zaczął głosić naukę, która we wcześniejszych wiekach była potępiana przez cały Kościół, jako niezgodna z Biblią. Biskup Ariusz tylko potępił ją tak, jak to wcześniej robili: biskup Aleksandrii Demetriusz (189-231) i biskup Rzymu Kalikst I (217-222), biskupi ośrodków, które później będą źródłem głoszenia doktryny logosu w Jn 1:1. Nauka Ariusza nie była niczym nowym, ale nauką całego Kościoła, istniejącą od początku istnienia chrześcijaństwa.

 

1.6.9.Aleksandryzm.

Najprawdopodobniej, w czasach sporu aleksandryjskiego, istniało słowo „aleksandryzm”, określające nową naukę w Kościele, autorstwa biskupa Aleksandra Aleksandryjskiego, ale termin ten nie przetrwał. Świadczy o tym wprowadzenie słowa „arianizm”, co byłoby odpowiedzią nowo powstałej hierarchii Kościoła, na używanie słowa „aleksandryzm”. Tak było z ortodoksją. Ponieważ synody na Wschodzie ogłosiły stanowisko biskupa Ariusza za ortodoksyjne, zwolennicy doktryny logosu, zwołali synod, który ogłosił, że to nauka biskupa Aleksandra jest ortodoksyjna. Wszystko to połączone byłoby z niszczeniem wszelkich dokumentów, w których występowało słowo „aleksandryzm”. Mamy prawo tak sądzić, bo historycy Starożytności piszą o powszechnym zjawisku niszczenia niewygodnych dokumentów dla elit Cesarstwa. Punktem kulminacyjnym tego zjawiska było zniszczenie Biblioteki Aleksandryjskiej, chluby Aleksandrii, za zgodą cesarza Teodozjusza Wielkiego, w której znajdowały się pisma Ariusza. „Dziwnym trafem” literatura, z której korzystali zwolennicy Aleksandra, przetrwała. Tak było z Septuagintą, greckim przekładem Biblii, z którego usunięto imię Boga Jahwe.

Poglądy biskupa Ariusza niczym nie wyróżniały się z ogółu chrześcijaństwa. To biskup Aleksander zaczął głosić nową naukę, która wcześniej była już znana, jednak została potępiona, zarówno w całym chrześcijańskim świecie, jak i przez biskupów Aleksandrii i Rzymu. Nie było żadnego arianizmu, natomiast, jak najbardziej, mógł być aleksandryzm.

 

1.6.10.Moralność biblijna i moralność ponicejska.

W świetle nauki chrześcijańskiej, tezy biskupa Aleksandra były niemoralne, bo Dekalog, który wskazywał na to, co jest dobre, a co złe, zaczynał się od słów: Wj 20:2-3 „Ja jestem Jahwe, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!”(BT II) Przykazanie to jest jednoznaczne. Biblijnym Bogiem może być tylko i wyłącznie, „Jahwe”, nikt inny. W tak zapisanym przykazaniu, nie ma miejsca dla innego Boga, nawet gdyby to miał być Syn Boży, Jezus Chrystus, czy hellenistyczny „Logos” (pl. „Słowo”) w Jn1:1. W czasach współczesnych, gdy powszechnie już obowiązuje ponicejska doktryna logosu w Jn 1:1, musiano usunąć z Dekalogu jednoznaczne imię „Jahwe”, a w to miejsce wprowadzić wieloznaczne słowo „Pan”. W ten sposób powstały dwa Dekalogi: jeden biblijny, taki jak w Biblii Hebrajskiej, a drugi ponicejski, taki jaki jest w wiekszości polskich Biblii, z których musiano usunąć imię „Jahwe”. Tym sposobem powstały dwie moralności: jedna moralność biblijna, druga moralność ponicejska. Takie działania są jednak zabronione w chrześcijaństwie biblijnym. Mówi o tym sam Chrystus: Mt 5:17-19 „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.”(BT) Podobnie Łk 16:17. W ponicejskim Dekalogu zmieniła się nie tyko „jedna jota” i nie tylko „jedna kreska”. Ojcowie Kościoła swój nowy Dekalog nazwali Przykazaniami Bożymi, przez co zrównali się z Bogiem. Zostało to zapowiedziane w proroctwie biblijnym (2 Tes 2:4).

Aby zachować tradycje pogańskie, całkowicie usunięto następne Przykazanie Dekalogu: Wj 20:4-6 „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań.”(BT II) Przykazanie to zabrania „czynienia jakichkolwiek przedmiotów kultu religijnego, takich jak „obrazów”, „rzeźb”, itp, „oddawanie mi pokłonu” i „służenie im”. Aby pozostała liczba Przykazań Dekalogu, ostatnie Przykazanie podzielono na dwa odrębne Przykazania. Zmieniła się również numeracja Przykazań. „Nie kradnij” nie jest w Biblii Siódmym Przykazaniem Dekalogu.

Zmieniono interpretację następnego Przykazania: Wj 20:7 „Nie będziesz wzywał imienia Boga twego, Jahwe, do czczych rzeczy, gdyż Jahwe nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.”(BT II) Wprowadzono ogólnoświatowy bojkot imienia Bożego „Jahwe” i usunięto je z całego Dekalogu, a także ze Słowa Bożego. Twierdzi się, że już same wymawianie tego imienia jest „czczą rzeczą”. Jest to sprzeczne z Biblią. Sam fakt przeznaczenia jednego Przykazania Dekalodu wyłącznie dla imienia „Jahwe”, świadczy o tym, jak ważne jest to imię.

W sposób zasadniczy zostało zmienione Czwarte Przykazanie Dekalogu: Wj 20:8-11 „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci twego Boga, Jahwe. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. Bo w sześciu dniach uczynił Jahwe niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Jahwe dzień szabatu i uznał go za święty.” (BT II) Zamiast święcenia „szabatu” („sabatu” wg BW), „siódmego dnia tygodnia”, na cześć Boga Jahwe, za wykonanie Dzieła Stworzenia, wprowadzono święcenie niedzieli, Dnia Słońca, pierwszego dnia tygodnia.

Uzasadnia się to tym, że trzeba święcić niedzielę, bo Jezus zmartwychwstał w niedzielę. Tymczasem Biblia, bezpośrednio, nie podaje takiej informacji, ani raz. Gdy kobiety, wcześnie rano, w niedzielę, przyszły do grobu, Jezusa już w grobie nie było. Dlatego są nawet teolodzy, którzy twierdzą, że Jezus mógł zmartwychwstać w sobotę. Tak wyglada Dekalog katolicki, którego uczy się w szkołach.

Jest jeszcze Dekalog, który występuję w naszych Bibliach, w którym występują zmiany wymuszone Soborem Nicejskim I. Dekalog ten pozbawiony jest jednoznacznego imienia „Jahwe”, które zastąpiono wieloznacznym wyrazem „Pan”. Wprowadzenie tej zmiany spowodowało, że Bogiem, w pierwszym przykazaniu Dekalogu (Wj 20:2-3), może być Jezus Chrystus. Oba te zmienione Dekalogi są ludzkimi Dekalogami, różnymi od Dekalogu zapisanego na „tablicach kamiennych palcem Bożym” (Wj 31:18), który w wersji oryginalnej zapisany jest w Biblii Hebrajskiej. Mamy więc oba te Dekalogi, w których zmiany zostały wymuszone konsekwencjami, wynikającymi z przyjęcia uchwał Soboru Nicejskiego I. Jest również Dekalog Boży, który jest zapisany na „tablicach kamiennych palcem Bozym” (Wj 31:18). To powoduje, że mamy również dwie moralności: moralność ludzką, ponicejską i moralnoość biblijną.

Zmienianie przez ludzi przykazań Dekalogu nie jest niczym nowym. Tak było w czasach Starego Przymierza, tak również było w czasach Jezusa, który mówi Mr 7:6-8 „… Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji…”(BT) Dlatego zachowywanie tych ponicejskich, ludzkich Dekalogów jest bez sensu. Sam Chrystus mówi, że jest to działanie „na próżno”, a to oznacza, że moralność katolicka, ponicejska, jest niemoralnością biblijną.

Współcześni ludzie nie chcą wiedzieć o tym, że biblijny Dekalog (Wj 20:2-17) jest inny, niż ten, którego uczą się w szkole.

 

 

1.6.11.Biblijna zapowiedź odstępstwa.

Biblia zapowiada przyjście „odstępstwa”: 2 Tes 2:2-4 „abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.”(BT) „Człowiekiem grzechu” może być każdy, kto „ludzkie przykazania” nazywa Przykazaniami Bożymi, rozpowszechnia je i postępuje według nich. W ten sposób człowiek „się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem”, a ci, którzy swoje własne przykazania każą nazywać Bożymi, „dowodzą, że sami są Bogami”.

Wszystkie elementy tego proroctwa wypełniają się w doktrynie logosu w Jn 1:1 i działaniami, które spowodowały powszechne jej przyjęcie. To samo proroctwo zostało przedstawione w różnych symbolach biblijnych. W Apokalipsie Jana, w symbolu „Wielkiej Nierządnicy” (Ap 17:1-18 i Ap 18:1-24). Apokalipsa Jana, dodatkowo opisuje niechlubny koniec tej niewiasty.

Do końca III wieku Kościół, na ogół, skutecznie bronił się przed hellenizacją chrześcijaństwa. Obrazuje to postawa Pawła: Dz 9:29 „Przemawiał też i rozprawiał z hellenistami, którzy usiłowali go zgładzić.”(BT) Konflikt ten będzie jednak narastał od czasów Pawła do momentu, kiedy wybuchnie w postaci sporu aleksandryjskiego, na początku IV wieku, wraz z wkraczaniem elit Cesarstwa do Kościoła. Werset ten jednocześnie pokazuje postawę „hellenistów”, którzy dla zachowania swoich wartości, nie cofali się przed niczym. Pawłowi udało się zachować swoje życie. Mniej szczęścia będą mieli późniejsi chrześcijanie biblijni. Bo podobny sposób myślenia, do myślaenia „hellenistów” z czasów Pawła,  charakterystyczny jest dla później powstałej, wychowanej w duchu hellenizmu, hierarchii Kościoła, odpowiedzialnej za, często męczeńską śmierć, niezliczonych chrześcijan, o czym nie wolno mówić we współczesnym świecie.

 

1.6.12.Proroctwo Izajasza

Również nikt nie zwraca uwagi na proroctwo Izajasza, uważanego za ewangelistę Starego Przymierza: Iz 30:7 „Egipt bezskutecznie i na próżno obiecuje pomoc, dlatego nazywam go tak: "Rahab — bezczynny". Teraz pójdź, wypisz to na tabliczce, przy nich, i opisz to w księdze, żeby służyło na przyszłe czasy jako wieczyste świadectwo: że jest to naród buntowniczy, synowie kłamliwi, synowie, którzy nie chcą słuchać Prawa Jahwe.”(BT II) Proroctwo to wypełniło się. Pogańska nauka egipskiego biskupa, tworzy fundamenty współczesnego, zhellenizowanego chrześcijaństwa. Zwrócenie się do Konstantyna o pomoc w sporze z Ariuszem, najlepiej charakteryzuje biskupa Aleksandra, który „zbuntował” się przeciw całemu Kościołowi i „nie chciał słuchać Prawa Jahwe”, o jedynym Bogu w chrześcijaństwie. Nauka ta zawarta jest w Pierwszym Przykazaniu Dekalogu (Wj 20:2-3). Jeżeli z tego Przykazania nie usuniemy imienia „Jahwe” lecz przeczytamy je tak, jak zapisane jest w Biblii Hebrajskiej i na „Tablicach Kamiennych palcem Bożym” (Wj 31:18), to w tak zapisanym Przykazaniu, Bogiem może być tylko i wyłącznie Jahwe. Przykazanie to jest jednoznaczne. Dlatego usunięto to imię z Dekalogu. Jezus uważał, że właściwy stosunek do Boga Jahwe, to „pierwsze ze wszystkich przykazań” Mk 12:28-29 (BT). Ale ta nauka Jezusa Chrystusa też nie robi, na współczesnych chrześcijanach, żadnego wrażenia, a imię Boże „Jahwe” jest usunięte nie tylko z Dekalogu, ale również z kazdej Biblii, która jest dostepna w Polsce, z wyjątkiem BT II i BP.

O Bożym Prawie Jezus nauczał: Łk 16:17 „Lecz łatwiej niebo i ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa.”(BT) Tymczasem prawie ze wszystkich tłumaczeń Biblii usunięto imię Boże „Jahwe”. Okazało się, że hellenistyczna, liberalna interpretacja wersetu Jn 1:1 wymusiła „odpadnięcie” nie tylko „jednej kreski z Prawa”, ale zmieniła ogromną ilość wyrazów w Biblii. Jest to potwierdzenie informacji zawartej w Dz 9:29, że „helleniści” nie cofną się przed niczym. Nie uszanują żadnej świętości biblijnej. Nawet jedynego tekstu napisanego „palcem Bożym” (Wj 31:18).

Dlatego warto przeanalizować skutki Soboru Nicejskiego z 325 roku, dla historii całego świata. Wprowadzona również przez Konstantyna nowa administracja Kościoła, wzorowana na administracji Cesarstwa, spowodowała powstanie despotycznej władzy hierarchów Kościoła, odpowiedzialnej za liczne zbrodnie, nierozliczone do dnia dzisiejszego, o których nikt nie chce mówić. Spór wywołany przez biskupa Aleksandra, do dnia dzisiejszego ciąży na stosunkach międzynarodowych, całkowicie zmienił oblicze chrześcijaństwa i dzieli chrześcijan na całym świecie.

 

1.6.13..Totalna dezinformacja w sprawie sporu aleksandryjskiego.

Gdy cesarz Konstantyn obdarzył chrześcijan licznymi przywilejami, elity Cesarstwa rozpoczęły walkę o władzę w Kościele: Ludzie kierujący życiem gmin chrześcijańskich, a więc nauczających prawd wiary, wywodzili się z kręgów elity miejskiej, która dbała o to, by jej dzieci otrzymały określone… wykształcenie. Prestiż zdobytej dzięki temu kultury był ogromny, zbyt wielki, by ludzie nawracający się na chrześcijaństwo potrafili pozbyć się szacunku dla filozofii, literatury, nauki… Teolodzy chrześcijańscy… nie byli w stanie uwolnić się od tego, czego nauczyli się w szkole(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 181) Tą drogą liczne i tradycyjne nauki pogańskie, dotarły do chrześcijaństwa.

Ariusz, teologii chrześcijańskiej uczył się na Wschodzie, w Antiochii, w ośrodku nauki chrześcijańskiej, słynnym z wierności nauce biblijnej, wymienionym nawet w Biblii (Dz 11:26-27). W Aleksandrii był biskupem i prowadził zbór skupiający prostych ludzi. Bronił ortodoksyjnej nauki chrześcijańskiej, o jednym Bogu, przed wpływami hellenizmu, w którym dominował politeizm (wielobóstwo). Od jego imienia, ludzi walczących z wpływami hellenizmu w chrześcijaństwie, nazwano arianami. Jednak z czasem, propaganda kościelna spowodowała, że wśród arian, zaczął dominować również hellenizm. Walczyli z nauką o Trójcy Świętej, jednak nie przeszkadzał im główny temat, którym zajmował się Ariusz, doktryna logosu w Jn 1:1.

Jedna z definicji: „arianizm - kierunek w teologii chrześcijańskiej podważający dogmat Trójcy Świętej i zaprzeczający boskości Chrystusa” (Słownik PWN, hasło „arianizm”) Podobnie podają inne definicje. Zauważmy, że nikt nie podaje prawdziwej przyczyny sporu, że chodzi o interpretację jednego wyrazu „Logos” (pl. „Słowo”) w Jn 1:1!

Chcę zwrócić uwagę na to, że na początku IV wieku, prawie w całym Kościele, obowiązywała nauka, że Jezus nie jest Bogiem. Stąd w definicji „arianizmu” znalazło się: „zaprzeczający boskości Chrystusa”. Jednak biskup Aleksander zaczął głosić nową naukę, że Chrystus jest Bogiem, wynikającą z przyjęcia hellenistycznej doktryny Logosu, w Jn 1:1. Dlatego druga część wyżej wymienionej definicji, podaje tylko skutek tego sporu: „boskość Chrystusa”. Natomiast pierwsza część, mówiąca o „dogmacie Trójcy Świętej”, wprowadza w błąd. Powiem więcej: odwraca uwagę od głównego tematu sporu, od wersetu Jn 1:1, bo termin „Trójca Święta” był nieznany dla obu biskupów, prowadzących ze sobą spór, a został wprowadzony znacznie później, po śmierci ich obu. W kanonach Uchwał Soboru Nicejskiego słowo „Trójca Święta” nie pojawia się ani raz! Wszystkie, znane mi definicje arianizmu, pozbawione są kluczowego w tym sporze, greckiego słowa, „logos”.

A tak podaje definicję arianizmu Wikipedia:

Arianizm doktryna teologiczna Ariusza (zm.336), prezbitera Kościoła w Aleksandrii w Egip-cie, odrzucająca dogmat Trójcy Świętej i wpisująca się w nurt antytrynitaryzmu, powstała w kontekście sporów o rozumienie chrześcijańskiego monoteizmu” (Wikipedia, hasło „arianizm”)

Po pierwsze, nazwa „arianizm” lub „kontrowersja ariańska” sugeruje, że to Ariusz wprowadził nową naukę, a Aleksander wystąpił w obronie ortodoksji. Było dokładnie na odwrót. Ariusz, za pomocą Biblii, bronił ortodoksyjnej nauki, o jednym Bogu w chrześcijaństwie. Powtórzył tylko to, co wcześniej, z dobrym skutkiem, robili inni biskupi. Poglądy Aleksandra były wręcz heretyckie, nawet dla późniejszych zwolenników „Wyznania Nicejskiego”: „Aleksander z Aleksandrii, miał na temat podporządkowania Syna Ojcu poglądy, które pod koniec IV wieku uznano by bez wahania za heretyckie”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 189)

Po drugie, Ariusz był biskupem, a nie prezbiterem. Przeciwnicy Ariusza i nie tylko przeciwnicy, niezwykle konsekwentnie, starają się umniejszać jego rolę w chrześcijaństwie. Tymczasem w Soborze Nicejskim w 325 roku, brali udział tylko biskupi. Ariusz dlatego został zesłany na wygnanie, że jako biskup, nie chciał podpisać „Wyznania Nicejskiego”. Inni biskupi, którzy nie złożyli podpisu pod tym dokumentem, taż zostali zasłani.

W Kanonie VIII Soboru Nicejskiego, Konstantyn Wielki umieścił zakaz istnienia „dwóch biskupów w jednym mieście”. (Kanon VIII Soboru Nicejskiego). To jest pośrednim dowodem na to, że Ariusz był biskupem. Przepis ten został wprowadzony po to, aby w przyszłości, podobny spór, nie powstał w innych miastach.

Po trzecie: ani Ariusz, ani Aleksander nie używali terminów „Trójca Święta”, czy „antytrynitaryzm”. Terminy te powstały wiele lat po śmierci ich obu.

Po czwarte, ta definicja arianizmu sugeruje, że była jakaś stała dyskusja o monoteizmie i w związku z nią, Ariusz stworzył własną naukę, z którą Aleksander się nie zgodził. Wiemy, że było na odwrót. Współczesne definicje arianizmu wcale nie oddają sedna problemu, tego, że to wyłącznie doktryna logosu w Jn 1:1, wynikający z niej politeizm w Jn 1:1 był istotą sporu aleksandryjskiego. Przykazanie Dekalogu, mówiące o tym jest jednoznaczne: Wj 20:2-3 Ja jestem Jahwe, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!”(BT II) Aby móc wprowadzić doktrynę logosu do chrześcijaństwa, musiano usunąć jednoznaczne imię Boże „Jahwe”, a w to miejsce wprowadzić wieloznaczne słowo „Pan”. Można to zaobserwować, prawie we wszystkich polskich Bibliach. Tak powstał nowy „Dekalog”, różny od biblijnego, nazwany Przykazaniami Bożymi. Tym sposobem powstały dwie moralności:

- moralność biblijna, oparta na jednoznacznym Dekalogu biblijnym, w którym znajduje się imię Boże „Jahwe”,

- moralność ojców Kościoła, oparta na zmienionym, wieloznacznym „Dekalogu”, z którego usunięto imię Boże „Jahwe” i jedno przykazanie (Wj 20:4-6).

Inne, nowe nauki były tylko wynikiem przyjęcia politeizmu, wynikającego z doktryny logosu w Jn 1:1.

Po piąte słowo „monoteizm” nie wyjaśnia, kto bronił monoteizmu. Według wyżej wymienionej definicji, mógł to robić Aleksander, a nie Ariusz.

Po szóste powstało wiele ugrupowań, podających się za zwolenników Ariusza, nazywających siebie arianami, którzy całkowicie pomijają sedno sporu aleksandryjskiego, to jest odrzucenie hellenistycznej doktryny logosu w Jn 1:1 i uważają, że Logos (Słowo) w Jn 1:1, jest innym imieniem Jezusa Chrystusa.

Po siódme, wyraz „Słowo” ( gr. „Logos”), w obecnych przekładach Biblii, pisane jest z dużej litery, inaczej niż w najstarszych kodeksach (patrz Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994). Ma to sugerować, że jest to imię.

Po ósme, Kościół Powszechny ogłosił, że nauka o Trójcy Świętej jest dogmatem. Słowo „dogmat” wywodzi się z filozofii greckiej i w Biblii nie występuje ani raz. Oznacza ono:

1. teza podana do wierzenia przez Kościół jako prawda;
2. nienaruszalna, podstawowa teza, pewnik
.” (SJP PWN)

W praktyce dogmat może być sprzeczny z wieloma, podstawowymi naukami biblijnymi tak, jak to jest w przypadku „logosu” w Jn 1:1. Sprawy związane z dogmatem są bezdyskusyjne, nie wolno ich podważać.

Tego typu definicje pokazują powszechność dezinformacji, związanej z „arianizmem”. Wychowane w duchu hellenizmu elity Cesarstwa dopięły swego.

 

1.6.14.Deficyt prawdy w opisach sporu aleksandryjskiego.

Tego typu definicje „arianizmu”, jak w Wikipedii, wywołują zamieszanie, w którym całkowicie ginie prawdziwy sens i temat sporu aleksandryjskiego. Ale to pokazuje, jak niski jest stan wiedzy o tym wydarzeniu.

Podkreślam te sprawy, ponieważ jest duża grupa wpływowych osób, związanych z elitami, które do dnia dzisiejszego oszczędnie gospodarują prawdą historyczną i biblijną, którzy chcą ukryć prawdziwy sens tego sporu. Powinniśmy pamiętać o tym, że to Aleksander zaczął głosić naukę, wcześniej potępioną przez zdecydowaną większość środowisk chrześcijańskich. Elity Cesarstwa, które zaczynały zdobywać władzę w Kościele, posługiwały się metodami niedopuszczalnymi przez Biblię, po to, aby przyznać rację swojemu przedstawicielowi, biskupowi Aleksandrii, Aleksandrowi. To pozwalało im zdobywać władzę w Kościele, przy jednoczesnym zachowaniu pogańskich tradycji i dawnych, hellenistycznych zachowań! Nie musieli „rodzić się na nowo”, co jest wymagane w chrześcijaństwie (Jn 3:3). Nie musieli nic zmieniać. W ramach synkretyzmu religijnego stworzyli swoją wersję chrześcijaństwa przesiąkniętą hellenizmem. Taka polityka i wprowadzenie prześladowań tych, którzy odrzucali Wyznanie Nicejskie, spowodowała, że druga strona sporu zaczęła stopniowo ustępować. To pozwalało elitom Cesarstwa zdobyć całkowitą władzę w Kościele. Jednak prostym ludziom się to nie podobało. Musieli robić to, co im nakazywano. Później, gdy przyszli muzułmanie, chętnie uwolnili się od autorytarnej władzy elit i nie chcieli ginąć za takie chrześcijaństwo.

Wkroczenie do sporu aleksandryjskiego, pogańskiego cesarza Konstantyna Wielkiego, wychowanego również w duchu hellenizmu, postawiło Ariusza na przegranej pozycji. Przyjęta na Soborze Nicejskim w 325 roku, zwołanym przez cesarza, pogańska doktryna logosu w Jn 1:1, stała się później przyczyną erupcji całej masy nie biblijnych nauk i zwyczajów, trwających do dnia dzisiejszego, niemal we wszystkich kościołach, uważających się za chrześcijańskie. Jednak propaganda kościelna, za wszelką cenę chce ukryć to, że w sporze aleksandryjskim chodzi o tak, wydawałoby się drobną sprawę: prawidłową interpretację tylko jednego wersetu biblijnego Jn 1:1, a tak naprawdę tylko jednego wyrazu z tego wersetu, greckiego słowa „logos”, w którym, niezwykle wpływowy i bogaty biskup Aleksandrii Aleksander, widział Jezusa Chrystusa.

Wszystko to połączone było z niszczeniem niewygodnych dokumentów i produkowaniem nowych, przyznających rację biskupowi Aleksandrowi. W sposób sztuczny zaczęto tworzyć autorytety ludzkie w postaci świętych i ojców Kościoła. To oni, a nie Biblia, decydowali o tym, w co mają wierzyć chrześcijanie. Wprowadzono również hellenistyczną, czyli liberalną interpretację Słowa Bożego. Aby ludzie sami nie zaczęli interpretować tekstów biblijnych, Pismo Święte stało się księgą zakazaną. Powstał katolicki Indeks Ksiąg Zakazanych, na którym znalazła się Biblia:Indeks ksiąg zakazanych (łac. Index librorum prohibitorum lub Index Expurgatorius) – opracowywany i ogłaszany przez Kościół katolicki spis dzieł, których nie wolno było czytać, posiadać i rozpowszechniać bez zezwolenia władz kościelnych. W indeksie umieszczane były publikacje uznane za niezgodne z doktryną katolicką, wśród nich znalazły się też dzieła naukowe i filozoficzne, m.in. Galileusza, Immanuela Kanta, Kartezjusza, Keplera, Mikołaja Kopernika, Monteskiusza, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Woltera oraz 29 łacińskich wydań Pisma Świętego czy przekłady Biblii w językach narodowych.” (Wikipedia, hasło „Indeks ksiąg zakazanych”). W sposób okrutny niszczono wszystkich, którzy próbowali sami dochodzić prawdy biblijnej. Znane są przypadki karania śmiercią męczeńską tylko dlatego, że posiadało się Biblię lub tylko jej fragment. To bezprawie, uzasadniane Rzymskim Prawem (episkopalis audientia i Edykt Tesaloński), stało się obowiązującym prawem, na okres ponad 1000 lat. Dopiero Reformacja zaczęła to zmieniać.

 

6.15.Podsumowanie czwartego etapu sporu aleksandryjskiego.

Ten czwartu etap sporu aleksandryjskiego jest wielkim zwycięstwem doktryny logosu w Jn 1:1, trwającym do dnia dzisiejszego Niewiele zostało z nauk Aleksandra Aleksandryjskiego, którymi rozpętał spór aleksandryjski. Obroniła się tylko doktryna logosu, ale to wystarczyło, żeby całkowicie zmienić  oblicze chrześcijaństwa:

- dostosować je do wielowiekowych tradycji pogańskich, opartych na astrologii babilońskiej,

- odsunąć na bok znienawidzonego przez hellenistów, biblijnego Boga Jahwe,

- z niezwykle łagodnej religii, zdecydowanie odrzucającej wszelką przemoc (Mt 5:39-45), uczyniono agresywne wyznaie hierarchów Kościoła, narzucających całemu światu swoją wolę, mających na sumieniu niezliczoną ilość zbrodni, nierozliczonych do dnia dzisiejszego.

- ze skromnie żyjących biblijnych biskupów, uczyniono hierarchię Kościoła, lubującą się w przepychu, pozbawioną moralności biblijnej, szczególnie brutalnie występującej przeciwko kobietom.

Pogańska doktryna logosu w Jn 1:1 stała się fundamentem, na którym zbudowano prawie wszystkie kościoły, uważające się obecnie za chrześcijańskie.

 

1.6.16.Skłonność natury ludzkiej do buntu przeciwko Bogu Jahwe.

Gdy czyta się Biblię, okazuje się, że człowiek lubi poprawiać Prawo Boże i „dostosowywać je do swoich potrzeb”. Tak robił Naród Wybrany, a takie poprawianie oznaczało bunt przeciwko Bogu, za co byli surowo karani. Ale przykłady biblijne niczego nie nauczyły ludzi. Chrześcijanie dokładnie to samo robią i tak samo znajdują „uzasadnienie” dla łamania Prawa Bożego.

 

Tekst przewodni, który jest fragmentem Psalmu, zadaje zasadnicze pytania i polecenie odrzucenia nauk ludzkich, które wyparły Prawo Boże: Ps 2:1-3 „Dlaczego narody się buntują, czemu ludy knują daremne zamysły? Królowie ziemi powstają i władcy spiskują wraz z nimi przeciw Jahwe i przeciw Jego Pomazańcowi: „Stargajmy Ich więzy i odrzućmy od siebie Ich pęta!" (BT II) Wprowadzona przez hellenistów polityka kreacji autorytetów religijnych i liberalna interpretacja tekstów biblijnych, nie pozwala poważnie traktować takich nakazów, w czasach współczesnych.

 

 

2.Hermeneutyka biblijna jako jedyne narzędzie do interpretacji tekstów biblijnych

Aby odciąć się od jakichkolwiek obcych wpływów interpretacyjnych, przeprowadzimy własną analizę tak zwanego Prologu Ewangelii Jana, to jest wersetów Jn 1:1-18. Będziemy to robić zgodnie z hermeneutyką biblijną, nauką o interpretowaniu tekstów biblijnych. Zasady tej nauki tak można przedstawić:

2.1. Podana interpretacja musi być w zgodzie ze wszystkimi pozostałymi tekstami Biblii.

2,2.Nie wolno nic dodawać od siebie do tekstu biblijnego, ani odejmować: Ap 22:18-19

2.3. Biblia powinna się sama tłumaczyć. Występujące alegorie, jeżeli nie są wytłumaczone od razu, powinny być wytłumaczone w innej części Biblii.

2.4.Musimy uwzględniać rodzaje literackie. Teksty historyczne i narracyjne rozumiemy dosłownie. Alegorie występują w księgach prorockich i poetyckich. Jeżeli alegorie występują w księgach historycznych, to jest to wyraźnie zaznaczone. Czasami, gdy interpretacja dosłowna jest absurdalna, to należy interpretować alegorycznie, na przykład: Jn 6:53 „Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.”(BT) Nie ma możliwości realizacji tego nakazu w sposób dosłowny, ale trzeba szukać wyjaśnienia w innej części Biblii i znajdujemy: Łk 22:19-20 „Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę! Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.”(BT) Łamany chleb jest symbolem „Ciała Syna Człowieczego”, a napój w kielichu symbolizuje „Jego Krew”.

2.5.Powinniśmy badać okoliczności związane z napisaniem badanej biblijnej księgi, odpowiedzieć sobie na pytanie: po co to zostało napisane?

2.6. Kontekst decyduje o interpretacji. Nie wolno wyrywać zdania z kontekstu.

2.7. Im tekst jest starszy, tym jest mniejsze prawdopodobieństwo jego błędnego zapisu lub tendencyjnej zmiany. Biblia Hebrajska jest starsza od Septuaginty i od Wulgaty.

2.8. Nie ma doskonałego tłumaczenia Biblii na języki narodowe. Księgi Starego Przymierza (Stary Testament) powinno się tłumaczyć z Biblii Hebrajskiej, księgi Nowego Przymierza (Nowy Testament) z języka greckiego. Sens wersetu sprawdzajmy za pomocą „strongów”, czyli występowania danego wyrazu w innych wersetach Biblii. Każdy wyraz ma swój numer. Wyrazy z Biblii Hebrajskiej oznaczone są literą „H”, z ksiąg Nowego Przymierza (Testamentu), literą „G”. Tłumaczenie ksiąg Starego Przymierza z Septuaginty lub z Wulgaty jest błędem. Ogólna zasada brzmi: nie powinno się dokonywać tłumaczenia Biblii z innego tłumaczenia. Sami apostołowie korzystali z Biblii Hebrajskiej, którą uważali za autorytatywną…” (Roger E. Olson, Historia Teologii Chrześcijańskiej, Chrześcijański Instytut Biblijny, Warszawa 2003, s.146)

2.9.Nie ulegajmy wpływom środowiska, które narzuca nam własną interpretację Biblii.

2.10Aby dobrze interpretować Biblię potrzebna jest także wiedza ogólna.

2.11. Do interpretacji Biblii przystępujmy duchowo wyciszeni, po rozwiązaniu wszystkich naszych ziemskich spraw po to, aby towarzyszył nam Duch Święty (Rz 8:9).

Kto chce być chrześcijaninem biblijnym, to znaczy opierać swą wiarę wyłącznie na właściwej interpretacji Słowa Bożego, powinien się z niniejszym materiałem zapoznać, a podane tu zasady stosować w praktyce.

 

2.12.Rodzaje interpretacji Biblii

2.12.1.Interpretacja dosłowna.

Ewangelia jest tekstem historycznym, opisującym życie, śmierć, zmartwychwstanie i Dzieło Zbawienia, wykonane przez Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, zlecone Mu przez Boga Ojca (Jn 8:28-29). To dzieło umożliwia otrzymanie daru życia wiecznego w Królestwie Bożym, dla każdego, kto uwierzy (Mr 16:16). Aby Ewangelia spełniła swoje zadanie, tekst jej powinien być prosty, zrozumiały dla każdego odbiorcy, nawet dla tych, którzy nie posiadają żadnego wykształcenia. Tego typu literatura, czyli teksty historyczne i narracyjne, powinno się interpretować dosłownie. Tak to działa do dnia dzisiejszego, nie tylko przy interpretowaniu tekstów biblijnych.

 

2.12.2.Interpretacja alegoryczna.

Drugim rodzajem interpretacji, jest interpretacja alegoryczna, w której mamy do czynienia z symbolami, które musimy prawidłowo odczytać, aby zrozumieć ukryte znaczenie tekstu. Prawidłową interpretacje alegorii musimy znaleźć w samej Biblii i nie może ona być w sprzeczności z innymi tekstami biblijnymi. Alegorie stosuje się w księgach poetyckich, takich jak Psalmy i księgach zawierających prorockie wizje. Przykładem takiej księgi jest Apokalipsa Jana. Tekst ten jest tak trudny, że do dnia dzisiejszego nie jest on w pełni odczytany, w sposób zadowalający. Dlatego teksty historyczne, takie jak Ewangelie, a szczególnie wstęp do ewangelii, zawierający ważne informacje, dotyczące prawidłowego zrozumienia tekstu, powinny być proste, pozbawione trudnych fragmentów, takich jak alegorie.

Jezus, w swym nauczaniu, posługiwał się alegoriami, ale autorzy Ewangelii zaznaczali, że jest to przypowieść (Mr 4:2), a to oznaczało, że należy zastosować interpretację alegoryczną, bo to wynika z charakteru samej przypowieści. Niektóre przypowieści zaczynają się od słów: Mt 13:44 „Królestwo niebieskie podobne jest do” (BT). W Apokalipsie też to jest zaznaczone już na początku: Ap 1:1 „…On …oznajmił …za pomocą znaków słudze swojemu Janowi.” (BT) Te „znaki” należy odczytać alegorycznie. I w tym miejscu chcę zwrócić uwagę na to, że alegorie są trudne do interpretacji, szczególnie dla ludzi, którzy nie mieli żadnego wykształcenia, a do takich ludzi, głównie, była skierowana Ewangelia. Nawet uczniowie, którzy z Jezusem stale przebywali, nie zawsze rozumieli takie alegorie: Mt 13:36 „… przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście!”(BT). Trzeba również powiedzieć o tym, że niektóre historie biblijne, oprócz znaczenia dosłownego, posiadają znaczenie alegoryczne, na przykład: wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, jest również symbolem wyjścia, ludzi wierzących Nowego Przymierza, z niewoli grzechu: Jn 8:34 „Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu.”(BT) Tak jak Bóg Jahwe wyprowadził Naród Wybrany Starego Przymierza z niewoli egipskiej, tak samo wyprowadzi swój lud Nowego Przymierza, z niewoli grzechu.

 

2.12.3.Interpretacja liberalna.

Jest jeszcze trzeci sposób interpretacji tekstów religijnych, interpretacja liberalna, która jest charakterystyczna dla hellenizmu. Należy ją rozumieć tak, że Grecy, swoje teksty religijne, nazywane „mitami”, interpretowali w sposób dowolny. Nikogo nie obowiązywały żadne zasady. Do języka potocznego wszedł wyraz „mit”, jako określenie nieprawdziwego opowiadania. Przed taką interpretacją ostrzegał apostoł Piotr: 2 Ptr 1:20-21 „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili /od Boga/ święci ludzie.”(BT) Liberalna interpretacja tekstu biblijnego dawała „wolność” typu hellenistycznego, która dla chrześcijanina biblijnego jest bardzo niebezpieczna: 2 Ptr 2:17-19 „Ci są źródłami bez wody i obłokami wichrem pędzonymi, których czeka mrok ciemności. Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się od postępujących w błędzie. Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia. Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik.”(BT)

Szczególnym uznaniem, wśród hellenistów, cieszyło się znajdowanie alegorii tam, gdzie nikt ich wcześniej nie zobaczył, a których nie znał nawet sam autor tekstu. Przykładem stosowania takich alegorii był Orygenes, uważany przez niektórych chrześcijan za ojca Kościoła. To on:egzegezę alegoryczną doprowadził do szczytu rozwoju.” (Wikipedia, hasło „Orygenes”). To Orygenes, zastosował interpretację alegoryczną w Jn 1:1, uważając, że pogański „Logos” jest Jezusem Chrystusem. Jednak wiek III to czas, w którym chrześcijaństwo broniło się jeszcze przed wpływami hellenizmu. Biskup Aleksandrii Demetriusz spowodował, że Orygenes został usunięty ze stanowiska kierownika szkoły katechetycznej i wydalony z Aleksandrii.

 

2.13.W chrześcijaństwie interpretacja liberalna jest niedopuszczalna.

W interpretacji liberalnej istnieje duże prawdopodobieństwo, że można coś dodać od siebie lub odjąć. Taki człowiek, gdy to zrobi, nie tylko zbłądzi, ale spotka go zasłużona kara: Ap 22:18-19 „Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym - które są opisane w tej księdze.”(BT)

W Biblii nie wolno niczego zmieniać, bo są to słowa samego Boga Jahwe, które zostały napisane przez proroków, „prowadzonych Duchem Świętym”: 2 Ptr 1:21 „Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili /od Boga/ święci ludzie.”(BT). Jezus ostrzegał przed najdrobniejszymi zmianami tekstu biblijnego: Łk 16:17 Lecz łatwiej niebo i ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa.”(BT)

Przykładem interpretacji liberalnej jest doktryna logosu w Jn 1:1, połączona z interpretacją alegoryczną, w której wyrażenie „…Bogiem było słowo”, nie oznacza tego, co zostało napisane, czyli samym Bogiem Jahwe było słowo wypowiedziane przez Boga Jahwe i zapisane w Biblii, nie oznacza tego, że gdy czytamy Biblię, to jakby sam Bóg Jahwe, osobiście przemawiał do nas.  W interpretacji liberalnej helleniści i gnostycy w wyrazie „słowo”, pomimo tego, że było napisane z małej litery,  widzieli następne imię Jezusa Chrystusa. W ten sposób otrzymywali jedyny tekst biblijny, wprawdzie skorygowany tak, że wyraz „słowo” został napisany z dużej litery, który bezpośrednio mówi, że Jezus Chrystus jest Bogiem: „Bogiem było Słowo”. Nikomu nie przeszkadza to, że ewentualne imię to nie występuje w Biblii w żadnym innym miejscu (zwolennicy doktryny logosu stosują tą samą interpretację w 1 Jn 1:1, chociaż tam występuję wyrażenie „słowo życia”, a nie wyraz „słowo”). Oczywiście, w oryginalnym tekście greckim, wyraz ten napisany jest z małej litery (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994). Taka interpretacja podważa fundamenty chrześcijaństwa, bo „jedynym” Bogiem jest Bóg Ojciec (Jud 1:25, Mk 12:28-29).

Dlaczego tak się działo? Odpowiedź jest taka: ludzie wychowani i wykształceni w duchu hellenizmu, czyli elity Cesarstwa Rzymskiego, chcieli zostać chrześcijanami, ale nie chcieli zmieniać swoich tradycji, przyzwyczajeń i wierzeń, co Biblia nazywa „nowonarodzeniem” (Jn 3:3). Dlatego musieli zmienić Słowo Boże, a konkretnie interpretację Biblii, co wychodzi na jedno i to samo. Elity Cesarstwa nie miały najmniejszego zamiaru na nowo się narodzić, co jest warunkiem koniecznym, aby być chrześcijaninem. Dzięki interpretacji liberalnej, nie musiały nic zmieniać. Chrześcijaństwo dopasowały do swoich pogańskich tradycji i wierzeń.

 

Teksty historyczne, takie jak Ewangelie, w pierwszej kolejności, powinny być rozumiane dosłownie, „wymagają historycznego traktowania”. Oto opinia zawodowego historyka Starożytności, który podaje informacje dotyczące sporu aleksandryjskiego:Starożytni interpretatorzy Biblii dalecy byli od myśli, że wchodzące w jej skład księgi wymagają traktowania historycznego.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 182). „Traktowanie historyczne” to nic innego, jak dosłowne rozumienie tekstu. Interpretacja liberalna wersetu Jn 1:1 jest typowym przykładem podchodzenia do chrześcijaństwa przez hellenistycznie wychowane elity Cesarstwa Rzymskiego.

 


3.Dlaczego apostoł Jan napisał  Prolog do swojej ewangelii?

Przystąpimy do własnej interpretacji Prologu Ewangelii Jana, ale zgodnie z hermeneutyką biblijną. Jednocześnie wskazywać będziemy błędy, popełniane przez zwolenników doktryny logosu i ich skutki.

Pierwsze pytanie, na które musimy sobie odpowiedzieć, a które stawia hermeneutyka (punkt 2.5), to: po co został napisany Prolog do Ewangelii Jana?

 

3.1.Jan zaobserwował niepokojący wpływ hellenizmu na interpretację biblijnego tekstu.

Ewangelia Jana była napisana, wiele lat po ewangeliach synoptycznych. Jan, który miał styczność z tymi ewangeliami i sposobem ich interpretowania, zauważył niepokojący wpływ hellenizmu i religii pogańskich na zrozumienie tekstów biblijnych. Już na wstępie chciał zwrócić czytelnikowi uwagę na wyjątkowe znaczenie słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe i zapisanego w Biblii. Na to, że nie można być chrześcijaninem (uczniem Chrystusa: Dz 11:26), bez właściwego rozumienia Biblii. Coraz więcej osób wychowanych i wykształconych w duchu hellenizmu, pojawiało się w zborach. Z powodu powszechności analfabetyzmu, często takie osoby cieszyły się autorytetem, bo nikt inny nie umiał odczytywać tekstów biblijnych lub listów przysyłanych przez biskupów innych zborów (Kol 4:16). Wraz z nimi, coraz częściej, pojawiała się liberalna interpretacja tekstów biblijnych (patrz punkty 2.12.3. i 2.13), niedopuszczalna w chrześcijaństwie, w której pojawiały się alegorie, sprzeczne z innymi fragmentami Biblii.

Trzeba tu jeszcze powiedzieć, że to nie na terenach współczesnej Grecji był główny ośrodek hellenizmu, ale właśnie w egipskiej Aleksandrii. To Aleksandria promieniowała kulturą grecką na całe Cesarstwo Rzymskie. Hellenizm miał bardzo silną pozycję i cieszył się ogromnym uznaniem wśród elit. Jednym z elementów tej kultury był liberalny stosunek do greckich tekstów religijnych, które tworzyły tak zwane „mity”. Każdy mógł interpretować taki tekst po swojemu. Nie obowiązywały tu żadne zasady. Nikomu nie przeszkadzały duże rozbieżności w tym temacie. Obowiązywała pełna swoboda.

Dlatego Jan, widząc to, w Prologu (Jn 1:1-18), podkreśla wyjątkowe znaczenie słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe i zapisanego w Biblii, które nie wolno interpretować w sposób dowolny, charakterystyczny dla kultury greckiej, obowiązującej w całym Cesarstwie Rzymskim.


3.2.Wielowiekowa tradycja kultów pogańskich.

Jeszcze innym problemem była wieloletnia tradycja politeizmu, który nie znosił żydowskiego Boga Jahwe, uważającego się za Boga Jedynego, nie tolerującego bogów greckich i wszystkich innych. Każdy miał swojego ulubionego boga, któremu  służył, a oprócz niego miał innych bogów, specjalizujących się w załatwianiu przeróżnych spraw, w których się specjalizowali. Do tego bardzo popularny był synkretyzm religijny, polegający na łączeniu ze sobą różnych wyznań religijnych, nawet takich, które ze sobą nie da się połączyć. Przykładem takim jest gnoza chrześcijańska, która dawała o sobie znać, już w czasach apostolskich. Trzeba również wskazać niezwykle silny wpływ astrologii babilońskiej, łączącej każdy dzień roku, ze wzmożoną działalnością przeróżnych bogów. To połączone było z „wiedzą” (stgr. gnosis, czyli gnoza) o świecie, w którym centralnym punktem była ziemia (układ geocentryczny Plolemeusza).

Ta tradycja, oparta na kulturze greckiej, była zbyt głęboka, żeby elity mogły z niej zrezygnować.

 

3.3.Autorytet elit Cesarstwa.

Elity Cesarstwa posiadały wykształcenie, którego brakowało prostym ludziom. Szczególnie widoczne to było, gdy trzeba było odczytywać fragmenty Słowa Bożego lub listy pisane do zborów. W takich przypadkach, często korzystano z usług elit, których przedstawiciele zaczynali pojawiać się w zborach. Przy okazji, ludzie ci mogli przekazywać swoją, hellenistyczną wiedzę (gnozę), która trafiała na podatny grunt. Dla wielu prostych ludzi, wykształcone elity cieszyły się autorytetem. Gdy powstawały spory interpretacyjne, wielu dawało się przekonywać do liberalnej interpretacji Słowa Bożego.

 

3.4.Konieczność napisania Prologu do Ewangelii Jana i niezmienność tekstów biblijnych.

Te zjawiska obserwował Jan. Były one bardzo niebezpieczne dla chrześcijańskich tekstów religijnych, których nie wolno zmieniać. Już Izajasz zwracał uwagę na niezmienność tekstów biblijnych: Iz 40:8 „Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki.”(BT) Prawda wynikająca z tego tekstu jest prosta: wszystko się zmienia, ale nie Słowo Boże! Już w czasie niewoli babilońskiej, kapłani żydowscy, w tekstach Starego Przymierza (Testamentu), zaczęli stawiać znaki, które wskazywały na prawidłową wymowę czytanego tekstu. Później ten sposób opisywania tekstu biblijnego, został nazwany „masorą”:zbiór ustalonych reguł, wypracowany przez żydowskich uczonych na podstawie prac i systemu studiów nad tekstem biblijnym, których celem jest zachowanie i przekazanie tekstu biblijnego w niezmienionym pod każdym względem kształcie” (Wikipedia, hasło „masora”). Dlatego dla Żydów szacunek do niezmiennego Słowa Bożego był rzeczą normalną. Jednak do chrześcijaństwa zaczęli wstępować poganie, często wychowani w duchu hellenizmu, dla których interpretacja liberalna była rzeczą normalną i dawała im poczucie wolności. Dla tych ludzi zmiana zapisu tekstu biblijnego i dowolna interpretacja, były rzeczą normalną.

Dlatego Jan postanowił napisać Ewangelię, w której umieścił „Prolog”, w którym opisał wyjątkowe znaczenie i moc tekstów biblijnych, czyli słów wypowiedzianych przez Boga Jahwe, których nie wolno zmieniać lub interpretować po swojemu. Podobnie zrobił w swoim liście, nazywając nauki Boże „słowem życia” (1 Jn 1:1). Również w Apokalipsie, już na samym początku, zwrócił uwagę na szczególne znaczenie „Słowa Bożego” (Ap 1:2-3).

Na właściwą interpretację Słowa Bożego zwracali uwagę również inni. Apostoł Piotr tak pisał: 2 Ptr 1:20-21 „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili /od Boga/ święci ludzie.”(BT). Chrześcijaństwo wymagało zupełnie innego traktowania Słowa Bożego, niż to miało miejsce w kulturze hellenistycznej, przejętej przez Cesarstwo, szczególnie przez elity. Dla pogan, którzy mieli przyjąć chrześcijaństwo, było to czymś zupełnie nowym i wcześniej nie znanym. Jednak bez właściwej interpretacji Słowa Bożego, chrześcijaństwo jest wręcz niedostępne.

 

3.5.Czy Ewangelia Jana napisana została wyłącznie dla elit Cesarstwa?

Gdyby we wstępie do Ewangelii, Jan chciał stosować alegorie w Jn 1:1, tak jak to widzą zwolennicy doktryny logosu, to oznaczałoby, że Jan pisał swoją Ewangelię wyłącznie dla elit i to tych wykształconych. My dzisiaj wszyscy jesteśmy po różnych szkołach i może trudno nam zrozumieć ludzi prostych, niewykształconych, do których Ewangelia, głównie, była skierowana. Taki człowiek nie słyszał o alegorii. Zauważmy, że uczniowie Jezusa nie radzili sobie z przypowieściami, które należało rozumieć alegorycznie (Mr 4:10). Dla takich ludzi ważne jest to, co powiedział Bóg, czego nauczał Jezus i co zostało „napisane” (Mt 4:4) w Słowie Bożym. I właśnie ci prości i niewykształceni ludzie masowo przyjmowali Ewangelię. Może dlatego, faryzeusze z taką wyższością, a nawet pogardą, odnosili się do nich: Jn 7:47-49 „Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty.”(BT) Później jednak okazało się, że to ci, którzy „nie znali Prawa”, mieli rację i jednak znali Prawo. Myślę, że dla tych ludzi, podobnie by było z doktryną logosu w Jn 1:1. Dla nich alegoria w Jn 1:1, byłaby całkowicie niezrozumiała. Dlatego pojawiły się opinie mówiące, że Ewangelia Jana była napisana wyłącznie dla wykształconych elit: „Już pierwsze wersety tej ewangelii – jak niedawno stwierdzono – bardziej angażują myślenie abstrakcyjne niż cała ewangelia Marka. Czwarty ewangelista nie chciał bowiem przekonać biednych i uciśnionych, lecz – elitę intelektualną… Ewangelia Jana dokumentuje nową fazę chrześcijaństwa: przenikanie doń hellenistycznej filozofii… między innymi jedno z fundamentalnych pojęć metafizycznych – logos… Jezus został uznany za „przemienioną w ciało” postać logosu… apostołowie nie znali jeszcze tej absurdalnej transpozycji… termin „logos” określał od dawna wielu innych bogów… kościelna spekulacja na temat logosu… wyraźnie odbiega od tradycji apostolskiej… Hellenizacja czwartej ewangelii świadczy o tym, iż jej autorowi bardzo zależało na zaimponowaniu wykształconym Grekom i pozyskaniu ich dla chrześcijaństwa.” (Karlheinz Deschner, „I znowu zapiał kur”, Krytyczna Historia Kościoła, przekład Norbert Niewiadomski, Rozdz. 37, s. 382-384). Teza postawiona przez autora tego tekstu, że Ewangelia Jana napisana jest wyłącznie dla „elity intelektualnej” jest bardzo kontrowersyjna. Jednak zacytowałem ją, bo podobnie uważają współcześni historycy, a nawet protestanci.

 

To pokazuje, jak się kończy niewinnie wyglądający flirt chrześcijaństwa z pogaństwem i jaka jest moc elit, współpracujących z władzą świecką. Ta nie biblijna nauka, stała się fundamentem wielu kościołów chrześcijańskich i nic nie wskazuje na to, że ma się coś zmienić. Istniejące pewne podobieństwa między doktryną logosu, a Biblią, są zupełnie przypadkowe. Natomiast podstawowa rola Ewangelii była taka, aby w prosty i bezpośredni sposób móc dotrzeć do szerokich, nawet niewykształconych mas społeczeństwa. I tak to działało. Alegoryczną interpretację w Jn 1:1 wprowadziły dopiero elity, na początku IV wieku. Wcześniej tekst ten był rozumiany dosłownie.


3.6.Co mówił Chrystus o wpływach hellenizmu na chrześcijaństwo?

Dla każdego chrześcijanina, czyli ucznia Chrystusa, podstawowe znaczenie ma opinia samego Jezusa. Otóż Chrystus, w liście do zboru w Efezie, umieszczonym w Apokalipsie, chwali ich za to, że odrzucili hellenistyczne nauki gnostyckie, chroniąc zbór przed ich zgubnymi wpływami: Ap 2:6 „Ale masz tę [zaletę], że nienawidzisz czynów nikolaitów, których to czynów i Ja nienawidzę.”(BT) Nikolaici to: „chrześcijańska herezja gnostycka z I wieku głosząca nieskrępowaną swobodę obyczajów… Zdaniem nikolaitów chrześcijanie nie musieli separować się od społeczeństwa pogańskiego i mogli zachowywać w życiu codziennym jego zwyczaje… nazwa pochodzi od imienia Mikołaja (gr. Νικόλαος), które jest z kolei greckim odpowiednikiem imienia Balaama” (Wikipedia, hasło „nikolaici”). W tym przypadku chodzi o liberalny stosunek do obyczajów. Dlatego „nikolaici” dobrze symbolizują całą hellenistyczną gnozę, dla której nie ma miejsca w biblijnym chrześcijaństwie. Jezus przyznaje rację chrześcijanom mieszkającym w Efezie w tym, że „nienawidzą czynów nikolaitów”. Sam również „nienawidzi” tego. Taka postawa Chrystusa została zapowiedziana przez proroka: Hbr 1:9 „Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość”(BT). Jest to cytat z Psalmu 45 „O królu izraelskim”, odnoszący się również do Jezusa.

Jednak nie we wszystkich zborach było tak dobrze. Chrystus zarzuca zborowi w Pergamie: Ap 2:14-15 „Ale mam nieco przeciw tobie, bo masz tam takich, co się trzymają nauki Balaama, który pouczył Balaka, jak podsunąć synom Izraela sposobność do grzechu przez spożycie ofiar składanych bożkom i uprawianie rozpusty. Tak i ty także masz takich, co się trzymają podobnie nauki nikolaitów.”(BT) W zborze pergamońskim niektórzy oficjalnie trzymali się nauki nikolaitów. Chrystus o Pergamie mówi, że tam jest „tron szatana” (Ap 2:13). Podobna sytuacja jest w zborze w Tiatyrze. Tam działa kobieta Jezabel, która robi to samo, co nikolaici. Jej naukę Jezus nazywa „głębiny szatana”: Ap 2:24 „Wam, zaś, pozostałym w Tiatyrze, mówię, wszystkim, co tej nauki nie mają, tym, co - jak mówią - nie poznali głębin szatana: nie nakładam na was nowego brzemienia”(BT)

 

Listy do siedmiu zborów spowodowały, że chrześcijaństwo pierwszych wieków obroniło się przed hellenizmem, a gnostycy musieli zakładać własne, pseudochrześcijańskie zbory, nazywane imieniem przywódcy zboru. Ośrodkami, gdzie powstawały ugrupowania gnostyckie, była Aleksandria, później dołączył do niej Rzym. Gnoza jest śmiertelnie niebezpieczna dla chrześcijaństwa. Dlatego Jezus namawia chrześcijan, aby wsłuchali się w Jego słowa ostrzegające: Ap 2:7 „Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów”(BT). Tak samo w: Ap 2:11, Ap 2:17, Ap 2:29, Ap 3:6, Ap 3:13, Ap 3:22. Przez pierwsze trzy wieki chrześcijaństwo, na ogół, broniło się przed gnozą. Dopiero czwarty wiek był zwycięskim pochodem gnozy, która przez elity Cesarstwa wkroczyła do chrześcijaństwa do tego stopnia, że w piątym wieku nie słyszy się już wcale o oddzielnych ugrupowaniach gnostyckich. Gnoza zdominowała Kościół Powszechny, co można obserwować w skandalicznych zachowaniach hierarchów katolickich, opisywanych przez historyków i możliwych do zaobserwowania współcześnie. A wszystko zaczęło się od hellenistycznej nauki o Logosie w Jn 1:1.


3.7.Podstawowa teza tego opracowania.

Stawiam tezę, którą będę chciał udowodnić: są w chrześcijaństwie niezwykle wpływowi ludzie, związani z elitami i władzą, wychowani i wykształceni w duchu hellenizmu, którym się nie podoba podstawowe znaczenie Słowa Bożego w chrześcijaństwie i wszystko robią, aby odwrócić uwagę od roli i znaczenia Biblii w chrześcijaństwie. Narzucili całemu światu hellenistyczną interpretację doktryny logosu w Jn 1:1, która uniemożliwia właściwe zrozumienie Prologu Ewangelii Jana, mówiącego o wyjątkowym znaczeniu słów wypowiedzianych przez biblijnego Boga Jahwe i zapisanych w Biblii. Bez właściwego zrozumienia tych słów chrześcijaństwo stało się niedostępne. W IV wieku, z powodu licznych przywilejów, które otrzymało chrześcijaństwo, elitom Cesarstwa, po prostu, opłacało się zostać chrześcijanami, bo oprócz przywilejów finansowych, otrzymywały także władzę. Jednak dla tych ludzi nie była do przyjęcia dyscyplina moralna, wynikająca z konieczności dokładnego stosowania się do Słowa Bożego. Również nie mieli najmniejszego zamiaru rezygnować ze swoich tradycji, a także ze swoich pogańskich bogów, których dalej czcili pod nazwą „święci”, którym w ramach synkretyzmu religijnego, zmienili tylko imiona na imiona biblijne. Również nie mieli najmniejszego zamiaru, aby odciąć się od pogańskiej przeszłości i dokonać tego, co Jezus nazwał „nowonarodzeniem” (Jn 3:3). Naukę chrześcijańską dostosowali do swoich pogańskich tradycji i wierzeń. Aby zrealizować swoje plany, potrzebna im była degradacja Słowa Bożego. Dlatego z „Prologu Ewangelii Jana”, elity Cesarstwa zrobiły opowieść o istnieniu drugiego Boga w chrześcijaństwie, hellenistycznego Logosa, czym otwarły sobie drogę do politeizmu (wielobóstwa). Ze znienawidzonego Boga Jahwe zrobiono Boga bezimiennego, a Jezus Chrystus stał się Bogiem najważniejszym. Dodatkowo w kulcie Jezusa elity umieściły cały kult swojego najważniejszego i ulubionego boga słońca Mitry.

Odnieśli pełny sukces. Ze Słowem Bożym zrobili wiele innych rzeczy, niedopuszczalnych w biblijnym chrześcijaństwie. Swoją hellenistyczną interpretacją wersetu Jn 1:1, zneutralizowali, a wręcz unicestwili to, co chciał przekazać Jan, aby odciąć się od zgubnego dla chrześcijaństwa biblijnego, wpływu hellenizmu i liberalnej interpretacji Biblii. Upadek znaczenia słowa Boga Jahwe wyraźnie widać do dnia dzisiejszego, prawie we wszystkich kościołach, uważających się za chrześcijańskie, w których lokalni ojcowie swoich kościołów, nie dopuszczają do szukania „prawdy” (Jn 8:31-32) biblijnej, a wierni nie odczuwają takiej potrzeby i nie widzą skandali wywoływanych przez hierarchów Kościoła: Mt 13:14-15 „Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił.”(BT).

Chrześcijaństwo biblijne stało się religią całkowicie nieznaną.

 

4.Interpretacja całego Prologu Ewangelii Jana (Jn 1:1-18), według zasad hermeneutyki biblijnej.

Będziemy omawiać każdy werset Prologu osobno, po kolei. Omawiany werset lub cytaty z tego wersetu, są zaznaczone kolorem, jak poniżej.

 

4.1.Jn 1:1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(BT)

 

4.1.1.Co to znaczy „Na początku”?

Zaczniemy od pierwszych słów tego wersetu. Nie ma problemu z odpowiedzią na powyższe pytanie. Prawie wszyscy teolodzy mówią, że jest to początek absolutnie wszystkiego, moment rozpoczęcia Dzieła Stworzenia, gdy powstała materia, przestrzeń i czas. Oto komentarz katolickiej BJW do wyrazu „początek” z tego wersetu: „Przed wieki, przed czasem, w którym istnieć zaczęły rzeczy stworzone.” (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu podług textu łacińskiego Wulgaty przekład X. Jakuba Wujka zatwierdzony przez Stolicę Apostolską, wydanie nowe z objaśnieniami, podług J. FR. Allioli, zaaprobowane przez Konsystorz Archidiecezji Warszawskiej, Warszawa Michał Gluckberg, Warszawa, dnia 5 Października 1872).

Jest to dokładnie ten sam „początek”, od którego zaczyna się Biblia, opis Dzieła Stworzenia, napisany w Księdze Rodzaju: Rdz 1:1 „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.”(BT)

 

Dla Żydów zwrot „Na początku…” jest symboliczny. Nazywana przez Kościół Powszechny Księga Rodzaju, przez protestantów Pierwsza Księga Mojżeszowa, a przez Greków Genesis, przez Żydów nazywana jest „Na Początku” (hebr. Bereszit). Słowa te tworzą pewien biblijny symbol, szczególnie często używany przez Jana. Pamiętajmy też o tym, że Jan, głównie, głosił Ewangelię „obrzezanym”, czyli Żydom (Ga 2:9).

W Biblii, czasami zwrot „na początku” oznacza co innego, ale to wynika już z kontekstu.

W tym miejscu mamy do czynienia z podstawowymi zasadami hermeneutyki biblijnej:

- po pierwsze tekst jest interpretowany dosłownie,

- po drugie, Biblia musi się sama tłumaczyć. Nie może być sprzeczna z innymi naukami biblijnymi. I rzeczywiście tak jest. Znaczenie zwrotu „Na początku…”, jest wyjaśnione przez inny tekst biblijny (Rdz 1:1).

- po trzecie, interpretacja musi być zgodna z kontekstem. Kontekst związany jest z Rdz 1:1, co wynika również z Jn 1:3,

- po czwarte: interpretacja musi być w zgodzie z pozostałymi naukami Biblii i jest,

W tym miejscu nie ma żadnych problemów, prawie wszyscy interpretują to właśnie w ten sposób. Jest pełna zgoda.

Pomimo tej zgody, okazuje się, że w dalszej części omawianego wersetu, zaczynają się problemy. Dlatego musimy odpowiedzieć sobie na pytanie:

 

4.1.2.O którego Boga chodzi w Jn 1:1?

W Jn 1:1 dwa razy występuje słowo „Bóg”. O którego Boga chodzi? A może jest dwóch Bogów?

 

4.1.2.1.Który Bóg występuje w Jn 1:1, według hermeneutyki biblijnej?

Ponieważ Ewangelia Jana jest tekstem historycznym, opisującym życie, śmierć i wykonanie Dzieła Zbawienia przez Jezusa Chrystusa, tekst ten powinien być interpretowany dosłownie (punkt 2.4). Ponieważ Biblia musi się sama tłumaczyć (punkt 2.3.), musimy w pierwszej kolejności, szukać odpowiedzi, na postawione pytanie, w „Piśmie Świętym”. Znajdujemy jeden z najbardziej podstawowych tekstów biblijnych, który w sposób jednoznaczny odpowiada na to. Gdy Jezus został zapytany przez uczonego w Piśmie: Mr 12:28-29 „…Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jedyny.” (BT) Jezus mówi, że w chrześcijaństwie (nauce Chrystusa), jedną z podstawowych nauk jest to, że Bóg jest „jedyny”, czyli tylko i wyłącznie jeden. W zasadzie można zakończyć ten temat. Jeżeli sam Chrystus mówi, że „jedynym” Bogiem może być biblijny Bóg, to oznacza, że oba wyrazy „Bóg” w Jn 1:1, dotyczą Boga Ojca i nie mogą dotyczyć Jezusa.

Ponieważ w sporze aleksandryjskim jest to główny temat, to przytoczę dodatkową argumentację.

Ta odpowiedź Chrystusa, to cytat z ksiąg Starego Przymierza (Testamentu), z którego zostało usunięte imię „Jahwe”, co jest sprzeczne z punktem 2.2. Jezus niezwykle rygorystycznie podchodził do niezmienności tekstów biblijnych (Łk 16:17). Dlatego, na pewno powiedział ten teks tak, jak jest zapisany w Biblii Hebrajskiej, to znaczy z imieniem „Jahwe”: Pwt 6:4 „Słuchaj, Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem — Jahwe jedyny.” (BT II) Tak zacytowany ten werset jest jednoznaczny. W chrześcijaństwie (w chrystusostwie) „jedynym Bogiem” może być wyłącznie Jahwe. Sam Chrystus mówi, że Jahwe jest „Bogiem jedynym” i jest to „pierwsze ze wszystkich przykazań”(Mr 12:28). W chrześcijaństwie (w chrystusostwie) nie ma miejsca na drugiego Boga, nawet dla Chrystusa.

Gdy ktoś bardzo wpływowy, nazwie jakąś religię, w której występuje dwóch, a nawet trzech Bogów, religią chrześcijańską, to nie będzie ona „chrześcijańską” (chrystusową), bo Chrystus nauczał zupełnie inaczej (patrz punkt 2.1). W chrześcijaństwie (chrystusostwie) jest tylko i wyłącznie jeden Bóg, którego imię brzmi „Jahwe”. Tak jest w trzech, światowych religiach, które mają wspólne korzenie. Gdyby w judaizmie pojawił się drugi Bóg, to już nie będzie to judaizmem. Gdy w islanie pojawi się drugi Bóg, to już nie będzie to islam. Tak samo jest w chrześcijaństwie (chrystusostwie). Monoteizm jest cechą podstawową tych trzech religii. Jednak istnieją potężne siły, które narzucają ludziom pogląd, że w chrześcijaństwie może być więcej bogów. Pamiętajmy, że tak zwani święci, chociaż się ich nie nazywa  bogami, mają cechy i statut bogów mniejszych, co było bardzo popularne w hellenizmie. Ale ludziom to w niczym nie przeszkadza, wręcz zachwycają się tym.

Pamiętajmy, że Jezus jest prorokiem (Mk 6:4), zna przyszłość i może dlatego mówi tak dosadnie (Mk 12:28), bo wie, że w przyszłości, właśnie to, najczęściej będzie naruszane, że siły zła w sposób podstępny skłonią ludzi do łamania tego nakazu. W chrześcijaństwie biblijnym „pierwszym ze wszystkich przykazań” jest to, że jest tylko jeden Bóg Jahwe, inaczej mówiąc biblijny Bóg Jahwe jest jedyny. Tu nie może być żadnych wątpliwości.

Zresztą tak samo podaje to Pierwsze Przykazanie Dekalogu, napisanego „palcem Bożym na tablicach kamiennych” (Wj 31:18). Bóg Jahwe mówi: Wj 20:2-3 „Ja jestem Jahwe, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.  Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (BT II). Tu mamy dokładnie ten sam problem, który występował w Pwt 6:4. Aby móc wprowadzić doktrynę logosu w Jn 1:1, a co za tym idzie drugiego Boga, w naszych, polskich Bibliach usunięto jednoznaczne imię Jahwe i w to miejsce wprowadzono wieloznaczne słowo „Pan”, Jednak gdy nie usuniemy imienia Bożego Jahwe z tego przykazania Dekalogu i odczytamy je z imieniem „Jahwe” tak, jak to jest w Biblii Hebrajskiej i w  Biblii Tysiąclecia, wydanie drugie (BT II), to przykazanie to też jest jednoznaczne: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok” Jahwe! W chrześcijaństwie (w chrystusostwie), nie ma miejsca dla żadnego innego boga oprócz biblijnego Boga Jahwe, nawet gdyby to miał być Jezus, Syn Boży.

W tym miejscu widać, jak ważna jest doktryna logosu w Jn 1:1 dla chrześcijaństwa ojców Kościoła, którzy nie mieli żadnych oporów w tym, aby fałszować zapis biblijny tylko po to, aby zachować doktrynę logosu w Jn 1:1. Piszę o tym bardzo dosadnie, bo jeżeli tego nie zrozumiemy i nie przyjmiemy do wiadomości, to dalsza lektura tego opracowania jest bezcelowa. To właśnie dlatego w większości polskich przekładów Biblii, usunięto z Dekalogu i z całej Biblii jednoznaczne imię „Jahwe” i wprowadzono wieloznaczny wyraz „Pan” lub „Bóg”, aby Bogiem mógł być również Jezus Chrystus, czyli „Słowo” z Jn 1:1. Tłumacze Biblii na języki narodowe mają proste wytłumaczenie tego, że w ich Bibliach usuwa się imię Jahwe: tak jest napisane w Septuagincie, najstarszym tłumaczeniu Biblii na język grecki. Jednak hermeneutyka biblijna mówi, że tłumaczenia tekstów Starego Przymierza (Testamentu), powinno się robić z Biblii Hebrajskiej (punkt 2.8.), a nie z Septuaginty, jak to jest w większości polskich Biblii, z których usunięto imię Boże. Jest to błąd i wszystko wskazuje na to, że został popełniony z premedytacją.

Okazuje się, że mamy tu do czynienia z problemem występującym w niemal całej biblistyce polskiej. Prawie we wszystkich tłumaczeniach Biblii na język polski, usunięto z ksiąg Starego Przymierza (Testamentu), ponad 6800 razy, jednoznaczne imię Boże Jahwe i zastąpiono je wieloznacznym słowem „Pan” lub „Bóg”. Wyjątkiem są BT II i BP. To samo zrobiono w księgach Nowego Przymierza, w cytatach ze Starego Przymierza.

Apostoł Jan napisał Prolog do swojej Ewangelii po to, aby ostrzec nowo przyjmowanych chrześcijan, przed ogromnym i zgubnym wpływem kultury helleńskiej na czystość chrześcijaństwa (chrystusostwa): na politeizm (wielobóstwo) i na liberalną interpretację tekstów biblijnych (punkt 2.5).

Również kontekst Jn 1:1 wskazuje wyłącznie na Boga Ojca. Słowa „Na początku” odsyłają do biblijnego opisu Dzieła Stworzenia (Rdz 1:1-31), w którym jest całkowity brak Jezusa Chrystusa (punkt 2.6.)

 

W podsumowaniu tego punktu możemy powiedzieć:

według hermeneutyki biblijnej (punkty 2.1, 2.2, 2.3, 2.4, 2.5, 2.6, 2.7, 2.8 i 2.9), Bogiem w Jn 1:1, wymienionym dwa razy, może być tylko i wyłącznie Bóg Jahwe i nikt inny. Każda różna od tej interpretacja, jest sprzeczna z Biblią, z podstawami hermeneutyki biblijnej i nauczaniem Jezusa Chrystusa, co jest niedopuszczalne w chrześcijaństwie biblijnym, ale często stosowane w chrześcijaństwie ojców Kościoła!

 

 

4.1.2.2.Ilu Bogów występuje w Jn 1:1, według nauki Aleksandra Aleksandryjskiego?

Biskup Aleksander nauczał, że zwrot „…Słowo było u Boga” (Jn 1:1), mówi o Bogu Ojcu. Natomiast w określeniu „…Bogiem było Słowo” (Jn 1:1), Bogiem jest Jezus Chrystus Syn, który ma nowe imię „Słowo” (gr. „Logos”). Pamiętajmy o tym, że był to czas, w którym jeszcze nie istniał dogmat o Trójcy Świętej, w którym Ojciec jest Synem, a Syn jest Ojcem. W Wyznaniu Nicejskim określenie Trójca Święta nie pojawia się ani raz. Dlatego w tamtym czasie biskup Aleksander głosił, że w wersecie Jn 1:1 występuje dwóch różnych Bogów: „…Aleksander z Aleksandrii, miał na temat podporządkowania Syna Ojcu poglądy, które pod koniec IV w. uznano by bez wahania za heretyckie”(Kościół w świecie późnego antyku, Ewa Wipszycka, PIW, Warszawa 1997, s. 189) To podważa fundamenty chrześcijaństwa (chrystianizmu).

Interpretacja wersetu Jn 1:1, zgodna z Wyznaniem Nicejskim, w którym Jezus Chrystus jest Bogiem, jest w sprzeczności prawie ze wszystkimi zasadami hermeneutyki biblijnej, z Biblią i z nauczaniem Jezusa Chrystusa.

W Biblii nie ma ani jednego tekstu, w którym, w sposób jednoznaczny, Jezusa nazywa się wprost Bogiem. Są natomiast podstawowe teksty, takie jak Dekalog, który jest fundamentem Nowego Przymierza, bo jest w Arce Przymierza (Hbr 9:4), która jest w „Świątyni Boga” (Ap 11:19), Nowego Przymierza. Dekalog, z którego nie usunięto imienia Jahwe mówi, że tylko i wyłącznie Jahwe jest Bogiem (Wj 20:2-3, BT II). Inne teksty mówią, że Jahwe jest Bogiem „jedynym” (Mr 12:28-29, Jud 1:25). Jezus, tak jak Jahwe nazywany jest „Zbawicielem” (Łk 2:11), ale nie Bogiem, „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1:15), ale nie Bogiem, Synem Bożym (2 Kor 1:19), ale tak nazwani są również wierni (Rz 8:14). Po zmartwychwstaniu Jezus jest nieśmiertelny (Rz 6:9) tak, jak Bóg Jahwe, ale ludzie zbawieni, też będą nieśmiertelni po zmartwychwstaniu (1 Jn 2:25), Jezus nie istniał „przed stworzeniem świata”, został tylko „przewidziany” (1 Ptr 1:20), Jezus jest stworzeniem, jak każdy z ludzi, ale: Kol 1:15 „…Pierworodnym wobec każdego stworzenia,”(BT), za Dzieło Zbawienia, które wykonał, należy Mu się chwała, ale ludzie wierzący też powinni mieć chwałę Boża: Jn 5:44 „…nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga.”(BT), itd. Pomimo tego, współcześni chrześcijanie powszechnie uważają, że Jezus jest Bogiem. Swoją wiarę opierają na zmanipulowanych przez tłumaczy wersetach lub na wieloznacznych wersetach.

Chrześcijaństwo biblijne (chrystianizm) wywodzi się od Abrahama (Ga 3:29), tak jak judaizm i islam, i tak jak judaizm i islam jest religią monoteistyczną! Religią jedynego boga Jahwe (tak powinna wyglądać pisownia. Pamiętajmy, że w czasach, gdy był pisany ten tekst, istniało wielu bogów i tylko imię wyróżniało ich). W niektórych definicjach arianizmu można zaobserwować jeden z powstałych problemów, wynikających z doktryny logosu w Jn 1:1, problem monoteizmu. Niektóre definicje arianizmu mówią oboskości Chrystusa”: „kierunek w teologii chrześcijańskiej …zaprzeczający boskości Chrystusa.” (Słownik PWN, hasło „arianizm”). Do wszystkich tych definicji można mieć zasadnicze zastrzeżenia: żadna z nich nie mówi o prawdziwym temacie Sporu Aleksandryjskiego, o doktrynie logosu w Jn 1:1, każda z nich sugeruje, że to Ariusz jest autorem nowej nauki.

Są potężne siły, które czuwają nad tym, żeby informacja o tym, że to biskup Aleksander wprowadził nową naukę, o logosie, do chrześcijaństwa (chrystianizmu), tworząc nowy „kierunek w teologii chrześcijańskiej, nie przedostała się do opinii publicznej i nie mają z tym żadnych problemów.

Wychowane w duchu hellenizmu elity Cesarstwa, które przejęły całkowitą kontrolę nad chrześcijaństwem, dobrze jednak wiedziały o tym, że taka nauka godzi w fundamenty biblijnej nauki, w monoteizm („wiara w jednego boga”, Słownik PWN, hasło „monoteizm”). Aby jednak zachować naukę biskupa aleksandryjskiego Aleksandra, pod koniec IV wieku, wprowadzono dogmat o Trójcy Świętej, który nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego, a co za tym idzie, jest również sprzeczny z hermeneutyką biblijną. W dogmacie o Trójcy Świętej Bóg Ojciec jest jednocześnie Synem Bożym, a Syn Boży jest Bogiem Ojcem. Tym sposobem, nowa wersja chrześcijaństwa, chociaż zawierała dwóch różnych Bogów, a nawet trzech, posiadała pozory monoteizmu. Chrześcijanie biblijni zaczęli krytykować dogmat o Trójcy Świętej, który w sposób przewrotny, pozwalał zachowywać monoteizm, a zwolennikom doktryny logosu w Jn 1:1, rozwiązywał ich główne problemy: odsuwał na bok Boga Ojca i wprowadzał drugiego Boga Syna. Z biegiem czasu chrześcijan biblijnych zaczęto nazywać arianami. Skupili się oni na krytykowaniu dogmatu o Trójcy Świętej, całkowicie pomijając przyczynę Sporu Aleksandryjskiego, doktrynę logosu w Jn 1:1, a tym samym przestali być chrześcijanami biblijnymi.

Aby Jezus mógł być Bogiem w Jn 1:1, nie wystarczyło wykreować doktrynę o Trójcy Świętej. Musiano usunąć, z Biblii i Dekalogu, jednoznaczne imię „Jahwe” i zastąpić je wieloznacznym wyrazem „Pan”. To była bezpośrednia ingerencja w Słowo Boże. Tej podmiany dokonano ponad 6800 razy. Wbrew hermeneutyce biblijnej, starotestamentowe cytaty, w księgach Nowego Przymierza (Testamentu), pochodzą z Septuaginty, czyli z greckiego tłumaczenia Biblii Hebrajskiej. Jednak tłumaczeń Biblii nie powinno się robić z innych tłumaczeń, ale z Biblii Hebrajskiej.

 

Aby móc ogłosić Jezusa Logosem w Jn 1:1, pogwałcono niemal wszystkie zasady hermeneutyki biblijnej.

Po pierwsze, punkt 2.4. hermeneutyki biblijnej. Teksty historyczne, takie jak Ewangelie należy interpretować dosłownie. Nie ma żadnych, ale to żadnych podstaw do tego, aby w wyrazie „słowo”, zastosować alegorię i rozumieć je jako pogańską doktrynę logosu, określającą porządkującą świat, będącą nowym imieniem Jezusa. Gdyby tak było, musiałoby to być wyraźnie zaznaczone, a nowe imię Jezusa „Słowo”, byłoby używane w dalszej części Ewangelii. Ponieważ nie ma o tych sprawach żadnej wzmianki, jak to jest robione w innych przypadkach, to taka alegoria nie może być zastosowana. Szczególnie godne uwagi jest to, że gdyby wyraz „słowo” (gr. „logos”) był rzeczywiście imieniem Jezusa, ustanowionym w pierwszym zdaniu Ewangelii Jana, to Jan używałby to imię w dalszej części Ewangelii. Tymczasem nie pojawia się ono ani raz. Takie działanie byłoby całkowicie pozbawione sensu.

 

Po drugie, punkt 2.2. hermeneutyki biblijnej. Aby wyraz „słowo” mógł być nowym imieniem Jezusa Chrystusa, zaczęto pisać go z dużej litery. Jest to naruszenie zasady hermeneutyki biblijnej, która zabrania dokonywania jakichkolwiek zmian w tekście Słowa Bożego. Zachowały się starożytne kodeksy, w których wyraz „słowo” w Jn 1:1 napisany jest z małej litery, natomiast wszystkie występujące w nim imiona z dużej (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994).

Podobnych ingerencji w zapis Słowa Bożego jest znacznie więcej. Najbardziej znana to usunięcie jednoznacznego imienia Bożego „Jahwe” i zastąpienie go wieloznacznym wyrazem „Pan” lub „Bóg”. Zrobiono to po to, aby Jezus Chrystus mógł być Logosem w Jn 1:1. Takie traktowanie tekstów religijnych jest charakterystyczne dla elit Cesarstwa Rzymskiego, które były wychowane w duchu hellenizmu, a które traktowały teksty biblijne w sposób liberalny, to oznacza, że każdy mógł taki tekst rozumieć tak, jak chciał. My też jesteśmy wychowywani w duchu hellenizmu i może dlatego nam wcale nie przeszkadzają takie zmiany tekstu w Biblii. Prolog do Ewangelii Jana (Jn 1:1-18) miał pokazać wyjątkowość słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe i zapisanego w Biblii, miał wzbudzić szacunek do tego słowa, niezmienione Słowo Boże miało stale towarzyszyć wiernemu ludowi, jako jeden z elementów Ducha Bożego. Jednak to przesłanie zostało całkowicie zneutralizowane, a wręcz unicestwione, przez doktrynę logosu, wprowadzoną w sposób sztuczny w Jn 1:1.

 

Po trzecie, punkt 2.6. hermeneutyki biblijnej. Aby wprowadzić doktrynę logosu, trzeba było całkowicie zignorować kontekst, który, przez słowa „Na początku” i Jn 1:3, wskazywał na Dzieło Stworzenia, wykonane przez Boga Jahwe, nie mające nic wspólnego z Jezusem Chrystusem. Chrystus pojawia się w Prologu dopiero w wersecie 14.

 

Po czwarte punkt 2.1. hermeneutyki biblijnej, interpretacja musi być w zgodzie z pozostałymi tekstami Biblii. Tymczasem interpretacja alegoryczna wyrazu „Słowo” w Jn 1:1, spowodowała pojawienie się drugiego Boga , bo „Bogiem było Słowo”. W ten, sztuczny sposób, otrzymano jedyny biblijny tekst, który nazywa Jezusa wprost Bogiem. To zmieniło charakter chrześcijaństwa. Z religii monoteistycznej, chrześcijaństwo stało się politeistyczne, co jest sprzeczne z podstawowymi naukami Biblii: z Dekalogiem (Wj 20:2-3), z nauką o jedynym Bogu (Mk 12:29, Jud 1:25) i z wieloma innymi.

 

Po piąte, punkt 2.3. hermeneutyki biblijnej, który mówi, że Biblia musi się sama tłumaczyć.

Biblia wyjaśnia znaczenie i funkcję słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe. Już pierwszą biblijną nauką Jezusa jest: Mt 4:4 „… Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.”(BT) Tak jak do życia cielesnego potrzebny jest chleb, tak samo do życia duchowego potrzebne jest „słowo, które pochodzi z ust Bożych”. Nie ma chrześcijaństwa (chrystianizmu) bez Słowa Bożego, „napisanego” w Biblii.

Jedną z podstawowych przypowieści Jezusa, jest przypowieść o siewcy (Mk 4:3-20). Dla wielu teologów siewca stał się symbolem całej Biblii, bo ziarno, które rzuca to symbol Słowa Bożego (Mk 4:14). Przypowieść ta kończy się uwagą: Mr 4:23 „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.”(BT) Jednocześnie Jezus daje ostrzeżenie: Mr 4:24 „I mówił im: Uważajcie na to, czego słuchacie…” (BT) To właśnie hermeneutyka biblijna uczy jak należy „słuchać” to „słowo”, a czego nie słuchać. Słowo Boże jest jednym z fundamentów chrześcijaństwa (chrystianizmu), na które chciał zwrócił uwagę Jan, w Prologu do swojej Ewangelii. Natomiast pisanie Prologu, który ma zwracać uwagę na Chrystusa Logosa, tak jak to widzą helleniści, jest pozbawione sensu, bo Ewangelie są, same w sobie, opisem życia, nauczania i dzieła, które wykonał Jezus.

Są pewne podobieństwa między słowem wypowiedzianym przez Boga i Jezusem Chrystusem. Ale pamiętajmy o tym, że Jezus był najbardziej skutecznym siewcą Słowa Bożego, co było jednym z Jego podstawowych zadań, które wykonał. Tuż przed swoją śmiercią modli się: Jn 17:8 „Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.”(BT) Głoszenie Słowa Bożego było tak charakterystyczne dla Jezusa, że w Apokalipsie został nazwany „Słowo Boga” (Ap 19:13). Jednak powinniśmy zauważyć że imię „Słowo Boga” jest całkiem innym imieniem niż ewentualne imię „Słowo”. To są dwa różne imiona. Temat ten zostanie szczegółowo opisany w dalszej części opracowania.

 

Po szóste, punkt 2.5. hermeneutyki biblijnej. Punkt 3 tego opracowania, odpowiada na pytanie stawiane przez hermeneutykę biblijną: po co został napisany Prolog do Ewangelii Jana? Helleniści skutecznie wmawiają chrześcijanom, że Prolog Ewangelii Jana jest pochwałą pogańskiej nauki o odwiecznym, boskim logosie. To jest absurd. Dlatego powinniśmy szczególnie starannie zbadać ten temat. Doktryna logosu w Jn 1:1 spowodowała unicestwienie przesłania, które chciał przekazać Jan swoim czytelnikom, o wyjątkowym znaczeniu Słowa Bożego w chrześcijaństwie (chrystianizmie) biblijnym.

 

Po siódme, punkt 2.9. hermeneutyki biblijnej. Bóg dał nam rozum (1 Jn 5:20). Używajmy go stosując zasady hermeneutyki biblijnej, nie dajmy sobie narzucić poglądów innych ludzi tylko dlatego, że tak wszyscy robią. Jest to postawa wygodna, ale niebezpieczna dla chrześcijan biblijnych.

Chrystus nakazał stosować daleko idącą ostrożność w kontaktach z nauczycielami religii, którzy mogą być „drapieżnymi wilkami w owczej skórze” (Mt 7:15) i działają z wielką mocą (Mt 24:24). Powinniśmy badać „owoce” ich działalności (Mt 7:16). Dlatego warto przeczytać literaturę, która była tworzona przez uczestników Soboru Nicejskiego I, którzy zakładali fundamenty Kościoła Powszechnego. Można w niej zauważyć nienawiść tych ludzi do swoich przeciwników religijnych, chęć zemsty i wysuwanie licznych gróźb. Tak nie postępują ludzie prowadzeni Duchem Świętym, którzy powinni nawet  „miłować swoich nieprzyjaciół” (Mt 5:44). Jest to typowe działanie elit, wychowanych w duchu hellenizmu, które siłą próbowały wprowadzać do chrześcijaństwa swoje wartości (Dz 9:29), a co możemy obserwować w późniejszej historii Kościoła Powszechnego.

Wszystkie te działania są sprzeczne z hermeneutyką biblijną i nie powinno się ich stosować w chrześcijaństwie biblijnym.

 

Ponieważ nauka o dwóch bogach chrześcijańskich w jednym wersecie Biblii, jest bardzo kontrowersyjna i nie można jej poprzeć żadnym innym wersetem biblijnym, postanowiono:

ukryć przed opinią publiczną prawdziwy temat Sporu Aleksandryjskiego, spór o właściwą interpretację greckiego wyrazu „logos” (pl. „słowo”), w Jn 1:1. Zrobiono to tak skutecznie, że współcześnie, mało kto zna prawdziwą przyczynę tego sporu. Żadne encyklopedie czy słowniki tego nie podają. Często nawet arianie nie wiedzą, że spór dotyczył interpretacji tylko jednego wersetu biblijnego, doktryny logosu w Jn 1:1,

- zaczęto zmieniać zapis Słowa Bożego. Do ksiąg Nowego Przymierza (Testamentu) wprowadzono zhellenizowane, starotestamentowe cytaty z Septuaginty, która cieszyła się złą opinią nawet wśród kapłanów żydowskich. Jednocześnie zniszczono wszystkie wcześniejsze zapisy ksiąg Nowego Przymierza (Testamentu), wszystkie pisma Ariusza i wszelkie niewygodne dokumenty, które mogły wskazać prawdziwy temat Sporu Aleksandryjskiego.

- zaczęto produkować własne dokumenty, które miały świadczyć o tym, że nauka biskupa Aleksandra, nie była niczym nowym i podpisywano je imionami zasłużonych, działających wcześniej chrześcijan,

- fałszowano historię. Na przykład, najbardziej krwawego cesarza Konstantyna, przedstawia się jako niezwykle bogobojnego człowieka. Cesarze i biskupi, którzy zapewnili elitom władzę w Kościele i zdecydowanie poparli doktrynę logosu w Jn 1:1, zostali uhonorowani przydomkiem „Wielki”. Ariusza, po jego śmierci, pozbawiono tytułu „biskup”, wyraz „słowo” w Jn 1:1 zaczęto pisać z dużej litery, itd.

Te działania okazały się niezwykle skuteczne i obowiązują do dnia dzisiejszego. Nawet protestanci, którzy mówią, że trzeba zdecydowanie odrzucić wszystkie uchwały Soboru Nicejskiego z 325 roku, bo zostały narzucone przez pogańskiego cesarza, nauczają, że w Jn 1:1 Chrystus jest Logosem!

 

Wszystko to jest całkowicie sprzeczne z hermeneutyką biblijną, jednak współcześni chrześcijanie (uczniowie Chrystusa) nie chcą o tym wiedzieć.

 

 

4.1.2.3.Nienawiść hellenistów do biblijnego Boga Jahwe.

 

Temat ten został opracowany we Wstępie w punkcie 1.2.2. Najprawdopodobniej biskup Aleksander nie czuł nienawiści do Boga Jahwe. Jednak doktryna logosu w Jn 1:1, umożliwiła odsunięcie na bok biblijnego Boga Jahwe, przez elity rzymskie, wychowane w duchu hellenizmu, które dokonały krwawego przewrotu w zborze rzymskim i nakłoniły cesarzy do rezygnacji z tolerancji religijnej. Otrzymana, w praktyce, całkowita władza w Kościele, umożliwiła tym ludziom robienia wszystkiego, co tylko chcieli. Gnostycy rozsiedli się w Kościele do tego stopnia, że w V wieku zniknęły oddzielne ugrupowania gnostyckie.


4.1.2.4.Nowe, nie biblijne imię Boga Jahwe, nadane Mu przez hierarchów Kościoła.

Gdy usunięto imię Jahwe z Biblii, trzeba było jednak, w jakiś sposób zastąpić je czymś. Zrobiono to tak, że nadano Bogu Jahwe nowe imiona, takie jak: „Bóg” lub „Pan”. Dlatego te wyrazy zaczęto pisać z dużej litery. „Wszechmogący” (Rdz 17:1) Bóg stał się Bogiem bezimiennym, któremu zabrano imię, pod którym przedstawił się osobiście ludziom (Wj 3:14).

Widać to wyraźnie w najstarszych kopiach Nowego Przymierza (Testamentu), gdzie wyraz „Bóg” jest napisany z małej litery, tak jak to jest zapisane w Jn 1:1 ( Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994, s.391). Pisanie słowa „Bóg” i „Pan” z dużej litery, ma sugerować, że są to prawdziwe imiona Boga Jahwe.

Nas uczono, że Bóg jest jeden, dlatego nie dostrzegamy bezprawia z tym związanego i takie działania przyjmujemy ze spokojem. Jednak pamiętajmy o tym, że Biblia była pisana w czasach, w których istniało wielu bogów, a każdy człowiek miał swojego ulubionego boga. Gdy ktoś wypowiadał słowo „bóg”, to natychmiast padało pytanie: który bóg? Wtedy wymieniano jego imię. W czasach starożytnych, wśród pogan uważano, że jakiś bóg jest tym ważniejszy, im częściej ludzie wymieniają jego imię (Ps 16:4). Zabranie Bogu Jahwe imienia, jest zemstą hellenistów za to, że naucza o innych bogach, że nie istnieją. A jak Ty, czytelniku podchodzisz do światowego bojkotu imienia „Jahwe"? Sprawdź osobiście i policz, ile razy ostatnio wymówiłeś imię „Jezus”, a ile imię „Jahwe”, które powinno się „święcić” (Mt 6:9).

W ten sposób pozbawiono Boga Jahwe Jego imienia. Aby odwrócić uwagę czytelnika od imienia „Jahwe”, polscy tłumacze Biblii zamiast słowa Jahwe, w Wj 3:14 stosują słowo „JESTEM”, które jest tłumaczeniem hebrajskiego słowa „Jahwe”. Podobnego zabiegu nie robi się przy innych imionach. Takie działania są sprzeczne z duchem Biblii. Wszystko ma swoją „nazwę”. Gdy człowiek został stworzony, dał każdemu stworzeniu nazwę: Rdz 2:20 „I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu” (BT) A Bogu Jahwe zabrano Jego imię. Ogólnoświatowy bojkot imienia „Jahwe” stał się faktem, o którym współcześni chrześcijanie nie chcą wiedzieć. Bardzo oburzają się, gdy się im o tym mówi.


4.1.2.5.Helleniści narzucają innym swoją niechęć do imienia Jahwe i nauczają, że imienia „Jahwe” nie należy nawet wymawiać.

Chrześcijanie pozwolili sobie narzucić nie biblijną naukę, że imienia Jahwe nie wolno wymawiać. Taka jest argumentacja tego.

Po pierwsze nie wiadomo, jak należy wymawiać to imię. Dla Żydów było ono tak święte, że nie wolno było go wymawiać. Z upływem wieków Izraelici  zapomnieli, jak należy wymawiać to imię.

Jest to nauka sprzeczna z Biblią. Gdy grupa ludzi przyszła aresztować Jezusa, ten zapytał ich: Jn 18:4-5 „…Kogo szukacie? Odpowiedzieli Mu: Jezusa z Nazaretu. Rzekł do nich Jezus: Ja jestem”(BT) „Ja jestem” to jest imię Boga Jahwe, wypowiedziane w ich języku. Charakterystyczne jest to, co się później stało: Jn 18:6 „Skoro więc rzekł do nich: Ja jestem, cofnęli się i upadli na ziemię.”(BT) Widać, że ci ludzie przestraszyli się czegoś. Nie Jezusa, bo przyszli Go przecież aresztować, ale słów, które usłyszeli, a które były imieniem Boga Jahwe. Ta scena pokazuje, że Żydzi doskonale znali imię Jahwe i jego wymowę. Trudno żeby było inaczej. Słowa te są podstawowymi słowami w każdym języku i Jezus wymawiał je często w zupełnie innym kontekście: Jn 10:9 „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony …”(BT).

Nauka biblijna, dotycząca imienia „Jahwe”, jest wręcz odwrotna. Jezus nauczył modlić się. Modlitwa ta rozpoczyna się od słów: Mt 6:9 „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje!”(BT) „Imię Twoje” nie może się święcić, jeżeli nikt go nawet nie wypowiada. Współczesnym chrześcijanom nie przeszkadza to, że często modlą się „niech się święci imię Twoje”, a jednocześnie biorą udział w ogólnoświatowym bojkocie tego imienia, narzuconym przez hierarchię Kościoła. Wielu ludzi, uważających się za chrześcijan, nawet nie zna tego imienia. Pamiętajmy też o tym, że „Ojciec” nie jest imieniem, ale pełnioną funkcją. W najstarszych kodeksach słowo to pisano z małej litery. (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994)

W chrześcijaństwie obowiązuje zasada powszechności kapłaństwa (1Ptr 2:5). Każdy chrześcijanin powinien być kapłanem. Ale ponieważ Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (1Tm 2:5) i złożył już jedyną ofiarę za grzechy ludzi (Hbr 9:28), to współcześni kapłani chrześcijańscy nie muszą już wykonywać tych czynności, które były obowiązkiem kapłanów w Starym Przymierzu. Pozostaje im tylko obowiązek nauczania innych. Biblia nakazuje kapłanom: Ml 2:1-2 „Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Jahwe Zastępów, to rzucę na was przekleństwo …”(BT II) Biblijny nakaz dla chrześcijan jest prosty: „macie oddawać cześć memu imieniu”, imieniu Jahwe.

Możemy zaobserwować przewrotność współczesnych chrześcijan. Nie wypowiadają imienia Bożego, bo „nikt nie wie jak należy je wymawiać”. Jednocześnie imię Jezus wypowiadają bez żadnych ograniczeń, mimo tego, że nawet nie przypomina wymowy w języku oryginalnym, która brzmi „Jehoszua”. Nikomu to nie przeszkadza, mimo tego, że: Flp 2:9 „…Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię”(BT) Chociaż jest to tak ważne imię, to nikomu nie przeszkadza spolszczona nazwa tego imienia „Jezus”.

Zdaniem współczesnych chrześcijan, imię Boże „Jahwe” można wymawiać tylko w języku hebrajskim, a skoro nie wiadomo jak to imię brzmi, to nie wolno go wypowiadać wcale. Dlatego usunięcie imienia Bożego „Jahwe” z Biblii, jest w pełni uzasadnione. W takich naukach wyraźnie widać wpływy gnostyków na współczesne chrześcijaństwo, a wynikiem ich nienawiści do imienia „Jahwe”, jest ogólnoświatowy bojkot imienia „Jahwe”, w którym uczestniczą, najczęściej nieświadomie, prawie wszyscy chrześcijanie.

Dla mnie takie zachowanie jest przewrotnością, bo ci sami ludzie często twierdzą, że Jezus jest Bogiem i trzeba wymieniać Jego imię w wersji spolszczonej. Jest to stosowanie dwóch różnym miar do dwóch podobnych spraw, przy jednoczesnym modleniu się „Modlitwą Pańską”.

Po drugie. Bóg jest naszym Ojcem, a do swojego ojca nie wolno zwracać się po imieniu. Świadczyłoby to o braku szacunku do swojego Ojca duchowego.

Znowu mamy tu do czynienia z ludzką nauką, która nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego. Wręcz przeciwnie. Mamy liczne, biblijne przykłady na to, że ludzie zwracali się do Boga po imieniu. Gdy sługa Abrahama szukał żony dla Izaaka: Rdz 24:12 „I modlił się: „Jahwe, Boże pana mego Abrahama, spraw, abym spotkał ją dzisiaj; bądź łaskaw dla mego pana Abrahama!” (BT II) Modlitwa ta została wysłuchana. To świadczy o tym, że sama Biblia podaje liczne przykłady, świadczące o tym, że nie ma nic złego w tym, że zwracamy się, w modlitwie, do Boga „Jahwe” po imieniu.

Po trzecie. Wśród ludzi panuje tytułomania. Gdy się mówi o kimś ważnym, najpierw wymienia się jego tytuły, czasami zasługi, potem dopiero nazwisko i imię. To zjawisko wykorzystali zwolennicy hellenizmu, a ludzie chętnie to przyjęli. Każdy, podświadomie uważa, że wymawianie samego imienia „Jahwe”, źle by wyglądało. Już znacznie lepiej brzmi dwuczłonowy zwrot Bóg Ojciec.  Oburzenie tych, którzy słyszą, że ktoś zwraca się w modlitwie do Boga po imieniu, trafia na podatny grunt. Ludzi razi to. Jednak przykłady biblijne mówią zupełnie coś innego.

I w tym przypadku, znowu mamy tu do czynienia z ludzką przewrotnością. Zwolennicy doktryny logosu w Jn 1;1 nauczają, że Jezus jest Bogiem, bo „Bogiem było Słowo” (Jn 1:1). Tym samym ludziom nic nie przeszkadza zwracanie się do Chrystusa po imieniu, w pieśniach, w modlitwach i w opowiadaniu o Nim.

Po czwarte. Zwolennicy doktryny logosu nauczają: przykazanie Dekalogu mówi, że „nie wolno nadużywać imienia Bożego”. Ponieważ nie wiadomo tego, jak wymawiać to imię, to niewłaściwa wymowa będzie naruszeniem Przykazania Dekalogu. Dlatego najlepiej wcale nie wymawiać tego imienia.

Zacytujmy to przykazanie z Biblii Hebrajskiej: Wj 20:7 „Nie będziesz wzywał imienia Boga twego, Jahwe, do czczych rzeczy, gdyż Jahwe nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.” (BT II). Nauczanie Słowa Bożego, przez odczytywanie go, tak jak to robił, „swoim zwyczajem” Jezus (Łk 4:16-17), na pewno nie jest „czczą rzeczą”, o której mówi przykazanie. Wręcz przeciwnie. Jest to obowiązkiem każdego kapłana, każdego nauczyciela Słowa Bożego.

Tymczasem ja, ucząc się religii w szkole przez 11 lat, ani raz nie usłyszałem żadnego Przykazania Bożego w wersji oryginalnej, w której występuje imię „Jahwe”! Na koniec zostałem dobrze oceniony, chociaż wcale nie znałem imienia „Jahwe”, imienia mojego Boga i Ojca duchowego. Jest to zjawisko dość powszechne. Kapłani, którzy mnie nauczali religii, nie wywiązali się ze swojego podstawowego obowiązku: nie uświęcili imienia „Ojca naszego” (Mt 6:9) i zataili imię Boga „Jahwe”, pomimo tego, że każda lekcja, rozpoczynała się od „Modlitwy Pańskiej”, w której prosiliśmy Boga o to, żeby „święciło się imię Jego”.

Rację mają ci, którzy mówią, że „nie wolno nadużywać imienia Bożego”, jednak każdy chrześcijanin powinien być „naśladowcą Chrystusa” (1Kor 11:1). A Jezus miał „swój zwyczaj” (Łk 4:16), aby na nabożeństwie odczytywać Słowo Boże, w wersji oryginalnej.

Jak widać, nauka ludzka, ludzi cieszących się autorytetem, stała się ważniejsza od Słowa Bożego. Chrześcijanin biblijny powinien odrzucać takie nauki. Apostołowie nauczali: Dz 5:29 „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi…” (BT). Podobnie jest w Dz 4:19. Jednak ludzie mają swoje autorytety religijne, których bezkrytycznie słuchają i nie porównują ich nauk z Biblią. Jest to wygodne, ale dla chrześcijanina (ucznia Chrystusa), bardzo niebezpieczne (Mt 7:15), a jednocześnie niezgodne z nauką Chrystusa (chrześcijańską), ostrzegającą przez fałszywymi prorokami (Mt 24:24).

W podsumowaniu tego punktu, zacytuję fragment psalmu, w którym autor mówi o Bogu, używając samego tylko imienia Jahwe: Ps 40:17 Niech się radują i weselą w Tobie wszyscy, co Ciebie szukają, i niech zawsze mówią: „Jahwe jest wielki" ci, którzy pragną Twojej pomocy.” (BT II) Ciekawe jest to, że muzułmanie nazywają naszego Boga „Allachem” i nie mają żadnego problemu z używaniem tego zwrotu. Natomiast nie słyszałem, żeby jakiś chrześcijanin powiedział: „Jahwe jest wielki”.

To wszystko pokazuje łatwowierność współczesnych chrześcijan (uczniów Chrystusa) i brak znajomości Słowa Bożego. To bezwzględnie wykorzystują elity, aby  narzucać innym swoje, antychrześcijańskie wartości.


4.1.2.6.Imię Jahwe w Dekalogu

Tymczasem nauka, mówiąca o tym, że Bóg Jahwe, to Bóg jedyny, jest tak ważna, że została zapisana w Dekalogu i to już w pierwszym przykazaniu. W naszych Bibliach tak wygląda Pierwsze Przykazanie Dekalogu: Wj 20:2-3 „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!”(BT) Przy takim zapisaniu tego przykazania, Bogiem może być Bóg Jahwe, bo jest naszym Panem (Mk 12:29), ale także może nim być Jezus Chrystus, bo też jest naszym Panem (Jn 13:14). I oto właśnie tu chodzi, aby wprowadzić zamieszanie, w którym można bojkotować imię chrześcijańskiego Boga Jahwe. Jednak to samo przykazanie, tłumaczone z Biblii Hebrajskiej brzmi: Wj 20:2-3 „Jam jest Jahwe, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał żadnych innych bogów oprócz mnie.” (BP). W tak zapisanym przykazaniu nie ma już miejsca dla drugiego Boga, którym ma być Jezus Chrystus, z drugiej strony, nasz przewodnik duchowy. Interpretacja takiego przykazania jest jednoznaczna! Naszym Bogiem może być tylko i wyłącznie Jahwe.

Powinniśmy przy tym zauważyć, że nauka mówiąca o tym, że Jezus Chrystus to Bóg, jest niemoralna, bo Dekalog jest Prawem Moralnym. Oczywiście chodzi tu o moralność biblijną. Jest również moralność ojców Kościoła, moralność katolicka, w której Pierwsze Przykazanie Dekalogu pozbawione jest imienia „Jahwe” i w tak zniekształconym przykazaniu, nauczanie, że Jezus jest Bogiem, nie jest sprzeczne z takim Dekalogiem. Trochę to przypomina zamieszanie związane z polską reformą sprawiedliwości, gdzie istnieją obok siebie dwa różne Prawa. Jednak przyjdzie taki czas, gdy okaże się, że tylko jedno Prawo było ważne.

Usunięcie imienia „Jahwe” z Dekalogu, dotyczy wszystkich czterech przykazań Dekalogu (Wj 20:2-11), odnoszących się do Boga Jahwe. W naszych Bibliach, w przykazaniach tych, usunięto 7 razy jednoznaczne słowo „Jahwe” i zastąpiono je wieloznacznym słowem „Pan”. Tak powstał drugi Dekalog, Dekalog ojców Kościoła, nazywany Przykazaniami Bożymi. Jednak to nie są Przykazania Boże. Nie tak Bóg Jahwe zapisał te przykazania „na tablicach kamiennych, palcem Bożym” (Wj 31:18)

Zapisanie Dekalogu „na tablicach kamiennych” i to „palcem Bożym”, ma symbolizować całkowitą niezmienność zapisu tych przykazań. Jakakolwiek poprawka tekstu Dekalogu, napisanego na tablicach kamiennych, spowodowałaby ich zniszczenie, bo takie poprawki można robić tylko ostrzem metalowym i młotkiem. Dlatego poprawianie tekstu napisanego „palcem Bożym” powinno wzbudzić niepokój u każdego chrześcijanina, jednak tak się nie dzieje. Przyczyna jest prosta. Upadł autorytet Słowa Bożego! Są chrześcijanie, którzy zarzucają katolikom usunięcie święcenia sabatu (szabatu) z przykazania Dekalogu (Wj 20:8-11) i zastąpienie go niedzielą, a sami nie chcą widzieć tego, że w ich Dekalogu jest usunięte imię Boże Jahwe i zastąpione wieloznacznym wyrazem „Pan”.

Po to właśnie elity Cesarstwa, wychowane w duchu hellenistycznym, zmieniły interpretacje „Prologu” Jn 1:1-18), mówiącego o wyjątkowym znaczeniu słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe i zapisanego w Biblii, na opowieść o drugim Bogu, aby wprowadzić liberalny stosunek do Słowa Bożego, tak jak to było w religii Greków, a co udało się wprowadzić do współczesnego chrześcijaństwa. Jak widać, odnieśli pełny sukces. Współcześni ludzie nie mają żadnych oporów przed tym, aby nawet zmieniać tekst Dekalogu na „tablicach kamiennych”, „napisany palcem Bożym” (Wj 31:18). Tym sposobem, działania apostoła Jana, który specjalnie napisał Prolog, aby zwrócić uwagę na podstawowe znaczenie niezmiennego Słowa Bożego w chrześcijaństwie, poszły na marne.

Dekalog został nazywany w Nowym Przymierzu (Testamencie), „tablicami Przymierza” (Hbr 9:4), które znajdowały się w „Arce Przymierza”. Ta Arka, to symbol Nowego Przymierza, bo pojawia się w wizji „Świątyni Boga”, która jest „w niebie”, już po zmartwychwstaniu i po wniebowstąpieniu Jezusa. Jest to biblijny dowód na to, że Dekalog jest integralną częścią „Nowego Przymierza we krwi” Jezusa Chrystusa (Łk 22:20), Przymierza zawartego z Jahwe: Ap 11:19 „Potem Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni…”(BT). „Przymierzem” Biblia nazywa obietnicę Boga, daną ludziom, związaną z życiem wiecznym (1Jn 2:25), dla tych wszystkich, którzy będą umieli usprawiedliwić się ze swoich grzechów: Rz 11:27 „I to będzie moje z nimi przymierze, gdy zgładzę ich grzechy.”(BT)

To są fundamenty nauki chrześcijańskiej, których nie wolno zmieniać w chrześcijaństwie biblijnym, a które zostały zmienione w chrześcijaństwie ojców Kościoła.


4.1.2.7.Septuaginta i rola Aleksandrii.

Aby zrozumieć ukształtowanie się doktryny katolickiej, powinniśmy wczuć się w klimat starożytnej Aleksandrii. Dużej części ludzi wydaje się, że to Rzym tworzył to, co dzisiaj nazywamy Kościołem Powszechnym. Było inaczej. To w egipskiej Aleksandrii powstawały fundamenty największego kościoła, nazywanego Kościołem  Powszechnym. Między IV i V wiekiem, ludzie pochodzący z tego afrykańskiego miasta decydowali o tym, w co wierzą współcześni Polacy.

Aleksandria została założona przez Aleksandra Wielkiego w 332 roku p.n.e. Władca ten, do dnia dzisiejszego jest niedoścignionym wzorem dla wielu zdobywców, tam znajdował się jego grób, do którego przyjeżdżał Cezar. Później to miejsce odwiedzali współcześni wodzowie: Napoleon, Hitler. Nazwa miasta mówi, kto jest jego patronem. Aleksandria leży nad morzem Śródziemnym na kontynencie afrykańskim, w delcie Nilu. Projektował ją Dejnochares, znany architekt, który przebudował Efez. Do 641 roku n.e. była stolicą Egiptu. Tu działała ostatnia królowa Egiptu Kleopatra.

Wraz z Aleksandrem przybyła tu ciesząca się ogromnym uznaniem, kultura grecka. Aleksandria szybko stała się głównym ośrodkiem intelektualnym świata hellenistycznego, wręcz intelektualną stolicą świata naukowego, centrum nauki, medycyny, religii, handlu, kultury promieniującej na cały basen Morza Śródziemnego. Tutaj działali ludzie, którzy zmieniali oblicze całego świata. Heron matematyk, fizyk, wynalazca i konstruktor pierwszych maszyn parowych. Jego prace wyprzedziły epokę . Tu przez pewien czas działał Galen, twórca podstaw medycyny współczesnej. Herofilus uważany jest za twórcę anatomii człowieka, opracowanej na podstawie sekcji zwłok. Ptolemeusz, naukowiec i astronom, opracował geocentryczną teorie kosmologiczną, która obowiązywała do końca Średniowiecza. Hypatia wynalazła astrolabium, przyrząd umożliwiający dokonanie wyznaczenie swojego położenia, cenny szczególnie w żegludze. Filozof Filon połączył filozofię hellenistyczną z naukami biblijnymi.

W Aleksandrii znajdowała się największa biblioteka świata starożytnego, latarnia morska na wyspie Faros, uważana za jeden z siedmiu cudów architektury, grób największego wodza wszechczasów i założyciela miasta, Aleksandra Wielkiego, Muzeum Aleksandryjskie, które było pierwszym instytutem naukowym. Był też ogród zoologiczny i botaniczny, itd.

Ślady prestiżu Aleksandrii mamy również w Biblii: „Pewien Żyd, imieniem Apollos, rodem z Aleksandrii, człowiek uczony i znający świetnie Pisma, przybył do Efezu.”( Dz 18:24 BT) Sam fakt pochodzenia z Aleksandrii nobilitował Apollosa, nawet w środowisku chrześcijańskim.

W Aleksandrii znajdował się najbogatszy zbór w całym Kościele, posiadał własną szkołę katechetów. W Aleksandrii działali: Filon Aleksandryjski, Klemens Aleksandryjski i Orygenes. Jednocześnie Aleksandria jako bogate miasto handlowe, była miejscem ścierania się różnych religii. W ramach synkretyzmu religijnego, mieszano ze sobą elementy różnych wierzeń, które wydawały się atrakcyjne. To właśnie w Aleksandrii zaczęto wprowadzać do chrześcijaństwa nową naukę, nowe zwyczaje, mające czysto pogańskie pochodzenie. To dzięki biskupom aleksandryjskim Kościół zaczął się dzielić w różnych płaszczyznach. Wszystko to utrzymuje się do dnia dzisiejszego.

Największą chlubą Aleksandrii była biblioteka, największa biblioteka starożytnego świata. Działała przy Muzeum Aleksandryjskim (Muzejon). Władcy aleksandryjscy kolekcjonowali wszystkie znane dzieła starożytności. Zamówili również u Żydów aleksandryjskich, greckie tłumaczenie ksiąg Starego Przymierza (Testamentu). Różni, ale już zhellenizowani autorzy tłumaczeń, w ciągu ponad stu lat, dokonali tłumaczenia wszystkich ksiąg. Rozpoczęli prace w połowie III wieku p.n.e., a zakończyli około sto lat później. Jakość tych tłumaczeń jest różna: „Septuaginta została przyjęta z entuzjazmem w diasporze żydowskiej, z czasem jednak została odrzucona przez rabinów. Talmud powstanie Septuaginty porównuje do dnia, w którym wzniesiono złotego cielca.” (Wikipedia, hasło „Septuaginta”). Pierwszą, rzucającą się w oczy słabością Septuaginty, było usunięcie imienia „Jahwe” i zastąpienia Go słowem „Pan”. Autorzy tłumaczeń dostosowali je do potrzeb. Ponieważ helleniści nie znosili Boga Jahwe, bo „nie uznawał innych bogów i wywyższał się ponad nich”, dlatego usunęli Jego imię.

Elity Cesarstwa, które przejęły kontrolę nad Kościołem, wprowadziły taki zwyczaj, że chcąc podnieść autorytet czegoś lub kogoś, wymyślały niezwykłe okoliczności z tym związane. Tak zrobiono z Septuagintą. Zaczęto głosić, że Septuaginta, to tłumaczenie ksiąg Starego Przymierza (Testamentu) na język grecki, dokonane przez 70-ciu rabinów. Każdy z nich był oddzielony od reszty i tak długo dokonywali tego tłumaczenia, aż wszystkie tłumaczenia były identyczne. Dlatego nazwa tego tłumaczenia pochodzi od liczby 70, bo tylu było tłumaczy. Oznacza się je cyfrą rzymską LXX. Jakość tłumaczenia Septuaginty była niska, dlatego potrzebna była taka historyjka.

Współczesne tłumaczenia ksiąg Starego Przymierza (Testamentu) z Septuaginty jest niezgodne z hermeneutyką biblijną. Takie tłumaczenia powinno się robić z Biblii Hebrajskiej, z języka w którym tekst ten został zapisany. Żadne tłumaczenie nie jest doskonałe, a tłumaczenie z tłumaczenia jest obciążone dodatkowymi błędami.

Współczesne tłumaczenia cytatów z ksiąg Starego Przymierza (Testamentu), które są w księgach Nowego Przymierza (Testamentu), są zaczerpnięte z Septuaginty, a nie z Biblii Hebrajskiej. Niektórzy nobilitują takie tłumaczenie, twierdząc, że to Jezus używał cytatów z Septuaginty. Jest to niemożliwe. Po pierwsze Jezus głosił Ewangelię Żydom, w ich ojczystym języku. Po drugie Jezus, od początku swej misji, nauczał szacunku do Słowa Bożego i nawet nie dopuszczał takiej myśli, żeby można było w nim coś zmieniać: Mt 5:18 „Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”(BT) Te słowa Jezusa Chrystusa prowokują pytanie, na które nikt nie chce odpowiedzieć: jeżeli we współczesnych tłumaczeniach Biblii usunięto imię „Jahwe”, to zmieniono w nich nie tylko „jotę i kreskę”, ale znacznie więcej. Czy, w związku z tym, tłumaczenia te są dalej Prawem Bożym? Bo według nauki chrześcijańskiej (Chrystusa), już nie są Prawem Bożym.

Dla mnie znacznie bardziej prawdopodobna jest taka wersja, w której, hellenistycznie nastawione elity Kościoła, w sposób sztuczny, wprowadziły do kopiowanych ksiąg Nowego Przymierza (Testamentu), cytaty z Septuaginty, a jednocześnie kazały niszczyć starsze kopie. Badacze Starożytności mówią o powszechnym niszczeniu niewygodnych dokumentów. Pamiętajmy o tym, że współcześnie istniejące najstarsze kodeksy, na podstawie których dokonuje się tłumaczeń na języki ojczyste, pochodzą z końca IV wieku, a więc z czasów, gdy elity Cesarstwa całkowicie kontrolowały już sytuację w Kościele. Te najstarsze kodeksy pochodzą z terenów, które były podporządkowane, hellenistycznie nastawionym, biskupom Aleksandrii.

Mówiąc wprost, Septuaginta to zhellenizowana wersja ksiąg Starego Przymierza (Testamentu), a chrześcijanie biblijni nie powinni jej używać. To samo dotyczy polskich tłumaczeń Biblii, z Septuaginty.


 

4.1.2.8.Fałszowanie tłumaczeń ksiąg Nowego Przymierza (Testamentu).

Chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz, o której współcześni chrześcijanie nie chcą mówić. W Bibliach, z których nie usunięto imienia Bożego „Jahwe” z ksiąg Starego Przymierza (Testamentu), to jest w Biblii Tysiąclecia, wydanie drugie (BT II) i w Biblii Poznańskiej (BP), w księgach Nowego Przymierza (Testamentu), imię Jahwe nie pojawiło się ani raz, pomimo tego, że zawiera cytaty ze Starego Przymierza, w których to imię występuje? Niektóre Biblie podają odnośniki, w których zaznacza się cytaty ze Starego Przymierza. Według hermeneutyki biblijnej, cytaty ze Starego Przymierza, występujące w księgach Nowego Przymierza, powinny być tłumaczone z Biblii Hebrajskiej, w której zawarte jest imię „Jahwe”, a nie z Septuaginty, z której usunięto to imię, a która jest tłumaczeniem, nie mającym dobrej opinii. Tłumaczenia powinno się robić z języka, w którym tekst został po raz pierwszy zapisany. W tym miejscu widać przemożny wpływ hellenistów, którzy nie stosują hermeneutyki biblijnej, a narzucają interpretację liberalną, niedopuszczalną w chrześcijaństwie. To właśnie dzięki Septuagincie, prawie całkowicie wyeliminowali imię „Jahwe” z całej Biblii.

Najgorsze jest to, że tak robią również protestanci. Nikt nie przejmuje się zapowiedzianymi karami: Rz 1:18 „Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta.”(BT) Jedną z podstawowych „prawd” biblijnych, jest imię „Jahwe”, które wzywano prawie od samego początku (Rdz 4:26), pod którym Bóg osobiście przedstawił się Mojżeszowi (Wj 3:14), które objawił ludziom również Jezus, który się modlił: Jn 17:6 „Objawiłem imię Twoje ludziom…” (BT) To jest paradoks współczesnego chrześcijaństwa: hellenistom udało się wyeliminować imię Boga „Jahwe” z całego chrześcijaństwa, a hellenistycznie wychowani kaznodzieje usprawiedliwiają to na różne sposoby, jeżeli ktoś poruszy ten temat.

I jeszcze jedna informacja: bez całkowitego usunięcia jednoznacznego imienia Bożego „Jahwe” z ksiąg Nowego Przymierza i zastąpienia go wieloznacznymi słowami „Pan” lub „Bóg”, wprowadzenie hellenistycznej, pogańskiej doktryny logosu w Jn 1:1, byłoby niemożliwe, albo bardzo utrudnione (o doktrynie logosu, napiszę później).

Nawet te, unikalne przekłady, z których, w księgach Starego Przymierza nie usunięto imienia Bożego „Jahwe” (BT II i BP), w księgach Nowego Przymierza, cytaty ze Starego Przymierza są pozbawione imienia „Jahwe”. Jest cała masa takich cytatów, które z premedytacją fałszowano. Nazywam to twardo, po imieniu, bo przywódcy chrześcijaństwa, wychowani w duchu hellenizmu, żądają tego i to otrzymują. A ludziom, też wychowanym w duchu hellenizmu, to nie przeszkadza, nawet wtedy, gdy się o tym dowiedzą. Tym sposobem upadł autorytet Słowa Bożego i o to chodziło hellenistom.

Podam niektóre przykłady. W pierwszej linii podaję cytat z Nowego Przymierza, pozbawiony jednoznacznego imienia „Jahwe”, w drugiej linii, ten sam cytat ze Starego Przymierza, z Biblii Tysiąclecia, wydanie drugie (BT II), w którym to imię występuje. Kolorem żółtym zaznaczam wyrazy zamienione:

1.Mt 3:3 „… Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki.”(BT)

Iz 3:3 „Głos się rozlega: „Drogę dla Jahwe przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu!” (BT II) Podobnie jest w Mr 1:2, Łk 3:4, Jn 1:23.

2. Mt 4:4 „…Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.”(BT)

Pwt 8:3 „… nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Jahwe.” (BT II)

3.Mt 4:7 „…Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego.”(BT) Podobnie Łk 4:12

Pwt 6:16 „Nie będziecie wystawiali na próbę waszego Boga, Jahwe…” (BT II)

4. Mat. 6:13 „I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego; Albowiem twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków…”(BW)

1Krn 29:11 „Twoja jest, o Jahwe, wielkość, moc, sława, majestat i chwała, bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje; do Ciebie, Jahwe, należy królowanie…”(BT II) Warto zwrócić uwagę na to, że Modlitwa Pańska, składa się z cytatów ze Starego Przymierza.

5. Mat. 21:9 „… Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim…”(BW)

Ps 118:26 „Błogosławiony, który przybywa w imię Jahwe…”(BT II). Podobnie Mt 23:39, Łk 13:35.

6. Mt 22:37 „… Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem.”(BT) Podobnie Mr 12:30.

Pwt 6:5 „Będziesz miłował twojego Boga, Jahwe, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił.” (BT II)

7. Mr 12:29-30 „…Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.”(BT)

Pwt 6:4-5 „Słuchaj, Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem — Jahwe jedyny. Będziesz miłował twojego Boga, Jahwe, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił.” (BT II)

8. Łk 1:37 „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.”(BT)

Rdz 18:14 „Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Jahwe? …”(BT II)

9. Łk 1:47 „i raduje się duch mój w Bogu...”(BT)

1Sm 2:1 „… Raduje się me serce w Jahwe …”(BT II)

10. Łuk. 1:68 „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela…” (BW)

Ps 41:14 „Błogosławiony Jahwe, Bóg Izraela…” (BT II),

11. Łk 4:17-19 „… Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana.”(BT)

Iz 61:1-2 „Duch Jahwe, Pana, nade mną, bo Jahwe mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać razy serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski u Jahwe…” (BT II)

12. Jn 12:38 „…Panie, któż uwierzył naszemu głosowi? A ramię Pańskie komu zostało objawione?”(BT) Podobnie jest w Rz 10:16 i Jn 12:38.

Iz 53:1-2 „Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli ? na kimże się ramię Jahwe objawiło?” (BTII)

13. Jn 6:45 „… Oni wszyscy będą uczniami Boga…”(BT)

Iz 54:13 „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Jahwe…”(BT II)

14. Dz 2:17 „…mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało…” (BT)

Ez 39:29 „…Ducha mojego wyleję na Izraelitów" — wyrocznia Jahwe Pana.” (BT II)

15. Dz 2:20 „słońce zamieni się w ciemności, a księżyc w krew, zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały.”(BT)

Jl 3:4 „Słońce zmieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy przyjdzie dzień Jahwe, dzień wielki i straszny.” (BT II)

16. Dz 2:25 „…Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał.”(BT)

Ps 16:8 „Stawiam sobie zawsze Jahwe przed oczy, nic mnie nie zachwieje, bo On jest po mojej prawicy.”(BT II)

17. Dz 2:30 „… Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego Potomek zasiądzie na jego tronie,”(BT)

Ps 132:11 „Jahwe zaprzysiągł Dawidowi trwałą obietnicę… [Potomstwo] z ciebie zrodzone posadzę na twoim tronie.”(BT II)

18. Dz 4:26 „Powstali królowie ziemi i książęta zeszli się razem przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi.”(BT)

Ps 2:2 „Królowie ziemi powstają i władcy spiskują wraz z nimi przeciw Jahwe i przeciw Jego Pomazańcowi” (BT II)

19. Dz 14:1 „…Nauczamy was, abyście odwrócili się od tych marności do Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich się znajduje.”(BT)

Ps 146:5-6 „…ma nadzieję w Bogu swoim Jahwe, który stworzył niebo i ziemię, i morze ze wszystkim, co w nich istnieje…”(BT II)

20. Rz 2:11 „Albowiem u Boga nie ma względu na osobę.”(BT)

Pwt 10:17 „albowiem wasz Bóg, Jahwe… nie ma względu na osoby …”(BT II)

21. Rz 9:29 „… Gdyby Pan Zastępów nie zostawił nam potomstwa, stalibyśmy się jak Sodoma i bylibyśmy podobni do Gomory”.(BT)

Iz 1:9 „Gdyby nam Jahwe Zastępów nie zostawił Reszty, stalibyśmy się jak Sodoma, podobni bylibyśmy Gomorze.” (BT II)

22. Rz 10:13 „Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.”(BT) Podobnie Dz 2:21

Jl 3:5 „Każdy jednak, który wezwie imienia Jahwe, będzie zbawiony…”(BT II)

23. Rz 11:34 „Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą?”(BT)

Iz 40:13 „Kto zdołał zbadać ducha Jahwe? Kto w roli doradcy dawał Mu wskazania?” (BT II)

24. Rz 14:11 „…Na moje życie - mówi Pan…”(BT)

Iz 49:18 „… Na moje życie! — wyrocznia Jahwe…” (BT II)

25. Rz 15:11 „… Chwalcie Pana, wszyscy poganie, niech Go uwielbiają wszystkie narody.”(BT)

Ps 117:1 „Chwalcie Jahwe wszystkie narody, wysławiajcie Go wszystkie ludy” (BT II)

26. 1 Kor 10:26 „Pańska bowiem jest ziemia i wszystko, co ją napełnia.”(BT)

Ps 24:1 „…Do Jahwe należy ziemia i to, co ją napełnia…” (BT II)

27. Hbr 2:13 „… Oto Ja i dzieci moje, które Mi dał Bóg.”(BT)

Iz 8:18 „Oto ja i dzieci moje, które mi dał Jahwe…”(BT II)

28. Hbr 8:8 „… Oto nadchodzą dni, mówi Pan, a zawrę z domem Izraela i z domem Judy przymierze nowe.”(BT)

Jr 31:31 „Oto nadchodzą dni — wyrocznia Jahwe — kiedy zawrę z domem Izraela (i z domem judzkim) nowe przymierze.”(BT II)

29. Hbr 8:11 „I nikt nie będzie uczył swojego rodaka ani nikt swego brata, mówiąc: Poznaj Pana! Bo wszyscy Mnie poznają, od małego aż do wielkiego.”(BT)

Jr 31:34 „I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: "Poznajcie Jahwe!" Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie…”(BT II)

30. Hbr 12:5 „… Synu mój, nie lekceważ karania Pana…”(BT)

Prz 3:11 „Upomnieniem Jahwe nie gardź, mój synu…”(BT II)

31. Hbr 12:6 „Bo kogo miłuje Pan, tego karze…”(BT)

Prz 3:12 „bo Jahwe strofuje tych, których kocha…”(BT II)

32. Hbr 12:29 „Bóg nasz bowiem jest ogniem pochłaniającym.”(BT)

Pwt 4:24 „Bo Bóg wasz, Jahwe, jest ogniem trawiącym…”(BT II)

33. 1 Ptr 1:25 „słowo zaś Pana trwa na wieki...”(BT)

Ps 119:89 „Słowo Twe, Jahwe, trwa na wieki…”(BT II)

34. 1 Ptr 3:12 „Oczy bowiem Pana na sprawiedliwych [są zwrócone]...”(BT)

Ps 34:16 „Oczy Jahwe [zwrócone są] ku sprawiedliwym” (BT II)

35.Łk 19:38 „I wołali głośno: Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie…”(BT)

Ps 118:26 „Błogosławiony, który przybywa w imię Jahwe…”(BT II)

Takich przykładów jest znacznie więcej. Chcę tylko pokazać, jak helleniści zdominowali chrześcijaństwo, a ich wpływ widoczny jest na każdym kroku. Jednak współcześni chrześcijanie nie chcą o tym wiedzieć, że helleniści fałszują Pismo Święte, bo sami są wychowani w duchu helleńskim, ale bowiem żyjemy w kręgu kultury helleńskiej. Niektóre z tych zwrotów weszły do języka potocznego, a ci, którzy ich używają, często nie wiedzą, że są to cytaty biblijne, a już całkowicie poza świadomością ludzi jest to, że pozbawiono je imienia „Jahwe”.

Końcowym efektem tego typu zabiegów jest to, że prawie we wszystkich księgach Nowego Przymierza, w polskich przekładach, imię Boże Jahwe nie występuje ani raz. W podanych przykładach widać niezwykle wyraźnie, że ktoś, z premedytacją, usunął wszystkie imiona „Jahwe”, z miejsc, w których ono na pewno było, bo są w księgach Starego Przymierza (Testamentu), w Biblii Hebrajskiej (BH). Istnieje podejrzenie, że podobnie uczyniono w innych miejscach Nowego Testamentu, ale tego się nie dowiemy, ponieważ nie dysponujemy oryginałami ksiąg Nowego Przymierza, a najstarsze kodeksy, na podstawie których dokonywano tłumaczeń, pochodzą już z końca IV wieku, a więc z okresu, gdy elity Cesarstwa całkowicie kontrolowały cały Kościół. Jednak współczesnym kaznodziejom to odpowiada i nie informują swoich wiernych o usunięciu imienia „Jahwe” z Nowego Przymierza. Mówiąc inaczej, również współpracują z hellenistami, którzy Jahwe „nienawidzili z całego serca” (Earle E. Cairns, Z Chrześcijaństwem Przez Wieki Historia Kościoła Powszechnego, Wydawnictwo CREDO, Katowice 2003, s.90-91)

Pamiętajmy również o tym, co mówią świeccy historycy Starożytności, a o czym już pisałem. Po przejęciu władzy w Kościele, niszczono wszystkie niewygodne dokumenty, a jednocześnie tworzono nowe, uzasadniające nową wersję „chrześcijaństwa”, często podpisując je imieniem osoby, która była autorytetem w Kościele, a która dawno już nie żyła. Przykładem takiego fałszerstwa jest Donacja Konstantyna, dokument, który powstał w wiekach późniejszych, a jest „podpisany” przez cesarza Konstantyna. Tak o tym dokumencie pisze Wikipedia:Dokument powstał pomiędzy 750 a 850 rokiem. Jest na tyle nieudolnie sfabrykowany, iż od początku, gdy tylko się pojawił, budził wątpliwości. Zgłaszali je zarówno świeccy, jak i duchowni. Dokument zawiera wiele oczywistych sprzeczności i anachronizmów, np. nosząc datę 315 n.e. wymienia z nazwy Konstantynopol, który powstał dopiero w roku 330.” (Wikipedia, hasło „Donacja Konstantyna”). Podobnie robiono z innymi dokumentami: „… nasza dokumentacja dziejów Kościoła łacińskiego przeszła przez rzymską cenzurę.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 67).

 


4.1.2.9.Ogólnoświatowy bojkot imienia Jahwe.

W Biblii mamy podany sposób bojkotowania pogańskich bogów. Król Dawid wytyka innym, że poszli za obcymi bogami. Aby się odciąć od nich, mówi, że nie składa takim bogom ofiar i nawet nie wymienia ich imienia: Ps 16:4 „Ci, którzy idą za obcymi [bogami], pomnażają swoje boleści. Nie wylewam krwi w ofiarach dla nich, imion ich nie wymawiam swoimi wargami.”(BT) Dokładnie tą samą metodę zastosowali helleniści, w stosunku do biblijnego Boga Jahwe, a współczesne chrześcijaństwo przyjęło to, bez zmrużenia oka. Imię Boże Jahwe bojkotowane jest niemal przez wszystkich ludzi, uważających się za chrześcijan.

W czasach Starego Przymierza kapłani zaprzestali oddawania czci imieniu Bożemu Jahwe. Bóg reaguje bardzo gwałtownie na to: Ml 2:1-2 „Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Jahwe Zastępów, to rzucę na was przekleństwo…” (BT II) Przypomnę tylko, że w Nowym Przymierzu obowiązuje zasada powszechnego kapłaństwa. Każdy chrześcijanin powinien być również kapłanem. Apostoł Piotr, w swoim Liście, „określanym… jako List powszechny, ponieważ jest on adresowany do bardziej ogólnego, mniej sprecyzowanego odbiorcy niż Listy św. Pawła” (Wikipedia, hasło „Listy Apostolskie”), pisze: 1 Ptr 2:5 „wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa.”(BT)

Przypomnę, że ogólnoświatowy bojkot imienia „Jahwe” połączony jest z naukami hellenistów, niemającymi żadnego uzasadnienia biblijnego:

- nie wolno tego imienia wymawiać, bo nikt nie wie, jak to imię należy wymówić,

- Bóg jest naszym Ojcem, a do ojca nie powinno zwracać się po imieniu.

- wymawianie tego imienia jest nadużywaniem, zabronionym przez przykazanie Dekalogu.

Współczesne społeczeństwa wychowywane są w duchu hellenizmu. Dlatego ta nauka trafiła na podatny grunt. Nawet protestanci nie wymawiają tego imienia.

Tymczasem lud należący do Boga Jahwe, dostał taki nakaz: Ps 105:1-3 „Sławcie Jahwe, wzywajcie Jego imienia, głoście dzieła Jego wśród narodów. Śpiewajcie Mu i grajcie Mu… Szczyćcie się Jego świętym imieniem; niech się weseli serce szukających Jahwe.” (BT II) Współcześni chrześcijanie nie „sławią Jahwe”, nie „wzywają Jego imienia”, nie „szczycą się Jego świętym imieniem”, a dlaczego? Bo nie „szukają Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości” (Mt 6:33). Podobnych przykładów jest bardzo dużo. Najbardziej znanym jest Modlitwa Pańska i słowa: Mt 6:9 „Ojcze nasz… niech się święci imię Twoje!”(BT)

Współcześni chrześcijanie są oburzeni, gdy im się mówi, że biorą udział w ogólnoświatowym bojkocie imienia Jahwe, biblijnego Boga Najwyższego. Ale gdyby ktoś miał wątpliwości, czy tak jest naprawdę, to polecam biblijną zasadę rozpoznawania fałszywych proroków i biblijnego zwiedzenia: Mt 7:16 „Poznacie ich po ich owocach…”(BT) Każdy może sprawdzić to osobiście i policzyć, ile razy wypowiedział to imię w ciągu ostatniego miesiąca i wszystko będzie jasne. Chociaż wielowiekowa tradycja bojkotowania imienia „Jahwe” jest tak silna, że niczego to nie zmieni.

Dla każdego wierzącego powinno być rzeczą oczywistą, że bojkotowanie imienia Boga Jedynego (Jud 1:25), może zakończyć się duchową katastrofą.


4.1.2.10.Jedno ze słów „Bóg” w Jn 1:1, jest przymiotnikiem.

Aby uniknąć istnienia wielu Bogów chrześcijańskich, niektórzy zwolennicy doktryny logosu, tłumaczą słowa: „…Bogiem było Słowo…” z Jn 1:1, jako „…boskie było Słowo…”, co ma dotyczyć Chrystusa. Jednak greckie słowo „Theos” (pl. Bóg), które występuje w Jn 1:1 i jest tłumaczone na język polski jako „Bóg”, jest rzeczownikiem rodzaju męskiego, liczby pojedynczej, a nie przymiotnikiem!

Niektórzy twierdzą, że brak rodzajnika przy słowie „Theos” powoduje, że staje się on przymiotnikiem. Nie znam języka greckiego i trudno mi polemizować z takim stanowiskiem. Ale nawet, gdy przyjmiemy, że rzeczywiście jest przymiotnikiem, to przymiotnikiem związanym tylko i wyłącznie z Bogiem Jahwe, a nie z Jezusem Chrystusem, który w kontekście się nie pojawia. Ten „początek”, jest momentem, w którym nikt jeszcze nie istnieje oprócz Boga Jahwe i Jego Słowa, które ma moc stwórczą. Również nikt z ludzi wierzących, nie ma żadnych wątpliwości, że Bóg Jahwe jest boski. Niczego by to nie zmieniło.


4.1.2.11.Pluralis maiestatis.

Jest jeszcze jeden temat, który powinien tu być omówiony. W opisie Dzieła Stworzenia, czytamy: Rdz 1:26 „A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad”(BT) Bóg używa liczby mnogiej, z której może wynikać, że jest więcej Bogów, a jednym z nich może być Chrystus.

Nic podobnego. Jest to tak zwane „Pluralis maiestatis ( łac. „liczba mnoga majestatu”) – użycie liczby mnogiej zamiast liczby pojedynczej, mające na celu podkreślenie godności, dostojeństwa władcy…, stosowane przez władców w odniesieniu do siebie lub przez innych w odniesieniu do władców.” (Wikipedia, hasło „pluralis maiestatis”) Teksty, w których użyto „pluralis maiestatis”, należy rozumieć w liczbie pojedynczej!

Ale pamiętajmy również o tym, że Bóg użył tych słów dopiero w szóstym dniu stworzenia, a niebo było stworzone w pierwszym dniu (Rdz 1:1). W niebie Bóg nie był już sam. Towarzyszyły Mu istoty duchowe, takie jak aniołowie. Ale taka interpretacja mnie nie przekonuje, również większość teologów przyjmuje pierwszą interpretację.


4.1.2.12.Czy Jezus Chrystus istniał przed rozpoczęciem Dzieła Stworzenia?

Wśród zwolenników doktryny logosu pojawiła się nauka, że Jezus Chrystus nie został stworzony, bo już istniał przed rozpoczęciem Dzieła Stworzenia. Koronnym dowodem na tą naukę jest właśnie błędna interpretacja Jn 1:1, gdzie istnieje już „Logos” (pl. „Słowo”), który według nich jest Jezusem Chrystusem i równocześnie Bogiem, bo: Jn 1:1 „… Bogiem było Słowo”, czyli „… Bogiem był Logos”. Chociaż tekst biblijny wcale nie mówi, że „Przed początkiem było Słowo”, to właśnie tak jest interpretowany. Nauka ta uzasadniana jest również fragmentem „Modlitwy Arcykapłańskiej”. Jezus tuż przed aresztowaniem modli się: Jn 17:5 „A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.”(BT) O jakiej swojej „chwale” mówi tu Jezus Chrystus, którą miał u Boga, „zanim świat powstał”? W pierwszej chwili wydaje się, że rzeczywiście Jezus już istniał przed stworzeniem świata. Ale, zgodnie z hermeneutyką biblijną, powinniśmy szukać wyjaśnienia tego w samej Biblii. Jest tekst biblijny, który to wyjaśnia. Apostoł Piotr pisze: 1 Ptr 1:18-20 „Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was.”(BT) Dlatego z powyższego tekstu wynika, że w Jn 17:5 Jezus Chrystus był tylko „przewidziany przed stworzeniem świata”, do wykonania Dzieła Zbawienia. Za wykonanie tego dzieła, będzie Mu się należała zasłużona chwała, która również została „przewidziana przed stworzeniem świata”. Dlatego Jezus, tuż przed wykonaniem otrzymanego od Boga zadania (Jn 4:34), nawiązuje do chwały, którą już przeznaczył dla Niego Ojciec, zanim rozpoczął stwarzać świat. A jeżeli Jezus „był przewidziany przed stworzeniem świata”, to znaczy, że jeszcze w tym czasie nie istniał. Taką interpretację potwierdza sam Jezus, już po zmartwychwstaniu: Łk 24:25-26 „Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?”(BT) Tak więc najpierw miało być „cierpienie”, a dopiero potem „chwała”. To samo również „powiedzieli prorocy”.

W działaniu Boga nie ma żadnego przypadku, wszystko jest zaplanowane i zapowiedziane w proroctwach „od początku” (Rdz 1:1 i Jn 1:1). Dlatego po popełnieniu grzechu przez prarodziców, pojawia się nadzieja dla człowieka, Protoewangelia (Rdz 3:15), która zapowiada zwycięstwo „nasienia kobiety”, które jest symbolem Chrystusa, nad wężem, który symbolizuje szatana (Ap 12:9). Biblijnym symbolem tej wyjątkowej „chwały” Chrystusa, jest zajęcie miejsca „po prawicy Boga”: Hbr 10:12 „…złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga”(BT). Dopiero po złożeniu ofiary za grzechy, „zasiadł po prawicy Boga”. Wcześniej tego miejsca, związanego z „chwałą”, nie miał. Jest wiele tekstów biblijnych, które taką interpretację potwierdzają.

To, że Bóg Jahwe przeznacza kogoś do wykonania jakiegoś zadania, zanim ten pojawił się na świecie, znajdujemy w innych częściach Biblii: Jr 1:5 „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię.”(BT) To są słowa, które skierował Bóg Jahwe do proroka Jeremiasza, zanim rozpoczął on swoją prorocką działalność.

Powstała również inna nauka, mówiąca, że Jezus zostawił w niebie swoją chwałę i przyszedł na świat. Jednak teksty biblijne nie potwierdzają tego. „Zasiadł po prawicy Boga” dopiero po zmartwychwstaniu!

Dlatego pamiętajmy też o tym, że nie tylko Chrystus został „przewidziany przed stworzeniem świata” (1Ptr 1:18-20) i będzie obdarzony „chwałą”, ale również każdy zbawiony człowiek, będzie obdarzony „chwałą”: Rz 8:28-30 „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą.”(BT) Jednak ta „chwała” nie będzie dorównywała „chwale” Chrystusa. Ci ludzie nie będą „siedzieć po prawicy Boga”.

Końcowy wniosek może być tylko jeden: Słowo Boże nic nie mówi o tym, że Chrystus istniał już przez stworzeniem świata. Taka nauka jest wynikiem stosowania liberalnej interpretacji Biblii, zabronionej w chrześcijaństwie biblijnym.


4.1.2.13.Czy Jezus pochodzi „z substancji Ojca”?

Jeżeli Jezus istniał przed rozpoczęciem Dzieła Stworzenia, to powstaje pytanie: skąd się wziął? Helleniści odpowiadają, że został zrodzony z substancji Ojca, jeszcze przed biblijnym „Początkiem”. Dowodem na to są, oczywiście, słowa: Jn 1:1 „Na początku było Słowo… Bogiem było Słowo.”(BT).  Jeżeli już „na początku było Słowo” (gr. Logos), a wyraz „Słowo" jest imieniem Chrystusa, to znaczy, że już wtedy istniał Jezus. Na tym przykładzie wyraźnie widać, jak jedna błędna interpretacja wymusza następne.

Po pierwsze. Zrodzenie z substancji rodzica jest cechą matki, a nie ojca. Ojciec tylko inicjuje proces powstania nowego organizmu. Natomiast matka daje całą „substancję”. Dlatego powstaje pytanie, na które nie ma odpowiedzi: dlaczego w Biblii, Bóg Jahwe nazwany jest „Ojcem” (Jn 20:17), a nie „Matką” Jezusa Chrystusa?

Po drugie. Nie ma żadnego wersetu biblijnego, który potwierdza naukę, że Jezus pochodzi z substancji Ojca. Jest to typowa nauka ludzka, zabroniona w chrześcijaństwie biblijnym (Ap 22:18-19), polegająca na dodawaniu czegoś, czego nie ma w Biblii. Jest to przykład nauki ojców Kościoła.

Po trzecie. Bóg jest duchem i nie posiada żadnej substancji: Jn 4:24 „Bóg jest duchem”(BT) Słowo „substancja” jest ściśle związane z materią, której istoty duchowe, takie jak Bóg Jahwe, nie posiadają.

Po czwarte. Biblia nazywa Jezusa „stworzeniem”, a to oznacza, że jednak został stworzony, nie mógł istnieć przed rozpoczęciem Dzieła Stworzenia i jest takim samym stworzeniem, jak każdy z nas: Kol 1:15 „On jest …Pierworodnym wobec każdego stworzenia”(BT). Pierworodnym oznacza pierwszym w kolejności „wobec każdego stworzenia”, które się narodziły. Podobna myśl zawarta jest w: Rz 8:29  „Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi.”(BT) Ten, który jest „pierworodnym między wielu braćmi”, ma być dla nas ludzi „wzorem”.

Paweł ostro krytykuje wszystkich tych, którzy „stworzeniu” oddają boską cześć: Rz 1:25 „Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.”(BT) Takie zachowanie to odejście od „Prawdy Bożej”, podstawowa forma bałwochwalstwa i naruszenie Pierwszego Przykazania Dekalogu (Wj 20:2-3 BT II), które mówi, że tylko Jahwe jest Bogiem.


4.1.2.14.Czy Jezus jest współistotny Bogu Ojcu?

Zwolennicy „logosu” wprowadzili nowe, pozabiblijne określenie „współistotność" (gr. ὁμοούσιος, homoousios) Ojca i Syna. Był to powrót do wcześniej potępionych idei mówiących o tym, że Jezus Chrystus jest inną formą istnienia Boga Jahwe. Nauki te były nazywane modalizmem i sabelianizmem. Koniecznie trzeba zauważyć, że nauki te zostały potępione w III wieku zarówno przez biskupa Aleksandrii Demetriusza (189-231), jak i przez biskupa Rzymu, Kaliksta I (217-222). Podkreślam to, bo później, właśnie te dwa ośrodki, Aleksandria i Rzym, powróciły do wcześniej odrzuconych idei. Nauka ta, pod koniec IV wieku, przybrała końcową formę dogmatu o Trójcy Świętej, sprzecznej z Biblią.

W Apokalipsie mamy wiele opisów nieba, już ze zmartwychwstałym Jezusem, w których Ojciec i Syn są oddzielnymi osobami. Na przykład Bóg „Zasiadający na tronie” (Ap 5:1), a Jezus (Baranek) stał miedzy „tronem z czworgiem zwierząt”, a „kręgiem Starców” (Ap 5:6). Takie sceny pokazują, że Jezus, Syn Boży,  po zmartwychwstaniu dalej jest inną osobą niż Bóg Ojciec, mimo tego, że znajduje się w niebie, razem z Bogiem Ojcem. Na dodatek w Apokalipsie pojawia się  wizja „Siedmiu Duchów, które są przed Bożym tronem” (Ap 1:4). Według nauki Kościoła Powszechnego, tych Siedem Duchów tworzy jedną z trzech osób Trójcy Świętej, Ducha Świętego. Od strony matematycznej wygląda to tak: 7=1=3 !!! Chrześcijanom, którzy tylko z nazwy są uczniami Chrystusa, a tak naprawdę są uczniami ojców Kościoła, nie przeszkadzają takie absurdy.


4.1.2.15.Ukrywanie i zniekształcanie tematu sporu aleksandryjskiego.

Nie używam takich określeń jak „kontrowersja ariańska”, czy „arianizm”. Są to nieprawdziwe zwroty, wprowadzone przez hellenistycznie nastawiane elity Cesarstwa, mające narzucać pogląd, że źródłem konfliktu był biskup Ariusz, co nie jest prawdą. Określenie „spór aleksandryjski” jest neutralne, nie wskazuje winnego i powinno być stosowane przez wszystkich historyków Starożytności. Tak jednak się nie dzieje. Widać tu wyraźnie wpływ elit i sojuszu hierarchii Kościoła z władzą świecką, narzucający swoją wersję „faktów” historycznych, które obowiązują do dnia dzisiejszego. Temat słowa „arianizm” został poruszony w punkcie 1.2.3. Przypomnę, że „aleksandryzm” został omówiony w punkcie 1.2.5.

Sobór nicejski I został zwołany, aby rozwiązać ten spór i odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy Jezus Chrystus jest Logosem w Jn 1:1, a co za tym idzie, czy jest drugim Bogiem w chrześcijaństwie? Tymczasem w żadnym, znanym mi opisie tego Soboru, nawet nie występuje słowo „Logos”. Przykładem takim jest Wikipedia:Podczas obrad sformułowano wyznanie wiary, w którym rozwinięto i sprecyzowano naukę o Bogu Ojcu i Synu Bożym, kształtując doktrynalne podstawy tego, co później nazwano ortodoksją chrześcijańską. Sobór uznał, że Syn Boży jest współistotny (ὁμοούσιος, homoousios) Bogu Ojcu, to znaczy pochodzi z substancji (οὐσία, ousia) Ojca oraz z tej samej osoby (ὑπόστᾰσις, hipostazy) co Ojciec. Decyzje te oznaczały wyjście poza Biblię i sformułowanie podstaw nauki chrześcijańskiej za pomocą słownictwa oraz twierdzeń zaczerpniętych z nauki greckiej(ang.), co stało się jedną z trwałych podstaw cywilizacji europejskiej.” (Wikipedia, hasło Sobór nicejski I”)

Uwagi dotyczące tego typu definicji:

1.To co zostało nazwane „wyznaniem wiary”, a obecnie nazywa się „Nicejskim Wyznaniem Wiary”, zostało ustalone, nie w Nicei w 325 roku, ale na Soborze w Konstantynopolu w 381 roku. Treść prawdziwego „nicejskiego wyznania wiary” z 325 roku jest nieznana. Można się tylko domyśleć, że zawierała słowo „logos” i dlatego została zmieniona. A zrobiono to po to, aby ukryć prawdziwy temat sporu aleksandryjskiego, czyli doktrynę logosu w Jn 1:1.

2.W czasie obrad Soboru Nicejskiego, dogmat o „Trójcy Świętej” jeszcze nie istniał. Podczas dyskusji o logosie w Jn 1:1, poruszano tylko temat relacji między „Bogiem Ojcem i Synem Bożym”. Nie było  żadnej wzmianki o Trzeciej Osobie, o Duchu Świętym.

3.Słowa: „rozwinięto i sprecyzowano naukę o Bogu Ojcu i Synu Bożym” są dowodem na to, że „Logos” był tematem podstawowym, mającym rozwiązać powstały spór. Pod słowem „rozwinięto” należy rozumieć to, że pogański cesarz Konstantyn Wielki, najwyższy pogański kapłan Pontifex Maximus, wprowadził naukę o Logosie w Jn 1:1 do chrześcijaństwa. Inne definicje używają słowa „chrystologia”, co wychodzi na to samo. Później z dokumentacji soborowej usunięto słowo „Logos”, aby nie zdradzić prawdziwego tematu sporu aleksandryjskiego. Stało się to wielką tajemnicą Kościoła Powszechnego, pilnie strzeżoną. Wprowadzenie pogańskiej doktryny logosu w Jn 1:1 spowodowało to, co podaje Wikipedia: „rozwinięcie i sprecyzowanie nauki o Bogu Ojcu i Synu Bożym”.

4.Ta „nauka”, która tak naprawdę jest nauką o „logosie” w Jn 1:1, utworzyła  doktrynalne „podstawy” powstałego Kościoła Powszechnego. Nowa nauka o „Logosie” w Jn 1:1, wymusiła lawinę nowych „nauk chrześcijańskich”, obowiązujących do dnia dzisiejszego, wywodzących się z pogaństwa, które są sprzeczne z Biblią, a które wynikają z przyjęcia doktryny logosu w Jn 1:1.

5.Ta nowa nauka została nazwana „ortodoksją chrześcijańską”. Jest to odpowiedź na uchwały synodów na Wschodzie: „…odbyły się dwa niewielkie synody w Bitynii i w Palestynie, uznały one poglądy Ariusza za ortodoksyjne…”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s.154). To potwierdza moją opinię, że nie było żadnego „arianizmu”, czy „kontrowersji ariańskiej”. To w co wierzył Ariusz, było nauką całego Kościoła, a Ariusz bronił, tak jak to wcześniej robili inni biskupi, fundamentów monoteistycznego chrześcijaństwa.

6. „Współistotność” (homousios) Ojca i Syna oznacza, że „pochodzą z tej samej substancji” (ousia), że Syn jest inną formą istnienia Ojca. Obie te postacie są jedną i „tą samą osobą” (hipostaza), co później zostało zawarte w dogmacie o Trójcy Świętej. Wszystkie te określenia nie występują w Biblii, a zostały zaczerpnięte z filozofii greckiej i tworzą fundamenty Kościoła Powszechnego. Przyjęcie nauki o „logosie” było „wyjściem poza Biblię” i powrotem do „nauki greckiej”, do filozofii pogańskiej, uwielbianej przez elity Cesarstwa.

Zwolennicy logosu musieli wprowadzić taką, nie biblijną naukę, aby nie było sprzeczności z pierwszym Przykazaniu Dekalogu (Wj 20:2-3), mówiącym o istnieniu tylko jednego Boga, Boga Jahwe. Aby, z kolei to zrobić, musiano usunąć imię „Jahwe” z Dekalogu i zastąpić go wieloznacznym słowem „Pan”.

7. To właśnie „logos” stał się „podstawą cywilizacji europejskiej”. Niestety nie tylko europejskiej. Nauki Kościoła Powszechnego, wyprowadzone z helleńskiego „Logosu”, opanowały inne kontynenty i niszczą chrześcijaństwo biblijne do dnia dzisiejszego.


4.1.2.16.Nie można dwóm panom służyć!

Jest jeszcze jedna nauka, którą głosił osobiście Jezus Chrystus: Mt 6:24 „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.”(BT) Już pierwsze przykazanie Dekalogu narzuca wiernym oddawanie boskiej czci tylko i wyłącznie Bogu Jahwe (Wj 20:2-3 BT II). Pojawienie się drugiego Boga spowodowało to, przed czym ostrzegał Jezus. Wierni oddają boską cześć Chrystusowi, który jest bliższy każdemu człowiekowi, bo sam jest człowiekiem (1Tm 2:5) i oddał swe życie, aby ratować innych. W wielu przypadkach widać wprost, że wierni „wzgardzili” Bogiem Jahwe i nie oddają Mu należnej czci. Pisze o tym Paweł: Rz 1:21 „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.”(BT) Ludzie działają wbrew woli Bożej. Tak mówi sam Bóg: Iz 42:8 „Ja, któremu na imię jest Jahwe, chwały mojej nie odstąpię innemu”(BT II)

Gdy czytamy Pierwsze Przykazanie Dekalogu z Biblii Tysiąclecia, wydanie drugie, w którym nie usunięto imienia Boga Jahwe: Wj 20:2-3 „Ja jestem Jahwe, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” (BT II), to widać wyraźnie, że nie ma tu miejsca na drugiego Boga. Tak zapisane przykazanie jest jednoznaczne!

Jezus oprócz tego, że był prorokiem (Mt 13:57) i Mesjaszem (Mt 16:16), przez Pawła nazwany jest „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 2:15). Przykazanie Dekalogu zabrania oddawania boskiej czci jakimkolwiek obrazom: Wj 20:4-6 „Nie będziesz czynił …żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, …Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym…” (BT II). Może również dlatego Kościół Powszechny usunął to przykazanie ze swojego Dekalogu?

Słowo Boże niezwykle surowo wyraża się o tych, którzy odstąpili od Bożego Prawa: Lb 15:29-31: „Prawo to obowiązuje zarówno Izraelitów, jak też i obcych, którzy przebywają pomiędzy wami; jedno prawo będzie dla wszystkich, którzy zgrzeszyli nieświadomie. Gdyby ktoś uczynił to świadomie, bez względu na to, czy jest tubylcem czy obcym, obraża Jahwe, ten ma być wyłączony spośród ludu. Wzgardził bowiem słowem Jahwe i złamał Jego przykazania — taki musi być wyłączony bez miłosierdzia, i spadnie na niego odpowiedzialność za jego grzech".(BT II) Dla chrześcijanina biblijnego, takie „wyłączenie spośród ludu”, oznacza utratę zbawienia.


4.1.2.17.Co jest ukryte we współczesnym kulcie Jezusa Chrystusa?

Po wprowadzeniu doktryny logosu do Jn 1:1, hellenistycznie wychowane elity Cesarstwa, założyły nowy Kościół „chrześcijański”, nazwany Kościołem Powszechnym, oparty na doktrynie logosu w Jn 1:1, w którym Jezus Chrystus jest Bogiem. Kult Jezusa wielokrotnie przewyższył kult Boga Jahwe.

W Starożytności wielkość jakiegoś boga poznawało się po tym, jak często było wymawiane jego imię. Imię Jahwe zaprzestano całkowicie wymawiać, a podstawowym imieniem w chrześcijaństwie stało się imię „Jezus”. Jednak, gdy uważnie przeanalizujemy ten kult, to okazuje się, że jest to kult, który z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego. To kult słońca, a mówiąc dokładniej, kult Mitry, niezwykle cenionego wśród elit Cesarstwa. W ramach synkretyzmu religijnego, bogu Mitrze, nadano imię Jezus Chrystus, a kult słońca stał się przewodnim kultem. Tym sposobem, najbardziej czczonemu bogu wśród elit Cesarstwa, nieoficjalnie, nadano statut Boga Najwyższego. Biblijny Bóg Jahwe został całkowicie odsunięty, a ślad Jego istnienia pozostał tylko w dogmacie o Trójcy Świętej.

Wikipedia, hasło „synkretyzm religijny”:Synkretyzm religijny …łączenie ze sobą różnych tradycji religijnych wielu narodów i wyznań, powodujące zderzenia odmiennych poglądów, a także ich przemieszanie...”.

Ludzie świętując Boże Narodzenie nie zastanawiają się nad tym, co tak naprawdę te święta oznaczają. Są całkowicie pewni, że są to święta na cześć Jezusa Chrystusa. Tymczasem Boże Narodzenie jest największym świętem w mitraizmie, w kulcie solarnym.

Mitraizm jest to: „system religijny w starożytnym Iranie wyznający wiarę w Mitrę - boga słońca”(Słownik Języka Polskiego, hasło „mitraizm”).

Mitraizm ściśle związany jest z innymi kultami solarnymi: „…Był identyfikowany z greckim Apollem lub Heliosem. W I wieku kult Mitry (mitraizm) zaczął szerzyć się w Rzymie (mitreum). Jego ślady można odnaleźć m.in. w podziemiach znajdujących się pod obecną bazyliką św. Klemensa (San Clemente). W III i IV wieku mitraizm został włączony do państwowego kanonu religijnego w Rzymie” (Wikpedia, hasło „Mitra”). Następnym krokiem było wprowadzenie go do chrześcijaństwa.

Dla elit Rzymu nie było to nic nowego: „…próby wciągnięcia bóstw prowincjonalnych do oficjalnego panteonu rzymskiego ,… świadczą o tolerancji i elastyczności religijnej Rzymian, gotowych przyjąć i rozwinąć wszystkie kulty ludów podbitych, a nawet wrogich… stanowiąc świadectwo synkretyzmu kultów rodzimych i obcych…”( Maria Jaczynowska, Historia Starożytnego Rzymu, PWN Warszawa, 1986, s. 300)

Autorów takich nowych nauk w chrześcijaństwie, trafnie nazwano ojcami Kościoła. To oni są jedynym źródłem takich nauk. Jednak, aby to ukryć, apostołów też włączono do tej grupy osób. Jednak Chrystus, który był prorokiem i znał przyszłość, zabronił tego: Mt 23:9 „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.”(BT) Oczywiście chodzi tu o ojców duchowych. Biblijna nauka Jezusa (nauka chrześcijańska), przegrywa z nauką ojców Kościoła.

Dlatego, najogólniejszy podział chrześcijaństwa, to:

chrześcijaństwo biblijne, oparte wyłącznie na naukach zapisanych w Biblii, interpretowanych zgodnie z hermeneutyką biblijną,

chrześcijaństwo ojców Kościoła, w którym ojcowie Kościoła wprowadzili swoje, często czysto pogańskie nauki lub własną interpretację tekstów biblijnych.

Przeprowadzimy analizę kultów solarnych i porównamy je z naukami obowiązującymi we współczesnym chrześcijaństwem.


4.1.2.17.1.Boże Narodzenie.

Najważniejszym świętem w mitraizmie było Boże Narodzenie, w dniu przesilenia słonecznego, kiedy dzień jest najkrótszy, a od następnego dnia zaczyna przybywać dnia. W mitraizmie tłumaczono to tym, że narodził się Mitra, bóg słońca: świętowana przez wyznawców Mitry data jego urodzin (25 grudnia)… została przez chrześcijan uznana za dzień Bożego Narodzenia.” (Historia Starożytnego Rzymu, Maria Jaczynowska, PWN Warszawa, 1986, s. 298)

Biblia nie podaje daty urodzin Jezusa, a to oznacza, że chrześcijanie nie powinni obchodzić Jego urodzin. Natomiast Łukasz podaje dwa pośrednie, biblijne argumenty, które wykluczają narodziny Jezusa w dniu 25 grudnia:

- nie organizuje się spisu ludności (Łk 2:1) w miejscu swoich narodzin, w najgorszym, dla takiego spisu okresie, gdy dzień jest krótki, gdy jest zimno i pora deszczowa, a do miejsca spisu trzeba iść pieszo kilkadziesiąt kilometrów. W przypadku Józefa było to około 150 kilometrów.

- pasterze nie przebywają w polu w tym czasie (Łk 2:8). Jest to okres, gdy zwierzęta są już w swoich zimowych siedzibach.

Dlatego Jezus nie mógł urodzić się 25-go grudnia, w dniu urodzin boga Mitry!

Pamiętajmy też, że Żydzi posługiwali się kalendarzem księżycowo-słonecznym, w którym rocznice nie występują. Rocznice pojawiają się dopiero w kalendarzu słonecznym, opartym na astrologii babilońskiej, w którym każdy dzień roku odpowiada takiemu samemu położeniu Ziemi względem Słońca, w przestrzeni kosmicznej i ma swego pogańskiego boga, który w tym dniu wysłuchuje modlitwy, kierowane do niego. Takimi kalendarzami są kalendarz juliański i gregoriański.

W Biblii, nie znajdziemy najmniejszego śladu tego, że w I wieku, jacyś chrześcijanie, obchodzili święto narodzin Jezusa. Dlatego chrześcijanie biblijni nie obchodzą Bożego Narodzenia.


4.1.2.17.2.Jezus nie urodził się w grocie.

Ten „Jezus”, tak jak bóg słońca Mitra, urodził się w grocie:Jezus został obrzezany ósmego dnia po narodzeniu. Po porodzie, który – wedle Ewangelii Łukasza – miał miejsce w ubogiej stodole (lub grocie)…” (Wikipedia, hasło „Jezus Chrystus”) Biblia nic nie mówi o grocie. To Mitra urodził się w grocie. Dlatego sanktuaria Mitry (mitrea) znajdują się pod ziemią.


4.1.2.17.3.Zwiastowanie Pańskie, święto na cześć słońca.

Do kalendarza Kościoła zostało wprowadzone święto solarne, nazywane Zwiastowaniem Pańskim, które ma być pamiątką przyjścia anioła Gabriela do Marii, połączone z zapowiedzią narodzin Jezusa (Łk 1:26-36). Jednak święto to ma zupełnie inną genezę. Dzień 25 marca, jest to, według astrologii babilońskiej, dzień przesilenia słonecznego, w którym długość dnia zrównuje się z nocą. Święto to przypada dokładnie 9 miesięcy przed Bożym Narodzeniem. Ma ono ścisły związek z mitraizmem: Mitrze towarzyszą dwaj dadoforzy (młodzieńcy trzymający pochodnie)… Symbolizują oni zrównanie dnia z nocą: Cautes ze wzniesioną pochodnią symbolizuje moment równonocy wiosennej” (Wikipedia, hasło „mitraizm”).

Chrześcijanie biblijni Święta Zwiastowania Pańskiego nie obchodzą.


4.1.2.17.4.Zasadnicza zmiana Przykazania Dekalogu.

Zmieniono Przykazanie Dekalogu. Nie tylko usunięto imię „Jahwe”, ale również zamiast święcenia siódmego dnia tygodnia, będącego pamiątką Dzieła Stworzenia (Wj 29:8-11), wprowadzono święcenie niedzieli, pierwszego dnia tygodnia, dnia Słońca (niem. Sonntag, ang. Sunday, łac. dies Solis).

Astrologia babilońska związała dni tygodnia z ciałami niebieskimi: pierwszy dzień tygodnia, to dzień Słońca, drugi Księżyca, trzeci Marsa, czwarty Merkurego, piąty Jupitera, szósty Wenus, siódmy Saturna. Ślady tego można zaobserwować w nazwach dni tygodnia, języków europejskich.

Dekalog został napisany „palcem Bożym na tablicach kamiennych” (Wj 31:18), co tworzy biblijne symbole niezmienności Przykazań Bożych i jednocześnie zakaz dokonywania jakiejkolwiek zmian w nich! Te nowe przykazania, opracowane przez ojców Kościoła, nazwano Przykazaniami Bożymi, co ma sugerować, że tak zostały zapisane w Biblii. Trzeba zauważyć, że ojcowie Kościoła swoje własne przykazania, nazwali Przykazaniami Bożymi, przez co chcą się zrównać z Bogiem. Wypełnia się proroctwo apostoła Pawła o „odstępstwie” (2 Tes 2:3-4). Jedną z cech tego „odstępstwa” jest to, że ludzie ci będą podawać, że „są Bogiem”. Również papież każe siebie nazywać „Ojcem Świętym”. Tak Jezus nazwał Boga Jahwe w Modlitwie Arcykapłańskiej (Jn 17:11).

Święcenie niedzieli ważne było w mitraizmie: „…Jako bóstwo solarne Mitra odbierał cześć w niedzielę, dzień słońca (łac. Dies Solis)…” (Wikipedia, hasło „mitraizm”). Nabożeństwa na cześć Mitry odbywały się o północy, z soboty na niedzielę, gdy rodził się pierwszy dzień tygodnia, dzień słońca, w podziemnych sanktuariach Mitry. Ale w takich nabożeństwach mogli uczestniczyć tylko przedstawiciele elit i tylko mężczyźni. Śladem takiego nabożeństwa jest „pasterka”, obchodzona raz w roku, w czasie Bożego Narodzenia, największego święta mitraizmu, w której może uczestniczyć każdy.

Chrześcijanie biblijni „zachowują przykazania” (Mt 19:17) tak zapisane, jak w Biblii Hebrajskiej (BH). Święcą „sabat” według Biblii Warszawskiej, a „szabat” według Biblii Tysiąclecia (Wj 20:8-11). Jest to święto upamiętniające Dzieło Stworzenia (Rdz 1:1), dokonane przez Boga Jahwe, nie mające nic wspólnego z astrologią babilońską.


4.1.2.17.5.Krzyż jest symbolem słońca, stosowanym w mitraizmie.

Wprowadzono symbol krzyża, najstarszego, pogańskiego symbolu religijnego, który był również znakiem boga Słońca. Zachowały się opisy, mówiące o tym, że najwierniejsi zwolennicy mitraizmu, wypalali sobie na czole znak krzyża, symbol słońca. Są płaskorzeźby, ze znakiem krzyża na czapce Mitry, zabijającego byka.

Aby można było wprowadzić znak krzyża do chrześcijaństwa, musiano usunąć całe Przykazanie z Dekalogu: Wj 20:4-6 „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań.”(BT II) Przykazanie to zabrania „czynić”, „oddawać pokłon” i „służyć” takim przedmiotom kultu religijnego, jak krzyż. Nie tylko czyni się to wszystko, co przykazanie zabrania, ale, oficjalnie, adoruje się krzyż. Aby zachować liczbę 10-ciu przykazań, ostatnie przykazanie podzielono na dwa odrębne. Tak utworzone Dziesiąte Przykazanie jest pozbawione sensu i brzmi: „Ani żadnej rzeczy, która jego jest”.

Na tym przykładzie widać, jak jedna, nieprawidłowa interpretacja „logosu” w Jn 1:1, pociąga za sobą całą serię fundamentalnych błędów.

Chrześcijanie biblijni nie używają żadnego znaku krzyża.


4.1.2.17.6.Chrzest przez polanie wodą.

Zmieniono sposób chrzczenia. Greckie słowo „baptismatos”, które obecnie tłumaczy się jako „chrzczenie”, dosłownie znaczy „zanurzenie” (strong G 0908). Chrzest Jana, jak i chrzest chrześcijański (chrystusowy), odbywał się wyłącznie przez całkowite zanurzenie w wodzie, najczęściej w Jordanie. Całkowite zanurzenie katechumena w wodzie, zawiera kilka ważnych symboli, koniecznych w życiu chrześcijańskim. Jednym z najważniejszych symboli jest symbol „nowonarodzeni” (Jn 3:3). Moment całkowitego zanurzenia katechumena w wodzie, symbolizuje śmierć starego człowieka, znika on z powierzchni ziemi, jest razem z Chrystusem w grobie. Podniesienie z wody to symbol „nowonarodzenia” i symbol przyszłego zmartwychwstania, na wzór Jezusa.

W mitraizmie też organizowano rodzaj chrztu, dla nowo przyjętych. Był to rytuał inicjacji. Takich ludzi umieszczano pod metalową kratą, na której zabijano byka. Krew zwierzęcia lała się i kropiła nowo przyjętego.

Obecnie, chrzest w Kościele Powszechnym, odbywa się również przez polanie lub pokropienie wodą, a nie według nauki biblijnej, przez całkowite zanurzenie. W czasach Kontrreformacji, naśmiewano się z tych chrześcijan, którzy powrócili do biblijnego chrztu przez całkowite zanurzenie, nazywając ich pogardliwie „nurkami”, od słowa „nurkować” i prześladując ich.

Również chrzczenie niemowląt nawiązuje do mitraizmu. Odbywa się przez pokropienie lub polanie wodą. W mitraizmie, po inicjacji: „…przez tydzień karmiony był mlekiem „quasi novo genitus” (jako nowo narodzony). Nietrudno dostrzec w tym analogię do podstawowego misterium chrześcijańskiego – chrztu...” (Wikipedia, hasło „mitraizm”).

Chrześcijanie biblijni chrzczą się wyłącznie przez całkowite zanurzenie w wodzie.


4.1.2.17.7. Z Pamiątki Ostatniej Wieczerzy zrobiono obrzęd wzorowany na mitraizmie.

W mitraizmie też był obrzęd, podobny do Pamiątki Ostatniej Wieczerzy lub jak inni nazywają, Pamiątki Śmierci Chrystusa, co jest związane ze słowami Jezusa: Łk 22:19 „…to czyńcie na moją pamiątkę!”(BT). Wyznawcy Mitry pili krew zabitego byka, spożywano jego mięso i chleb ze znakiem krzyża. Pito również wino.

W Kościele Powszechnym spożywa się opłatek eucharystyczny, mający kształt słońca, również ze znakiem krzyża, jednocześnie twierdząc, że nie jest to chleb, ale w wyniku transformacji, stał się on prawdziwym ciałem samego Chrystusa. Nie ma, przy tym, łamania się chlebem, jak nauczał Jezus: Mt 26:26 „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.”(BT). Wierni spożywają opłatek eucharystyczny w całości, bez łamania się nim.

Również pite wino z kielicha, nie jest winem, ale, jak naucza Kościół Powszechny, prawdziwą krwią Jezusa.  Jest to sprzeczne z nauką chrześcijańską, która zakazuje spożywania krwi (Dz 15:20), a która była potwierdzona na Soborze Jerozolimskim (Dz 15:2), zwanym również Soborem Apostolskim, który odbył się około 50 roku. Nie stosuje się nauki Jezusa: Mt 26:27 „Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy (BT). Nie piją wszyscy. Pije tylko kapłan.

Mitraizm związany jest z tajemnicą: „…misteria mitraistyczne związane były z objawieniem tajemnicy, której treść przekazywano wyłącznie wtajemniczonym; ci z kolei zobowiązani byli do zachowania ich w sekrecie, a złamanie tajemnicy karane było śmiercią.” (Wikipedia, hasło „mitraizm”).

W katolicyzmie, Eucharystia, też związana jest z tajemnicą wiary: „przeistoczenie” (transsubstancjacja) wina w prawdziwą krew Chrystusa, a chleba w prawdziwe ciało Chrystusa.

Chrześcijanie biblijni obchodzą Pamiątkę Śmierci Chrystusa przez łamanie się chlebem (Mt 26:26) i picie z kielicha napoju, zrobionego „z owocu winnego krzewu” (Mt 26:26-29), co jest tylko symbolem ciała i krwi Chrystusa.


4.1.2.17.8.Jezus może być Bogiem najważniejszym.

W mitraizmie bogiem najważniejszym jest Mitra: „…mitraizm… dopuszczał kult innych bogów współdziałających z Mitrą, ale mu podporządkowanych…” (Maria Jaczynowska, Historia Starożytnego Rzymu, PWN Warszawa, 1986, s. 302)

Aby z Jezusa zrobić Boga, wprowadzono pogańską naukę o „Logosie” w Jn 1:1, bo „…Bogiem było Słowo” (BT). Naukę tą wprowadził do chrześcijaństwa pogański cesarz, zwolennik hellenizmu, a przede wszystkim wyznawca greckiego boga słońca Apollona, Konstantyn Wielki, na Soborze Nicejskim w 325 roku. Aby to ukryć, na Soborze w Konstantynopolu, w 381 roku, zmieniono „wyznanie nicejskie”, usuwając z niego fragment mówiący o Logosie, nazywając je „wyznaniem nicejskim” tak, jakby nic się nie zmieniło. Stało się to jedną z największych tajemnic Kościoła Powszechnego, bo konsekwencje nauki o Logosie w Jn 1:1 są niezwykle poważne i tworzą fundament Kościoła Powszechnego, o którym nie wolno mówić.

Aby ukryć istnienie dwóch Bogów, musiano noś zrobić. Wprowadzono pogańską naukę o Trójcy Świętej, w której Jezus jest zrównany z Bogiem Jahwe, a co za tym idzie, też może być Bogiem najważniejszym, tak jak Mitra. Obrazem tego są pieśni, które są śpiewane, na przykład Tylko Jezus”. Słowa te są ciągle powtarzane, jak pogańska mantra, a ludzie nie zastanawiają się nad tym, że tak śpiewając, odrzucają Boga Jahwe.

Również w wielu kościołach protestanckich, oddaje się boską cześć Jezusowi, często całkowicie pomijając Boga Jahwe.

Chrześcijanie biblijni oddają boską cześć wyłącznie bogu Jahwe.


4.1.2.17.9.Dogmat o Trójcy Świętej.

Chrześcijaństwo jest religią monoteistyczną. Istnieje tylko jeden, jedyny Bóg Jahwe. W sposób jednoznaczny mówi o tym Pierwsze Przykazanie Dekalogu, z którego nie usunięto imienia Boga Jahwe: Wj 20:2-3 „Ja jestem Jahwe, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!”(BT II). Jeżeli Jezus jest „Logosem” w Jn 1;1, to jest również Bogiem, bo „…Bogiem było Słowo” (Jn 1:1). Aby uprawdopodobnić istnienie większej ilości Bogów, usunięto imię Boga Jahwe, najpierw z Dekalogu, potem z Biblii. Później wprowadzono dogmat o Trójcy Świętej, w którym Bóg Jahwe i Jezus Chrystus są tymi samymi osobami i tymi samymi Bogami. Znowu był jeden Bóg, ale w Trójcy Świętej. W Biblii jest Bóg Ojciec, jest Syn Boży, jest Duch Święty, ale nie ma Trójcy Świętej. Dogmat o Trójcy Świętej jest sprzeczny z Biblią.

Nieprawdą jest to, czego nauczają katolicy, że dogmat o Trójcy Świętej został wprowadzony na Soborze Nicejskim w 325 roku. Został on zredagowany przez ojców kapadockich, pod koniec IV wieku. Słowo „trójca” w Biblii nie występuje ani raz. Nauka ta jest dogmatem, a to oznacza, że nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego. Jest to typowy przykład nauki ojców Kościoła.

Natomiast „trójca” obecna jest w mitraizmie:Mitra wraz z Waruną i Arjamanem stanowił trójcę bóstw nieba”. (Wikipedia, hasło „Mitra mitologia”).

Chrześcijanie biblijni odrzucają dogmat o Trójcy Świętej.


4.1.2.17.10. Bicie w dzwony na cześć słońca.

W świątyniach katolickich bije się w dzwony, ku czci słońca: o wschodzie, o zachodzie słońca i gdy słońce jest w zenicie: „Pory dzwonienia …Na Anioł Pański – o wschodzie i zachodzie słońca – dawano znak jednym i tymże samym dzwonem (obecnie na Anioł Pański dzwoni się o 6:00, 12:00 i 18:00).” (Wikipedia, hasło „dzwon kościelny”) Aby ukryć prawdziwy cel dzwonienia, mówi się, że dzwony te biją „na Anioł Pański”, co nie ma uzasadnienia biblijnego.


4.1.2.17.11.Rola promieni słonecznych w czasie nabożeństw solarnych.

Kolor złoty stał się kolorem dominującym w wystroju świątyń. Symbolizuje on promienie światła słonecznego, na cześć Mitry, boga słońca, a oficjalnie, aby uczcić bóstwo chrześcijańskie.

Zmieniono również orientację świątyń, względem stron świata na taką, aby w czasie nabożeństwa,  słońce świeciło na ołtarz. W okresie Starego Przymierza, Świątynia Jahwe, w Jerozolimie, tak była usytuowana, że kapłan, w czasie swej posługi, stał tyłem do słońca, do kierunku wschodniego: Ez 8:16 „Zaprowadził mnie także do wewnętrznego dziedzińca świątyni Jahwe i oto u wejścia do świątyni Jahwe, pomiędzy przedsionkiem a ołtarzem, znajdowało się około dwudziestu pięciu mężów, obróconych tyłem do świątyni Jahwe, z twarzami skierowanymi ku wschodowi: zwróceni na wschód oddawali pokłon słońcu.” (BT II) Werset ten opisuje sposób oddawania czci słońcu: „… zwróceni na wschód oddawali pokłon słońcu.”, bo oddawanie pokłonu czemuś, jest równoznaczne z oddawaniem boskiej czci, co jest zapisane w przykazaniu Dekalogu: Wj 20:5 „Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach...” (BT II)

Tymczasem pogańskie świątynie budowano o odwrotnej orientacji, względem stron świata tak, aby wierni, w czasie nabożeństwa, stali twarzą zwróceni w kierunku wschodnim. Tak o tym pisze Wikipedia: „… według wielu badaczy, msza była sprawowana na wschód, poświadczają to liczne pisma Ojców Kościoła oraz to, że podczas paschy żydowskiej uczestnicy zwracali się w stronę wschodu. Gdy kościół był inaczej zbudowany, kapłan sprawował mszę na wschód i lud także kierował się na wschód (mając kapłana za plecami)” (Wikipedia, hasło „Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego”, część: Porównanie form rytu rzymskiego). Nie jest prawdą to,  że podczas paschy żydowskiej uczestnicy zwracali się w stronę wschodu”. Dopiero po zakończeniu Paschy, na następny dzień, Izraelici rozpoczęli wyjście z niewoli egipskiej (Lb 33:3), idąc w kierunku wschodnim.

Świątynia Jahwe, w Jerozolimie, nie miała okien, promienie słoneczne nie miały prawa dostać się do środka. Źródłem światła była tylko menora, siedmioramienny świecznik. W Kościele Powszechnym promienie słoneczne są ważnym elementem liturgii. Mają padać na ołtarz w czasie nabożeństwa. Gdy jest niebo zachmurzone i słońce nie świeci, złoty wystrój ołtarza ma symbolizować obecność promieni słonecznych w czasie Mszy Świętej.

W chrześcijaństwie biblijnym nie buduje się świątyń, bo wierni, obdarzeni Duchem Świętym, są świątynią (2 Kor 6:16).


4.1.2.17.12.Jezus jest Zbawcą i pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, tak samo jak Mitra.

W mitraizmie, bóg słońca Mitra jest Zbawcą:Mitra przez zwycięską walkę z bykiem i zabicie go, zapewnił światu siły żywotne, zwycięstwo dobra i zbawienie… Ta ofiara miała zapewnić zbawienie wiernym.(Maria Jaczynowska, Historia Starożytnego Rzymu, PWN Warszawa, 1986, s. 297). Mitra był pośrednikiem między niebem a ziemią, między Bogiem a ludzkością – zbawcą i odkupicielem świata” (K. Deschner, I znowu zapiał kur, t. I, s. 104.) W chrześcijaństwie jedynym pośrednikiem jest Jezus Chrystus: 1 Tm 2:5 „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus”(BT) „Jeden jest Bóg”, ten, który jest opisany w Biblii, a jedynym „pośrednikiem”, przez którego można uzyskać u Boga odpuszczenie grzechów i inne łaski, jest „człowiek Jezus Chrystus”. Tekst ten został napisany wiele lat po wniebowstąpieniu Jezusa. Okazuje się, że Chrystus był nadal człowiekiem, a nie Bogiem. Przy okazji warto zwrócić uwagę na to, że nie ma innych pośredników. W biblijnym chrześcijaństwie nie ma miejsca na kult świętych, który istnieje w mitraizmie: „…mitraizm… dopuszczał kult innych bogów współdziałających z Mitrą, ale mu podporządkowanych…” . (Maria Jaczynowska, Historia Starożytnego Rzymu, PWN Warszawa, 1986, s. 302)

W chrześcijaństwie takim Zbawcą jest Bóg Jahwe: Jud 1:25 „jedynemu Bogu, Zbawcy naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, chwała, majestat, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i na wszystkie wieki! Amen.”(BT) Powyższy werset wyraźnie rozgranicza Boga i Jezusa Chrystusa. Jest „jedyny Bóg” i jest Jezus Chrystus. Ten „jedyny Bóg” nazwany jest „Zbawcą”. Jezus był wykonawcą Bożego Planu Zbawienia, zapowiedzianego już „na początku” przez Boga Jahwe, w tak zwanej Protoewangelii (Rdz 3:15). Dlatego Jezus, w Nowym Testamencie, nazywany jest również „Zbawcą”: Jn 4:42 „…Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.”(BT) Są inne, podobne teksty. Jednak powinniśmy o tym wiedzieć, że to Bóg Jahwe jest naszym Zbawcą, że to On „dał Syna”, który stał się jedyną i prawdziwą ofiarą za grzechy „świata”: Jn 3:16 „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.”(BT) W Starym Testamencie jest wiele wersetów, w których Boga Jahwe nazwano Zbawicielem: Ps 19:15 „Niech znajdą uznanie słowa ust moich i myśli mego serca przed Tobą, Jahwe, moja Skało i mój Zbawicielu.” (BT II) Takich tekstów jest więcej (Ps 24:5; Ps 78:35; Iz 17,10; Ha 3,18).

Tymczasem dla wielu współczesnych chrześcijan, jedynym Zbawicielem jest Jezus Chrystus. W Kościele Powszechnym naucza się, że Maria, Matka Jezusa, jest również źródłem łaski, uzasadniając to wersetem Łk 1:28, w którym zwrot z BT „pełna łaski”, w innych Bibliach jest przetłumaczony jako „łaską obdarowana”. To Bóg Jahwe jest naszym Zbawicielem i tylko On może nas oczyścić z grzechów, przez krew swojego Syna, która jest zapłatą za nasze grzechy. Słowa Jezusa, wygłoszone tuż przed śmiercią: Jn 19:30 „…Wykonało się!...” (BT), można również przetłumaczyć jako: zapłacono! Bezgrzeszny Jezus zapłacił swoją śmiercią, za nasze grzechy, stał się ofiarnym „barankiem, który gładzi grzechy świata” (Jn 1:29).

 


4.1.2.17.13.Katolicka Wielkanoc.

W Biblii słowo „Wielkanoc” znaczy dokładnie to samo, co słowo „Pascha”. Tam gdzie Biblia Tysiąclecia używa słowa „Pascha”, tam w Biblii Warszawskiej użyte jest słowo „Wielkanoc”.

Gdy Izraelici byli w niewoli egipskiej, Bóg kazał im, przygotować się do Wielkanocy (Paschy), która później okazała się przygotowaniem do wyjścia z niewoli egipskiej.

Izraelici posługiwali się kalendarzem księżycowo-słonecznym. Rok zaczynał się pierwszym nowiem Księżyca, po równonocy wiosennej, a Wielkanoc była 14 dni później, to znaczy w czasie pełni Księżyca. Księżyc świecący światłem odbitym od Słońca, był zapowiedzią Jezusa Chrystusa (Ap 21:23), który  był światłem w ciemności: Mt 4:14-16 „Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:… Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło.”(BT) Światło Księżyca umożliwiło Narodowi Wybranemu wyjść z niewoli: w czasie Starego Przymierza z niewoli egipskiej, w czasie Nowego Przymierza, przez Jezusa Chrystusa, z niewoli grzechu (Jn 8:34).

Każda rodzina, w 10-tym dniu pierwszego miesiąca roku (Wj 12:3), musiała sobie kupić baranka bez skazy. Była to zapowiedź Chrystusa: Jn 1:29 „…zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.”(BT) Baranek jest zwierzęciem czystym (Pwt 14:3-4), a to wskazuje na  bezgrzeszność Jezusa, który „grzechu nie popełnił” (1Ptr 2:22), dlatego mógł być niewinną ofiarą za grzech. Baranek ten miał przebywać z domownikami przez 3 pełne dni, co zapowiadało Chrystusa, który 3 lata głosił Słowo Boże wśród Izraelitów (Jn 17:8). W niektórych proroctwach 1 dzień z proroctwa, oznacza 1 rok w rzeczywistości. Gdy następowała Pascha, czyli 14-go dnia, baranek miał być zabity (Wj 12:6), co zapowiadało śmierć Jezusa. Krwią tego baranka, Izraelici mieli pokropić odrzwia i próg swojego domu (Wj 12:7), co miało uchronić ich od śmierci, która miała nawiedzić Egipt (Wj 12:12). To jest zapowiedzią przelanej krwi Jezusa, która ratuje od śmierci duchowej w Nowym Przymierzu (Mt 26:27-28). Mięso tego baranka miało być upieczone i spożyte jeszcze tego samego dnia. Jest to zapowiedź, ustanowionej Pamiątki Śmierci Jezusa: Mt 26:26 „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.”(BT). Nic z baranka nie mogło pozostać na dzień następny, resztki musiały być spalone (Wj 12:10). Baranka należało spożywać w pełnej gotowości do wyjścia (z niewoli egipskiej): Wj 12:11 „Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha (Wielkanoc) na cześć Jahwe.” (BT II)

Zaraz potem, 15-go dnia miesiąca, Izraelici rozpoczęli wyjście z niewoli egipskiej. Był to dzień świąteczny, Pierwszy Dzień Przaśników (Wj 12:17). Dzień ten rozpoczynał siedmiodniowy okres Święta Przaśników (Kpł 23:6). To symbolizuje, w Nowym Przymierzu, rozpoczęcie „przaśnego” życia, życia wolnego od grzechu, dla wszystkich tych, którzy uwierzą w Dzieło Zbawienia (Jn 17:3), zapowiedziane przez Boga Jahwe, już na początku (Rdz 3:15).

Wielkanoc (Pascha) zawsze odbywała się w czasie pełni księżyca, 14 dni po nowiu, 14-go pierwszego miesiąca roku (Kpł 23:5) i następowała w różnych dniach tygodnia. Świąt tych chrześcijanie biblijni nie obchodzą, bo były one tylko „cieniem spraw przyszłych” (Kol 2:17), Chrystus „wypełnił” je (Mat 5:17), tworząc nowe Prawo Usprawiedliwiające, bo krew żadnego zwierzęcia ofiarnego, „nie usuwa grzechów” (Hbr 10:4). Dlatego Jan, w swojej Ewangelii pisze, że to Bóg „dał Syna” (Jn 3:16). Ten Syn był prawdziwym „barankiem paschalnym”, który ratuje życie wieczne ludzi (Jn 1:29).

Ustanowienie Pamiątki Śmierci Chrystusa było wyjaśnieniem wcześniejszych słów Jezusa: Jn 6:53-56 „Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.”(BT) Żydzi i uczniowie Jezusa, rozumieli dosłownie te słowa i wywołały one powszechne zgorszenie. Dlatego: Jn 6:66 „… wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło.”(BT) Tak samo, nakazuje rozumieć to Kościół Powszechny. Tymczasem tekst biblijny mówi dokładnie, jak ma wyglądać to „ciało” i ta „krew” Chrystusa. Są to tylko symbole.

Kościół Powszechny obchodzi jednak Wielkanoc (Paschę). Ale z biblijnej Paschy została tylko nazwa. Zawsze obchodzona jest w niedzielę, w dzień słońca i według Kościoła Katolickiego, symbolizuje zmartwychwstanie Chrystusa, a nie Jego śmierć tak, jak to jest zapisane w Biblii! Często katolicka Pascha nie odbywa się w czasie pełni Księżyca.

Katolicka Pascha (Wielkanoc) jest typowym przykładem synkretyzmu religijnego. Z chrześcijaństwa została wzięta tylko nazwa. Wszystko inne to wierzenia pogańskie. Nikomu nie przeszkadza nawet to, że w czasie Paschy zabijano baranka wielkanocnego (Wj 12:6). Dlatego jest to uroczystość, która słabo nawiązuje do zmartwychwstania Chrystusa, a jednocześnie pokazuje brak wiedzy biblijnej współczesnych chrześcijan.

Chrześcijanie biblijni nie odchodzą Wielkanocy (Paschy).

 


4.1.2.17.14.Pasterka, czyli Msza Pasterska.

Nabożeństwa w mitraizmie rozpoczynały się o północy, z soboty na niedzielę, w podziemnych sanktuariach Mitry, w momencie, gdy zaczynał się nowy tydzień. Ciemność oświetlona pochodniami i świecami, tworzyła niesamowitą atmosferę i wywoływała emocje. Termin tego nabożeństwa wynikał z astrologii babilońskiej, która cieszyła się ogromnym uznaniem: „… chaldejska (babilońska) astrologia… zyskała popularność nawet u najbardziej światłych Rzymian, wierzących we wpływ układu kosmicznego na życie człowieka… astrologią zajmowała się raczej elita społeczeństwa… wśród ogółu społeczeństwa szerzyła się magia, czyli wiara w rzekomą władzę nad siłami nadprzyrodzonymi i ludźmi, sprawowaną za pomocą zaklęć i obrzędów” (Maria Jaczynowska, Historia Starożytnego Rzymu, PWN Warszawa, 1986, s. 298)

Babilończycy zauważyli, że w samo południe, słońce jest w zenicie i świeci najmocniej. Jednak zaraz potem, rozpoczyna się proces słabnięcia, który kończy się zachodem słońca. Jednak, według Babilończyków, proces słabnięcia słońca nie kończy się i słońce staje się coraz słabsze, aby umrzeć o północy. Jednak natychmiast odradza się na nowo i mężnieje, aby wczesnym rankiem ukazać się, świecąc coraz mocniej, aż do południa. Wtedy cykl dobowy słońca, rozpoczyna się od nowa. To właśnie dlatego, nabożeństwo, w mitraizmie, rozpoczynało się o północy. To dzięki Mitrze, słońce odradza się codziennie o północy i wschodzi każdego ranka. Dlatego należy mu oddawać cześć w dniu jego święta, w niedzielę, najlepiej o północy, gdy rozpoczyna się nowy tydzień.

Boże Narodzenie jest szczególnym dniem w mitraizmie. W tym dniu spotykają się dwa cykle słoneczne. Dzienny jest omówiony powyżej. Jest jeszcze roczny cykl, opisany przez Babilończyków. W czerwcu, 25-go, dzień jest najdłuższy, słońce świeci najmocniej. Od następnego dnia, zaczyna ubywać dnia, a słońce świeci coraz słabiej. Po sześciu miesiącach, dzień jest najkrótszy, słońce jest tak słabe, że umiera, ale natychmiast znowu się rodzi, w momencie spotkania się obu tych cykli, czyli o północy z 24-go grudnia, na 25-ty grudzień. Jest to tak ważne święto w mitraizmie, że nie czeka się na niedzielę, ale wyjątkowo świętuje się w dniu, kiedy to następuje. Uczta biesiadna na cześć nowonarodzonego Mitry, organizowana po północy, jest tak nienaturalna, że postanowiono organizować ją, „w wigilię Bożego Narodzenia” („w oczekiwaniu Bożego Narodzenia”), czyli tuż przed narodzinami Mitry, 24-go wieczorem.

To wyjątkowe nabożeństwo zostało nazwane „Pasterka”, a tak się składa, że pasterze byli obecni przy narodzinach Jezusa (Łk 2:8-18) , ale także Mitra był związany z nimi: „… Rzymianie poznali Mitrę jako boga światłości i słońca, związanego z porządkiem kosmicznym, który miał się narodzić ze skały w dniu 25 grudnia i wychować wśród pasterzy. (Maria Jaczynowska, Historia Starożytnego Rzymu, PWN Warszawa, 1986, s. 297) Tak więc Pasterka, czyli Msza Pasterska, to: „uroczysta msza święta odprawiana w nocy (najczęściej o północy) z 24 na 25 grudnia, pierwsza w Boże Narodzenie. Pasterka upamiętnia oczekiwanie i modlitwę pasterzy zmierzających do Betlejem. W Polsce jest jedną z najważniejszych świątecznych tradycji.” (Wikipedia, hasło „Pasterka”). Jednak czytając biblijny opis narodzin Jezusa, okazuje się, że pasterze wcale nie oczekiwali narodzin „Dziecięcia”. Były one pełnym zaskoczeniem dla pasterzy, a biblijny opis, to wersja wydarzeń, podana przez tych ludzi: Łk 2:17-18 „…opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.”(BT)

Chociaż ofiara Jezusa Chrystusa była złożona „raz na zawsze” (Hbr 10:12), to w Kościele Powszechnym powtarza się ją na każdej mszy, a kapłan, według nauki katolickiej, spożywa prawdziwe ciało i pije prawdziwą krew Chrystusa, pod postaciami chleba i wina. W czasie misteriów Mitry też składano ofiarę (z byka), spożywano mięso ofiary i pito jej krew.

Mitraizm był tak popularny i wywoływał takie emocje, że współcześni sataniści wzorują swoje „czarne msze” na nim. Odbywają się one o północy. Ponieważ nie dysponują podziemnymi sanktuariami, a chcą, aby wprowadzać podobne emocje, jak to było w mitraizmie, organizują swe nabożeństwa na cmentarzach, w czasie których też składają dziwne i przerażające ofiary. Sanktuaria Mitry, czyli mitrea, można znaleźć obecnie na terenach Europy Zachodniej, często w miejscach, które były lub są własnością Kościoła Powszechnego: „…w Ostii odkryto kilkanaście jego sanktuariów, w Rzymie znaleziono ich kilkadziesiąt.”.( Maria Jaczynowska, Historia Starożytnego Rzymu, PWN Warszawa, 1986, s. 297)

Nieprawdą jest to, że najnowsze mitrea pochodzą z V wieku, jak to podaje Wikipedia. Znajdowane mitrea są często w podziemiach świątyń katolickich. Ponieważ ich stan jest dobry, oznacza to, że jeszcze, stosunkowo niedawno, były one używane.

Boże Narodzenie i Pasterka są dowodem na to, że mitraizm był i może nadal jest obecny w Kościele Powszechnym. Jednak powinniśmy wiedzieć o tym, że była to religia przeznaczona tylko dla elity. Zwykli klerycy i laicy nie mieli dostępu do misteriów Mitry. Był to tajny kult. Także kobiety nie mogły brać w tym udziału. Kopernik podważył babilońską i hellenistyczną wizję Wszechświata, opracowaną przez Ptolemeusza, w której Ziemia była centralnym punktem całego świata. To obaliło katolicką kosmologię, która tworzyła fundament wiary i stała się jedną z przyczyn Reformacji w Kościele. Dopiero od tego momentu ludzie zaczynali dostrzegać gnozę (to inny temat) i mitraizm w katolicyzmie, ale nie wszyscy.

Chrześcijanie biblijni nie biorą udziału w „Pasterce”.

 


4.1.2.17.15. Kalendarz gregoriański.

Babilończycy zajmowali się obserwacją nieba. Ich zapiski budzą podziw współczesnych astronomów. Uważali, że przyszłość świata jest zapisana w gwiazdach. Na podstawie wyglądu nieba, przewidywali przyszłość. To od nich pochodzi nauka zwana astrologią. To oni wprowadzili pojęcie rocznicy, co w naszym życiu jest rzeczą oczywistą, a w tamtych czasach, tylko oni potrafili ją wyznaczyć. Aby to ułatwić, wprowadzono kalendarz słoneczny, nazywanym juliańskim. Rocznica to nic innego, jak dokładnie te same położenie Słońca względem Ziemi, w przestrzeni kosmicznej. W Biblii mamy do czynienia z kalendarzem księżycowo-słonecznym, w którym rocznice nie występują. Ślad tego widzimy przy ustalaniu Świąt Wielkanocnych, które przypadają każdego roku w innym dniu i nie są rocznicami..

Jednak kalendarz juliański był obciążony błędem. Co, około, 160 lat, rocznica przesuwała się o jeden dzień. I tak zaobserwowano, że Boże Narodzenie nie odbywało się w czasie zimowego przesilenia słonecznego, tak jak powinno się odbywać, mimo tego, że obchodzono je w Wigilię, 24-go grudnia.

To stało się problemem dla Kościoła Powszechnego. W XVI wieku przesunięcie to wynosiło już około 10 dni. Dlatego papież Grzegorz XIII, w roku 1582 przeprowadził reformę kalendarza, który od jego imienia, nazwano kalendarzem gregoriańskim. Aby powrócić do dat ustalonych w Starożytności, musiano 10-ciodniowe opóźnienie skorygować. Zrobiono to tak, że po dniu 4.10.1582, nastąpił dzień 15.10.1582. W ten sposób, przywrócono całą astrologię babilońską, obowiązującą w Starożytności. Prawie cały świat przyjął kalendarz gregoriański, z małymi wyjątkami.


4.1.2.17.16.Zaszczytny tytuł „Ojciec”.

W mitraizmie obowiązuje 7 stopni wtajemniczenia, nazywanych sakramentami. Były to, od stopnia najniższego: kruk, oblubieniec, żołnierz, lew, Pers, słoneczny biegacz i ojciec. Najwyższy stopień to ojciec tak, jak w katolicyzmie. Tak kazał nazywać się pierwszy papież (łac. papa), który dokonał krwawego przewrotu, siłą usunął nowo wybranego biskupa Rzymu Ursyna i spowodował, że władze Rzymu skazały go na wygnanie, a sam ogłosił się biskupem Rzymu. Był to przedstawiciel elity Rzymu, zwolennik hellenizmu, Damazy I (366-384). Później, papieże zaczęli używać tytuł „Ojciec Święty”, który jest biblijnym tytułem samego Boga Jahwe (Jn 17:11).

W tradycji Rzymu, ktoś kto się nazywał „Ojciec”, cieszył się najwyższym uznaniem i posiadał liczne przywileje. Patrycjusze (od słowa „pater”, pl. „ojciec”), to elita, ludzie, którzy zasiadali w senacie i posiadali majątki ziemskie. W przeciwieństwie do plebejuszy, mogli sprawować władzę i funkcje sakralne. W grupie patrycjuszy, istnieli patroni (od słowa „pater”), którzy opiekowali się ubogimi, ale wolnymi Rzymianami, zwanymi klientami.

Problem jest w tym, że Chrystus zabronił nazywania kogokolwiek swoim ojcem duchowym: Mt 23:9 „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.”(BT) Inni członkowie Kościoła Powszechnego kazali siebie nazywać również „Ojcami”. To samo dotyczy ludzi, których nazywa się ojcami Kościoła.

Jest to kolejny przykład zwycięstwa tradycji pogańskiej (mitraizmu)  nad naukami chrześcijańskimi.

 

Chrześcijanie biblijni nie używają tytułu „Ojciec”.


4.1.2.17.17. Krucyfiks.

Krzyż jest symbolem słońca. Krucyfiks to katolicki symbol krwawej ofiary złożonej przez Chrystusa, który wziął na siebie grzechy wszystkich ludzi i zapłacił za nie swoją śmiercią. Jednak z krucyfiksem związane jest biblijne „przekleństwo Prawa”: Ga 3:13 „Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił - stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie”(BT) Jeżeli Słowo Boże mówi, że „przeklęty każdy” jest, to znaczy, że również Chrystus, „stawszy się za nas przekleństwem. W katolicyzmie mamy do czynienia z kultem „przeklętego” Chrystusa, który ma na sobie zło całego świata.

Kult krucyfiksu jest sprzeczny z Drugim Przykazaniem Dekalogu (Wj 20:4-6), które hierarchowie Kościoła usunęli. Jest to również sprzeczne z nauką biblijną. Jezus Chrystus złożył krwawą ofiarę „z samego siebie”, jednorazowo, „jeden raz”: Hbr 9:25-28 „nie po to, aby się często miał ofiarować …Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie. A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu…” (BT) Ofiara Chrystusa jest przeciwieństwem służby kapłańskiej Starego Przymierza: Hbr 10:11-12 „Wprawdzie każdy kapłan staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga”(BT) W Starym Przymierzu ofiara była składana „codziennie”, kapłan musiał przy tym „stać”, a złożone ofiary „nie mogą zgładzić grzechów”. Odwrotnie jest w przypadku Chrystusa: „złożył raz na zawsze jedną ofiarę”, ta ofiara gładzigrzechy”, a Jezus, wykonawszy wszystko to, co do Niego należało, „zasiadł po prawicy Boga”.

Dlatego rodzi się pytanie: jeżeli ofiara Jezusa Chrystusa była złożona „raz na zawsze”, to dlaczego powtarza się ją w czasie tak zwanej Mszy świętej?

Odpowiedź, która się narzuca, związana jest z mitraizmem. To w mitraizmie składano krwawą ofiarę, pito przy tym krew ofiary i spożywano jej ciało. Jednocześnie spożywano okrągły chleb, na którym był znak krzyża i pito wino.

W Radiu Maryja słyszałem wypowiedź Tadeusza Rydzyka na temat wyższości katolickiej Eucharystii nad Pamiątką Śmierci Chrystusa, stosowaną przez protestantów. Brzmiała mniej więcej tak: Eucharystia ma zdecydowaną przewagę nad Pamiątką Śmierci Chrystusa. My, w Eucharystii, spożywamy prawdziwe ciało Chrystusa i pijemy prawdziwą Jego krew, oni spożywają tylko symbole krwi i ciała Jezusa. To było przerażające, jednak taka jest nauka Kościoła Katolickiego, o której teraz niechętnie się mówi. Jest to jednocześnie dobry przykład synkretyzmu religijnego, gdy nauki czysto pogańskie, sprzeczne ze Słowem Bożym, wprowadza się do chrześcijaństwa i są tam stosowane już od wieków i nic nie wskazuje na to, żeby miało się coś zmienić.

To, że katolicka ofiara, składana w czasie „Mszy Świętej” pochodzi z mitraizmu, potwierdza to, że brak jest łamania się chlebem, które narzucił Chrystus (Mt 26:26).

Przypomnę jeszcze tylko, że w chrześcijaństwie obowiązuje zakaz spożywania krwi. Zakaz ten, który był w Starym Przymierzu (Kpl 17:10-14), został powtórzony, na tak zwanym Soborze Apostolskim, który odbył się w Jerozolimie, około 50-go roku: Dz 15:28-29 „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!”(BT) Dlatego, w chrześcijaństwie, spożywanie krwi jest zabronione. Nauka picia krwi  i spożywanie ciała składanej ofiary, rozumiany w sposób dosłowny, została wzięta z mitraizmu.

 

Chrześcijanie biblijni stosują tylko symbole krwi i ciała Chrystusa i w żadnym wypadku nie używają krucyfiksu.

 


4.1.2.17.18.Święto Trzech Króli.

Astrologowie babilońscy cieszyli się wielkim autorytetem w czasach Starożytności. To oni potrafili wskazać dzień przesilenia słonecznego, czyli na przykład Boże Narodzenie, czyli dzień narodzin słońca, to oni potrafili odczytywać przyszłość, zapisaną w gwiazdach (Mt 2:2). Ten ich autorytet można zobaczyć również w Biblii. Nie mieli żadnych trudności, aby rozmawiać z królem żydowskim Herodem (Mt 2:7).

Jednak największy autorytet magów babilońskich widoczny jest współcześnie.

Po pierwsze. Źle zostało przetłumaczone biblijne słowo, określające tych ludzi. Greckie słowo „magoi” (strong G 3097), w języku polskim oznacza „magów”, a nie „Mędrców” (Mt 2:1), jak to zostało przetłumaczone w Biblii Tysiąclecia. Dodatkowo autorytet tych ludzi został wzmocniony, przez napisanie tego słowa z dużej litery, inaczej niż w Pismach Greckich. Tymczasem „magia” jest złem, zakazanym przez Biblię. O królu Manassesie czytamy, że robił najgorsze rzeczy: 2 Krn 33:6 „On to przeprowadził synów swoich przez ogień …uprawiał wróżbiarstwo, czary i magię, ustanowił zaklinaczy i wieszczków. Mnóstwo zła uczynił w oczach Jahwe, pobudzając Go do gniewu.”(BT II) W czasach Nowego Przymierza ludzie nawracali się: Dz 19:19 „I wielu też z tych, co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich. Wartość ich obliczono na pięćdziesiąt tysięcy denarów w srebrze.”(BT)

Po drugie. Ludzie ci pochodzili „ze Wschodu” (Mt 2:1), a więc z terenów, gdzie kiedyś był Babilon, biblijny symbol religii odstępczej. Pod tym symbolem jest przedstawiony, w Nowym Przymierzu, Rzym (patrz komentarz BT do 1 Ptr 5:13).

Po trzecie. Pomimo związku tych ludzi z Babilonem, wprowadzono Święto Trzech Króli, na ich cześć. Biblia nigdzie nie nazywa ich „królami”. Nie podaje ilu ich było i jak się nazywają. Wprowadzone imię jednego z nich „Baltazar”, jest biblijnym imieniem króla babilońskiego, który zlekceważył Boga Jahwe (Dn 5:1-2). Pisanie na drzwiach tajemnych liter M, K, i B, oddzielonych od siebie znakiem krzyża, może być pokazaniem lekceważącego stosunku, do wyroków Bożych, do ręki, która napisała: Dn 5:24-25 „Dlatego posłał On tę rękę, która nakreśliła to pismo. A oto nakreślone pismo: mene, tekel ufarsin.”(BT) Napis ten był wyrokiem śmierci dla króla babilońskiego Baltazara (Dn 5:30).

Chrześcijanie biblijni nie pozwalają pisać na swoich drzwiach tych tajemnych znaków.

Po czwarte. Data tego święta, szósty styczeń, nie jest przypadkowa. Następuje ona dokładnie 14 dni po Wigilii Bożego Narodzenia. W Starożytności święto Narodzin boga Mitry obchodzono 2 tygodnie. Zaczynało się 24-go grudnia, a kończyło 6 stycznia.

Po piąte. Do użytku powszechnego wprowadzono kalendarz słoneczny, który wskazywał pogańskich bogów, związanych z określona datą, a ukrytych pod słowem „imieniny”, co kiedyś było głównym zadaniem astrologów babilońskich, nazywanych dawniej „magami”.

 

Chrześcijanie biblijni nie obchodzą Święta Trzech Króli.



4.1.2.18. Podsumowanie znaczenia wyrazów „Bóg”, występujących w Jn 1:1.

Interpretacja dosłowna Jn 1:1, przeprowadzona zgodnie z hermeneutyką biblijną, wskazuje w sposób jednoznaczny, a jednocześnie niezwykle prosty (2Kor 11:3), że oba wyrazy „Bóg”, dotyczą Boga Jahwe. Taka interpretacja spełnia wszystkie warunki, narzucone przez hermeneutykę biblijną, co teoretycznie powinno zakończyć cały spór.

Natomiast interpretacja Jn 1:1, wykonana przez zwolenników doktryny logosu, która mówi, że we zwrocie „Słowo było Bogiem”, tym Bogiem jest Chrystus, jest interpretacją liberalną, niedopuszczalną w chrześcijaństwie, sprzeczną z hermeneutyką biblijną i fundamentami nauki biblijnej:

1.Jest sprzeczna z Dekalogiem (Wj 20:2), który nazwany jest, w księgach Nowego Przymierza, „tablicami Przymierza” (Hbr 9:4), jako jedyny tekst biblijny został „napisany palcem Bożym” na „tablicach kamiennych” (Wj 31:18) i tworzy fundamenty chrześcijaństwa. Pierwsze Przykazanie Dekalogu, zapisane w Biblii Hebrajskiej, jest jednoznaczne i brzmi: Wj 20:2-3 Ja jestem Jahwe, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” (BT II) Przy tak zapisanym przykazaniu, w którym nie usunięto imienia „Jahwe”, nie ma miejsca dla drugiego Boga. Jest wiele innych tekstów biblijnych, w których Bóg Jahwe jest Bogiem jedynym, na przykład Iz 45:18, wg BT II, Mr 12:29, Jud 1:25, Jn 17:3, itd.

2. Aby Jezus mógł być Bogiem w Jn 1:1, usunięto z Dekalogu i całej Biblii, imię Boże „Jahwe” i dodano w to miejsce wieloznaczne imię „Pan” lub „Bóg”, co jest sprzeczne z Ap 22:18-19. W wersecie Jn 1:1 wprowadzono duże litery, aby zasugerować czytelnikowi, że są to imiona. Takie zmiany zapisu tekstu biblijnego są niedopuszczalne w chrześcijaństwie biblijnym i pokazują lekceważący stosunek do Słowa Bożego, który objawia się liberalną interpretacją tego tekstu.

3. Biblia nie tłumaczy się sama. Biblijne uzasadnienie wymyślonej alegorii tekstem Jn 1:14, podane przez zwolenników doktryny logosu, jest nielogiczne i posiada, z premedytacją wprowadzony, źle przetłumaczony wyraz (będziemy o tym mówić później).

4. Teksty historyczne i narracyjne powinny być interpretowane dosłownie. Dlatego wyraz „Słowo”, błędnie zapisany z dużej litery, nie może być alegorią (omówimy to później).

5. Apostoł Jan, pisząc Prolog (Jn 1:1-18), chciał podkreślić ważność słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe i jego niezmienność. Bez tej wiedzy, stosując interpretację liberalną, powszechnie stosowaną przez hellenistów w tamtych czasach, chrześcijaństwo staje się religią niedostępną. Twierdzenie, że apostoł Jan, już w Prologu, chciał zwrócić uwagę na wyjątkową rolę Jezusa Chrystusa, jest pozbawione sensu, bo już sama Ewangelia, to opis działalności, nauk i Dzieła Zbawienia, wykonanego przez Syna Bożego.

6. Kontekst Jn 1:1, „Na początku”, wskazuje na Pierwszy Rozdział Księgi Rodzaju, pokazujący moc słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe: „…rzekł i stało się”, a Rdz 1:1-31 nie ma żadnego związku z Jezusem Chrystusem.

7.Starożytny zapis Jn 1:1 pokazuje, że dokonano zmian i wprowadzono duże litery w miejscach, gdzie ich nie było (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994).

8.W polskich Bibliach, cytaty ze Starego Testamentu, podaje się z Septuaginty, a nie z języka oryginalnego, z Biblii Hebrajskiej. Jest to niezgodne z hermeneutyką biblijną. Tłumaczenia nie powinno się robić z innego tłumaczenia.

11.Okoliczności prowadzenia tego spory, mogą wskazywać na to, że Aleksander Aleksandryjski, autor nowej nauki o logosie w Jn 1:1, nie był prowadzony Duchem Bożym. Był w konflikcie prawie z całym Kościołem. Chciał za wszelką cenę udowodnić, że to on ma rację i wykorzystując swoje wpływy, zwrócił się o pomoc do pogańskiego cesarza, kapłana Pontifexa Maximusa, co wywołało skandal. Tak nie zachowuje się uczeń Chrystusa (Mt 23:11-12).

12. Błędna interpretacja Jn 1:1, wymusiła powstanie dużej ilości nowych nauk pseudochrześcijańskich, które zostały omówione w punktach 4.1.2.17.1 do 4.1.2.17.18.

Z tego zestawienia wynika, że aby uczynić Jezusa Bogiem w Jn 1:1, złamano prawie wszystkie zasady hermeneutyki biblijnej. Dlatego dla chrześcijanina biblijnego, Jezus nie może być Bogiem w Jn 1:1!

Może się to wydawać dziwne, ale właśnie tego, wydawać by się mogło, oczywistego wniosku, nie chce przyjąć prawie całe współczesne chrześcijaństwo. Uważają, że w słowach „…Bogiem było Słowo…”, Bogiem wcale nie jest biblijny Bóg Jahwe, jak to wynika z interpretacji dosłownej, z innych tekstów biblijnych, z kontekstu i hermeneutyki biblijnej, ale Jezus Chrystus. Taka interpretacja spowodowała, że helleniści, w sposób sztuczny, otrzymali jedyny tekst biblijny, nazywający wprost Chrystusa Bogiem, na którym zbudowano cały Kościół Powszechny. W ten sposób zwolennicy hellenizmu jednocześnie udowadniają, że liberalna interpretacja tekstów biblijnych jest dopuszczalna, a co tak naprawdę te teksty znaczą, mogą wyjaśnić wyłącznie ojcowie Kościoła, a każda inna interpretacja jest herezją. Na szczęście nie jest to prawdą. Dzisiaj każdy, kto chce być chrześcijaninem (uczniem Chrystusa), może sprawdzić każdą podejrzaną naukę i w Biblii, w konkordancji i w Internecie.

Ogólna uwaga: : są w chrześcijaństwie niezwykle wpływowi ludzie, związani z hierarchią Kościoła i władzą świecką, tak zwany sojusz ołtarza i tronu, wychowani i wykształceni w duchu hellenizmu, którym się nie podoba podstawowe znaczenie Słowa Bożego w chrześcijaństwie i wszystko robią, aby odwrócić uwagę od roli i znaczenia Biblii w chrześcijaństwie. Narzucili całemu światu hellenistyczną interpretację doktryny logosu w Jn 1:1, która uniemożliwia właściwe zrozumienie Prologu Ewangelii Jana, mówiącego o wyjątkowym znaczeniu słów wypowiedzianych przez biblijnego Boga Jahwe i zapisanych w Biblii. Bez właściwego zrozumienia tych słów chrześcijaństwo stało się niedostępne. W IV wieku, z powodu licznych przywilejów, które otrzymało chrześcijaństwo, elitom Cesarstwa, po prostu, opłacało się zostać chrześcijanami, bo oprócz przywilejów finansowych, otrzymywały także władzę. Jednak dla tych ludzi nie była do przyjęcia dyscyplina moralna, wynikająca z konieczności dokładnego stosowania się do Słowa Bożego. Również nie mieli najmniejszego zamiaru rezygnować ze swoich tradycji, a także ze swoich pogańskich bogów, których dalej czcili pod nazwą „święci”, którym w ramach synkretyzmu religijnego, zmienili tylko imiona na imiona biblijne. Również nie mieli najmniejszego zamiaru, aby odciąć się od pogańskiej przeszłości i dokonać tego, co Jezus nazwał „nowonarodzeniem” (Jn 3:3). Naukę chrześcijańską dostosowali do swoich pogańskich tradycji i wierzeń. Aby zrealizować swoje plany, potrzebna im była degradacja Słowa Bożego. Dlatego z „Prologu Ewangelii Jana”, elity Cesarstwa zrobiły opowieść o istnieniu drugiego Boga w chrześcijaństwie, hellenistycznego Logosa, czym otwarły sobie drogę do politeizmu (wielobóstwa). Ze znienawidzonego przez hellenistów Boga Jahwe zrobiono Boga bezimiennego, a Jezus Chrystus stał się Bogiem najważniejszym. Dodatkowo w kulcie Jezusa elity umieściły cały kult swojego najważniejszego i ulubionego boga słońca Mitry. Ludzie ci, usunęli z Biblii jednoznaczne imię Boże „Jahwe” i w to miejsce wstawili wieloznaczny wyraz „Pan”, zmienili Dekalog, napisany „palcem Bożym na tablicach kamiennych” (Wj 31:18), będących elementem Nowego Przymierza z Bogiem Jahwe (Hbr 9:4 i Ap 11:19), itd., itd. Swoimi działaniami wprowadzają ogromne zamieszanie, w którym tylko ojcowie Kościoła „wiedzą o co chodzi”.

 

Końcowym efektem tych działań jest to, że prawie całe, światowe chrześcijaństwo uważa, że Jezus jest drugim Bogiem w Jn 1:1.

 


4.1.3. Jak rozumieć wyraz „Słowo” (gr. „logos”) w Jn 1:1?

Dopiero teraz przystępujemy do omówienia głównego tematu sporu aleksandryjskiego, to jest do odpowiedzi na pytanie: czy Jezus Chrystus jest „Słowem” (gr. „Logos”) w Jn 1:1Czy wyraz „Słowo” jest jednym z imion Jezusa Chrystusa?

Główny temat sporu aleksandryjskiego specjalnie poprzedziłem rozważaniami na temat wyrazów „Bóg” w Jn 1:1, aby pokazać, że są źródła, które nauczają, że spór ten dotyczył „boskości Jezusa”. Natomiast nie znalazłem żadnego opisu tego sporu, który podawałby rzeczywistą jego przyczynę tego sporu, to jest odpowiedzi na pytanie: czy Jezus jest „Logosem” w Jn 1:1? To pokazuje moc hellenizmu i sojuszu hierarchów Kościoła z władzami świeckimi, które sobie nie życzą, aby rozmawiać na temat logosu w Jn 1:1. Jednak sprawa boskości Chrystusa jest tylko tematem wtórnym, wynikającym z przyjęcia doktryny logosu w Jn 1:1, która stała się fundamentem nie biblijnego chrześcijaństwa, chrześcijaństwa ojców Kościoła i wprowadziła całą masę nowych nauk, co chciałem pokazać przy omawianiu „boskości Chrystusa” w Jn 1:1. Wiele współczesnych źródeł, informujących o sporze aleksandryjskim, nie wspomina, nie tylko o „logosie”, ale nawet o „boskości Chrystusa”. W tym temacie panuje pełna dezinformacja.


4.1.3.1.W starożytnych tekstach wyraz „logos” pisany jest z małej litery w Jn 1:1.

Naszą analizę rozpoczniemy od stwierdzenia faktu, że są starożytne zapisy ksiąg Nowego Przymierza (Testamentu), zapisane w języku greckim, w których wyraz „logos” (pl. „słowo”) w Jn 1:1, napisany jest z małej litery, czyli inaczej niż w polskich Bibliach.

Tak wygląda zapis Jn 1:1 w wersji oryginalnej. Greckie słowo „logos”, zapisane cyrylicą i jego polskie tłumaczenie, zaznaczone są żółtym kolorem:

Εν αρχη (pl. „Na początku”) ην  ο  λογος (pl. „byłsłowo”), χαι  ο  λογος ην  προς  τον  θεον (pl. „a słowo było u boga”), χαι θεος ην ο λογος.” (pl. „a bogiem było słowo”). (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994, s. 391). Aby nie było żadnych wątpliwości, grecka litera lambda, czytana po polsku jako „l”, tak wygląda: duża litera lambda „Λ”, mała litera „λ”. Napisane obok siebie tak wyglądają: Λ λ. Trudno je pomylić.

W tak zapisanym tekście wyraz „logos” nie może być imieniem, bo w innych miejscach tego tekstu, imiona zawsze pisane są z dużej litery.


4.1.3.2.Może tekst ten napisany jest minuskułą?

W Starożytności zdarzało się, że niektóre teksty były pisane minuskułą, to znaczy wyłącznie małymi literami. To tłumaczyłoby napisanie imienia „Logos” z małej litery.

Jednak nie dotyczy to, wyżej zacytowanego tekstu, który używa również dużych liter. Najlepszym przykładem jest werset szósty, w którym występuje imię „Jan”, pisane z dużej litery, nazywanej „jota”. Tak wygląda duża jota „I”, a tak mała jota „ι”. Warto wiedzieć, że mała „jota” jest najmniejszą literą alfabetu greckiego (patrz Mt 5:18). Użycie w tym wersecie wyrazu „kreska” pokazuje, że tekst ten pierwotnie, napisany był w języku aramejskim, w języku używanym przez Jezusa i apostołów, w którym litery występują pod postacią przecinka i „kreski”. Jezus mówi, że ze Słowa Bożego nie zostanie usunięta nawet najmniejsza litera, występująca pod postacią przecinka lub kreski: Mt 5:18 „Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”(BT) Dla chrześcijan wychowanych w duchu hellenizmu, zakazy Chrystusa niewiele znaczą.


4.1.3.3.Jak interpretować wyraz „logos” (pl. „słowo”) według hermeneutyki biblijnej?

Zgodnie z hermeneutyką biblijną, która mówi, że teksty historyczne i narracyjne należy interpretować dosłownie, zgodnie z innymi naukami biblijnymi i zgodnie z kontekstem, wyraz ten oznacza „słowo” wypowiedziane przez Boga Jahwe, słowo wyjątkowe, mające moc i mające podstawowe znaczenie w chrześcijaństwie. To „słowo” Boga nie zostało stworzone „na początku”, ono istniało zawsze, w samym Bogu Jahwe, z samym Bogiem i zawsze było integralną częścią samego Boga Jahwe. To „słowo” nie tylko „…było u Boga”, ale samym „…Bogiem było słowo.” (Jn 1:1).

Słowo to jest tak ważne w chrześcijaństwie, że Biblia została nazwana Słowem Bożym, chociaż występują w niej słowa wypowiedziane przez zwykłych ludzi.

Taka interpretacja jest w zgodzie ze wszystkimi zasadami hermeneutyki biblijnej i z samą Biblią! Nie ma żadnych, ale to żadnych powodów, aby ten wyraz rozumieć inaczej.


4.1.3.4.Słowo Boże jest jak sam Bóg Jahwe.

Mówi o tym Biblia: „…Bogiem było słowo.” (Jn 1:1).

Bóg dając nam Swoje słowo, tak naprawdę przychodzi do nas osobiście, tak jak to zapowiedział: Kpł 26:11-13 „Umieszczę wśród was mój przybytek i nie będę się brzydził wami. Będę chodził wśród was, będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem. Ja jestem Jahwe, Bóg wasz” (BT II) To samo zapowiedział prorok: Ez 37:27-28 „Mieszkanie moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem. Ludy zaś pogańskie poznają, że Ja jestem Jahwe…” (BT II). To samo działo się w czasach Nowego Przymierza: 2 Kor 6:16 „…Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego - według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.”(BT)

Powstaje pytanie: kiedy Bóg „zamieszkał” ze swoim ludem i kiedy „chodził wśród nich”? Odpowiedź daje Biblia: zawsze, pod postacią słowa Boga Jahwe, bo „…Bogiem było słowo.” (Jn 1:1). „Ludy pogańskie” poznały kim jest Bóg Jahwe, właśnie przez Słowo Boże, przez Ewangelię. To słowo Boga Jahwe towarzyszyło ludowi Bożemu, lecz nie zawsze stosowano się do tego „słowa” (Rdz 3:17). Był czas, gdy całkowicie zapominano o tym „słowie”, ale ono było: Prz 2:6 „Bo Jahwe udziela mądrości, z ust Jego — wiedza, roztropność; dla prawych On chowa swą pomoc, On — tarczą żyjącym uczciwie. On strzeże ścieżek prawości, ochrania drogi pobożnych.” (BT II) Czyni to, między innymi, przez Swoje „słowo”. Słowo Boże pokazuje człowiekowi, co jest dla niego dobre, a co jest złe.

Dodatkowo, po zawarciu Nowego Przymierza z Bogiem w krwi Jezusa Chrystusa, każdy przedstawiciel ludu Bożego otrzymywał dar Ducha Świętego, aby w ten sposób tworzyć Świątynię Nowego Przymierza, w której osobiście zamieszkał Bóg.


4.3.5.Brak szacunku do Słowa Bożego.

Problem polega na tym, że są siły, które opanowały świat, które wprowadziły lekceważący stosunek ludzi, właśnie do tego Słowa Bożego, a ponieważ „…słowo było Bogiem.” (Jn 1:1), również do samego Boga Jahwe. Widać to gołym okiem. Co z tego, że w Słowie Bożym „napisane jest” (Mt 4:4), że „Na początku było słowo, a słowo było u Boga, a Bogiem było słowo” (Jn 1:1), jak ludzie współcześni „wiedzą”, że nie jest ważne to co zostało „napisane”, ważne jest to, jak to interpretują ich ojcowie Kościoła. A są to ludzie, którzy cieszą się wielkim autorytetem, którzy tak nauczają: wprawdzie tak jest napisane, ale to trzeba rozumieć zupełnie inaczej. I tak to działa, prawie już 2 tysiące lat. Ojcowie Kościoła tworzą własne Kościoły pseudochrześcijańskie, lecz nie wszyscy z nich chcą, aby nazywać ich „ojcami”. Praktycznie wszędzie obowiązuje liberalna interpretacja Słowa Bożego. Dlatego jest tych Kościołów obecnie tysiące.

Ma to ścisły związek z mocą działania sił zła. Nie jest to przypadkiem, że już na początku swej działalności, Jezus był kuszony. Trzy razy obronił się Słowem Bożym, za każdym razem mówiąc: „napisane jest” (Mt 4:4, 7, 10) i cytował właśnie Słowo Boże (Mt 4:3-11).

My, jako chrześcijanie (uczniowie Chrystusa, Dz 11:26), powinniśmy być Jego naśladowcami. Jednak praktyka pokazuje, że nie ma żadnego znaczenia to, co robił Chrystus, nie ma żadnego znaczenia to, co zostało „napisane” w Słowie Bożym, nie ma żadnego znaczenia to, że hermeneutyka biblijna zabrania czynienia takich rzeczy, nie ma żadnego znaczenia to, że nauka ta jest sprzeczna z fundamentami chrześcijaństwa (chrystianizmu), nie ma żadnego znaczenia to, że aby wprowadzić tą naukę, musiano zmienić zapis Słowa Bożego, nie ma żadnego znaczenia to, że tysiące ludzi zginęło śmiercią męczeńską, aby bronić Słowa Bożego i Jego prawidłowej interpretacji. Współcześni chrześcijanie po prostu „wiedzą”, jak należy rozumieć wyraz „słowo” w Jn 1:1 i szkoda ich cennego czasu, aby rozmawiać na ten temat.

Końcowym efektem tego wszystkiego jest to, że mało kto urządza nabożeństwa ku czci biblijnego Boga Jahwe, prawie wszyscy biorą udział w ogólnoświatowym bojkocie imienia „Jahwe” i tolerują usunięcie tego imienia z Biblii. Polaków, od najmłodszych lat, uczy się zmienionego Dekalogu, a Dekalog biblijny jest nieznany (Wj 20: 1-17), a o hermeneutyce biblijnej nikt nie chce słyszeć, itd.

W czasach apostolskich byli ludzie, obdarzeni Duchem Bożym, którzy skutecznie opierali się siłom zła, chociaż wcale nie było to łatwe: 1 Tes 2:2 „Chociaż ucierpieliśmy i - jak wiecie - doznaliśmy zniewagi w Filippi, odważyliśmy się w Bogu naszym głosić Ewangelię Bożą wam, pośród wielkiego utrapienia.”(BT) Zwolennicy hellenizmu czuli się bezkarni i kontakty z nimi mogły się źle skończyć. Doświadczył tego apostoł Paweł: Dz 9:29 „Przemawiał też i rozprawiał z hellenistami, którzy usiłowali go zgładzić.”(BT) Dzisiaj w szkole każdy dostaje hellenistyczne wychowanie i rzeczywiście można zachwycać się wieloma osiągnięciami hellenizmu, jednak hellenistyczna interpretacja liberalna tekstów Biblii, jest śmiertelnie niebezpieczna dla chrześcijaństwa (chrystianizmu).

Dzisiaj praktycznie wszyscy już odpuścili. Prawie nikt nie stara się przywrócić należnej czci Bogu Jahwe, ani Jego słowom. Jednak chrześcijanin biblijny powinien wiedzieć, że cały proces odwracania się ludzi od biblijnego Boga Jahwe zaczął się właśnie od niewinnie wyglądającej interpretacji alegorycznej wyrazu „słowo”, w Jn 1:1. Gdy to się udało, reszta stała się formalnością, a nauki pogańskie szerokim strumieniem wlały się do chrześcijaństwa.

Tak pisze profesor historii starożytnej w kontekście sporu aleksandryjskiego:Starożytni interpretatorzy Biblii dalecy byli od myśli, że wchodzące w jej skład księgi wymagają traktowania historycznego… Chrześcijańscy myśliciele szukali w Biblii przede wszystkim proroctw na temat Chrystusa, gotowi byli znajdować je w takich miejscach, które dla nas nie zawierają jakichkolwiek treści mesjanistycznych. … interpretowali, nie zwracając uwagi na kontekst. Bardzo rzadko stawiali sobie pytanie o cel, jaki przyświecał autorom danego utworu… Największe trudności pozwalała im omijać interpretacja alegoryczna, wymyślona przez stoickich interpretatorów Homera … łatwiej im było godzić się na najbardziej karkołomne interpretacje…. W tak traktowanej Biblii właściwie każdy teolog mógł znaleźć to, czego szukał-niekiedy, co prawda, za cenę naginania tekstu, jednak takie …zabiegi stosowali wszyscy w najlepszej wierze i przy wszystkich okazjach.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 182-183)

Bardzo ważną zasadą interpretacji Biblii jest zasada kontekstu. Nie wolno wyrywać słów, fragmentów, czy całego zdania z kontekstu. Kontekst wewnętrzny Jn 1:1 mówi wyłącznie o Bogu Jahwe i przez słowa: „Na początku”, odsyła do Pierwszego Rozdziału Księgi Rodzaju, w których nie ma Chrystusa. Następne wersety też mówią tylko o Bogu Jahwe i Jego słowie. Ktoś, kto chce interpretować wyraz „słowo” alegorycznie i widzieć w tym wyrazie Jezusa Chrystusa, musi sobie uświadomić, że Jezus bezpośrednio pojawia się dopiero w wersecie 14-tym, którego treść została zmieniona (będziemy mówić o tym później), a wcześniej pojawia się Jan Chrzciciel, w wersetach od 6-go do 8-mego. Interpretowanie alegoryczne, charakterystyczne dla hellenizmu, mówiące, że „Słowem” jest Chrystus, jest wyrywaniem tego wyrazu z kontekstu.

Natomiast dosłowne interpretowanie wyrazu „słowo” jest w całkowitej zgodności z hermeneutyką biblijną:

-z zasadą konieczności interpretacji tekstów historycznych, takich jak ewangelie i teksty narracyjne, w pierwszej kolejności  dosłownie,

- z zasadą, że Biblia musi się sama tłumaczyć. Bezpośrednie wytłumaczenie jest w Rdz 1:1-31, ale również w innych miejscach Biblii,

- z zasadą zachowania kontekstu. Kontekst mówi o Bogu Jahwe.

- z zasadą zachowania pełnej zgodności z pozostałymi tekstami Starego i Nowego Przymierza, itd.

Jeżeli zwrot „Na początku” jest interpretowany dosłownie, zgodnie z powyższymi zasadami, na co zgadzają się niemal wszyscy teolodzy, to tego samego nie można powiedzieć o alegorycznej interpretacji wyrazu „słowo” w Jn 1:1. Interpretacja alegoryczna, w tym przypadku, jest sprzeczna prawie z wszystkimi zasadami hermeneutyki biblijnej. Zwolennikom doktryny logosu w Jn 1:1 nie przeszkadza to, że wyrazy „Na początku…” interpretowane są dosłownie, a w dalszej części tego samego wersetu, wyraz „logos” (pl. „słowo”), interpretuje się alegorycznie, co nie jest zaznaczone w tekście i co nie jest stosowane w dalszej części ewangelii.

Niektórzy autorzy słownikowego hasła „arianizm” nawiązują do naruszenia Pierwszego Przykazania Dekalogu (Wj 20:2-3), z którego nie usunięto wyrazu „Jahwe”, przez zwolenników doktryny logosu w Jn 1:1, co powoduje istnienie dwóch Bogów i to w jednym wersecie, pisząc o arianach, że „zaprzeczają boskości Chrystusa” (Słownik SJP). Chociaż słowniki te nie podają podstawowego tematu sporu aleksandryjskiego, czyli doktryny logosu w Jn 1:1, to przynajmniej wskazują na podstawową sprzeczność z fundamentami nauki biblijnej. Inne słowniki nawet tego nie podają. Dlatego doktryna logosu w Jn 1:1 niszczy podstawy chrześcijaństwa (chrystianizmu), czyli monoteizm, jest sprzeczna z najważniejszym przykazaniem, na które zwrócił uwagę sam Jezus: Mr 12:28-30 „… zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.”(BT) Jest to cytat z ksiąg Starego Przymierza, który w BT, wydanie II brzmi: Pwt 6:4-5 „Słuchaj, Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem — Jahwe jedyny. Będziesz miłował twojego Boga, Jahwe, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił.”

UWAGA: Dla Jezusa najważniejszą nauką w chrześcijaństwie (chrystianizmie) jest to, że Bóg Jahwe jest Bogiem „jedynym”. Drugą taką ważną nauką jest bezgraniczna miłość do Boga Jahwe. We współczesnym chrześcijaństwie (chrystianizmie) Bóg Jahwe nie jest Bogiem „jedynym”, a kult Chrystusa niemal całkowicie wyparł kult Boga Jahwe.

Dlatego każdy, kto chce być uczniem Chrystusa, powinien zastanowić się nad odpowiedziami na pytania:

- dlaczego zwolennicy doktryny logosu, stosując w tym miejscu interpretację alegoryczną, twierdząc, że jest to interpretacja jedynie słuszna? Dlaczego nie chcą przyjąć do wiadomości, że może być inna interpretacja, nieporównywalnie lepsza i zgodna z hermeneutyką biblijną,

- dlaczego nie dopuszczają do żadnej dyskusji na ten temat?

- dlaczego zwolennicy doktryny logosu w Jn 1:1 niezwykle konsekwentnie niszczyli wszystkie pisma Ariusza i to do tego stopnia, że nic się nie zachowało: „…Dzieła samego Ariusza prawie w całości zostały zniszczone.”(Wikipedia, hasło Ariusz). Cesarz Teodozjusz, który zezwolił na spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej, chluby Aleksandrii, w której znajdowały się pisma Ariusza, dostał od elit przydomek „Wielki”.

- dlaczego jest tyle kłamstwa w udowadnianiu, że Jezus jest Logosem w Jn 1:1?

- czy uczniowie Chrystusa mogą tolerować zmiany zapisu tekstu biblijnego?

 

Odpowiedź na te pytania wydaje się prosta. W przypadku porównywania interpretacji dosłownej i alegorycznej Jn 1:1, zwolennicy doktryny logosu, byliby w niezwykle trudnym położeniu. Najdziwniejsze jest to, że ta sytuacja utrzymuje się do dnia dzisiejszego, nawet wśród protestantów. Stanowisko wszystkich teologów jest jednoznaczne: nie będzie żadnej dyskusji na temat Logosu w Jn 1:1!

 


4.1.3.6.Słowo jako jedyny sposób kontaktowania się Boga z człowiekiem.

Bóg jest niewidzialny dla człowieka, a jedynym zmysłem, którym człowiek może stwierdzić obecność Bożą, jest słuch: Jn 1:18 „Boga nikt nigdy nie widział…”(BT). Dlatego Słowo Boże jest też podstawowym sposobem kontaktowania się Boga z człowiekiem: Pwt 4:12 „I przemówił do was Bóg wasz, Jahwe, spośród ognia. Dźwięk słów słyszeliście, ale poza głosem nie dostrzegliście postaci.”(BT II).

Czasem zdarzało się, że Bóg Jahwe przemawiał do człowieka we śnie (Dz 18:9), albo przez proroków (Jr 1:4-5).

.

 

4.1.3.7.Słowo Boże jest jak żołnierz, który dostał rozkaz.

Jest wiele tekstów biblijnych, potwierdzających tą zupełnie wyjątkową moc Słowa Bożego i wyjątkowe jego znaczenie. Bóg Jahwe mówi: Iz 55:11 „tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.” (BT) Izajasz porównuje słowo Boga do żołnierza, który dostał rozkaz. Dopóki nie wykona rozkazu, nie ma się co pokazywać przed obliczem swego dowódcy. Jednak jest pewna różnica. Czasami czynniki zewnętrzne uniemożliwiają wykonanie takiego rozkazu przez żołnierza, rozkaz staję się niewykonalny. Inaczej jest ze słowem Bożym: Iz 46:9-11 „…Ja jestem Bogiem i nie ma innego, Bogiem, i nikogo nie ma jak Ja. Obwieszczam od początku to, co ma przyjść, i naprzód to, co się jeszcze nie stało. Mówię: Mój zamiar się spełni i uczynię wszystko, co zechcę… Ledwie co wypowiem, już w czyn wprowadzone, ledwie myśl powziąłem, już wykonana.”(BT) Nie ma takiej możliwości, żeby Bóg coś powiedział i nie stało się to. Często w towarzystwie słowa Bożego występuje Duch Boży: Rdz 1:1-2 „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.”(BT) W tym Duchu Bożym jest moc. Bóg przez proroka Joela obiecał ludziom Ducha Bożego (Jl 3:1). Jezus zapowiada wypełnienie się tej obietnicy: Łk 24:49 „Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka.”(BT)

Inny tekst mówiący o Bogu Jahwe: Ps 33:9 „Bo On przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, a zaczęło istnieć.”(BT) Pamiętajmy też, że słowo Boga Jahwe ma zdolność stwarzania z niczego: Hbr 11:3 „Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych.”(BT)

 

4.1.3.8.Pogańska nauka o Logosie.

Grecki filozof Heraklit z Efezu (ur. 540 do 480 p.n.e.) uważany jest za twórcę terminu „logos”.

Wikipedia, hasło „logos”: „Heraklit uznawał, że najbardziej fundamentalną cechą Natury jest jej zmienność. Przypisuje mu się powiedzenie Panta rhei – „Wszystko płynie". Stąd symbolem rzeczy jest ogień - nie dlatego, jakoby wszystko miało się fizycznie „składać" z ognia, lecz dlatego, że cechą charakterystyczną ognia jest zmienność, a jednocześnie konflikt i harmonia.”

Wszystko się zmienia. Jest rzeka, a za chwilę jest to inna rzeka, chociażby z tego powodu, że inna woda jest w niej, ale jednak jest to ta sama rzeka. Zasadę, że wszystko się zmienia, widać w dzisiejszych czasach. Człowiek, po upływie ułamka sekundy, jest już innym człowiekiem, bo na przykład posiada nowe komórki naskórka, a inne obumarły, ale jednak jest tym samym człowiekiem. Wszystkie te zmiany nie są przypadkowe, ale kieruje nimi Logos, mądrość ogólnoświatowa. Tak uważał Heraklit.

Wikipedia, hasło „logos”: „Opisywany przez Heraklita świat nie jest jednak chaosem. Przemiany ognia, ciągłe powstawanie i niszczenie, a więc fundamentalny konflikt będący u podstaw rzeczy, odbywa się zgodnie z kosmicznym prawem. Ten świat „był, jest i będzie wiecznie żyjącym ogniem, zapalającym się według miary i gasnącym". W innym fragmencie Heraklit pisze, że „istnieje jedna tylko mądrość: rozum, który wszystkim rządzi, wszystko przenikając”. Tę „miarę" i ten „rozum" często utożsamia się właśnie z logosem.

Niezwykle wyraźnie widać, że logos bardziej pasuje do Boga Jahwe, niż do Jezusa Chrystusa. Jest to kolejny dowód na to, że logosem w Jn 1:1 nie może być Jezus Chrystus. Tym bardziej, że Biblia wprost mówi, że Bóg jest „ogniem” (Hbr 12:29). To samo mówili helleniści: „Aetios z Antiochii, grecki filozof i historyk filozofii, twierdził, że zdaniem stoików „Bóg jest twórczym ogniem" (Wikipedia, hasło „logos filozofia”). Nie ma w Biblii tekstów, związanych z Chrystusem, które nazywają Go „ogniem”. Dlatego jest pytanie, na które nie umie odpowiedzieć żaden zwolennik doktryny logosu: dlaczego w Jn 1:1 Logosem jest Jezus Chrystus, a nie Bóg Jahwe, a to nie niszczyłoby podstaw chrześcijaństwa, monoteistycznego charakteru religii chrześcijańskiej (Wj 20:2-3). Tu dochodzimy do sedna tego sporu. Tylko nauka o Chrystusie, który był Logosem w Jn 1:1, otwierała nowe możliwości związane z synkretyzmem religijnym, polegające na wprowadzeniu nauk pogańskich do chrześcijaństwa.

 

Żydowski teolog, Filon Aleksandryjski, łączył hellenizm z wiarą mojżeszową, uważał właśnie, że to Bóg Jahwe jest hellenistycznym „Logosem”, a w zasadzie Jego Mądrość. Swoją naukę uzasadniał Księgą Przysłów: Prz 8:22-23 „Jahwe mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała.” (BT II)

 

4.1.3.9.Zasadnicza różnica między Logosem, a Bogiem Jahwe.

Ale pamiętajmy o tym, że jednak jest zasadnicza różnica między Logosem i Bogiem Jahwe. Logos tylko porządkuje materię będącą w chaosie i nic więcej.  „Logos” nie potrafi stworzyć materii z niczego (łac. creatio ex nihilo), co jest cechą Boga Jahwe, a co sprawia nierozwiązywalny problem współczesnej, naukowej teorii Wielkiego Wybuchu, która musi nazwać nagłe pojawienie się świata, naukowym terminem „osobliwość”. Gdyby Chrystus był Logosem, nie mógłby stwarzać z niczego. Tylko o Bogu Jahwe Biblia mówi, w kontekście stworzenia świata: „rzekł i stało się” (Rdz 1).

 


4.1.3.10.Gnoza.

Wśród elit Cesarstwa bardzo popularna była gnoza (gr. gnosis), która oznacza: poznanie i wiedzę. Jest to rodzaj religii połączonej z filozofią helleńską, opartą na astrologii babilońskiej. Zdobycie tej wiedzy prowadzi do samo zbawienia się, przez duchowe przebudzenie. Gnoza ściśle była związana z elitami i hellenistycznym wykształceniem.

Aleksandria była centrum gnostycyzmu. Żydowskiego filozofa, Filona Aleksandryjskiego, który żył w czasach Jezusa Chrystusa, uważa się za tego, który połączył hellenizm z religią żydowską. Jego prace tworzyły podstawy gnozy chrześcijańskiej. Orygenes (185-254), który prowadził szkołę katechetyczną w Aleksandrii, rozwinął helleńską interpretację alegoryczną aż do przesady. To on, jako pierwszy, nauczał, że Chrystus jest „Logosem” w Jn 1:1. Za swoje poglądy został wydalony z Aleksandrii, przez biskupa Demetriusza. Tradycje Logosu, gnozy i alegorycznego tłumaczenia literatury były w Aleksandrii bardzo żywe, także wśród chrześcijan. Warto o tym wszystkim pamiętać, bo współcześni chrześcijanie nie zdają sobie sprawy z pogańskich korzeni Logosu, myślą, że Jezus jest Logosem, bo to wynika z Biblii, z wersetu Jn 1:14 i według nich, nie ma to żadnego związku z hellenizmem. Uczynili z Jezusa Chrystusa hellenistycznego demiurga, Stworzyciela świata. Argumentują to wieloznacznymi tekstami biblijnymi (Hbr 1:2, Kol 1:16), w których Jezus jest przyczyną stworzenia świata przez Boga Ojca, a nie Stwórcą. O Bogu Jahwe Paweł pisze: Rz 11:32-36 „Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie. O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.(BT) Dlatego podobnie brzmiące słowa o Jezusie: Kol 1:16 „bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.”(BT), należy rozumieć, że Jezus był przyczyną stworzenia świata przez Boga Jahwe. Podobnie brzmiące słowa Boga Jahwe, zostały skierowane do Abrahama: Rdz 12:3 „Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi.”(BT). Nikt nie interpretuje tego fragmentu w ten sposób, że to Abraham będzie błogosławił, ale Abraham będzie przyczyną „błogosławieństwa” Bożego dla „ludów całej ziemi”. Tak samo powinno się interpretować zwrot: „…przez Niego (Kol 1:16) też stworzył świat” (Hbr 1:2). Jezus był przyczyną stworzenia świata przez Boga Jahwe tak samo, jak Abraham był przyczyną „otrzymania błogosławieństwa przez ludy całej ziemi”.

To, że Bóg Jahwe jest Stworzycielem świata, mówią dziesiątki wersetów biblijnych, łącznie z jednoznacznym przykazaniem Dekalogu, z którego nie usunięto imienia „Jahwe”: Wj 20:11 „Bo w sześciu dniach uczynił Jahwe niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Jahwe dzień szabatu i uznał go za święty.”(BT II) Dlatego pogańska doktryna logosu, w Jn 1:1, nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. Jest sprzeczna, w wielu punktach, z hermeneutyką biblijną.

Zwolennicy doktryny logosu, robią z apostoła Jana geniusza, z tego powodu, że pogańską naukę o logosie wykorzystał w głoszeniu Ewangelii, aby była ona zrozumiała dla elit Cesarstwa, wychowywanych w duchu hellenizmu. Jest to absurd. Ewangelia Jana nie ma nic wspólnego z doktryną logosu, a istniejące podobieństwa są zupełnie przypadkowe, a doktryna logosu w Jn 1:1 została wprowadzona do chrześcijaństwa brutalną SIŁĄ, wśród licznych sprzeciwów i prześladowań biblijnych chrześcijan, dopiero w IV wieku, gdy pogańskie elity Cesarstwa, zdobyły władzę w Kościele. Do IV wieku, całe chrześcijaństwo odrzucało zdecydowanie wszelkie próby wprowadzenia doktryny logosu do chrześcijaństwa. Jest ona sprzeczna z fundamentalnymi naukami chrześcijańskimi i dlatego w Jn 1:1 „logosem” nie może być Jezus Chrystus.

Logos jest terminem oznaczającym wewnętrzną racjonalność i uporządkowanie czegoś: świata, duszy ludzkiej, wypowiedzi, argumentu. W filozofii chrześcijańskiej bywa utożsamiany z wypowiedzianym przez Boga Słowem, z którego wywodzi się świat, a czasem również z Jezusem Chrystusem… „Dostęp" do logosu lub też „posiadanie" logosu było, zdaniem niektórych filozofów, cechą wyróżniającą człowieka od innych istot… Do filozofii judeochrześcijańskiej koncepcję logosu wprowadził Filon z Aleksandrii (ok. 10 p.n.e. - 40 n.e.), filozof i teolog żydowski. U Filona Logos stanowi kluczowy termin filozoficzny o wielu znaczeniach, jednak najistotniejszym z nich w kontekście jego wpływu na chrześcijaństwo jest rozumienie Logosu jako Umysłu Boga oraz sposobu, na jaki Bóg wpływa na świat… Dla obecności terminu logos w filozofii chrześcijańskiej kluczowe jest nawiązanie do Ewangelii św. Jana i do Psalmów, gdzie Słowo wymienione zostaje jako zasada stwórcza Kosmosu. Św. Augustyn wprowadził pojęcie Logos do „kanonu" teologii chrześcijańskiej…”(Wikipedia, hasło „Logos filozofia”). Działalność Augustyna przypada na koniec IV-go i początek V-go wieku, a więc czasy, w których władza w Kościele całkowicie należała już do zwolenników doktryny logosu.

 

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, zwolennicy hellenizmu, Logosem uczynili Boga Jahwe: Ps 33:8-9Niech cała ziemia boi się Jahwe i niech się Go lękają wszyscy mieszkańcy świata. Bo sam przemówił, a wszystko powstało; On sam rozkazał, a zaczęło istnieć.”(BT II) Ich zdaniem, kontekst wskazuje tu na Boga Jahwe, a nie na Chrystusa.

Ciągle musimy pamiętać, że również w czasach współczesnych są w chrześcijaństwie niezwykle wpływowi ludzie, związani z hierarchią Kościoła i władzą, tak zwany sojusz ołtarza i tronu, wychowani i wykształceni w duchu hellenizmu, którym się nie podoba podstawowe znaczenie Słowa Bożego w chrześcijaństwie i wszystko robią, aby odwrócić uwagę od roli i znaczenia Biblii w chrześcijaństwie. Narzucili całemu światu hellenistyczną interpretację doktryny logosu w Jn 1:1, która uniemożliwia właściwe zrozumienie Prologu Ewangelii Jana, mówiącego o wyjątkowym znaczeniu słów wypowiedzianych przez biblijnego Boga Jahwe i zapisanych w Biblii. Bez właściwego zrozumienia tych słów chrześcijaństwo stało się niedostępne. W IV wieku, z powodu licznych przywilejów, które otrzymało chrześcijaństwo, elitom Cesarstwa, po prostu, opłacało się zostać chrześcijanami, bo oprócz przywilejów finansowych, otrzymywały także władzę. Jednak dla tych ludzi nie była do przyjęcia dyscyplina moralna, wynikająca z konieczności dokładnego stosowania się do Słowa Bożego. Również nie mieli najmniejszego zamiaru rezygnować ze swoich tradycji, a także ze swoich pogańskich bogów, których dalej czcili pod nazwą „święci”, którym w ramach synkretyzmu religijnego, zmienili tylko imiona na imiona biblijne. Również nie mieli najmniejszego zamiaru, aby odciąć się od pogańskiej przeszłości i dokonać tego, co Jezus nazwał „nowonarodzeniem” (Jn 3:3). Naukę chrześcijańską dostosowali do swoich pogańskich tradycji i wierzeń. Aby zrealizować swoje plany, potrzebna im była degradacja Słowa Bożego. Dlatego z „Prologu Ewangelii Jana”, elity Cesarstwa zrobiły opowieść o istnieniu drugiego Boga w chrześcijaństwie, hellenistycznego Logosa, czym otwarły sobie drogę do politeizmu (wielobóstwa). Ze znienawidzonego przez hellenistów Boga Jahwe zrobiono Boga bezimiennego, a Jezus Chrystus stał się Bogiem najważniejszym. Dodatkowo w kulcie Jezusa elity umieściły cały kult swojego najważniejszego i ulubionego boga słońca Mitry. Ludzie ci, usunęli z Biblii jednoznaczne imię Boże „Jahwe” i w to miejsce wstawili wieloznaczny wyraz „Pan”, zmienili Dekalog, napisany „palcem Bożym na tablicach kamiennych” (Wj 31:18), będących elementem Nowego Przymierza z Bogiem Jahwe (Hbr 9:4 i Ap 11:19), itd., itd. Swoimi działaniami wprowadzają ogromne zamieszanie, w którym tylko ojcowie Kościoła „wiedzą o co chodzi”. Tak to działa już ponad 1500 lat, a ludzie wierzą, że Jezus Chrystus jest pogańskim „Logosem” w Jn 1:1 i nikt nie zamierza tego zmieniać.


4.1.3.11.Całkowity brak konsekwencji u zwolenników logosu.

Takie księgi jak Ewangelie, powinno się interpretować dosłownie. Natomiast Apokalipsa jest księgą symboli i wizji, które powinno się interpretować alegorycznie. Tymczasem zwolennicy doktryny logosu, wyraz „słowo” w Jn 1:1, interpretują alegorycznie, chociaż powinno się go interpretować dosłownie. Natomiast w Apokalipsie, również na początku księgi, w kontekście Jezusa Chrystusa, w księdze, którą można interpretować alegorycznie, ten sam wyraz „słowo”, interpretują dosłownie i piszą go małą literą: Ap 1:2 „Ten poświadcza, że słowem Bożym i świadectwem Jezusa Chrystusa jest wszystko, co widział(BT). Dzieje się tak pomimo tego, że w Ap 19:13, Jezus nazwany jest „Słowo Boga”. Oczywiście taka interpretacja jest słuszna i wszyscy ten fragment rozumieją dosłownie. Chciałem tylko pokazać dowolność interpretacyjną tych ludzi. To jednocześnie pokazuje, jak nienaturalna jest alegoryczna interpretacja wyrazu „logos”, jako Jezusa Chrystusa, w Jn 1:1.

Mimo tego, że Objawienie Jana powstało wiele lat po napisaniu Ewangelii Jana, autor robi to samo, co w Ewangelii Jana. Już na samym początku zwraca uwagę na znaczenie „Słowa Bożego” w chrześcijaństwie (Ap 1:3). Domyśleć się można, że jest to spowodowane tym, że poganie traktowali literaturę religijną niezwykle liberalnie, co w chrześcijaństwie jest niedopuszczalne. W Ap 1:2 nikt nie pisze wyrazu „logos” z dużej litery, nikt nie widzi w logosie (pl. słowo) Jezusa Chrystusa. Zupełnie inna jest sytuacja w Jn 1:1, gdzie w kontekście nie występuje Jezus Chrystus, gdzie mamy do czynienia z tekstem historycznym, który należy interpretować dosłownie, a interpretacja dosłowna jest zgodna z całą Biblią.

 

4.1.3.12„Słowo Boga”, jako imię Jezusa.

Jest grupa zwolenników doktryny logosu, która imieniem „Słowo Boga” z Ap 19:13, tłumaczy doktrynę logosu w Jn 1:1. Jednak musimy wiedzieć, że imię „Słowo” jest zupełnie innym imieniem niż imię „Słowo Boga”. Są to dwa różne imiona! Tego typu interpretacje występują również w samej Biblii. Przykładem jest imię „Jahwe”, za pomocą którego tworzy się inne imiona:

„Jozue”, a tak naprawdę „Jeszua” (w języku polskim może być również Joszua, Joszue. W języku hebrajskim Jehoszua), to imię następcy Mojżesza, który wprowadził Izraelitów do ziemi obiecanej. Jest to także nowotestamentowe imię „Jezusa”, który ma wprowadzić swój lud do Królestwa Bożego, a znaczy: „Jahwe jest zbawieniem”. Imiona „Jahwe” i „Jeszua” są to dwa zupełnie inne imiona, chociaż zawierają ten sam element „Jahwe”. Istnieje cała masa innych imion biblijnych, w których występuje imię „Jahwe” lub skrót tego imienia:

„Jeremiasz” , pisane jako Jeremjahu. Imię to znaczy „Jahwe podnosi z upadku”, inaczej „Jahwe dźwiga”.

„Izajasz”, pisane Jeszajahu, znaczy „Jahwe zbawia”.

„Juda”, pisze się „Jehudah”, znaczy „chwała Jahwe”.

Podobne zjawisko występuje w Nowym Testamencie.

„Jan”, pisze się „Johanan”, a znaczy „Jahwe jest łaskawy”, itp.

Każde z tych imion, chociaż zawiera wspólny element, wyraz „Jahwe”, jest zupełnie innym imieniem. Tak samo jest z imionami „Słowo” i „Słowo Boga”. To są dwa różne imiona.

Pamiętajmy też o tym, że Apokalipsa Jana została napisana wiele lat po napisaniu Ewangelii Jana. A to oznacza, że przez długi okres czasu nikt by nie mógł interpretować wyrazu „logos”, czyli „słowo”, jako „Słowo Boga” z Apokalipsy Jana, czyli Jezusa Chrystusa. A wiemy, że Ewangelia Jana była często używana do pozyskiwania innych ludzi dla chrześcijaństwa, z dobrym skutkiem.

 

4.1.3.13.Spreparowanie jedynego, a zarazem jednoznacznego tekstu biblijnego, który wprost nazywa Jezusa „Bogiem”.

W wyniku wprowadzenia doktryny logosu do Jn 1:1, w sposób sztuczny, otrzymano jedyny, biblijny i jednoznaczny tekst, który nazywa Jezusa wprost „Bogiem”: Jn 1:1 „…Bogiem było Słowo.”(BT) Skutki tego są takie, że w tym jednym wersecie, Jn 1:1, mamy do czynienia z dwoma Bogami. Jednym jest Bóg Jahwe („…Słowo było u Boga…”), a drugim Bogiem jest Jezus Chrystus, który jest Logosem, czyli „Słowem” („…Bogiem było Słowo…”).Tu mamy też odpowiedź na pytanie, dlaczego nie zastosowano tej samej interpretacji alegorycznej w Ap 1:2, chociaż byłaby ona tam znacznie bardziej naturalna? Elity Cesarstwa nie miały w tym żadnego interesu.

 

4.1.3.14.Synkretyzm religijny i politeizm w chrześcijaństwie

Tymczasem wprowadzenie drugiego Boga do chrześcijaństwa utorowało drogę do politeizmu, który niedługo potem wprowadzono w postaci Trójcy Świętej i kultu świętych. Każdy członek elity Cesarstwa mógł nazwać swojego pogańskiego boga jakimś imieniem biblijnym lub chrześcijańskim i dalej kontynuować kult tego boga pod zmienionym imieniem, ale w tej samej świątyni, mówiąc te same modlitwy, śpiewając te same pieśni ze zmienionym imieniem, stosując tą samą liturgię i rytuały, szczególnie czcząc swego boga w jednym dniu roku, wyznaczonym przez astrologię babilońską, jak to robił poprzednio itp. Zjawisko to było szeroko stosowane w całym Cesarstwie pod nazwą „synkretyzm”: „…połączenie różnych, często rozbieżnych i sprzecznych poglądów; wyznawanie zasad lub wierzeń obejmujących odległe od siebie elementy pozornie lub rzeczywiście wzajemnie sprzecznych.”(Wikipedia, hasło „synkretyzm”).

Znane są liczne przypadki zmian nazw świątyń pogańskich, na nazwy biblijne i twierdzenie, że są to świątynie chrześcijańskie. Takie działania są sprzeczne z nauką chrześcijańską, która naucza: Pwt 12:2 „Zniszczycie doszczętnie wszystkie miejsca, gdzie narody, które wy pozbawicie dziedzictwa, służyły swoim bogom: na górach wysokich, na wzgórzach i pod każdym drzewem zielonym.” (BT) Nie tylko nie niszczy się tych miejsc, ale w dalszym ciągu sprawuje się, często ten sam kult, tylko pod zmienionym imieniem boga.

Te zjawiska powodowały bezbolesne przechodzenie elit na chrześcijaństwo, praktycznie robili to zachowując swoją dawną pozycje w społeczeństwie i swoje wierzenia. Piszą o tym zawodowi historycy Starożytności: „… chrześcijanie nauczą się trudnej sztuki lawirowania i uników, która pozwoli ludziom zamożniejszym na zachowanie poprzednio zajmowanego miejsca w społeczeństwie bez nadmiernego naruszania zasad nowej wiary…”  (Ewa Wipszycka, PIW, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 100)

 

4.1.3.15.Okoliczności wprowadzenia doktryny logosu do chrześcijaństwa

Obraz wprowadzenia doktryny logosu do chrześcijaństwa nie będzie pełny, jeżeli nie opiszemy sposobu wprowadzenia tej nauki do chrześcijaństwa i atmosfery, która temu towarzyszyła.

Pierwsze wieki istnienia chrześcijaństwa cechowały się nieudanymi próbami przejęcia zborów przez hellenistów i narzucenie im filozofii greckiej. Apostołowie demaskowali takie próby: 2 Ptr 2:17-19 „Ci są źródłami bez wody i obłokami wichrem pędzonymi, których czeka mrok ciemności. Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się od postępujących w błędzie. Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia”(BT) Odbywały się lokalne synody biskupów, na których omawiano problemy występujące w zborach i doradzano młodym biskupom, jak je rozwiązywać. Gdy zdarzały się jakieś odstępstwa od nauki chrześcijańskiej, biskupi chętnie słuchali tych rad i naprawiali swoje błędy. To powodowało, że helleniści (gnostycy) musieli zakładać własne zbory, nazywane imieniem przywódcy, na przykład „nikolaici” od imienia Mikołaj.

W III wieku, Orygenes, kierownik szkoły katechetycznej w Aleksandrii, zwolennik neoplatonizmu, zaczął wprowadzać do chrześcijaństwa alegorie. Jednak jego alegoryczna interpretacja „Logosu”, jako Chrystusa w Jn 1:1, została potępiona, a on sam został usunięty ze szkoły katechetycznej i wydalony z Aleksandrii, przez biskupa Aleksandrii Demetriusza. Jego nauka została potępiona również w zborze rzymskim. Podkreślam to, bo już w następnym wieku, właśnie biskupi Aleksandrii i Rzymu, wrócą do tej nauki:Mimo przyznania najwyższego autorytetu Biblii Orygenes uznał, że nie we wszystkich sprawach wypowiedziała się ona wyraźnie. Poznanie rozumowe może, w pewnych granicach i zachowując ostrożność, uzupełnić Pismo Święte. Pomocna jest filozofia, której tym samym Orygenes przyznał większe znaczenie w rozważaniach teologicznych, niż przypisywano jej ówcześnie w Kościele. W obszernych komentarzach do ksiąg biblijnych posługiwał się interpretacją alegoryczną, odróżniając — wzorem platońskim — świat zmysłowy i nadzmysłowy, pozór i rzeczywistość… najistotniejsze jest działanie Chrystusa-Logosu w jednostkowej duszy… Pośrednikiem w stworzeniu jest Syn-Logos, który wiecznie wyłaniany z Boga, wiecznie wyłania z siebie świat; Logos-Chrystus jest boską myślą, obrazem dobroci Boga. W systemie Orygenesa prawda chrześcijańskiego, wyrażona w przyznaniu Chrystusowi — boskiemu Logosowi, soteriologicznej roli, splatała się z aleksandryjskim neoplatonizmem, w którym Logos, pierwsza hipostaza bytu, odgrywa rolę metafizycznej zasady. Poglądy Orygenesa różniły się od przyjętych potem w Kościele i były przedmiotem licznych sporów doktrynalnych” (SJP PWN, hasło „Orygenes”).

Na początku IV wieku wybuchł ostry spór między dwoma biskupami egipskimi w Aleksandrii. Naprzeciwko siebie stanęły dwa światy. Jeden świat ludzi prostych, żyjących naukami chrześcijańskimi na co dzień, posiadających ogromny szacunek do Słowa Bożego, reprezentowany przez biskupa Ariusza. Z drugiej strony wielki świat, elity Cesarstwa, wychowywane w duchu hellenizmu, zainteresowane tradycją i filozofią grecką, gnozą chrześcijańską, alegorycznym tłumaczeniem dowolnych tekstów biblijnych, reprezentowany przez biskupa Aleksandra, mającego wpływy w całym Cesarstwie. Biskup Aleksander twierdził, że w Jn 1:1 występuje opis dwóch Bogów. Jednym jest Bóg Jahwe („…Słowo było u Boga…”), a drugim Bogiem jest Jezus Chrystus, który jest Logosem, czyli „Słowem” („…Bogiem było Słowo…”).

Nie był to nowy temat. Wcześniej dochodziło do podobnych sporów, ale zawsze zwyciężał monoteizm, a jedynym Bogiem był Jahwe, jak to podaje wiele tekstów Biblii, na przykład: Pierwsze Przykazanie Dekalogu, a w Nowym Przymierzu (Testamencie) Jud 1:25. Jednak biskupa Aleksandra poparł najbardziej krwawy i nie znoszący sprzeciwu cesarz Konstantyn, posiadający najwyższy tytuł kapłana pogańskiego: Pontifeks Maksimus, co według niego dawało mu pełne prawo do rozstrzygania takich sporów w łonie chrześcijaństwa. Wynik takiej konfrontacji był z góry przesądzony. Tym bardziej, że Konstantyn był wyznawcą Apollona, greckiego boga Słońce, został wychowany w duchu hellenizmu, ale najważniejsze było to, że szukał sojuszników swojej agresywnej polityki.

W Grecji nie przywiązywano wagi do tekstów religijnych, które, w hellenizmie, każdy mógł interpretować po swojemu. Konstantyn nie rozumiał tego, że można toczyć tak zacięty spór tylko o jeden wyraz „logos” z Jn 1:1. W zorganizowanym przez cesarza Soborze w Nicei, w 325 roku, w którym brali udział głównie biskupi zaproszeni przez biskupa Aleksandra, cesarz potępił biskupa Ariusza i skazał go na wygnanie. Rację przyznał biskupowi Aleksandrowi, a to oznaczało, że we wersecie Jn 1:1 mamy do czynienia z dwoma Bogami. Jak piszą niektóre źródła, cesarz Konstantyn osobiście brał udział w ustaleniu „Nicejskiego Wyznania Wiary”. Sobór Nicejski 325 rok, był wielkim zwycięstwem elit Cesarstwa i hellenizmu. Oprócz tego, że słowo „Logos” w Jn 1:1, zaczęto pisać z dużej litery, bo oznaczało ono imię Chrystusa, biskupi wielkich ośrodków chrześcijańskich dostali pełnię władzy w Kościele, mogli robić co tylko chcieli i sami rozwiązywali wszelkie spory. Została uchwalona nowa hierarchia Kościoła, wzorująca się na administracji Cesarstwa.  Najważniejszym biskupem w Kościele został biskup Aleksandrii (kanon 6 uchwał Soboru).

Jednak problemem, dla nowej władzy, stało się „Nicejskie Wyznanie Wiary”. Postanowiono ukryć to, że przedmiotem sporu aleksandryjskiego był „Logos” w Jn 1:1. Nicejskie Wyznanie Wiary niepotrzebnie przypominało, że spór aleksandryjski dotyczył „Logosu”. Zostało ono zmienione na Soborze w Konstantynopolu 381 rok, prawdopodobnie tyko przez usunięcie wyrazu „Logos”. Aby nikomu nie dawać pretekstu do odrzucenia uchwał soboru nicejskiego, nowe wyznanie, ustanowione w Konstantynopolu, nazwano „nicejskim”, a stare zostały zniszczone. Dzisiaj tekst wyznania nicejskiego z 325 roku jest nieznany. Można tylko domyślać się, co zawierał. Działania te przyniosły zamierzone skutki. Wywołały olbrzymie zamieszanie, w którym całkowicie zniknął podstawowy temat sporu: czy Jezus Chrystus jest Logosem w Jn 1:1?

Przykładem takiego zamieszania jest opis Soboru Nicejskiego I w Wikipedii. Jest to bardzo obszerny artykuł, w którym ani raz nie występuje wyraz „Logos”. I o to w tym wszystkim chodziło, żeby nikt Ariusza nie łączył ze sprzeciwem w sprawie Logosu w Jn 1:1! Dzisiaj ludzie interesujący się tym tematem uważają, że spór dotyczył Trójcy Świętej, chociaż termin ten powstał wiele lat po śmierci Ariusza, a określenie „Trójca Święta” nie pojawia się ani raz  w uchwałach obu soborów. Związane z tym zamieszanie spowodowało, że istniały nawet kościoły ariańskie, które nauczały, że Jezus jest Logosem w Jn 1:1.

Jednak ślady istoty tego sporu widać do dnia dzisiejszego. W „Credo Ludu Bożego” ogłoszonego przez papieża Pawła VI po Soborze Watykańskim II w 1968 roku, możemy przeczytać: „Wierzymy w Pana naszego Jezusa Chrystusa, który jest Synem Bożym. Jest On Słowem wiekuistym; zrodzonym z Ojca przed wszystkimi wiekami i współistotny z Ojcem, czyli (po gr.) homousios to Patri, przez którego wszystko się stało…”. Zwrot „Jest On Słowem wiekuistym” bezpośrednio nawiązuje do sporu aleksandryjskiego.

O skali dezinformacji, którą wprowadzili katolicy, w związku ze sporem aleksandryjskim, niech świadczy tekst Wikipedii, opisujący ten problem w dziale „Przedmiot kontrowersji”: „Boskość Syna Bożego mieli negować zwolennicy Ariusza. Jest to twierdzenie nieprawdziwe, które pochodzi z treści różnych dzieł polemicznych napisanych już po soborze.”(Wikipedia, hasło „Sobór nicejski I”) Tymczasem „boskość” Jezusa była jednym z podstawowych tematów tego sporu, wynikającym z przyjęcia doktryny logosu w Jn 1:1, oczywiście poruszanym również na Soborze.

W Internecie można znaleźć „List Euzebiusza z Cezarei Do Swego Kościoła”, rzekomo napisany przez Euzebiusza, zwolennika poglądów Ariusza. Piszę „rzekomo”, bo tradycją tamtych czasów stało się podpisywanie swoich dzieł, nazwiskiem kogoś znanego. W liście tym znajduje się wyznanie wiary, w którym nie ukryto, jak to się robi w innych wersjach Wyznania Nicejskiego, tego, że chodzi o alegoryczną interpretację wyrazu „logos” (pl. „słowo”) w Jn 1:1, a w której nazwano Jezusa wprost „Słowo Boga” i „Bogiem z Boga”. W punkcie 4 tego listu czytamy: „ Wierzymy w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych oraz w jednego Pana, Jezusa Chrystusa, Słowo BogaBoga z Boga, światłość ze światłości, życie z życia, Syna jednorodzonego…” („List Euzebiusza z Cezarei Do Swego Kościoła”). List ten zawiera również informację o tym, że pogański cesarz Konstantyn nie był tylko biernym obserwatorem Soboru, ale brał czynny udział w tworzeniu Nicejskiego Wyznania Wiary: „… najmilszy Bogu nasz cesarz pierwszy zaświadczył, że jest ono ze wszech miar trafne. Stwierdził z naciskiem, że i on tak samo myśli, i wezwał wszystkich, by je wspólnie przyjęli, podpisali się pod tym nauczaniem oraz byli z nim zgodni, dodając tylko jedno słowo: „współistotny”. On sam je wyjaśnił mówiąc, iż mówi się, że „Syn” jest „współistotny” nie według tego, co się zdarza ciałom, a więc że On nie istnieje ani na zasadzie podziału, ani na zasadzie jakiegoś rozdzielenia się od Ojca …” („List Euzebiusza z Cezarei Do Swego Kościoła”). Tak daleko idąca ingerencja w sprawy chrześcijaństwa, przez pogańskiego cesarza, powinno budzić niepokoje u każdego chrześcijanina. Jednak nic takiego się nie dzieje. Najwyższy kapłan wszystkich religii pogańskich, Pontifeks Maksimus, Konstantyn Wielki, osobiście dokonywał zmian w wyznaniu chrześcijańskiej wiary i uważał, że miał do tego święte prawo. Jego interpretację Jn 1;1 i biskupa Aleksandra, stosuje do dnia dzisiejszego niemal całe chrześcijaństwo.

Takie mocne poparcie biskupa Aleksandra świadczy o tym, że to biskup Aleksander poprosił cesarza o rozstrzygnięcie tego sporu. Jak było naprawdę nie dowiemy się, bo: „…dokumentacja dziejów Kościoła łacińskiego przeszła przez rzymską cenzurę.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997 s. 67), a niewygodne dokumenty zostały zlikwidowane.

W roku 381 cesarz Teodozjusz zwołał Sobór w Konstantynopolu, na którym uzgodniono nową wersję „Wyznania Nicejskiego”:Nicejsko-konstantynopolitańskie wyznanie wiary lub Symbol Konstanynopolitański/(łac.) Symbolum Constantinopolitanum/, dawniej nie do końca ściśle zwany też Symbolem nicejskim ( Angielska wersja Katechizmu Kościoła Katolickiego n. 195 podaje te nazwy zamiennie: The Niceno-Constantinopolitan or Nicene Creed.... Katechizm tłumaczy (we wszystkich wersjach językowych), że symbol ma za sobą autorytet dwóch Soborów z 325 i 381 r… Nicejskim określają symbol przyjęty na Soborze konstanynopolitańskim także Wikipedie angielska, francuska i inne. Jednak Credo nicejskie jest osobnym tekstem i według opinii współczesnych uczonych, choć podobne, nie ono posłużyło ojcom Soboru Konstantynopolitańskiego za materiał do opracowania nowej wersji symbolu)… Jakiekolwiek byłyby początki, według jednomyślnej opinii historyków, wbrew potocznym wyobrażeniom, nie może być mowy o tym, że symbol powstał na Soborze w Konstantynopolu poprzez dodanie fragmentu o Duchu Świętym do Symbolu ogłoszonego w czasie poprzedniego Soboru w Nicei w 325 r.” (Wikipedia, hasłoNicejsko-konstantynopolitańskie wyznanie wiary”)

Ale na tym działanie Konstantyna się nie zakończyło: „…Konstantyn tryumfalnie obwieścił wyniki soborowych obrad chrześcijańskiemu światu, z jego kancelarii wysłano listy do wszystkich Kościołów… Tymczasem rozpoczęła się wojna w Kościele, o gotowości do kompromisów i tolerancji w sprawach wiary nie mogło być mowy. Nikt nie ośmielił się atakować credo (…póki żył Konstantyn…), choć budziło ono bardzo żywe zastrzeżenia teologiczne”.(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997 s.156) Jak widać, chrześcijaństwo, na początku IV wieku było na tyle silne, że obroniło się przed ingerencją władz świeckich. Zaraz po Soborze Nicejskim, cały świat chrześcijański odrzucił Nicejskie Wyznanie Wiary, z wyjątkiem Aleksandrii, gdzie zrobiono to przy użyciu siły. Jednak dokument podpisany przez cesarza i pozostałych uczestników Soboru, później zadecydował o zwycięstwie doktryny logosu w Jn 1:1.

Nawet sam cesarz odrzucił nauki biskupa Aleksandra, ułaskawił Ariusza, a na łożu śmierci ochrzcił się jako zwolennik nauk Ariusza, które wtedy były uważane za ortodoksyjne. Był to czas, w którym nie było arianizmu. Cały Kościół miał naukę taką, jak biskup Ariusz.

Dopiero włączenie się elit Rzymu do walki o władzę w Kościele, zmieniło tą sytuację. Ci ludzie, wychowani w duchu hellenizmu, zwolennicy gnozy chrześcijańskiej i liberalnego traktowania Słowa Bożego, spowodowali przyjęcie Nicejskiego  Wyznania Wiary przez wszystkich. Ale nie było to łatwe. Trzeba o tym pamiętać, że na początku, gdy każdy miał wolny wybór, prawie całe chrześcijaństwo odrzuciło Nicejskie Wyznanie Wiary. Dopiero użycie siły zmieniło to.

W 380 roku cesarz Teodozjusz I Wielki, w sposób zdecydowany stanął po stronie elit, walczących o władzę w Kościele. Wydał on Edykt Tesaloński, w którym każdy mieszkaniec Cesarstwa miał obowiązek bycia chrześcijaninem, ale według Nicejskiego Wyznania Wiary, co oznaczało przyjęcie doktryny logosu w Jn 1:1. Oficjalnie został zawarty sojusz między władzą świecką, a nowo powstałą hierarchią Kościoła (sojusz ołtarza i tronu). Od tego momentu każdy, kto chciał żyć według nauk Jezusa Chrystusa, zapisanych w Biblii, a niezgodnie z duchem nicejskim, stawał się heretykiem i z urzędu był prześladowany przez państwo: „Herezja staje się przestępstwem ściganym przez państwo… zakazuje się heretykom publicznego, a później prywatnego sprawowania kultu. Ci, którzy by tego rozkazu nie posłuchali, tracą budynki i posiadłości… nie wolno im było nauczać swej wiary… w 388 r. zakaz dysput na tematy doktrynalne… tracili swe stanowe przywileje, a także prawo do sprawowania urzędów… usuwano ich z obszaru imperium… Frontalny atak podjęto przeciwko poganom… Ulegają także zaostrzeniu przepisy dotyczące Żydów…(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 167), „…wszystko to miało metrykę pogańską, ale owa metryka nie przeszkadzała chrześcijanom…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 139). Dzisiaj również nikomu to nie przeszkadza. W myśl rzymskiej zasady „dyvide et impera” (pl.: dziel i rządź), wiernych podzielono na kler i świeckich: „… Kler… bywał twardy i pyszny, odmawiając wiernym prawa do krytyki…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIE, Warszawa 1997, s. 145) „…straszono ludzi, fabrykowano dokumenty. Manipulowali materiałami wszyscy, …podobnie jak wszyscy uciekali się do gwałtów” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 150). Rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan na niespotykaną dotąd skalę.

Wróćmy do czasów tuż po Soborze Nicejskim. Po śmierci Aleksandra, twarzą odrzuconego „Nicejskiego Wyznania Wiary” stał się nowy biskup Aleksandrii, Atanazy:Po śmierci Aleksandra w 328 r. biskupem Aleksandrii został (nie bez zgrzytów) Atanazy, człowiek niezmiernej energii i ambicji, rygorystyczny – żeby nie powiedzieć: fanatyczny – przeciwnik arian, gotowy w dobrej sprawie posługiwać się środkami gwałtownymi, nie przejmując się ani ustalonymi obyczajami, ani kanonami kościelnymi.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 158) Przeciwko jego metodom postępowania, wystąpiło wiele środowisk chrześcijańskich: „…melecjanie szukali sprawiedliwości u biskupów poza Egiptem i u cesarza…, oskarżając Atanazego o stosowanie wobec nich przemocy, o niedopuszczanie do Kościołów, o prześladowanie ich przywódców… poczynania Atanazego, bez żenady korzystającego z pomocy żołnierzy, zamykający swych przeciwników w więzieniu… Konstantyn … wielokrotnie słyszał o konflikcie między melecjanami a Atanazym, a także o jego brutalności (docierały do niego nie tylko skargi zainteresowanych, ale i raporty namiestnika Aleksandrii).” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 159) Skargi na Atanazego najczęściej, nie dotyczyły spraw doktrynalnych. „…Niepokojom w Kościele bardzo często towarzyszyły zamieszki w miastach, wywoływane przez zwolenników walczących stron…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s.164). Ostatecznie Atanazy, twarz Wyznania Nicejskiego, został skazany na wygnanie przez 5-ciu kolejnych cesarzy i to nie za sprawy doktrynalne.

Później pojawili się inni przedstawiciele elit, którzy siłą wprowadzali „Nicejskie Wyznanie Wiary”: „przeważał wpływ Ambrożego, który konsekwentnie zwalczał wszelkie przejawy tolerancji religijnej…”(Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 166), „… Interwencja biskupa blokującego śledztwo… wskazuje, że niewinność mogła pod jego piórem oznaczać co innego niż niewinność wobec prawa…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 171), „…historię sporów tej epoki znamy niemal wyłącznie  z materiałów dostarczonych nam  przez jedną ze stron, która ostatecznie zwyciężyła…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 173). Jak ważne było dla elit Cesarstwa przyjęcie doktryny logosu w Jn 1:1, niech świadczy fakt, że cesarze, którzy zadecydowali o jej przyjęciu, dostali przydomek „Wielki”: cesarz Konstantyn Wielki, cesarz Teodozjusz I Wielki, biskup Atanazy Wielki.

Jeszcze krótki fragment dotyczący okoliczności aleksandryjskiego sporu. Przytoczę kilka cytatów zawodowych historyków Starożytności: „ …wrażliwość na teologię w poważnym stopniu była efektem oddziaływani dziedzictwa antycznego, a dokładniej antycznej filozofii… Filozofia grecka stała u kolebki chrześcijaństwa… zmiany, jakim podlegały chrześcijańskie społeczności w pierwszych trzech wiekach istnienia Kościoła, jeszcze szerzej otworzyły nową religię na wpływy filozoficzne… Taki sposób myślenia pozwalał na wielką otwartość intelektualną i ułatwiał odrzucanie ustalonych poglądów… Umiejętność wyłamywania się z nich, zmieniania z własnej woli  podstawowych reguł gry, była czymś charakterystycznym dla myśli starożytnej… Zetknięcie się antycznego sposobu myślenia… z posłaniem zawartym w Biblii, wydało zdumiewające owoce… i stwarzała specjalne komplikacje: nieporównywalnie większe niż te, jakie wynikają z rygorystycznego monoteizmu, właściwego judaizmowi lub islamowi. Pokusa ścisłego opisania, zanalizowania i wyjaśnienia tajemnicy Syna Bożego, nie opuszczała antycznych teologów, powodowała napięcia i niepokoje, popychające ich do szukania nowych rozwiązań, do zmian w doktrynie.  Ludzie kierujący życiem gmin chrześcijańskich, a więc nauczających prawd wiary, wywodzili się z kręgów elity miejskiej, która dbała o to, by jej dzieci otrzymały określone… wykształcenie. Prestiż zdobytej dzięki temu kultury był ogromny, zbyt wielki, by ludzie nawracający się na chrześcijaństwo potrafili pozbyć się szacunku dla filozofii, literatury, nauki… Teolodzy chrześcijańscy… nie byli w stanie uwolnić się od tego, czego nauczyli się w szkole…  musieli wyrzec się swobodnych rozmyślań o bóstwie, tak charakterystycznych dla filozofii pogańskiej… Starożytni interpretatorzy Biblii dalecy byli od myśli, że wchodzące w jej skład księgi wymagają traktowania historycznego… Historyczna interpretacja Biblii jest dziełem ostatniego stulecia… daleko jest jej do zwycięstwa… podejrzenie, iż wzgląd na historyczne uwarunkowania odbierze Pismu Świętemu jego walor religijny, jest wciąż obecna… , choć współczesna egzegeza biblijna dostarczyła aż nadto dowodów, że ujęcie historyczne tylko powiększa nasz podziw dla biblijnego przesłania… Chrześcijańscy myśliciele szukali w Biblii przede wszystkim proroctw na temat Chrystusa, gotowi byli znajdować je w takich miejscach, które dla nas nie zawierają jakichkolwiek treści mesjanistycznych. Atomizowali oni Biblię… interpretowali, nie zwracając uwagi na kontekst. Bardzo rzadko stawiali sobie pytanie o cel, jaki przyświecał autorom danego utworu… Największe trudności pozwalała im omijać interpretacja alegoryczna, wymyślona przez stoickich interpretatorów Homera… lepsze było każde inne wyjaśnienie niż otwarte uznanie niespójności świętego tekstu… łatwiej im było godzić się na najbardziej karkołomne interpretacje… W tak traktowanej Biblii właściwie każdy teolog mógł znaleźć to, czego szukał-niekiedy, co prawda, za cenę naginania tekstu, jednak takie …zabiegi stosowali wszyscy w najlepszej wierze i przy wszystkich okazjach.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 180-183).

Końcowym efektem tego wszystkiego było to, że elity Cesarstwa odniosły pełny sukces. Słowo Boże straciło podstawowe znaczenie w chrześcijaństwie, na rzecz nauk ojców Kościoła, został wprowadzony politeizm (Trójca Święta i kult świętych), elity Rzymu odzyskały władzę w Cesarstwie, którą posiadali ich przodkowie, każdy członek elity bez trudu mógł przyjąć chrześcijaństwo, bez zmiany swoich przyzwyczajeń (brak nowonarodzeni Jn 3:3) i wprowadzając kult swojego pogańskiego boga, pod postacią kultu świętego, zmieniając mu tylko imię, na imię związane z chrześcijaństwem. Zmieniło się tylko jedno. Zniknęła tolerancja religijna, charakterystyczna dla wcześniejszego pogaństwa i chrześcijaństwa. Nowi władcy Kościoła bali się Słowa Bożego i niszczyli wszelką próbę powrotu do biblijnego chrześcijaństwa. Prześladowano każdego, kto nie chciał się podporządkować nowej władzy w Kościele i nie chciał płacić danin. Powstał nowy system sprawowania władzy, nazwany później cezaropapizmem.

 

Biblijne chrześcijaństwo, pod biblijnym symbolem „Niewiasty”, mogło działać tylko w ukryciu lub poza granicami Cesarstwa: Ap 12:14 „I dano Niewieście dwa skrzydła orła wielkiego, by na pustynię leciała do swojego miejsca, gdzie jest żywiona… z dala od Węża.”(BT) Wąż to biblijny symbol szatana. Wypełniło się również proroctwo, z przypowieści Jezusa o nieuczciwych winiarzach. Nowa hierarchia Kościoła robiła to samo, co kiedyś robili arcykapłani i faryzeusze: Mt 21:35-39 „Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili.”(BT) Rolnicy zbuntowali się przeciwko gospodarzowi (symbol Boga Ojca). Sługami byli biblijni chrześcijanie, którzy głosili Słowo Boże i interpretowali je według zasad hermeneutyki biblijnej. Wyrzucenie  z winnicy Syna i zabicie Go, oznacza odrzucenie nauk Jezusa Chrystusa, z przykazaniem miłości na czele Jn 15:12. W to miejsce wprowadzono kult Mitry, jako Boga Najwyższego, któremu zmieniono imię na Jezus Chrystus i kult świętych z całą liturgią i tradycją pogańską.

 

 

4.1.3.16. Po co Jan dał Jezusowi trzy różne imiona, których później wcale nie używał?

Sprawa właściwej interpretacji Słowa Bożego i podkreślenie jego wyjątkowości, była tak ważna dla Jana, że swoje kolejne księgi również zaczynał informacją o jego podstawowym znaczeniu w chrześcijaństwie (chrystianizmie). Tak zrobił w swoim liście, mówiąc o „słowie życia”: 1 Jn 1:1 „[To wam oznajmiamy], co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia” (BT).

Autorzy polskich tłumaczeń Biblii, zmienili zapis wyrazu „Słowo”, pisząc go z dużej litery, inaczej niż w tekście starożytnym (Grecko-polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1994, s.1130) Kolejny raz autorzy tłumaczeń na język polski, zmieniają zapis biblijny, czego nie wolno robić (Łk 16:17). Zapisanie wyrazu „Słowo” (gr. „Logos”) z dużej litery, ma narzucić czytelnikowi interpretację, że jest to imię Jezusa Chrystusa, że nie należy rozumieć tego wyrazu dosłownie, co wynika z hermeneutyki biblijnej (punkt 2.4.), ale jest to alegoryczne imię Chrystusa, co narusza prawie wszystkie zasady hermeneutyki biblijnej. Gdyby to rzeczywiście było imię, to imię dwuwyrazowe: „Słowo Życia” i oba te wyrazy napisane by były z dużej litery. Jednak byłoby to następne imię Jezusa, a tłumacze tekstu biblijnego na język polski, za wszelką cenę chcieli znaleźć biblijny argument, uzasadniający doktrynę logosu w Jn 1:1. Stąd ta niekonsekwencja i zmiana zapisu tylko wyrazu „Słowo”.

Tymczasem hermeneutyka biblijna takie wstępy nakazuje rozumieć dosłownie.

To „słowo życia” jest słowem wypowiedzianym przez Boga Jahwe i należy rozumieć je dwojako.

Po pierwsze, dzięki temu słowu zostało zapoczątkowane fizyczne życie na ziemi, co jest opisane w Pierwszym Rozdziale Biblii, w słowach: „…rzekł i stało się…”. Tylko słowo wypowiedziane przez Boga Jahwe miało taką moc, co jest udokumentowane wieloma cytatami biblijnymi. Jednocześnie to zainicjowane życie „na początku”, jest nierozwiązywalną zagadką dla współczesnej nauki. Wszelkie próby wyjaśnienia tego, skąd się wzięło życie na ziemi, nie spełniają podstawowych warunków stawianych przez naukę, to znaczy doświadczalnego wytłumaczenia tego zjawiska. Człowiek nie potrafi zbudować najprostszego organizmu z nieorganicznych pierwiastków dostępnych na ziemi pomimo tego, że zna ich budowę. Coraz częściej świat nauki twierdzi, że życie przyszło z zewnątrz i nie mogło powstać na ziemi. To samo dotyczy powstawania nowych gatunków: doświadczenie, czyli praktyka, nie potwierdza przemiany jednego gatunku w drugi.

Po drugie, „słowo życia”, wypowiedziane przez Boga Jahwe, daje życie duchowe prowadzące do życia wiecznego: 1 Jn 2:25 „A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne.”(BT) Ta obietnica związana jest ze słowami, „które słyszeliście od samego początku” (1 Jn 2:24). Można było „słyszeć” Boże słowa „od samego początku”, które powiedziały człowiekowi, co jest dobre, a co złe (Rdz 3:22). Tak więc nie może dotyczyć to Jezusa Chrystusa, którego nauki można było „usłyszeć” znacznie później, na pewno nie „na początku”. Kontekst tych słów jest dokładnie taki sam, jak w Jn 1:1, jest związany z „początkiem”.

Zapisanie wyrazu „słowo” z dużej litery jest kolejną zmianą zapisu tekstu biblijnego. Byłoby to już trzecie imię Chrystusa, które zastosowałby Jan, w każdej księdze inne:

- w Ewangelii Jana byłoby to imię „Słowo” (Jn 1:1),

- w Apokalipsie imię „Słowo Boga” (Ap 19:13),

- w Liście Jana imię „Słowo Życia” (1 Jn 1:1).

Zwrot „słowo życia” można interpretować dwojako:

- albo jest to dwuwyrazowe imię, ale wtedy oba wyrazy trzeba pisać z dużej litery, ale byłoby to już trzecie imię, które daje Jan Chrystusowi, a później nie używa go wcale,

- albo zwrot „słowo życia” trzeba rozumieć dosłownie i jest to słowo wypowiedziane przez Boga Jahwe, które dało życie fizyczne na ziemi i obiecało życie wieczne swoim wiernym.

Tylko rozumienie dosłowne tego zwrotu ma sens. To pokazuje jak sztuczna jest nauka, która nakazuje rozumieć wyraz „słowo” w Jn 1:1, jako imię Jezusa Chrystusa.

Zauważmy jedno. Jan, który według zwolenników doktryny logosu, daje Jezusowi tyle różnych imion, wcale ich nie stosuje w praktyce. Dlatego powstaje pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi: po co apostoł Jan dawałby Jezusowi tyle imion, jeżeli ich później wcale nie używa?


 

4.1.3.17.Symbol siewcy

Jedną z bardzo ważnych przypowieści Jezusa, jest przypowieść o siewcy, który sieje ziarno na różne rodzaje gleby, które są symbolami różnej reakcji ludzi na Słowo Boże. Ziarnem jest Słowo Boże, bo: Mr 4:14 „Siewca sieje słowo.”(BT) Wyraz „słowo” napisany jest małą literą, nie może być imieniem Chrystusa.

 

Dla Towarzystwa Biblijnego siewca stał się symbolem całej Biblii.

 

Siewca, symbol Biblii, słowa wypowiedzianego przez Boga Jahwe.

To pokazuje, jak ważne jest Słowo Boże. I właśnie na to chciał zwrócić uwagę Jan w pierwszych wersetach swojej Ewangelii. W chrześcijaństwie (chrystianizmie) Słowo Boże nie może być tak traktowane, jak w niezwykle popularnej wśród elit, kulturze helleńskiej, gdzie obowiązywała interpretacja liberalna. Prolog był po to napisany, aby interpretacja liberalna, charakterystyczna dla hellenizmu, nie występowała w chrześcijaństwie (chrystianizmie). W religiach pogańskich: „…Człowiek skrupulatnie składający ofiary i uczestniczący w świętach nakazanych tradycją mógł o bogach myśleć swobodnie… nie ograniczały go w tej materii  żadne święte teksty”. (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 179) Tą wolność krytykuje również Piotr: 2 Ptr 2:19 „Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia…”(BT)

Wszystko jest dobrze, gdy ziarno, czyli słowo Boże jest czyste. Gorzej, gdy ziarno jest zanieczyszczone chwastami, które rosnąc, „zagłuszają je tak, że nie wydają owocu” (Mr 4:7). Tak dzieje się, gdy ojcowie Kościoła narzucają wiernym złą interpretacją Biblii, niezgodną z zasadami hermeneutyki biblijnej, jak to jest w przypadku „Logosu”. Tak jak chwasty niszczą uprawy rolne, tak zła interpretacja Biblii niszczy naukę Bożą. Jednak Jezus zostawił receptę na rozpoznanie błędnej nauki: Mt 7:16-18 „Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi?... Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.”(BT)

„Owocami” Kościoła Powszechnego są burzliwe historie chrześcijaństwa, pełne wstydliwych okresów, nierozliczonych do dnia dzisiejszego, o których nikt nie chce mówić, dokładnie tak, jak to się dzieje obecnie w sprawach pedofilii w Kościele: „nie może dobre drzewo wydać złych owoców”.

 

 

4.1.3.18.Władca tego świata

Naszym światem rządzą siły zła (Ef 2:2). W ich interesie jest to, aby Słowo Boże było nieznane, pozmieniane, lekceważone, aby było źródłem zamieszania religijnego i ostrych sporów. Ojciec kłamstwa, jak nazywa szatana Jan (Jn 8:44), podporządkował sobie innych, którzy najczęściej, nieświadomie wykonują jego wolę. Dobrym przykładem działania takich sił, jest interpretacja alegoryczna wersetu Ewangelii Jana (Jn 1:1), która wywróciła naukę chrześcijańską do góry nogami i stała się początkiem zmian doktryny chrześcijańskiej, firmowanej przez ojców Kościoła.

 

 

4.1.3.19.Biblijne proroctwo o odstępstwie (2 Tes 2:3-4).

W czasach apostolskich pojawiła się nauka, że „dzień Jahwe”, nazywany w księgach Nowego Przymierza „dniem Pańskim”, już nadchodzi. Apostoł ostrzegał, że jest to fałszywa nauka. Ale zapowiedział, że „dzień Paski” nie nadejdzie, zanim nie objawi się „odstępstwo”: 2 Tes 2:3-4 „Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.”(BT)

Wszystko wskazuje na to, że tym zapowiedzianym „odstępstwem” jest doktryna logosu w Jn 1:1, która zmieniła fundamenty chrystianizmu i spowodowała opanowanie Kościoła przez ludzi żądnych władzy. Sposób działania biskupa Aleksandra, który za wszelką cenę chciał udowodnić, że to on miał rację, który zwrócił się o pomoc, w sporze z Ariuszem, do najbardziej pogańskiego człowieka, Pontifeksa Maksimusa, cesarza Konstantyna Wielkiego i przyjął od niego urząd najważniejszego biskupa w Kościele wskazuje, że to on zapoczątkował działalność tego zapowiedzianego „człowieka grzechu”, który tak się „objawił”, że zmusił swoich wiernych do hellenizacji chrześcijaństwa (chrystianizmu), nie liczył się z nauką biblijną, ignorował opinie innych teologów i nie bał się Boga (Rz 3:18). Później funkcję najważniejszego biskupa w Kościele, na Soborze w Konstantynopolu, w 381 roku, przejął biskup Rzymu, który wcześniej dostał godność Pontifeksa Maksimusa (378 rok), który uważany jest przez świeckich historyków, za pierwszego papieża, Damazy I. Władza tych ludzi spowodowała zmianę oblicza chrześcijaństwa. Z ludu łagodnego i prześladowanego, który miał obowiązek miłować nawet swych nieprzyjaciół (Mt 5:44), ludzie ci stali się agresywni i prześladujący wszystkich, którzy nie chcieli się podporządkować, szerzący nienawiść i budujący swą przyszłość na tej nienawiści. A w ramach synkretyzmu religijnego, narzucali wszystkim swoje tradycyjne, pogańskie wierzenia, ukryte pod postacią kultu świętych, którym nadano imiona biblijnych postaci i znanych chrześcijan. Tak jak w czasach Starego Przymierza, prosty lud Izraela przejął wierzenia swych elit, to samo stało się w czasach Nowego Przymierza. Ludzi przestało interesować to, co jest nakazane w Piśmie Świętym, które stało się niedostępne i znalazło się na Indeksie Ksiąg Zakazanych.

Papież, wbrew nauce Chrystusa (Mt 23:9), kazał nazywać siebie „Ojcem”, a nawet „Ojcem Świętym”. Tytuł ten należał wyłącznie do Boga Jahwe (Jn 17:11). Również został zmieniony Dekalog, „napisany palcem Bożym na tablicach kamiennych” (Wj 31:18). Swoją wersję Dekalogu papieże nazwali Przykazaniami Bożymi, przez co zrównali się z Bogiem. Swoim wiernym nakazali oddawać sobie „pokłon” i „służyć” sobie, co jest zarezerwowane wyłącznie dla Boga (Mt 4:10). Niektórzy z papieży zostali świętymi i ludzie modlą się do nich. W ten sposób papieże „wynieśli się ponad wszystko, co nazywa się Bogiem” i „udowodnili, że sami są Bogami” (2 Tes 2:4). Liczne, pospolite przestępstwa, nierozliczone do dnia dzisiejszego, pokazują, że są to „ludzie grzechu”, o których mówi proroctwo (2 Tes 2:3-4).

Zapowiedziane przez Biblię „odstępstwo”, stało się faktem.

 


4.1.3.20.Szukanie w Biblii Jezusa tam, gdzie Go nigdy nie było.

Pierwsi chrześcijanie byli ludźmi prostymi. Sytuacja zmieniła się, gdy członkami Kościoła zostawali przedstawiciele elit, wychowanych w duchu hellenizmu: „Filozofia grecka stała u kolebki chrześcijaństwa…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 180). Filozofia grecka zmieniła podejście do tekstów biblijnych: „Taki sposób myślenia pozwalał na wielką otwartość intelektualną i ułatwiał odrzucanie ustalonych poglądów… Umiejętność wyłamywania się z nich, zmieniania z własnej woli  podstawowych reguł gry, była czymś charakterystycznym dla myśli starożytnej… Zetknięcie się antycznego sposobu myślenia… z posłaniem zawartym w Biblii, wydało zdumiewające owoce… i stwarzała specjalne komplikacje: nieporównywalnie większe niż te, jakie wynikają z rygorystycznego monoteizmu, właściwego judaizmowi lub islamowi. Pokusa ścisłego opisania, zanalizowania i wyjaśnienia tajemnicy Syna Bożego, nie opuszczała antycznych teologów, powodowała napięcia i niepokoje, popychające ich do szukania nowych rozwiązań, do zmian w doktrynie. Ludzie kierujący życiem gmin chrześcijańskich, a więc nauczających prawd wiary, wywodzili się z kręgów elity miejskiej, która dbała o to, by jej dzieci otrzymały określone… wykształcenie. Prestiż zdobytej dzięki temu kultury był ogromny, zbyt wielki, by ludzie nawracający się na chrześcijaństwo potrafili pozbyć się szacunku dla filozofii, literatury, nauki… Teolodzy chrześcijańscy… nie byli w stanie uwolnić się od tego, czego nauczyli się w szkole…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 181). Aby być chrześcijanami musieli z pokorą przyjmować nauki biblijne: „… musieli wyrzec się swobodnych rozmyślań o bóstwie, tak charakterystycznych dla filozofii pogańskiej…”( Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 182). Jednak dla niektórych, to było nie do przyjęcia: „Chrześcijańscy myśliciele szukali w Biblii przede wszystkim proroctw na temat Chrystusa, gotowi byli znajdować je w takich miejscach, które dla nas nie zawierają jakichkolwiek treści mesjanistycznych. Bardzo rzadko stawiali sobie pytanie o cel, jaki przyświecał autorom danego utworu… Największe trudności pozwalała im omijać interpretacja alegoryczna, wymyślona przez stoickich interpretatorów Homera… lepsze było każde inne wyjaśnienie niż otwarte uznanie niespójności świętego tekstu… łatwiej im było godzić się na najbardziej karkołomne interpretacje… W tak traktowanej Biblii właściwie każdy teolog mógł znaleźć to, czego szukał-niekiedy, co prawda, za cenę naginania tekstu, jednak takie …zabiegi stosowali wszyscy w najlepszej wierze i przy wszystkich okazjach.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 182-183)

Zaczęła powstawać gnoza chrześcijańska: „… homoousios… został zapożyczony od gnostyków… początkowo szokował wielu biskupów: trudno im było pogodzić się z myślą, że Boga można opisywać za pomocą terminów nie znajdujących się w pismach objawionych… właśnie wyjście poza Biblię było wielką zasługą oponentów arianizmu, pomysłem genialnym, otwierającym wielkie perspektywy przed chrześcijańską refleksją na temat Boga - pozwoliło ją wzbogacić, uczynić subtelną w takim stopniu, jakiego rygorystyczne trzymanie się Biblii by nie dopuściło. Arianie byli w gruncie rzeczy zwolennikami tradycyjnego podejścia do doktryny…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 186).

Aleksandria była światowym centrum hellenistycznej filozofii. To biskup aleksandryjski Ariusz, próbował obronić teksty biblijne przed wpływami greckimi: Arianie na pewno lepiej potrafili spożytkować Biblie…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 187). Jednak Ariusz był bezradny, gdy inny aleksandryjski biskup Aleksander, przedstawiciel elity aleksandryjskiej, poprosił cesarza Konstantyna o pomoc. Powstało „Nicejskie Wyznanie Wiary”: „…credo więc brzmiało dla wielu jak tekst napiętnowany herezją sabeliańską. Tłumaczy to upartą niechęć do decyzji doktrynalnych Nicei…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 187). Jednak nie trwało to długo: „Chrześcijanie przyjęli z antycznego piśmiennictwa pogańskiego osobny gatunek literacki, jaki stanowiła polemika. Polemika, z racji swej istoty, swego celu, jest zwykle daleka od przestrzegania reguł fair play, jednak polemika starożytna obciążona była złą wolą w stopniu tak wielkim, że nawet my, przyzwyczajeni do agresywności… odczuwamy wobec niej obrzydzenie… każde pomówienie nadawało się do zastosowania, słownictwo i styl służyły jedynie oczernianiu przeciwnika… Chrześcijanie … nie dostrzegali sprzeczności między praktykami uprawianej przez siebie polemiki, a ewangelicznymi nakazami… Ojcowie Kościoła zachowywali się dokładnie tak jak inni pisarze… mając na celu, przede wszystkim, skuteczność działania” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s.194) Oto przykład takiego działania: Aleksander , biskup Aleksandrii, w liście skierowanym do biskupów, … tak pisał o Ariuszu i jego ludziach: „Oto więc w naszym Kościele pojawili się ostatnio ludzie niegodziwi i zwalczający Chrystusa, mistrzowie odszczepieństwa, które słusznie ktoś mógłby uznać za zapowiedź głoszącą przyjście Antychrysta. Z początku chciałem przemilczeć tę tak niepokojącą sprawę, ażeby… posiew zła zużył swą siłę wśród samych jedynie odstępców” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 196). Każda metoda oskarżania swego adwersarza była dobra: Zwykłą praktyką było też oskarżanie przeciwników o pospolite przestępstwa: cudzołóstwa, gwałty, kradzieże, morderstwa – nic tak skutecznie nie odejmowało prestiżu duchownym jak stwierdzenie, że są po prostu podli w życiu codziennym. …jedną z powszechnie stosowanych w nich reguł było polemizowanie z poglądami przeciwnika, nie w takiej postaci, w jakiej były one przez niego głoszone, ale ze stwierdzeniami wyprowadzonymi z nich ze skrajną, wręcz absurdalną konsekwencją… Wyrywano zdania przeciwnika z kontekstu, przycinając je tak, aby ułatwić sobie atak. Nie przyjmowano do wiadomości zmian w postawie osób znajdujących się po drugiej stronie barykady… Ariusz i arianie wedle ich przeciwników negowali  boskość Chrystusa, choć nikt z nich nigdy tego nie czynił.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 196-197)

„…wszystko to miało metrykę pogańską, ale owa metryka nie przeszkadzała chrześcijanom…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 139) „… Kler… bywał twardy i pyszny, odmawiając wiernym prawa do krytyki…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 145)

Zdecydowany zwrot w dyskusjach nastąpił dopiero wtedy, gdy elity Rzymu siłą, przejęły władzę w Kościele: „Schizma trwała i co gorsze, stanęła na przeszkodzie porozumieniu między katolikami wschodu, a papieżem Damazym i Ambrożym… mnisi nie tylko uczestniczyli we wszystkich dysputach, ale doskonale nadawali się do użycia w czasie walk ulicznych, dostarczali biskupom fizycznej siły, pozwalającej gwałtem usuwać rywali.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 199). Zawodowy polityk, doradca cesarzy, Ambroży, został biskupem Mediolanu: „…wiemy o takich manifestacjach zwoływanych przez Ambrożego i Atanazego…” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 193). Mnisi tworzyli ramię zbrojne nowej władzy w Kościele: „…fanatyzm doktrynalny mnichów: oderwani od świata, mieli mało powodów, aby traktować heretyków inaczej niż jako diabelski pomiot.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s.202)

To Ambroży spowodował, że cesarz wydał Edykt w Tesalonice w 380 roku, likwidujący wszystkie religie w Cesarstwie, oprócz „wyznania nicejskiego”. Od tego momentu biskupi wydawali tylko wyrok sądowy, a prześladowaniami zajmowała się władza świecka Cesarstwa. Rozpoczęło się systematyczne prześladowanie chrześcijan biblijnych, trwające do dnia dzisiejszego. Kto nie należy do Kościoła Katolickiego jest obywatelem „drugiego sortu”.

Cytaty, które tu przytoczyłem, są wstępem do omówienia „Kontrowersje Doktrynalne Na Wschodzie (1): ARIANIZM”. Autor tych wszystkich słów to zawodowy profesor historii starożytnej. Mówiąc inaczej: filozofia grecka i gnostycyzm ma ścisły związek z Soborem nicejskim I. Ktoś, kto tych spraw nie łączy ze sobą, nigdy nie zrozumie tego konfliktu. Jednocześnie tu widać, jak na dłoni, powód napisania Prologu Ewangelii Jana: niszczący wpływ hellenizmu na nauki chrześcijańskie. To przed tym ostrzegał Jan, pisząc Prolog do swojej Ewangelii..

 

4.1.3.21.Ogólny podział chrześcijaństwa.

Wpływy ojców Kościoła na naukę biblijną, spowodował  podział chrześcijaństwa na:

- chrześcijaństwo biblijne, gdzie ludzie opierają swą wiarę tylko na Piśmie Świętym, interpretowanym według zasad hermeneutyki biblijnej. Chrześcijaństwo biblijne jest dzisiaj unikalnym zjawiskiem,

- chrześcijaństwo ojców Kościoła, gdzie ludzie podporządkowują się ojcom Kościoła, którzy narzucają swoją interpretację tekstów biblijnych, często niezgodną z zasadami hermeneutyki biblijnej, jak to ma miejsce w przypadku „Logosu” w Jn 1:1. Cechą charakterystyczną tego rodzaju chrześcijaństwa jest istnienie tematów, których się nie dyskutuje.

 

4.1.3.22.Po co Jan wprowadzałby imię Jezusa, brzmiące „Logos”?

Miało by to tylko wtedy sens, gdyby Jan, zamiast imienia „Jezus”, w dalszej części Ewangelii, używałby imię „Logos”. Tymczasem imię „Logos” nie było użyte później ani raz!

Jan widząc autorytet hellenistów i to, co oni robią ze Słowem Bożych, chce w Prologu podkreślić niezmienność tego słowa, co później znajduje swoje odbicie w dalszej części Ewangelii. Kto źle zrozumie to słowo, nie może być chrześcijaninem. To słowo, wypowiedziane przez Boga Jahwe, było „od początku”, dlatego ludzie powinni je szanować. Kto sobie da narzucić inne znaczenie tego słowa, nie będzie szukał „prawdy” (Jn 8:31), dalej będzie niewolnikiem grzechu.

Również napisanie Prologu o Jezusie, byłoby bez sensu, bo już sama Ewangelia jest opisem życia, działalności i śmierci Jezusa. Nie wnosiło by to niczego nowego.

 

4.1.3.23.Dlaczego Ewangelia Jana nie jest pierwszą w kanonie ksiąg Nowego Przymierza?

Są ważne argumenty, mówiące, że Ewangelia Jana powinna być pierwszą księgą w Nowym Testamencie:

- Jan najlepiej znał Chrystusa, był „filarem”, jednym z trzech najważniejszych uczni Jezusa (Ga 2:9),

- pisał o rzeczach ważnych, które pominęli inni ewangeliści,

- Ewangelia Jana zaczyna się Prologiem (informacje wstępne do Nowego Przymierza). Byłby to wstęp do wszystkich Ewangelii.

- księgi Nowego Przymierza zaczynałyby się od tych samych słów, co księgi Starego Przymierza (Testament): „Na początku…”. Dlatego istnieje podejrzenie, że właśnie dlatego zwolennicy logosu w Jn 1:1, umieścili tą Ewangelię jako ostatnią, aby nie kojarzyła się nikomu z opisem stworzenia, w którym nie ma Chrystusa.

- argument mówiący o tym, że jest to, w kolejności, ostatnia napisana Ewangelia, jest niekonsekwentny, bo Ewangelia Mateusza wcale nie jest pierwszą napisaną.

Wszystko to robione jest, bo wielcy tego świata nie życzą sobie, aby werset Jn 1:1 kojarzył się ludziom z Dziełem Stworzenia, gdzie nie ma Jezusa Chrystusa.

 

 

4.1.4.Podsumowanie Jn 1:1.

4.1.4.1.Interpretacja dosłowna Jn 1:1.

Interpretacja dosłowna tekstów historycznych i narracyjnych, takich jak Ewangelie i wstęp do nich, powinna być dosłowna. Tak interpretowany werset Jn 1:1 jest logiczny i w pełni zrozumiały dla czytelnika, a co najważniejsze zgodny ze wszystkimi zasadami hermeneutyki biblijnej. Nie ma żadnej, ale to żadnej potrzeby szukania innej interpretacji.

 

4.1.4.2.Interpretacja dosłowno-alegoryczna Jn 1:1.

Zastosowana przez zwolenników doktryny logosu w Jn 1:1, interpretacja mieszana, to znaczy częściowo dosłowna, a częściowo alegoryczna, jest sprzeczna z prawie wszystkimi zasadami hermeneutyki biblijnej:

- interpretacja ta jest w sprzeczności z podstawowymi tekstami Biblii (punkt 2.1). Wprowadza istnienie drugiego Boga, co narusza Pierwsze Przykazanie Dekalogu, który jest elementem Nowego Przymierza (Hbr 9:4) Boga z ludźmi, bo, między innymi, znajduje się w wizji Świątyni Nowego Przymierza (Ap 11:19).

- aby uwiarygodnić tą interpretację, musiano usunąć jednoznaczne imię Boże „Jahwe” i w to miejsce dać wieloznaczne słowo „Pan” lub „Bóg”, które zaczęto pisać z dużej litery, aby zasugerować, że są to imiona Boga Jahwe. Zmieniono zapis wersetu Jn 1:1, wprowadzając dużą literę do wyrazu „Słowo”, aby pokazać, że jest to imię Jezusa Chrystusa. Narusza to zasadę hermeneutyki biblijnej, punkt 2.2.

- zastosowaną alegorię w Jn 1:1, tłumaczy się wersetem Jn 1:14, który został błędnie przetłumaczony (będziemy o tym mówić). Narusza to zasadę hermeneutyki biblijnej, punkt 2.3.

- Ewangelie są tekstami historycznymi, które należy interpretować dosłownie. Użycie alegorii w Prologu Ewangelii Jana jest sprzeczne z hermeneutyką biblijną, punkt 2.4.

- okoliczności napisania Prologu wskazują, że Jan miał bardzo ważne informacje do przekazania. Użycie alegorii spowodowało anulację tej informacji. Jest to sprzeczne z punktem 2.5.

- kontekst Jn 1:1 wskazuje w sposób jednoznaczny na Boga Jahwe, a nie na Jezusa Chrystusa. Narusza to punkt 2.6.

- wyraz „zamieszkał” z Jn 1:14, którym się tłumaczy alegorię w Jn 1:1, został błędnie przetłumaczony (strong G 4637). To narusza punkt 2.8.

- i inne.

Sztuczne wprowadzenie interpretacji alegorycznej wyrazu „słowo”, najpierw przez biskupa Aleksandra, a później przez cesarza Konstantyna, na Soborze w Nicei, spowodowało przyjęcie pogańskiej doktryny logosu do chrześcijaństwa. Dzięki temu otrzymano jedyny tekst biblijny w Jn 1:1, mówiący bezpośrednio o tym, że Jezus jest Bogiem: Jn 1:1 „…Bogiem było Słowo.(BT)


4.1.4.3.Siły zła pokazują swą moc.

W całym temacie logosu, mamy do czynienia z siłami, o których była już mowa, które niezwykle konsekwentnie i skutecznie, wprowadzają zamieszanie po to, aby ukryć prawdziwy temat sporu aleksandryjskiego. Nigdy nikt nie mówi o tym wprost, że przedmiotem sporu była prawidłowa interpretacja jednego wyrazu z całego Prologu Ewangelii Jana, wyrazu „logos” (pl. „słowo”) w Jn 1:1. Siły te odniosły pełny sukces. Dzisiaj prawie nikt nie porusza tematu „logosu” w Jn 1:1 i nie ma zamiaru tego robić, a Chrystus jest „Logosem” w Jn 1:1 prawie dla wszystkich chrześcijan.

Zwolennicy doktryny logosu stosowali metody charakterystyczne dla sił zła, a nie dla chrześcijaństwa, od kłamstw i oczerniania chrześcijan biblijnych, do gwałtów, konfiskat majątków i zwyczajnych morderstw. Pisali również dzieła, których autorstwo przypisywali postaciom znanym z początku istnienia chrześcijaństwa, chcąc udowodnić w ten sposób, że poruszane przez nich nauki istniały zawsze. Przykładem takim jest „Dialog z Żydem Tryfonem”, napisanym, rzekomo, przez Justyna Męczennika, żyjącego w II wieku. Jednak treść tego dzieła porusza sprawy ściśle związane z wprowadzeniem doktryny logosu do chrześcijaństwa, co jest charakterystyczne dopiero dla IV wieku, a wcześniej nie występowało. W części 128 czytamy informację o Jezusie: Słowo zostało posłane nie jako jakaś nieokreślona moc, ale jako Osoba zrodzona z istoty Ojcajest nazywana Człowiekiem i istotą ludzką, gdyż objawia się raz tak, raz inaczej, w takich formach, jak się Ojcu podoba; i nazywają Go Słowem, ponieważ przynosi On ludziom wieści od Ojca” (Justyn Męczennik, Dialog z Żydem Tryfonem, 128). Chociaż w innych przypadkach podawane były wersety, na podstawie których przyjęto jakąś naukę, to w tym przypadku tego nie zrobiono. Potwierdza to moją tezę, że zwolennicy „Logosu”, aby ukryć swoją wadliwą interpretację Jn 1:1, nie cofają się przed niczym, a „Logos” stał się fundamentem, na którym zbudowano nowy kościół, Kościół Powszechny, w którym najważniejsza jest nauka ojców Kościoła, często sprzeczna z tekstem biblijnym.

Aby pogańska doktryna „Logosu” nie budziła żadnych wątpliwości, usunięto z Biblii jednoznaczne imię Boże „Jahwe”,  wprowadzono dużą literę wyrazu „Logos” w Jn 1:1. Tych zmian dokonano, aby zasugerować, że jest to inne imię Jezusa. Odrzucono zasady hermeneutyki biblijnej, a pełnione stanowiska w Kościele wykorzystano, aby narzucić pozostałym swoje poglądy. W dawnych czasach stosowano brutalną siłę, wzywano na pomoc pogańskiego cesarza, lekceważono opinie synodów biskupich, zmieniano prawo świeckie tak, jak to było w przypadku „episkopalis audientia”, aby go dostosować do swoich, brutalnych potrzeb, stosowano nietolerancję religijną i wiele innych rzeczy, sprzecznych z naukami chrześcijańskimi. Temat Logosu w Jn 1:1 stał się tematem zakazanym. Okazuje się, że te prymitywne metody działań elit były niezwykle skuteczne i działają do dnia dzisiejszego. Nawet protestanci nie widzą nic niewłaściwego w tym, że Logos w Jn 1:1 oznacza imię Chrystusa i uważają to za jedną z podstawowych swoich nauk. Jednak chrześcijanie biblijni, przy interpretacji tekstów biblijnych, powinni stosować się do zasad podanych przez hermeneutykę biblijną i nie powinni pozwolić sobie na to, żeby ktoś narzucił im swoje, czysto pogańskie poglądy. Nauka chrześcijańska (chrystusowa) często przed tym ostrzega (Mt 7:15; Mt 24:11; Mt 24:24; Mr 13:22; Łk 6:26; Dz 13:6; 2Kor 11:13; Ga 2:4; Ef 4:14; 2Tes 2:9; 2Ptr 1:20; 2Ptr 2:1; 1Jn 4:1; 1Jn 5:21; Ap 16:13; Ap 19:20; Ap 20:10).

 

4.1.4.4.Doktryna logosu w Jn 1:1 staje się źródłom nowych nauk, sprzecznych z Biblią.

Jedna z nowych, powstałych w ten sposób nauk głosi, że Jezus istniał już przed rozpoczęciem Dzieła Stworzenia, że Jezus zbudowany jest z substancji Ojca, dlatego musiał być zrodzony przez Ojca przed „początkiem”, dlatego Jezus nie jest stworzeniem.

Jednocześnie ludzie ci pokazują nowe oblicze „chrześcijaństwa”, chrześcijaństwa nietolerancyjnego, niezwykle agresywnego. Oto fragment Wyznania Nicejskiego: Jeśli zaś chodzi o tych, którzy mówią, że był czas, kiedy Go, Syna, nie było i że przed narodzeniem nie istniał, i że został powołany z niczego, albo którzy twierdzą, że Syn Boży jest z innej hipostazy lub ousia, albo że jest stworzony, lub podlega przemianie i zmianie - tych Kościół katolicki i apostolski wyklina.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997. s. 187). Nowy Kościół „wyklina” wszystkich tych, którzy nie przyjmą doktryny logosu w Jn 1:1 i nowych nauk wynikających z niej. Obróciło się to przeciwko nim, bo „Wyznanie Nicejskie” zostało zmienione pod konie IV wieku, na Soborze w Konstantynopolu i obowiązuje do dnia dzisiejszego. To oznacza, że ojcowie Kościoła, którzy wcześniej wprowadzali tą naukę, tacy jak święty Aleksander Aleksandryjski i święty Atanazy, powinni być „wyklęci”, bo ich nauka uchwalona w Nicei w 325 roku została zmieniona w 381 roku: „Porównanie poszczególnych elementów doktryny u przedstawicieli obozu nicejskiego w początkach kontrowersji i u Kapadocyjczyków, a także u późniejszych teologów, pozwala nam zrozumieć, jak wiele się zmieniło. Pierwszy oponent Ariusza, Aleksander z Aleksandrii, miał na temat podporządkowania Syna Ojcu poglądy, które pod koniec IV w. uznano by bez wahania za heretyckie; Atanazy (wraz z innymi) podpisał w Sardyce formułę o Bogu w jednej hipostazie, całkowicie odrzuconą przez Ojców Kapadockich, a w ślad za nimi także przez całą późniejszą teologię chrześcijańską.” (Ewa Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, PIW, Warszawa 1997, s. 189)

Dzisiaj nikt nie stawia, podstawowego, dla chrześcijaństwa pytania: czy Jezus jest Logosem w Jn 1:1? Temat ten nie istnieje. To pokazuje niezwykłą skuteczność tych ludzi!

Skupiłem się na interpretacji wyrazu „logos” z Jn 1:1. Zaniedbanie tego tematu, powoduje całkowity brak zrozumienia istoty tego sporu. Jednak wgłębienie się w ten temat, pokazuje słabość argumentów „nicejczyków” i niedopuszczalne sprzeczności z tekstem biblijnym. Ważny jest również opis metod działania elit, od których każdy chrześcijanin powinien być jak najdalej.  Ariusz nie głosił żadnych nowych nauk. Wystąpił przeciwko utożsamianiu wyrazu „słowo” (gr. „logos”) w Jn 1:1 z pogańskim logosem, w którym Aleksander widział Boga w osobie Jezusa Chrystusa. Chcę podkreślić z całą mocą, że wszystkie inne tematy, występujące w przeróżnych opisach tego sporu, są tematami wtórnymi, wynikającymi tylko z przyjęcia pogańskiej nauki, doktryny logosu, która stała się przyczyną erupcji przeróżnych doktryn pseudo chrześcijańskich, które zostaną omówione później. W sposób sztuczny nagłaśnia się je, aby stały się tematami zastępczymi, za którymi można ukryć prawdziwy temat sporu: interpretacja wyrazu „logos” w Jn 1:1. A to, że jest to możliwe, nich świadczy cytat z Wikipedii: „Współcześnie całokształt poglądów Ariusza na temat Boga Ojca i Syna Bożego zbudowany jest na podstawie zachowanych pism jego przeciwników z czasów kontrowersji. Dzieła samego Ariusza prawie w całości zostały zniszczone.” (Wikipedia, hasło „Ariusz”). Podobnie pisze zawodowy historyk Starożytności: „… nasza dokumentacja dziejów Kościoła łacińskiego przeszła przez rzymską cenzurę